OCR Interpretation


Zgoda : Wydania dla niewiast. [volume] (Chicago, Ill.) 1900-1913, December 25, 1913, Image 6

Image and text provided by University of Illinois at Urbana-Champaign Library, Urbana, IL

Persistent link: https://chroniclingamerica.loc.gov/lccn/2017218620/1913-12-25/ed-1/seq-6/

What is OCR?


Thumbnail for 6

Domy dziecięce Dr. Maryi Monterossi.
<»łówną troską współczesnej j>cdagogiki
jt,>i poznanie praw rozwoju dziecka, zarówno
]»od wzgl^łcm fizycznym, jak umysłowym. NTa
I unista wie coraz liczniejszych badań utrwala
się wciąż przekonanie, że dziecko fizycznie i
duchowo jest jednostką odrębną, nic jest do
rosłym czowiekiem w miniaturze, lecz typem
swoistym, zasadniczo odmiennym; dokładne
poznanie cech charakterystycznych tego t> pu
oraz oparcie na nich wychowania i nauczania
lc'y u podstawy wszystkich prób pedagogicz
nych współczesnej doby.
'.Szkoły nowego typu, jak Kerriera w
S/wajcaryi, Lictza w Austryi, są prób tych
obrazem dla dzieci starszych, domy dziecięce
dr. M. Montessori we !\Vłoszccli, żywo zajmu
j;ice dzisiaj umysły na Zachodzie, są tego sa
mego rodzaju próbą dla dzieci małych od lat
d eh do 6-ciu.
Sama postać Maryi Montessori budzi ży
we zaciekawienie i łączy w sobie wszystkie
zalety idealnego wychowawcy: prócz nauko
w ego przygotowania, którego konieczności nie
potrzeba dzisiaj już dowodzić, posiada ona
myśl twórczą, zawsze żywą i również czynną,
broniącą od zasklepienia się w suchym do
gmatyzinie, zawsze dla wychowawcy niebcz
pieczn vm.
Dodajmy jeszcze do tego szczery zapał,
głębokie przejęcie się ważnością sprawy, wia
rę w jej przyszłość i gorące ukochanie dzieci,
a przyznać będziemy musieli, że mamy przed
"obą wychowawczynię z “bożej łaski”.
Otwarcie pierwszego domu dziecięcego
(casa dei bambini) poprzedzone było długim
okresem przygotowawczym, pani Montessori
zajmowała się początkowo dziećmi anormal
tiemi, które tylu już wychowawców natchnęły
nowymi pomysłami; pierwszy dom dziecięcy
powstał 5 stycznia i<k>7 r°ktt w Rzymie, po
nim zaczęły szybko powstawać inne w ró
żnych dzielnicach miasta, a następnie i w in
nych miastach włoskich, w Medyolanie np. w
r. i<)o8 otworzono dom dziecięcy w dzielnicy*
robotniczej dla dzieci klas pracujących. Ruch
w tym kierunku rozwijał się szybko, oganiał
przedewszystkiem ojczyznę p. Montessori,
W łochy, gdzie uznanie zasług tej reformator
ki przybiera nawet rozmiary entuzyazmu;
ilość jej uczniów i naśladowców wciąż wzra
sta, liczne klasztory, szkoły kantoralne i za
kłady prywatne stosują u siebie jej metodę.
Obecnie ruch ten przedostał się zagranicę, p.
Rujol w Paryżu otworzyła szkoły, na zasadach
p. Montessori oparte, książka p. M. p. t. ‘ Do
my dziecięce” przetłómaczona została na ję
zyk angielski i francuski, metoda jej posiada
już całą literaturę w postaci licznych artyku
h>\\ w pismach pedagogicznych, sądzę zatem,
że zapoznanie się z tym nowym kierunkiem
ma i dla nas wielką doniosłość, a nawet prak
tyczne znaczenie.
I rudno, coprawda. w krótkim artykule
zamknąć wyczerpującą ocenę całej metody pc
dagogicznej; z konieczności poprzestać muszę
na pewnym szkicu, który dałhy czytelnikom
syntezę ogólną, obraz charakterystyczny, ca
łość w zarysie.
Pani Montessori, daleka od wszelkich u
pr/.edzcń teoretycznych, od z góry powziętych
zamierzeń, uważa zakłady' swoje za prakt\cz
ną próbę eksperymentalną, odpowiadającą te
orctycznym poszukiwaniom współczesnej pe
dagogiki eksperymentalnej. W tej kwesty i
kryje się pewnego rodzaju rewolucya peda
gogiczna: zamiast przychodzić do dzieci z pe
wnymi przepisami postępowania, z gotowemi
receptami, wychowawca od samych że dzieci
czerpać będzie wskazówki postępowania, one
t«u nieświadomie objawią żywe i zawsze no
we prądy pedagogiczne. Aby się to stać mo
gło, potrzeba pewuych warunków: dziecko
musi mieć zupełną swobodę działania, wycho
wawczyni musi być obserwatorką.
Dzieci, w swobodnej działalności, przeja
wiać nam będą swe upodobania, dążności,
zdolności, charakterystyczne cechy umysłu,
dostarczając wychowawcom nieocenionych i
jedynie ważkich wskazówek pedagogicznych;
pierwszem zadaniem wychowawczyń będzie
uważna, zawsze czujna i dokładna obserwa
cya. Odwrócone zostają role szkolnej społecz
ności: dotąd osobą działającą, przedewszyst
kiem czynną, była nauczycielka, w domach
dziecięcych p. Montessori dzieje się inaczej;
dzieci są czynne, im przyznano swobodę dzia
łania, nauczycielki pozornie są bierne, pozor
nie tylko, gdyż obserwacya jest pracą umysło
wą. wymagającą ciągłego napięcia uwagi.
— "Co przez dzień cały robią u pani nau
czycielki? — pytała naiwnie panią M. jedna
z osób, zwiedzających zakład. — Zdaje mi się,
że jedynem ich zajęciem jest rozdzielanie
między dzieci niateryalu do zajęć.
~ I to nawet nie — odpowiada skromnie
kierowniczka — dzieci nasze obsługują się
same.
jest to wysoce cli arak tery styczne, że
dzieci również podlegają złudzeniu osób po
stronych, zwiedzających zakłady pani Mon
tessori: “czy pani umie pisać?" — zapytuje
nauczycielkę chłopczyk 5_lctni, zachwycony
własną zdobyczą, gdyż sam nauczył się pisać.
Kola kierowniczki domu dziecięcego,
spiowadzona do obscrwacyi, pozornie t}'1ko
jest łatwą, wyrobienie i wyszkolenie tego ro
dzaju kierowniczek było w praktyce rzeczą
bardzo trudną ze względu na zakorzenione
przyzwyczajenia i przesądy pedagogiczne; od
da wna bowiem utrwaliło się przekonanie, żc
wychowywać znaczy przedewszystkiem ]>o
wstrzymywać dzieci od rozlicznych czynności
oraz przychodzić dzieciom z pomocą, często
kroć najzupełniej zbyteczną.
Tymczasem, powstrzymując niepotrze
bnie różne przejawy samorzutnej działalności
dziecka, kierowniczka pozbawia się cennego
ma tery ał u doświadczalnego, utrudnia sobie
poznanie dziecka, co stanowi główne jej zada
nie. Trudność polega i na tem, że zasada swo
body i wolności działania prowadzi często
niewyrobione kierowniczki na manowce, po
zwalają dzieciom na różnego rodzaju wybry
ki, nie śmiać ich krępować; jest to zupełny
brak zrozumienia myśli przewodniej M. Mon
tessori, która zaznacza wyraźnie, że jednem z
pierwszych pojęć, które dziecku wpoić należy,
jest pojęcie różnicy między dobrem a złem.
Nie należy tylko, jak to miało miejsce w do
tychczasowej dyscyplinie szkolnej, utożsa
miać dobrego zachowania się z nieruchomoś
cią i biernością, a złego — z ruchliwością i
działalnością, gdyż cele wychowawcze są zgo
ła inne: zadaniem wychowawczcm jest wyro
bić w dzieciach zdolność, przedsiębiorczość,
pracowitość i samodzielność, nie zaś bierność
i bezczynność.
Marya Lipska Librachowa,
Bruksclla. I«>i3 r. kand. filoz.
(Dokończenie nastąpi)
NIEBEZPIECZNY KLIENT.
Adwokat (do żony): — Moja kochana,
pozamykaj dziś tylko wszystko i dobrze po
chowaj.
Zona: — Dla czego to?
Adwokat; — Tak świetnie hrouilem dziś
pewnego złodzieja, że go uniewinniono i u
wolniono, za co podobno chce przyjść mi po
dziękować.
O wyborze zawody
-t.. .»« i«».! U* I
Dobry wybór zawodu jest jedną z najwa
żniejszych kwestyi życiowych. Najczyściej
rozstrzygają \y tem zamiłowanie i widoki za
robku. Koniecznem jednak jest. by w wybo
rze zawodu najpierw brać w rachubę siły, na
tężenie, jakie praca danego rodzaju wymaga i
niebezpieczeństwo dla zdrowia, na jakie nara
ża. I tak np. jeśli dziewczyna cierpi choćby na
lekką wadę sercową, a ma zamiłowanie do
szycia na maszynie, stanowczo rodzice lub
opiekunowie nie powinni dopuścić do wyboru
tego zawodu. Praca przy maszynach pędzo
nych nogą, wytęża rozliczne mięśnie, a z sym
patyi cierpią też muskuły sercowe i wada
wzmaga się i kończy się fatalnie.
O chorobach płuęnycli dzięki agitacyi i
pouczaniu publicznemu o tych chorobach, zda
je się zbytecznem jest pisać. Wogóle młodzież
ze skłonnością do chorób piersiowych, unikać
powinna wszelkiej pracy ciężkiej, w miejscach
zamkniętych, w zawodach, w których wytwa
r/ą się kurz mineralny, metalowy, Czy roślin
ny. Zawody te są wprost zabójcze w latach
młodocianych. Dotknięci chorobą piersiową o
bicrać powinni zawody w otwartem powie
trzu, farmerstwo, ogrodnictwo, zawody budo
wlane i w ogóle tylko takie, które pozwalają
przebywać na słońcu i powietrzu. Dziewczęta
chore na wadę piersiową obrać powinny: nio
dniarstwo, dozorczyń dzieci i to nie nadto
młodych (rozumie się o ile mają zamiłowa
nie). Zawody na wołnem powietrzu dla kobiet
są nieliczne i dlatego też bardzo mały mają
wybór, mniejszy znacznie jak młodzież męska.
Dziewczęta mają często zamiłowanie do
piania i prasowania. Jeśliby to obrane być
miało za zawód, baczyć należy, by prócz zdro
wego serca miały i zdrowe nogi.
W zawodach wymagających natężenia
oczu: hafciarstwie, krawiectwie, pisaniu na
maszynie, drukarstwie, gra wirowaniu, retu
szowaniu (przy fotografii) przedewszystkicm
wymagane są zdrowe oczy, a dziewczęta ma
jące wzrok osłabiony, nigdy nie należy zawo
dom tym oddawać.
Dziewczęta o wadliwym słuchu nic po
winny obierać zawodu telefonistek, dozorczyń
chorych lub klerkiń w magazynach. Dla nich
odpowiednie są zawody, które wykonywać
można w domu. krawicczyzna, modniarstwo,
obsługa d"mowa. Cierpiący na wady uszne
unikać powinni wszelkich zawodów, w któ
rych wytwarza się pył, para, jak np. w pral
niach.
Odpowiedni wybór zawodu nietylko za
oszczędzi zdrowie osoby chorowitej lub do
tkniętej wadą organiczną, lecz też jeszcze o
szczędzi jej codziennie przykrości z podrażnie
nia lub bólu dotkniętego chorobą organu.
RUCH KOBIECY.
/. portu w Bostonie wyruszył oryginalny
okręt, którego załoga i kapitan są płci żeń
skiej. Kapitanem jest pani Georgia Ornie. Od
kilku lat pracowała już na rzeczonym okrę
cie, dochodząc do stopnia najwyższej rangi*
dowództwa. W zeszłym roku zaszły gwałto
wne nieporozumienia z majtkami, strajki, etc.,
wobec tego “kapitan” przyjął służbę wyłącz
nie żeńską, ku obustronnemu zadowoleniu. Je
dynym mężczyzną na okręcie jest mąż kapi
tana, Mr. Ornie. “Iliram” jest statkiem han
dlowym, przewożącym ładunki węgla i drze
wa.
/

xml | txt