OCR Interpretation


Zgoda : Wydania dla niewiast. [volume] (Chicago, Ill.) 1900-1913, June 20, 1912, Image 2

Image and text provided by University of Illinois at Urbana-Champaign Library, Urbana, IL

Persistent link: https://chroniclingamerica.loc.gov/lccn/2017218620/1912-06-20/ed-1/seq-2/

What is OCR?


Thumbnail for 2

LUD POLSKI.
Niema może na eałej kuli ziem
skiej takich uroczych i miłych
krajobrazów, jak te, które Mic
kiewicz w “Panu Tadeuszu” a
Wincenty Pol w “Pieśni o ziemi
naszej” w mistrzowskiem słowie
odtworzyli. Niema też ludu tak
poczciwego, pobożnego i praco
witego, jak polski. Przynajmniej
dla Polaka. Ale i cudzoziemcy
się na to zgadzają. Wyjątki są k
wszędzie i zawsze. Na ogół je
dnak, pięknym i zacnym jest lud
polski, pełną przedziwnego uro
ku ziemia polska. Wielcy i mali,
młodzi i starzy wszyscy to odczu
wają i mówią. O, jakże tęsknił
na paryskim bruku wieszcz nasz
nieśmiertelny do pól malowanych
zbożem rozmaiłem, pozłacanych
pszenicą, posrebrzanych żytem.
Ale nietylko piękną jest ziemia
nasza i lud ją zamieszkujący,
lecz zarazem wielce urodzajną,
w kruszce, sól i wszelkie bogac
twa przyrody zasobną. Już w XI
wieku pisarz arabski Al-Bekri tak
mówi o Polsce ówczesnej: “Co
się tyczy kraju Mszki (Mieszka
czyli Mieczysława I w latach
960 — 922)* jest on wielki mię
dzy krajami słowiańskierm, bo
gaty w chleb, mięso, miód i past
wiska”. Już to zgodnie zaznacza
ją i inni, że żaden kraj europejski
nie dorównał Polsce obfitością
miodu i wosku. Nie dorównał
też i pod innymi względami. So
lona w beczkach lub wędzona
zwierzyna (płynęła okrętami w
handel zamorski Chów bydła, o
W’iec, stadnin koni uważany był
za główne źródło bogactwa kra
jowego. Zdumiewają się wszys
cy podróżnicy ,po ziemiach pol
skich za czasów piastowskich i
jagiellońskich pracowitością i go
spodarnością ludu polskiego. Pra
ca około ziemi, uprawa roli czy
niła zaszczyt. Nigdy się Polak
nie wykupywał pieniędzmi od
pracy. Przeciwnie, były przy
kłady dobrowolnej zamiany da
nin na robociznę. Kmieć polski
nie widział dla siebie milszego
zajęcia nad pracę na roli. Ta nrn
f>yła najmilszą. Nie darmo też
Polska za Kazimierza Wielkiego,
*C£T° “króla chłopków”, otrzyma
ła zaszczytną nazwę "spichlerza
Europy”. Nawet szlachcic daw
niejszy nie wstydził się razem z
czeladzią orać i obsiewać ojczym
ste zagony. Porosłe dziś dzikim
lasem kopce 1 wały niegdyś zam
fcowe, kościoły odwieczne z grt*
ko ciosanego granitu, można
przyrównać do dzieł dawnych ol
brzymów. Co koło takiego Dre
zdenka uważano za naturalne ra
mię Noteci, to było tylko ogrom
nym, ćwierć milowym przeko
pem, ręką ludzką zrobionym.
Każda wieś, każda łąka była wi
downią żywej skrzętności i pra
cy. Wiekopomnym tego zabyt
kiem są Żuławy gdańskie, przez
założenie niezliczonych grobli,
tam i kanałów przemienione w
dobie piastowskiej z nieprzeby
tych bagnisk na najżyźniejszą o
kolicę. Cała Małopolska wyglą
dała w dobie piastowskiej, jak je
den ogród. Kopano też rudę
srebrną w Olkuszu, ołowianą i
miedzianą w Chęcinach, Sławko
wie, Kielcach, Trzebini, Jaworz
nie i Miedzianej górze, wydoby
wano sól w W ieliczce.
Od Karpat do Bałtyku wrzała
praca, prosty lud polski w świę
cie cywilizacyi wywalczał sobie
pierwszorzędne miejsce. Był pra
cowity, chciwy wiedzy, przywią
zany do wiary przodków.
Piękności duszy ludu polskie
go odpowiadał strój zewnętrzny.
Mazur, krakowiak, kujawdak w
swoich odświętnych ubraniach
jak królewięta.
TRZEBA NAM WIARY!
Trzeba nam wiary tej wszechpo
tężnej,
Że wobec głodu i męki
Złączonym w światła hufiec o
rężny,
Pójść trzeba w boje.
Trzeba nam wiary, że my zawiśli
Od własnej woli i ręki.
Że przekształcimy w bronie swe
myśli
I w laurów zwoje!
Trzeba nam wiary, że na roz
sądku
I na miłości oparty,
Śród wiekowego gmach nasz po
rządku
Złotem lśnić będzie.
Trzeba nam wiary, że ten gmach
słońca
I chleba — wszystkim otwarty,
/e każdy walczyć winien do
końca.
Aż go posiądzie.
Trzeba nam wiary — — wierzmy
rówieśni,
0 wierzmy, zwycięstw już bliscy!
1 bądźmy zawsze, jako ci w pieśni,
Męże ze stali.
Bo oto idzie czas zmartwych
wstania,
I zmartwychwstaną Ci wszyscy
Co tej złocistej chwili zarania
Z wiarą czekali
CHLEB.
r -- - - -
'Ziarna zbożowe znane już są
oddawna i używane na pokarm,
nie robiono jednak z nich mąki,
nie wypiekano chleba, a tylko ja
dano ziarna prażone lub gotowa
ne.
W starożytności, u żydów pie
czono chleb bez zakwaszenia, w
popiele, w postaci placków, od
czasów Mojżesza jednak zaczęli
żydzi wypiekać chleb bez soli na
święta kielkanocne, co trwa aż
do obecnych czasów. Cienkie, su
che placki z niekwaszonego cia
sta, zrobione z mąki tylko i wo
dy, zwane “macą”, używane są
na pamiątkę spiesznego piecze
nia ciasta, w chwili wyjścia z nie
woli egipskiej. To też maca na
zywa się również “Chlebem nę
dzy.”
Sztuka przyrządzania chleba z
Azyi i Egiptu przeszła później
do Europy, a mianowicie do Gre
cli i Rzymu, gdzie ją znacznie u
doskonalono; do innyih krajów
weszła ona wraz z chrześcijań
stwem.
Mąkę pierwotnie robiono w
żarnach, czyli młynach ręcznych,
poruszanych siłą człowieka, a u
rządzonych albo z dwóch kamie
ni, albo z dwóch metalowych kół.
Mielenie ziarna w żarnach było
ciężką i powolną pracą, wielkiem
też udogodnieniem były zapro
wadzone później młyny wietrzne,
czyli wiatraki,, i wodne, a następ
nie parowe.
OGRZEWANIE MIESZKAŃ
NA WIOSNĘ.
Na wiosnę, gdy mieszkanie
niedostatecznie bywa przez słoń
ce wygrzane, co szczególniej w
tym roku ma miejsce, bo słońca
dotychczas bardzo niewiele wi
dzieliśmy, trzeba wszystko robić,
aby przestawszy palić w piecach,
powietrza piwnicznego w poko
jach nie dopuszczać. Jedynie na
to wpływa przewietrzanie pokoi,
ale przewietrzanie systematyczne.
Trzeba otwierać okna tylko po
jednej stronie mieszkania i to w
czasie działania promieni słonecz
nych, a gdy się słońce w inną
stronę obróci, zaraz okna zamy
kać, a znów otwierać te, w które
słońce zaczyna zaglądać. Z wios
ną bywa mieszkanie tylko słoń
cem ogTzane, gdyż powietrze w
tej porze jest bardzo chłodne, i
z tego też powodu tak wiele o
sób podlega zaziębieniom. Kto
się nie trzyma wyżej wskazanej
zasady, musi mieć w mieszkaniu
zimniej, niż na dworze, bo ranne
i wieczorne powietrze wiosenne
udziela nam tylko chłodu, gdy
. przeciwnie, promienie słoneczne
dają nam ciepło w całej pełni.
W czasie lata postępować mu
simy zupełnie przeciwnie: wie
trzymy mieszkanie tylko wczes
nym rankiem i późnym wieczo
rem, a od gorąca słonecznego la
tem chronią nas rolety, żaluzje,
a nawet okiennice.
Odpowiedzi Redakcji.
Studentce Polce. Była kiedyś
taka sprawa w Petersburgu, że
nie chciano kobiety lekarza u
enać jako eksperta w sprawie
sądowej. Sprzeciwił się temu
prokurator. Obrońca oskarżonej
powołał się jednak na rozkaz naj
wyższy, który zrównał prawa
kobiet, posiadających dyplomy
lekarskie z prawami lekarzy męż
czyzn i rząd uchwalił w końcu
' dopuścić doktora kobietę do eks
pertyzy sądowej. W Krakowie
fakultet medyczny stoi doskona
łe, a klinika chirurgiczna jest
świetnie urządzona.
Rada lekarska w Wiedniu po
stanowiła dopuszczać do swego
grona kobiety lekarki. W Rosyi
kobiety lekarki są na posadach
ordynatorów w szpitalach. W
Chinach, o ile nam wiadomo,
przed niedawnym dopiero cza
sem pojawiła się pierwsza kobie
ta lekarka — Chinka. Ukończyła
ona uniwersytet w Nowym Yor
ku, a wróciwszy do ojczyzny, za
kłada szpitale, apteki i kształci
dozorczynie chorych. — Arty
kulik szan. Pani umieścimy w
następnym numerze Zgody żeń
skiej .
Pani Zofii Ziębickiej. — Na
gotowanie jaj na miękko niema
przepisu w żadnej książce ku -
charskiej. Najlepiej w gorący
wodę i “trzy zdrowaśki” — to
środek wypróbowany przez na
sze prababki.
Paulmce Gargol. — 'ł Dzieci,
które zagadki odgadły, nagrody
otrzymały. Paulinka zagadki nie
odgadła.
Wicuni Grębowiec. — Posła
łam ci odwrotną pocztą żądane
wzorki do haftu — nie wiem, co
się z niemi stało w drodze. Gdy
je odbierzesz z poczty — donieś
mi o tern.
Pani Kasperskiej. —Monogra
mów nie mamy. Litery osobno
były już raz umieszczone w
Zgodzie.
Zosi Karskiej. — Zupełnie zro
zumieć nie mogę, o co ci idzie
w ostatnim liście. Napisz wyra
źniej, a odpowiem z przyjemno
ścią. /
Apolonii Szczęch. — Pola ma
bardzo dobre serduszko, że chce
darować jednę ze swoich lalek
tej biednej chorej dziewczynce,
która mieszka w besmencie. —
Niech Pol* często pisze do mnie
o sobie i o tej dziewczynce.
Wróbel dziecko nie oswoi się
nigdy. Lepiej puścić go wolno.
Są kanarki i inne ładnie śpiewa
jące ptaszki, zrodzone w klat
kach od kilku pokoleń, im już
niewola nie sprawna takiej przy
krości, a przytem śpiewają pię
knie. Lepiej więc postarać się
o kanarka lub czyżyka, a nie
więzić wróbelka.
Ołćd, zimno i ciężka praca, to
straszne klęski, ale długi gorsze
są od tego wszystkiego.

xml | txt