OCR Interpretation


Zgoda : Wydania dla niewiast. [volume] (Chicago, Ill.) 1900-1913, January 16, 1913, Image 3

Image and text provided by University of Illinois at Urbana-Champaign Library, Urbana, IL

Persistent link: https://chroniclingamerica.loc.gov/lccn/2017218620/1913-01-16/ed-1/seq-3/

What is OCR?


Thumbnail for 3

NAPOLEON JAKO SYN i BRAT.
Napoleon bvł wzorowym synem. Już w
dzieciństwie widok majtki, mężnie walczącej z
ubóstwem — dochód roczny p. K. Bonaparte
wynosił od iooo do 1500 franków — silne spra
wił na nim wrażenie; 9 letnim chłopcem oder
dany od niej, zawsze tęsknił do rodziny. Oj
ca nie miał już nigdy zobaczyć. Karol Bona
parte umarł w r. 1785, nie mając jeszcze lat
40. Oto wyjątek z listu pisanego wówczas do
matki przez 15 letniego ucznia szkoły wojsko
wej w Paryżu:
“Pociesz się droga matko, okoliczności
wymagają tego. Podwoimy starań, żeby na
szem posłuszeństwem i wdzięcznością wyna
grodzić ci choć w części niepowetowaną stratę
ukochanego męża. Kończę, droga matko, bo
leść zmusza mnie do tego i błagam cię, żebyś
się uspokoiła...”
Kiedy chciano pożyczyć pieniędzy, żeby
mógł żyć na tej samej stopie, jak jego koledzy
— bogaci panicze, nie przyjął tego.
— Mojej matce już i tak ciężko — odpo
wiadał — nie powinienem narażać się na nie
rpotrzehne wydatki.
Z jakąż radością przyjeżdżał zawsze do
Ajaccio, gdzie skromny jego żołd stanowił
niemałą pomoc dla rodziny.
Kiedy cała rodzina musiała uciekać z
Korsyki przed zemstą Paolego, Napoleon u
trzymywał ją ze swego żołdu. Po wzięciu Tu
lonu mianowany generałem z kwaterą w Niz
zy, zaraz sprowadza matkę i młodsze rodzeń
stwo i spędza z niemi wszystkie chwile wol
ne. Podczas kampanii włoskiej wzywa do sie
bie matkę i siostry', żeby były świadkami jego
tryumfów; po ogłoszeniu cesarstwa daje mat
ce tytuł “Madame Merc”, przeznacza jej oso
bny pałac na mieszkanie, otacza licznym dwo
rem, okazuje jej miłość i cześć synowską. —
Jedynym powodem nieporozumień pomiędzy
nimi była zbytnia oszczędność pani Letycyi.—
Kiedy syn ją prosił, żeby wydawała swoje do
chody, odpowiadała zawsze;
Kto wie, czy me będę musiała jeszcze
utrzymywać was wszystkich, a wtedy będzie
cie mi wdzięczni za moją oszczędność.
Cesarz śmiał się nie przypuszczając, że
proroctwo matki spełni się bardzo wcześnie.
Letycya zaiste zasługiwała na miłość i
szacunek; wygnanemu synowi towarzyszy na
wyspę Elbę, a w r. r5 błaga rząd angielski,
żeby pozwolił jej pojechać na wyspę św. He
leny. Mimo wielkich zalet serca i charakteru,
Letycya nie stała na wysokości swego stano
wiska i niejeden parweniusz wstydziłby się
matki, której układ i sposób wyrażania się
bynajmniej nie licowały z tytułem cesarskiej
wysokości; nigdy nie nauczyła się mówić do
brze po francusku.
Napoleon byo również bardzo dobrym
bratem i troszczył się o los rodziny, która pła
ciła mu za rozdawane jej korony i miliony
przykrościami bez liku, niewdzięcznością, a
nawet zdradą. Najczulsze i najbliższe stosun
ki łączyły go ze starszym o rok Józefem, z
pierwszym uśmiechem fortuny z ręki Napole
ona spadają na Józefa zaszczyty i godności.—
Niestety? każde nowe dobrodziejstwo podsy
cało tylko zazdrość starszego brata. Dopiero r.
,Rr4. kiedy wszystko się wali, Józef staje przy
cesarzu i daje mu dowody przywiązania.
Napoleon mieł lat t6, kiedy już troszczył
się o przyszłość 10 letniego brata Lucyana, a
kiedy w r. 1795 młody zapaleniec dostał się do
więzienia, Napoleon swemi staraniami wydo
był go stamtąd. Lucyan podczas zamachu ode
grał ważną rolę i dopomógł bratu do objęcia
władzy, został za to ministrem spraw wew
nętrznych.
Powodem zerwania stosunków między
braćmi było niestosowne małżeństwo Lucvana
— zawarte wbrew w*oli Napoleona w r. 1802.
Zmuszony opuścić Francyę, Lucyan stał się
jawnym wrogiem brata i dopiero po jego ab
dykacyi, idąc za popędem serca, napisał do nie
go, a po jego powrocie z wyspy Elby przyje
chał do Paryża, żeby ofiarować mu swoją po
moc. Był on ostatnim pełnomocnikiem Napo
leona i ostatnim obrońcą tronu cesarskiego.
Najniewdzięczniejszym okazał się wzglę
dem Napoleona brat, dla którego najwięcej
poniósł ofiar — Ludwik. W r. 1791. chcąc ul
żyć matce, zabrał go z sobą do Francyi, u
trzymywał ze swego nędznego żołdu, sam u
czył i kochał nieledwie, jak syna. Bierze go z
sobą do Egiptu, jako adjutanta, żeni go ze
sw'oją pasierbicą Hortensyą de Beauharnais, a
wreszcie daje mu koronę holenderską. Ludwi
kowi to niewystarcza. wolałby tron cesarski,
zatruwa w*ięc życie bratu ciagłemi skargami,
sprzeciwia mu się we wszystkiem i na domiar
niewdzięczności, potajemnie opuszcza powie
rzone mu królestw’o. Napoleon nigdy mu nie
przebaczył tego wybryku.
Niemało też przyczynił mu kłopotu i
zmartwienia najmłodszy brat Hieronim, tak
samo obsypany przez niego dobrodziejstwa
mi. Rozpustnik i marnotrawca w iq roku ży
cia ożenił się bez wiedzy brata z Amerykan
ką, Elżbietą Paterson. Widząc, jakie popełnił
szaleństwo, po kilku latach powrócił do Euro
py i zgodził się na zerwanie tego związku. Na
(poleon * przebaczył mu, stworzył dla niego
'królestwo westfalskie i ożenił go z piękną i
cnotliwą królewną wirtemberską Katarzyną.
Surowo karcony przez brata za swoje zbytki i
wybryki, Hieronim przynajmniej okazywał
skruchę i nie płacił mu niewdzięcznością —
w ierny do ostatka, bił się dzielnie pod Water
loo, gdzie został raniony.
A leustonnem źródłem goryczy dla Napo
leona były wymacania i gorszące obyczaje je
go sióstr. Najstarsza z nich Eliza, klasycznie
piękna, wyszła w r. 1707 za poczciwego nie
dołęgę Feliksa Bacciochi, pragnęła jednak pa
nować i niezadowolona z danych jej księstw
T.ukki i Piontbino, dopóty dręczyła brata, aż
\^ręfszcie dostała w. jksięstwo Toskańskie. —
Kiedy nadeszły dni niedoli, Kliza opuściła go
‘ żelry połączyć hię z jegio wrogami.
Paulina była najpiękniejszą kobietą w Eu
roipic , ale płoehość jej nie miała granic. Wy
dana przez brata za generała Leclerc młodo
owdowiała i zaślubiła powtórnie księcia
Borghese, z którym wkrótce rozeszła się. Na
poleon nieraz strofował ją za niezliczone jej
miłostki, x>na jednak po jego upadku dawała
mu największe dowody przywiązania, pojecha
nia za nim na wyspę Elbę, ofiarowała mu nie
tylko część majątku, ale nawet swoje klejnoty.
f ostępowanie Karoliny Murat względem
*l»r^ta było niegodziwe; marząc o zagarnięciu
tronu cesarskiego, knuła spiski przeciw niemu
a potem jako krolowa neaplitańska w r. 1813
zdradziła go haniebnie. Piękna, chciwa i prze
wrotna, była mistrzynią w intrygach i zalotno
ść? .
Słusznie powiedział ktoś ze współczesnych
że Napoleonowi łatwiej było rządzić cesar
stwem. niż rodziną.
Z tymi wydziedziczonymi, którzy nigdy
nie wznieśli się do pojęcia piękna i nieskoń
czoności, których umysł błądzi w mrokach,
a duch zmożony walką doczesną nie unosi się
nigdy ponad ziemię — dziel się zasobami swej
duszy, choćbyś był ubogim jak wdowa ewan
geliczna.
Umiejętność życia.
Należy baczyć na głos dzieci od chwili,
gdy zaczynaj.*! bełkotać pierwsze słowa, aby
nie przyzwyczaiły się do seplenienia, do wa
dliwego wymawiania liter, do przekręcania
w > razów, a już najbardziej zwracać uwagę na
organ mowy przy sprzeczkach dziecięcych —
nie pozwalać na akcenty krzykliwe i nie tylko
na słowa, lecz i na dźwięki brutalne, obrażają
ce ucho. Dziecko, które z rodzeństwem zapra
wi się do Jdótliwej intonacyi, gdy wyrośnie
pozbyć się jej nie potrafi w chwilach niezado
wolenia i zgotuje sobie i innym dużo przykro
ści.
Nieraz w dyspucie obraża nas — nie sa
mo zdanie, wręcz przeciwne naszemu, lecz ton
dogmatyczny oponenta i brak szacunku dla na
szych opinii, wyraźny bardziej brzmieniem
głosu niźli słowem. Człowiekowi dobrze wy
chowanemu zdarza się sprzeczać, różnić w zda
niu z innymi; ale człowiek prawdziwie do
. brze wychowany nie kłóci się nigdy — z ni
kim. Ody kto z nami kłócic się zamierza, poz
bą/lzmy się fałszywej ambicyi przekonania go.
To trud daremny. Małym jest tryumfem —
niieć ostatnie słowro; to właściwość przekupek.
Czy ż koniecznie chodzi o to, aby udowodnić,
że mamy racyę? Czyż przeświadczenie wew
nętrzne w tym względzie nic wystarcza?
' *dy nas kto obrazi, najlepszą odpowiedzią
— zupełne zaniechanie dalszych stosunków.—
Oszczerstwu przeciwstawiać obojętność: nie
tłómaczyć się, nie przekonywać, bo to i bez
skuteczne i ubliżające dla nas samych.
Oswoich wrogach nie mówić nigdy źle.—
Nie mówić o nich wiele. To jedyna broń, którą
walczą ludzie dobrze wychowani.
Jakim jest człowiek dobrze wychowany,
tak zwany po angielsku gentleman?
Prawdziwy gentleman odznacza się dla te
go dobrem i manierami, że stają się one pośre
dnikami jego dobroci i współczucia dla innych.
Grzeczność ma to piękne za sobą, że zro
dziła się z miłości bliźniego, z obawy, żeby go
nie dotknąć i nic obrazić.
Prawdziwy gentleman nie podejrzywa złe
go. bo sam niema zamiaru źle robić i woli wi
d zicćl ludzkość od strony lepszej. ITkróca swe
namiętności i szanuje innych tak, jak siebie sa
mego.
Prawdziwy gentleman jest prawdziwie
dobrym człowiekiem. Ara odwagę swych
przekonań, swych czynów — odwagę fizyczną
i moralną, ponieważ brzydzi się podłością i
wszystkiem, co niskie.
Nikt bardziej od gentlemana nie zwraca
uwagi na drobne obowiązki życia, a to dlate
go, że lęka się on urazić ludzi w czemkolwiek,
więc nie pomija niczego, aby im sprawić przy
jemność.
Dobre maniery, o ile nie mają za podsta
wę dobroci i prawdziwego panowania nad so
bą, opuszczają nas zawsze w wielkich wzbu
rzeniach duszy i w przeciwnościach.
Powrotna droga do zatraconych źródeł
szczęścia najeżona jest przeszkodami, a ten,
kto zatracił poczucie solidarności z ludzkością
i nie czuje, że w nim żyje cała jej przeszłość
z jej wielkością i nędzą, kto zapatruje się na
los swój poszczególnie, w oderwaniu od cało
. ten ohwinia niejednokrotnie los o niesprar
wiedliwość i okrucieństwo.
Chrystyanizm w zastosowaniu życiowem
jest historyą duszy czystej, świętej, pokornej i
bezinteresownej, wyznającej prawdę, a goto
wej zawsze służyć, oświecać i wspierać bliź
nich.

xml | txt