OCR Interpretation


Zgoda : Wydania dla niewiast. [volume] (Chicago, Ill.) 1900-1913, February 08, 1912, Image 3

Image and text provided by University of Illinois at Urbana-Champaign Library, Urbana, IL

Persistent link: https://chroniclingamerica.loc.gov/lccn/2017218620/1912-02-08/ed-1/seq-3/

What is OCR?


Thumbnail for 3

Czy Milwaukefe jest
polskiem miastem.
W milwauckiej gazecie co
dziennej “Journal” czytam/
mniej więcej co następuje:
Czy wyobrażasz sobie, Szano
wny Obywatelu, że Milwaukee
jest więcej kosmopolitycznem
miastem, aniżeli bodaj którekol
wiek inne miasto w tym kraju, z
wyjątkiem New Yorku?
Charles E. Mc Lenegan, głów
ny bibliotekarz z biblioteki pu
blicznej, wygotował listę różnych
narodowości zamieszkujących
Milwaukee na to, aby biblioteka
publiczna mogła dostarczyć im
odpowiednią ilość książfck w ich
własnym języku. Eista ta wyka
zuje więcej niż 25 narodowości,
zamieszkujących to miasto.
1 'io nczDa mieszkańców po
szczególnych narodowości:
Polacy 80.000
Niemcy 45,000
Czesi 18,000
Izraelici 15,000
^ V8frzy io.ooo
^ ł°si * 8.500
Norwegowie 4,000
Szwedzi 4,000
Holendrzy 4,000
Grecy 3.500
Kroaci i Słoweńcy 3,000
Serbowie 2,000
Rumuni 1,700
Rosyanie 500
Al hańczycy 500
Syryjczycy 500
Pmłgarowie i Turcy 390
Hiszpanie 100
Arabowie 150
Portugalczycy 100
Łotysze 100
Chińczycy 75
Jak widać z powyższego spisu,
Polacy stanowią w Milwaukee
przeważający liczebnie żywioł.
“DO WYGNANKI.”
Brak ci kwiatów barwy krasnej,
Brak ci miłej ziela woni
Brak ci grządki ziemi własnej
Brak ci jest cienia jabłoni.
Brak ci widoku na lasy
Które góry okrywają,
Brak ci łąki kwieciem krasnej,
Odzie się ptaszki ukrywają, •
Brak ci drogi tui pod wioską.
Osadzonej topolami —
Brak figury z Matką Boską —
Brak ci gaju z malinami.
— Brak ci wieczorów majowych,
Śpiewu małych dzieci —
Brak ci poranków tęczowych
Kiedy słońce świeci.
Brak ci rzek je^t, których
wstęgi
T łyną po przez pola —
Brak ci zbóż któremi stroi
Naszą ziemię Boża wola.
Aleks-Olechna.
“Nie zawsze słonko gaśnie,
“Nie na zawsze ziemia zaśnie,
“Nie na zawsze więdnie kwiecie,
“Nie na zawsze mróz na świę
cie...
Eliza Orzeszkowa:
Z myśli wieczornych
Któż się przed tobą ostoi ?.„
Wieczór dnia i wieczór życia
mają ze sobą podobieństwa wie
le. W jednej i drugiej porze słoń
ca już niema i pełga tylko lamp
ka, a!b<.* nikły płomyk świecy.
W jednej i drugiej porze czło
wiek ztiizuje na nić pamięci za
znane radości i smutki, spełnio
ne i niespełnione nadzieje, wypi
te piołuny i miody.
Jedna i druga pora ma w sobie
niezgłębiony smutek rzeczy zapa
dającycli w bezpowrotność i ta
jemniczy spokój, który poprze
dza noc.
v\ jednej i drugiej porze staje
przed człowiekiem zapytanie:
coś przez dzień upłyniony czynił,
— uczynił?
Czy jest cokolwiek, co nad je
dną i drugą porą zapalać może
słońce ?
Przeświadczenie, że dzień u
płynął dobrze.
Jak to: dobrze?
Oto kto wyrzeknie: “dzień mój
dla dobra nie stracon!*', tc&o
wieczór jasny, jak poranek.
Lecz któż, ślepotą na samego
siebie nie dotknięty, wyrzec to
może
O, Panie, któż się przed Tobą
ostoi ?
Kto ostoi się przed ideałem
dobra, choćby w pracy i męce
ściganym, lecz dościganym, ach,
jak nie często? Kto ostoi się
przed niedościgłym wcale idea
łem doskonałości ?
Dusza, w porze wieczornej o
dniu przeminkmym dumająca,
widzi godziny złote i godziny
miedziane, i godziny bez obliczy,
z wnętrzem pustem. Płyną przed
nią sznurem, płyną przed nią fa
lami godziny błękitne i godziny
czerwone, godziny wesołości pu
stych i godziny smutków' próż
nych.
waza ausza i nie wie. po
której stronic stał Anioł dobry,
gdyż bywa pracowitość grzesz
niejsza od lenistwa i bywają
smutki próżne, gorsze od wesoło
ści pustych. Zwodniczym bywa
błękit słodyczy spokój lubiącej
i czerwono goreją niekiedy obli
cza gniewów świętych.
O Panie! któż się przed Tobą
ostoi ?
Łopocą skrzydłami godziny
zteciałe w próżnię, wypełzają ze
skrytek pamięci gady pobudek
tajemnych, ścielą się całuny
chmur nieodegnanych, pod któ
remi więdły marnie szmaty dnia,
pękały sprężyny siły.
O Panie! kto w porze wieczor
nej mniema, że ostoi się przed,
Tobą, ślepcem jest.
Lepiej się uczyć z cudzych niż
7. własnych błędów, bo to druga
nauka bardzo wiele kosztuje.
św. Ignacy.
Kwiaty świeże
w zimie i wczesną wiosną, naj
większa ozdoba mieszkania.
Skarżą sie panie, dbałe o pię
kną powierzchowność swego mie
szkania, że przyozdobienie kwia
tami w obecnej porze, jest bar
dzo kosztowne, wspaniałe bukie
ty w iędną prędko umieszczone w'
wazonach, a jeszcze krócej trwa
ją wzięte na druty. Choćby pani
domu dbała o przedłużenie świe
żości kwiatów, to zbyt ciepła i
sucha atmosfera mieszkań, skra
ca im życie; kaloryfery, gaz w
pokojach, są zabójcze dla deli
katnych przybyszów.
O sztucznych kwiatach choćby
najpiękniejszych, do przybrania
mieszkania, nie może być mowy,
nawet rośliny sterylizowane, nie
są odpowiednie przy zastawie
stołu, na którym tylko świeże
kwiaty miłe sa dla oczu. Żardi
nierKi napełnione sztucznemi
kwiatami, majoliki, kryształy,
nawet stylowe bronzy, staną się
zbiornikami kurzu, zamiast zdo
bić i rozweselać pokój. Miłośni
czce kwiatów (a któraż z kobiet
inteligentnych nią nie jest), ra
dzimy utrzymywanie świeżych,
naturalnych roślin żyjących w
wodzie, lub w bardzo wilgotnej
ziemi. Oprócz hyacentów, które
prześlicznie rozwijają się z cebu
lek, osadzonych w wazonikach z
woda, w których korzenie nawet
sa ładne i wyglądają jak pasmo
srebrnych nici, można wychodo
wać inne rośliny, żyjące na po
wierzchni wody: lilie czyli nenu
phary, myosotis, koniczynę wod
ną, salicaire, renoneule i t. p.
W domach gdzie zostało puste
akwarium po rybkach złotych,
można je zużytkować do takich
kwiatów'.
Bardzo efektownie wychodzą
krokusy, lubiące dużo wilgoci;
są nawet do ich chodowania spe
cyalne doniczki z podstawką i
miseczką; podstawka ma otwory
do umieszczenia cebulek kroku
sów, które zasypuje się ziemią;
dla większej ozdoby można w
ziemię wsadzić tulipany lub liya
cynty, które jako wysokie, ozdo
bią okazale żarditiierkę z kroku
sami, rosnącemi równo ale niżej.
Towarzystwo Hygieny praktycz
nej im. Bolesława Prusa.
Rady, jak utrzymać w czysto
ści mieszkanie.
1) Staraj się oddzielić kuchnię
od pokoju.
2) £p*j w największym poko
ju, zawierającym jak najmniej
sprzętów, nie sypiaj w alkowie.
3) Przebywaj w ciągu dnia w
jednym, śpij zaś w innym poko
ju.
4) Nie zasłaniaj okien firanka
mi, bo kradniesz sobie światło,
t pinaj je nad oknem i z boku.
Hoduj rośliny, ale nie zasłaniaj
sobie światła wysokimi i gęsto
rosnącymi roślinami.
Kuchnia.
Obiady dyetetyczne.
I.
Rosół zasypany kaszką,
Sztuka mięsa krucha (krzyżowa).
Makaron włoski z masłem.
Lekki budyń z ryżu.
II.
Kleik z kaszy jęczmiennej.
Pulardka duszona z manną.
Łazanki drobne z masłem.
Czarne borówki (purce).
III.
Zaciereczka na mleku.
Kotlet z kury siekany.
1'uree z ryżu.
Wafle z bita śmietanką krem.
IV.
Polewka z mąki owsianej.
Puree z móżdżku.
Gołąb lub kurczę gotowane.
Sago na mleku.
V.
Kleik grysikowy.
Potrawka z cielęciny.
Puree z kartofli.
Galaretka z wina.
Uwagi szczególne: Należy wy
strzegać się używania nadmier
nej ilości soli i pieprzu, wogóle
wystrzegać się ostrych przy
praw, korzeni i kwasów.
Zupy: Wyłącznie z kaszy mą
cznej i kleiku, oraz chudy rosół
z kaszą, drobnym makaronem,
lanemi kluseczkami.
Ryby. O ile są dozwolone
przez lekarza, należy podawać
gotowane, z masłem świeżem lub
rumianem.
Mięso: Dozwolone tylko mię
so białe, drób domowy biały, o
raz wołow ina chuda i krucha.
Przepisy dobrych gospodyń, łas
kawie przez prenumera
torki nasze nadsyłane.
Legumina czekoladowa.
I'gotować w małej ilości wo
dy pół funta czekolady, gdy już
gęsta wsypać do niej 1-4 funta
drobno usiekanych migdałów ze
skórką, 4 żółtka. funta pudru,
3 łyżki maki i włożyć 1-4 funta
świeżego masła. Masę tę wybi
jać na. ogniu bez zagotowania
minut 10. Rondel wysmarować
masłem, sztywno ubitą pianę z
4 jajek zmieszać lekko z masą,
wlać do rondla i piec małą go
dzinę na niezbyt wielkim ogniu.
Gdy ciasto gotowe, przyszyko
wać polewę z tabliczki czekola
dy, łyżki pudru i łyżeczki świe
żego masła i posmarować legtf
minę.
Dobrzy nawet od złych wiele
się nauczą, bo poznawszy ich
błędy naprawiają swoje.
Każdy ma dwa worki: do je
dnego składa winy swoje, i ten
nosi na grzbiecie; do drugiego
winy cndze i ten nosi na pier
siach, do tego i sam ciągle patrzy
i drugim pokazuje.

xml | txt