OCR Interpretation


Zgoda : Wydania dla niewiast. [volume] (Chicago, Ill.) 1900-1913, March 14, 1912, Image 2

Image and text provided by University of Illinois at Urbana-Champaign Library, Urbana, IL

Persistent link: https://chroniclingamerica.loc.gov/lccn/2017218620/1912-03-14/ed-1/seq-2/

What is OCR?


Thumbnail for 2

KRÓL — MIŁOŚNIK SZTUK
I NAUK.
Dziwny to zbieg okoliczności,
że wtedy, kiedy potrzeba było
Polsce króla <\ głowie i ramieniu
Batorego lub Sobieskiego, na
tronie polskim zasiadał Stanisław
August Poniatowski, miłośnik
sztuk i nauk, monarcha, rozumny
i przewidujący, lecz bez siły woli,
•bez charakteru wodza wielkiego
narodu, który się znalazł nagle
nad brzegiem przepaści.
Sztuki piękne, nauki, handel i
przemysł znajdowały w nim za
wsze opiekuna i światłego kie
rownika, ale miecz rdzewiał. A
właśnie była to chwila dziejowa,
kiedy miecza tego nie powinien
był ani na chwile wypuszczać z
ryki, ostatni kroi wielkiego pań
stwa. Odyby był dźwignął go,
podniósł w górę i wzorem l.ato
rych i Sobieskich wyruszył w
pole, możnaby rzec, że z pewno
ścią nie stałoby się to, co się sta
ło. Nieprzyjaciele nie byliby mu
zabrali nieszczęsnego państwa,
koronę utrzymałby na dostojnej
głowie. I.ccz on nie miał w piersi
serca lwa, nie miał świętego pło
mienia — wiary w zwycięstwo.
Spokojnie patrzył, gdy pożar o
bejmował wszystko, nie sięgnął
ręką i nie ujął miecza.
Walczyli książę Józef Ponia
towski, Kościuszko i inni — on
zaś siedział w stolicy. A tymcza
sem niknęło z widowni politycz
nej państwo — zajmujące przez
tysiąc niemal lat wybitne i przo
dujące stanowisko w Europie,
wielkie swą cywilizacyą, która
wydała Kopernika i Kochanow
skiego.
Gdyby Stanisław August Po
niatowski panował w takiej epo
ce, że miecza nie trzeba byłoby
wyjmować z pochwy na obronę
obszernych granic państwa, to
bezw ątpienia zapewniłby sobie
sławę monarchy niepospolitego,
protektora s/tuk i nauk. przemy
słu i handlu.
Podróżując dużo za młodu, po
gnał wiciu znakomitych mężów i
uczonych swej epoki, widział też
najcelniejsze dzieła sztuki malar
skiej i architektonicznej, przez
co wyrobił w sobie smak estetycz
ny.
Pragnął gorąco dobra kraju,
lecz brakiem bart u i męskiej e
nergii psuł wszystko.
W arszawa w ielc zawułzięcza
ostatniemu swemu królowi, któ
ry ją zawsze kochał. Wiele wspa
niałych gmachów, a w ich łiczbie
pałac w Łazienkach, król ten wy
budować kazał. Sam budowni
czych i plany wybierał.
W roku i7O7 rozpoczęto budo
wę pałacu w Łazienkach, z któ
rym pod względem piękności
niewiele może się równać. Bu
downiczowie: Dominik Merlini,
Antoni Fontanna i Jan Kamse
tzer pod okiem króla dokazali te
go, że dzieło ich godnem się sta
ło nazwy pałacu monarchy-este
ty, miłośnika sztuk i nauk.
• a rac wzniesiony w pięknym
stylu'odrodzenia włoskiego, two
rzy czworobok z płaskim da
chem, na którym w pośrodku
mieści się belweder, otoczony ba
lustradą — z czterema posągami,
przedstawiającemi pory roku;
pod obnaż balustrada otacza dach,
ozdobiony również posągami,
przedstawiającymi 4 strony świa
ta.
Wiele cennych obrazów i
rzeźb zdobi wnętrze pałacu.
Zuzanna Morąwska.
ŻOŁNIERZYK KSIĘCIA JÓ
ZEFA PONIATÓW
SKIEGO.
T.
Janek prosi o przyjęcie do
wojska.
Napoleon i, cesarz Francuzów,
był wielkim wojownikiem. Zawo
jował wiele krajów, a w r. 1812
powziął zamiar zawojowania Ro
sy i.
Szło z nim bardzo dużo wojska
z rozmaitych narodów, szedł też
i książę Józef Poniatowski na
czele polskich żołnierzy.
Poły wychodził z Kowna ze
swojemi pułkami, przystąpił do
niej^o mały chłopczyna i rzekł :
— Niech mnie pan przyjmie do
\n < >jska!
Książę spojrzał na niego ze
zdziwieniem i zapytał:
A coź ty będziesz robił w
wojsku ?
Przydam się, niech mnie
pan dowódca jeno przyjmie?
— A ileż ty masz lat? — zapy
tał znów książę.
— Tego to nie wiem. ale że się .
przydam w wojsku, to wiem do
skonale! — odrzekł chłopiec.
Ale książę nie miał czasu na
dhitfą rozmowę, poszedł więc da
lej, zostawiając chłopca na dro
dze.
I en jednakże nie dał za wy
granę. Szło woj.sko i on biegł tuż
przy wojsku.
/męczył się biedaczek, lecz
myślał sobie:
— Niech się co chce dzieje, a
ja muszę być/ w wojsku.
Gdy pod wieczór całe wojsko
zatrzymało się na odpoczynek i
rozłożono ogniska, chłopcu aż o
czy się zaświeciły.
— To ci dopiero ładnie, to mi
życie, ludzi, jak mrowia, a wszy
sty w mundurach! — zawołał
głośno.
Przybliżył się też tam, gdzie
jedzenie w wielkim kotle gotowa
no, i przypatrywał się żołnie
rzom.
Jeden z nich zobaczył chłopca
i zapytał:
— Coś t\' za jeden?
— Janek, sierota — odrzekł
chłopiec.
— A czego chcesz?
— Chciałbym zostać żołnie
rzem ...
Na to ozwanie się chłopca
wszyscy głośno rozśmieli się,
mówiąc:
— To mi żołnierz, żaby nawet
nie umiałby odpędzić.
— Żaby, jak żaby, możebym i
nie zabił, ale przed nieprzyjacie
lem umiałbym się bronić! — od
rzekł śmiało Janek.
— A do miski i łyżki toś pew
nie bardzo skory? — zażartował
jeden z żołnierzy.
— Jeść, tobym i teraz zjadł,
bom bardzo głodny — odpowie
dział chłopiec, wciągając nosem
zapach gotującego się krupniku.
Żołnierze znów w śmiech. Ale
że im się podobał śmiały chłop
czyna, każdy ze swej porcyi odr
lewał na miseczkę łyżkę gorące
go jedzenia.
(Ciąg dalszy nastąpi).
TANIEC.
W ział braciszek do rąk skrzypki,
Smyczkiem po nich tnie,
A siostrzyczki tańczą żwawo,
Najpierw w lewo, potem w prawo,
Głośno śmieją się.
Zatańczymy walca, polkę...
La-la-la-la-la!
Gdy Stefanek gra tak ładnie,
Co tańczymy — każdy zgadnie.
I<a~la~Ia-la_la !...
Chcąc szybko wyprzedać
resztę
Kalendarzy Związkowych
na rok *912, zniżamy cenę
za egzemplarz na
25 centów z przesyłką.
Kto więc jeszcze nic ma o
wego kalendarza, niech się
pośpieszy z zamówieniem,
ho zapas nie długo starczy.
Kalendarz Związkowy,prócz
obfitego działu literackiego,
ma tak cenne informacye i
wskazówki, zastosowane do
potrzeb ludu naszego w
Ameryce, że zawsze stano
wić będzie nieoceniony pod
ręcznik domowy we wszyst
kich sprawach.
Adres: Dziennik Związkowy
1406 W. Diyision st.,
Chicago, 111.
Odpowiedzi Redakcyi.
Helenka Dankiewicz, Chicago,
Ul. Nie rozwiązała pierwszej za
gadki całkowicie; nie napisała
bowiem jakie to miasto leży mul
W isłą i jakiego owadu nazwa
wypadnie z przestawienia głosek.
Drugą zagadkę odgadła Helenka
dobrze. Posyłam jej książeczkę
nie tyle za niedokładne rozwiąza
nie zagadki, ile dla zachęty do
czytania “Gazetki dla dzieci” w
Zgodzie i dalszej pracy nad odga
dywaniem coraz trudniejszych
zagadek.
Marynia Drost, Chicago, 111. _
Swoim małym dziesięcioletnim
rozumkiem nie odgadła ani jed
nej ani drugiej azgadki; książe
czki jej przefb posłać nie mogę.
Niech jednak Marynia nie znie
chęca się do tej pracy, gdy nade
śle dobrą odpowiedź na pytania
zamieszczone w Zgodzie żeńskiej,
to poślę jej bardzo piękną książe
czkę.
Elżbietce Kuli, Lublin, \Yis
consin, książeczkę wysłałam po
cztą, sądzę że będzie z niej zado
wolona.
Józi Kaweckiej, New York. —
Owszem, niech Józia napisze jak
umie, może będzie można zamie
ścić w Zgodzie w dziale dla dzie
ci przeznaczonym, ale proszę nie
pisać wierszem tylko prozą.
Zosi Karskiej wysiałam ksią
żeczkę p. t. “Tadeusz Kościusz
ko z rycinami wielu bohaterów
polskich i amerykańskich. Ksią
żeczka nie wróciła do redakcvi—
nie wiem co się v. nia stało.
Klara .Wyrozumialska, Dun
kirk, N. Y. — Za rozwiązanie za
gadek posłałam Klarci bardzo
piękną książeczkę, którą proszę
uważnie przeczytać i treść jej w
krótkich słowach przesłać ni i do
redakeyi. Niech Klara napisze mi
też coś o sobie, naprzykład: do
jakiej szkoły uczęszcza, który
przedmiot najwięcej lubi, który
jej najtrudniej idzie i t. p.
Bronuś Tylicki, Cleveland, O.
Bronuś tym razem zagadki nie
odgadł, więc i książeczki nie bę
dzie. J rzeha jednak pracować
dalej. Bardzo się cieszę, że ci sie
historya Polski podoba i że czy
tasz ją tak chętnie. Druga ksią
żeczka będzie także bardzo ład
na, ale trzeba na nią zasłużyć.
Uwaga: Proszę wyraźnie pisać
adresy. Dzieci, które mi treści
wysłanych książeczek nic napi
szą nie dostaną następnych. Ksią
żeczki są do czytania, i ja muszę
hyć pewna, że dzieci je czytają.
Książki choćby najmądrzejsze,
gdy tylko leżą na półkach, nie
ma z nich żadnego pożytku —
trzeba koniecznie czytać je.
Prawda zawsze wiedzie do cno
ty, porządek w myślach do po
rządku w życiu.
Bóg jest wszechmiłością; kto
więc kocha ludzi, ten spełnia n j
wyższe Jego przykazanie.

xml | txt