OCR Interpretation


Zgoda : Wydania dla niewiast. [volume] (Chicago, Ill.) 1900-1913, September 11, 1913, Image 2

Image and text provided by University of Illinois at Urbana-Champaign Library, Urbana, IL

Persistent link: https://chroniclingamerica.loc.gov/lccn/2017218620/1913-09-11/ed-1/seq-2/

What is OCR?


Thumbnail for 2

Teściowa.
Matka i teściowa! Dwa wyrazy wcale do
siebie niepodobne, a jednak tak sobie pokrew
ne! A w sercach tych. do których się odnoszą,
zupełnie odmienne budzą uczucia.
Słowo “matka" jest może najpiękniejszem
i najwzniosłejszem w każdym języku — ozna
cza ono najserdeczniejszy stosunek, w jakim
jeden człowiek st^i do drugiego, jest to cudo
wny dźwięk, który w swej dziwnej sile i mięk
kości najtwardsze nawet przenika serca.
A teraz teściowa! Czy nie staje nam
przed oczyma zaraz inna jakaś istota?
Nie jest to osoba, o której rzadko kto mó
wi dobrze, dużo natomiast lu.lzi bardzo mówi
''de? Nie jest to ulubiony przedmiot rozmai
tych złośliwych dowcipów? Nic jest ona tak,
jak macocha w bajce, uosobieniem złego?
Nic ma może na święcie człowieka, któ
ryby tyle i to niewinnie, wycierpieć miał, co
teściowa. Co się o niej mówi jest najczęściej
wynikiem bezmyślności, bo z odrobiną rozwagi
i wyrozumiałości przekona się każdy, że w te
ściowej i matkę znaleźć można i że trzeba jej
koniecznie okazywać miłość i szacunek.
Przedewszystkieni należy wziąć na uwa
to» dc matka traci, wydając za mąż córkę,
lub żeniąc syna. Oddaje dziecko, największy
skarb, jaki matka posiadać może i mifjsca, ja-'
kie dotąd zajmowała wyłącznie sama, ustąpić
musi bezwarunkowo osobie innej, dotąd jej
obcej; dziecko jej łączy się na zawsze z ob
cym człowiekiem. Wszystko to wzrusza i roz
drażnia matkę, tern więcej, im więcej kocha
swe dziecko. Ojcu jest to trochę obojętniej
sze — nie mógł on się tak zagłębić w istotę"
dziecka, jak matka, to też utrata dziecka tak
bardzo go nic boli.
Serce matki odczuwa tysiączne obawy o
przyszłe szczęście córki lub syna i stawia so
bie tysiące zapytań, na które ani ona, ani kto
kolwiekbądź odj>owiedzieć nie może. Matka
zna dokładnie dziecko i pragnie, aby maż
je poznał i ocenić potrafił. Ale zięć i synowa
są jej obcymi i nigdy nie zbliżą się do niej.
Tak, jak własne jej dzieci. Jest to zupełnie na
tiiralneiii.
1 czy można wtedy za złe wziąć matce,
jeżeli uważhie obserwuje zięcia i jeżeli zrobi
jaką uwagę, pochodzącą jedynie z miłości ma
cierzyńskiej ?
Czy można się dziwić, że ostatecznie nie
śli więcej o swem dziecku, niż o zięciu lub
synowej? Bo miłość macierzyńska jest zawsze
stronniczą, nawet bardzo — tu już jest właści
wością jej istoty.
Dużo naturalnie zależy od młodych mał
żonków czy stosunek z teściową jest dobry i
dobrym nadal zostaje. Zięcia powinno już to
godzić z teśoową, że wszystkie jej uwagi i
nagany są dowodem miłości do jej dziecka.—
Zięć musi widzieć w niej matkę żony, a myśl
o jego własnej matce ułatwi mu znieść cierpli
wie, to, co mu się czasem wcale podobać nie
będzie. Jeśli młode małżeństwo kocha się na
wzajem prawdziwie, to jedno pokocha na pe
wno matkę drugiego i okaże jej należny sza
cunek.
Każdy ojciec i każda matka pragną zaw*
sze. aby dzieci ich wychodziły za mąż, re<p.
żeniły sic, oboje chcą być teściami i zyskać
miłość zięcia lub synowej.
Sama myśl o tern powinna skłonić mło
de małżeństwo do starania *-ię o dobry stosu
nek z własnymi teściami. Mąż może być szczę
śliwym, jeżeli wie. żc żonę jego kocha kt«<4
z całego serca i jeżeli czuje, żc i jego pragnie
kochać ktoś, kto zawsze tylko pragnie szczę
ścia jego i żony.
Przyznać jednak trzeba, że często i teścio
wa jest winną, jeżeli stosunek jej do zięcia
lub Cynowej nie jest taki, jakim być powinien.
Nie potrzebuje jeszcze dla tego popełniać
ciężkich grzechów.
Małżeństwo jest instrumentem, którego
harmonię byle co popsuć może. Tern ostroż
niejszą powinna być teściowa.
Rozmaite są też. jeszcze punkty, © któ
rych zapominać nie należy, najważniejszym z
nich jest ten, że często panuje rywalizacja
pomiędzy dwoma, teściówemi, każda z nich
chciałaby mieć jak najwięcej wpływu na mł>
dą parę. W alka ta o nowe posiadanie jest
przewrotną — wiedzie ona z góry do niepo
rozumień i niesnaskow i młode małżeństwo
cierpi najwięcej z powodu t\'^i sprzeczek. —
Kochająca matka nie powinna nigdy doprowa
dzić do tego. Dalej jest też naturalnemu że
matka widzi w swem dziecku doskonałość —*
matka może w to wierzyć, lecz teściowa nig
dy! Musi mjśleć o tern. że drugostronna' te
ściowa jest tego samego zdania i że obie —
mylą się!
Największe nieporozumienie polega zape
wne na tern, że teściowe usiłują bezpośrednio
wywierać wpływ na życie młodego małżeńst
wa. Jest to zupełnie zrozumiałe. Ho najpierw
uważa matka młodych małżonkó^c za dzieci,
ludzi niedoświadczonych, którzy może rzeczy
wiście potrzebują jeszcze opieki. Z miłości dla
swego dziecka pragnie im matka doponiódz i
tu bronić ich od trosk i kłopoiow, jakie sama
przeszła. Nie liczy się też z tern, że młodzi
małżonkowie clicą być samodzielni i że wota
czasem znosić skutki lekkomyślności, niż pod
dać się woli matczynej. Nikt nie lubi opieku
nów i właśnie w pierwszych czasach pożycia
małżeńskiego chcą “dzieci’’ postępować pod
ług ich własnego widzimisię. Niechaj o tein
żadna teściowa nie zapomina!
Niech się nie miesza wt sprawy młodych
małżonków*! Dosyć ma jeszcze na to czasu,
gdy sami jej o radę poproszą — i wtedy jesz
cze należy hyc z naukami wstrzemięźliwą.
I rzy nieporozumieniach pomiędzy zięciem
lub synową a teściową, chodzi zwykle o drob
nostki. Teściowa, jako starsza i doświadczeń
sza, i lice mieć zawsze słusznosć — czemu nie
— może ją mieć, ale pomimo to powinna po
zwolić dzieciom zbierać także doświadczenia!
Każdy mą swoje błędy i przywary, trzeba Je
więc znosić z wzajemną wyrozumiałością i —
taktem.
Jest to nieraz wprost tragiczne, że naj
lepsze matki w świecie, stają się najgorszemi
tescinwemi, i że często panuje nienawiść tam,
gilzie panować powinna serdeczna miłość i
zgoda. I jeszcze gorzej, jeżeli nieporozumienia
wywołuje jedna tylko osoba i jeżeli inni z jej
przyczyny cierpieć muszą — najserdeczniej
sza miłość małżonków musi pod wpływem cią
głych niesnasków ucierpieć.
Niech każdy więc szuka winy u siebie 1
niechaj stara się zmienić! Chodzi tu przecie.*
o szczęście tych. których kochamy i o nasze
własne szczęście.
STRASZNY CZYN NA TLE SZALU
RELIGIJNEGO.
Maryusz Jullien i 17 letnia siostra u:go w
Awinionie dopuścili się w napadzie szifij reli
gijnego strasznego czynu. Oto zachłostali na
śmierć razami dyscypliny swą młodszą sio
strę, z której w ten sposób chcieli wypędzić
“złego diieha”, poczerń sarni oznajmili to pro
boszczowi. Religijny obłęd jest w tej rodzime
dziedziczny.
Zrównanie płci.
Świat powoli, ale ciągle zmienia swą po
wierzchowność. Niedawno puste lub leśne nie
zaludnione obszary pokrywają miasta i sieci
kolei żelaznych j ludzie prowadzą wygodniej
sze życie i przekształcają we wszystkich war
stwach sposób bytowania na ziemi.
Charakterystycznym objawem nowszych
czasów jest to, że powoli zaciera się różnica,
nie tylko pod względem praw, lecz pod wzglę
dem usposobienia między mężczyzną i kobie
tą. Dawniej zdrowy mężczyzna niemal całe
życie lub długie lata przebywał w w’ojsk»,
znosił niewygody, dziś służy 2 lub 3 lata i
dzięki ulepszeniom, nawet w wojsku nie zno
*i takich niewygód i trudów, jak dawniej. —
Nie jest też i na innych polach zajęć, tak jak
dawniej narażony na surowe, silne działanie
przyrody i walkę, charakter więc jego łagod
nieje.
X drugiej strony — z powodu licznego
przyrostu ludności żeńskiej, we wszystkich
krajach kobiety zyskują coraz to większe ro
wnouprawnienie na polu pracy, muszą bvć
odporniejsze na wszystkie przykrości i trudy,
charakter im więc mężnieje.
v\ lele kobiet prowadzi interesy handlo
we, na wielką skalę nawet, muszą więc wyra
biać w sobie pewną rzutkość, stanowczość,
poi względem charakteru upodobniają się do
mężczyzn. Zarabiająca dobrze starsza siostra
niejednokrotnie, w razie śmierci lub ciężkiej
słabości rodzisów, staje się głową domu rodzi
ny i opiekunką małego''rodzeństw a. Kobiety
zajmują coraz to więkśze miejsce na polu pra
cy, miejsca takie, które zajmowali dawniej
wyłącznie mężczyźni. Mimowoli więc mężnieć
muszą.
A'że charakter mężczyzn, jak już wspom
nieliśmy, wskutek wygodniejszego życia, spo
tykania się na polu pracy z kobietami i z po
wodu różnych przyczyn łagodnieje, następuje
wńęc zrównanie powolne pod względem cha
rakteru dwóch płci odmiennych, które dawniej
tak jaskraw’o od siebie i>dbijały. Coraz mniej
mężczyzn pali, pije alkohol, z konieczności
muszą się zajmować domowemi sprawami,
zbliża ich to wszystko do kobiet.
Kobiety czasami palą (co się gani), jeż
dżą na bicyklach, wiosłują, poświęcają się in
nym sportom. Warunki życia codziennego
zmuszają wprost do tego, ażeby kobieta w ży
ciu codziennem i polityczncm korzystała %
tych praw, eo mężczyzna, mogła sama rozpo
rządzać majątkiem, bronić się, zawierać umo
wy i prowadzić sprawy>
Mężczyźni narzekają, że kobieta coraz
częściej traci urok tej. tak czule przez poetów
wspominanej kobiecości, ale nie zawsze z
własnej w’oli — do tego zmusza ją życic, wal
ka o byt. Nie ulega kwesty i, że pod względem
prawnym kobieta dziś powinna posiąść ?e^
przywileje, co mężczyzna; odzyskując, staje
się więcej odpowiedzialną jednostką, więcej
męską, samoistną. Czy fo dobrze, czy źle ,dla
niej i dla świata — to inna sprawa, fakt, źe ży
cie tak sprawy układa, i że charaktery dawniej
uważane za przeciwne, odrębne,-coraz wię
cej *ię zrównoważają. Następuje zrównanie
płci pod względem praw i charakteru.
W TEATRZE.
Czegóż pan u licha tak klaszczesz? /
— chciałbym zobaczyć idyotf, który to głupstwo
u a pi**?.
ZA PÓŹNO.
— Ja moja habę poznałem na trzy miesiące
przed klubem. •
— A ja dopiero w trzy miesiące po &lubie..«

xml | txt