OCR Interpretation


Zgoda = Unity. [volume] (Chicago, Illinois.) 1914-current, October 22, 1914, Image 7

Image and text provided by University of Illinois at Urbana-Champaign Library, Urbana, IL

Persistent link: https://chroniclingamerica.loc.gov/lccn/2017218622/1914-10-22/ed-1/seq-7/

What is OCR?


Thumbnail for

DZWONY.
(Dramat mistyczny przez Stanisława Justiana).
• •
(Ciąg dalszy.)
Dramat mistyczny SUnisława
Justina.
Część trzecia.
Środek namiotu _ u wejścia
warta—z przodu stół zarzucony
papierami, w tyle łóżko połowę.
Na stole płonie świeca, osadzona
W wbitym bagnecie. Z zaczęciem
akcyi adjutant wchodzi. — “On“
stoi obok stołu.)
On. Rozstawione warty? Wszy
stko w porządku ?
Adjutant. Tak naczelniku.
On. Dobrze! a teraz zostaw
mnie w spokoju.
(Adjutant wychodzi. "On" stoi
chwilę, potem siada obok stołu,
zatopiony w myślach. W ruchach
jego zdenerwowanie, przerzuca
papiery machinalnie, bębniąc pal
cami po stole — potem staje i
zaczyna chodzić po namiocie. Za
słona odsłania się — wchodzi
k-iądz).
Ksiądz. Czy wolno? Nie prze
szkadzam ?
On. O! nie — bynajmniej — do
brze. żc przychodzisz. Cale moje
jestestwo dzisiaj jest w rozterce.'
Tc długie mieniące walki podcię
ły mnie — czuję chwilami, że
słabną, a mi tak siły potrzeba. O- ■
czy i serca całego narodu zwróć o-!
ne na mnie — gdy ja się ugnę —!
co z nimi się stanie? Wszystko
po-żłoby w rozterkę — wszystko ]
by przepadło. Jak dotąd zwycię-1
żarn, lecz co jutro? co jutro przy- j
niesie?
W szak wiesz ojcze, iaka armia I
loży przed nami — trzy mocarst-!
w a złączone — miliony dusz...
Ksiądz. A czyż twoja słabsza?
On. Tak. ale wymęczona tru
dem, pochodem i głodem zali wy
trzyma? Czy nie cofnie się za pier
wszem zaraz natarciem? Jutro —
iak przypuszczam — stanowczo j
przyjdzie do walki, albo zwycię- i
zvmy i Ojczyzna powstanie wol-'
na — albo...
Ksiądz. Ząniilcz! Każdy mo
że wątpić, lecz nie ty mój synu —
w tobie moc większa niż ludzka.
Jeżeli Róg pozwolił t^le przetrzy-!
mać — i re.-zcie nic odmówi swo
jej pomocy. Danru. się męczysz—
jutro wielkie płomienne słońce—
wielki twój tryumf oświeci...
On. Ale tyle krwi...
K**#d*. Przez krew okupią się
" ***) • naród nasz dużo nagrze
wy* i musi złożyć ofiarę, aby u
myć dawne uczynki. Bez ofiar
nic ma odkupienia, a za grzechy
musi hyc pokuta — takie prawo
I.óg postanowił i od niego nikt
się wywinąć nie może. Krew po
płynie, rzeki jej popłyną, ale zie
mia nią odżywiona cudowny plon
wyda i pokolenia nim się karmić
będą.
On. A jednak to straszne! Czyż
mało tej krwi się już przelało? —
W szak cała nasza walka_ to je
dna wielka rzeź. rzeź bez. litości,
bez względu. W ioski popalone,
miasta w gruzach, drogi alejami
trupów uhrane. NetckI powie kic
dj ś, żem był okrutny, żem się
poił krwią, ale ja nie mogłem ina
czej, siła szła przeciw sile, okró
cieństwo przeciw okrócicństwu,
mord przeciw’ mordowi. Pomimo
tego jednak — boli mnie to bar- j
dzo, meczy mnie, jak widmo o- j
krotne — duszę moją katu>zą o- ,
mai zabija.
Ksiądz. Uspokój mc synu. Tak
być mu>iało. Hog ci to przebaczy.1
Jestem z tobą od początku, pa
trzę na wszystko i równic boleję,;
ale inaczej być nie mogło. T(#bv-j
ła walka święta przeciw ciemno-;
cie. złości i tyranii, to nie ’bvł
mord, to była konieczna samoo
brona. Nie nasza w ina i nie tw’0- |
ja. to kara boska, a tyś jej narze->
dziem.
1 spokój się, przeciw przezna
czeniu daremna walka, a woli Bo
żej nic się oprzeć nic zdoła.
On. Dobrze ci ojcze tłunia-1
ożyć. ale mnie ciężko pogodzić się i
z tein tłumaczeniem. Od samego
początku walczę z sobą, czy po
stępuję tak. jak należy i od po- '
wiedź otrzymuję odmowną. Po-1
myśl — ile żyć sprawie tej po
święciłem... ogromna hekatomba
spłonęła na ołtarzu ojczyzny...!
rzeki łez popłyną... popioły...
Ksiądz. Z popiołów* Fenix się
zrodzi, a zresztą odpowiedz mi
i zastanów się — czy mogłeś ina
czej uczynić? _
On. 1 p. eh.) Nit*?
Ksiądz. I to cię tłumaczy. Ale
teraz czas <*ldać się spoczynkowi
■— sen cię uspokoi, mój synu, sen
cię pokrzepi i rozwieje tę chmurę!
zwątpień. Rozcdnieje ciemnie —
na jutrzejszy bój wstaniesz mo
cny i w ielki, jak zawsze — na ów
ostatni, chrobry bój, co ojczyźnie
rozkuje kajdany.
j ..On. Oby się ziściły słowa two
i je ojcze.
Ksiądz. Zostań z
! synu — idi spać... i mnie też
pora... surę kości domagają się
spoczynku... idź spać — niech
cię Bóg ma w swojej świętej o
piecc.
("Wychodzi).
Cisza... warta oddaia się. •*On”
myśli chwilę, lecz zwolna głowa
jego pochyla się i zaczyna usy
piać. Przez podniesioną zapłonę
namiotu wślizguje się mglista po
stać anioła spokoju.
Anioł spokoju.
Cyt! cyt! śpij i śpij,
O tryumfach śnij —
0 sławie nad sławy.
Jutro zadrży las,
Stanie strwożon czas.
Dzień nastanie krwawy.
To ostatni bój.
To ostatni znój,
ł en cię już Wyzwoli!
[ Zetrą się zastępy
[ I bój niepojęty
| Wyrwie kraj z niewoli.
Cyt! cyt! śpij i śnij.
Ze w gromadę żmij
Cpadł boży grom —
Zardżał cały la>.
Słońce zbladło z kras —
W*rogom idzie srom.
Z mroków idzie cud,
1 'zbrojony lud.
Co już dawno zmarł...
Chwyta rdzawą broń.
Idzie mąż i koń.
Żeby wroga darł.
Idzie, idzie lud.
Idzie we krwu w bród.
Idzie tam. gdzie wróg.
Idzie Chrobry Pan
Przez szeroki łan —
Przed kościelny próg.
Za nim siła. moc.
Tych, co kryła noc.
Tych, co krył ich zgon.
Brzmi wokoło pieśń.
Co przedarła pleśń.
Bv był wolny tron.
śpij — spij — śpij... i spij,
Dumą cały lśnij.
Boś tv jeden moc...
Wnet sic zacznie gwar.
Zerwie martwych z mar.
I przepadnie noc.
Śpij. a śpij.
Śnij. a śnij.
Aż cię zbudzi głos —
Jutro z hukiem dział.
Będziesz tryumf miał.
Twój — twój będzie los.
I Znika i.
Zasłona odchyla się — stary
kapral wchodzi gwałtownie.
..Stary kapral. Nacz... (spo
strzegłszy. że “Ou" śpi, słowo u
rwa i cofa się).
Żołnierz ( na warcie). śpi?
Stary kapral, (szeptcmi. Tak
— i to na stole. Niemu żony ten
naczelnik, sobie i drugim spoczyn
ku nie dajt. Chciałem zdać ra
port, nic pilnego, do jutra pocze
kać mogę. Lepiej niech spocznie,
gniewnyby był, gdyby go obudzić
a spoczynku duch jego bardzo
potrzebuje, zwłaszcza, że jutro
do stanowczej już walki idzie. —
Wojska nieprzyjacielskie mogą
każdej chwili zacząć, roi się w ich
oboziskach. jak w ulu. Ciężkie
działa przed chwilą przywieźli.—
oj! oj ! — ilu tu jutro padnie.
strach myśleć nawet. Kasi też
wszystko trzymają gotowe, moi
ludzie na karabinach omal śpią...
niech tylko trąbka zagra, a jak
burza pójdą. Zdaje się, że tym —
tam — na koniec przyjdzie, nie
pomogą cesarze i generały, tak
być musiało, jego nikt n?e zła
mie, bo na nim ręka Boża spo
częła. by nas poprowadził.
(Wychodzi).
Scena pusta — cicho, tylko mia
rowe kroki warty słychać— gdzie
niegdzie brzęk broni się odezwie
— lub sygnał zajęczy, świeca na
stole zaczyna się dopalać, św iatło
jej bryzga półkolami i mrok roz
stania się zwolna wokoło, uwy
datniając zaledwie sylwetki rze
< czy. Cfdzieś w oddali zegar u
derza północ... głucho, ponuro,
i jak dzwon cmentarny, za ostat
! niem uderzeniem jęk wlecze się
, w dal. jakby głos zagrobowy. —
i świeca gaśnie — ciemność po
krywa wszystko. W namiocie
i rozlegają się po chwili ciężkie —
i miarowe kroki, jakby rycerza z
1 czadów zamierzchłych okutego w
| zbroję. Przez rozchylone ściany
j namiotu światło księżyca wpa
i da i oświetla wspaniałą postać
i króla Bolesława śmiałego. W
i srebrzystej zbroi, wsparty na mie
J czu. zdaje się być groinem bóst
[ wem potęgi i mocy.
Bolesław Śmiały.
Śpij mój synu — śpij,
O tej walce śnij.
Która godna ciebie.
Duch mój, wola. moc.
Złamie długą noc.
Która kraj twój grzebie.
Padną wrogi wzdłuż, I
Jakby je ciął nóż.
Jakby je bił grom...
Wieczny •— wieczny .*.rom.
/-agrzmi z foty r<*g.
Który ukradł wróg.
Gdy go zgubi) chłop
Przez tańczący snop.
Wtedy wicher wiał,
A on gościom grał.
Wodził w piany tan...
Jako władca pan.
Lec/ jak zgubił chłop —
Tak go znalazł chłop
I dziś będzie grał.
Żeby wicher gnał.
Żeby przez ten łan
Wielki szalał tan,
Żeby tańczył lud
ża wiekowy trud.
Wielki, złoty róg —
Wemyhora dal.
Wicher na nim grał,
Prze ztrupiarni próg.
Szubienicom w wtór,
Szedł upiorny mór.
Ludziom życic brał.
Krukom ucztę dał,
Padał mąż i koń.
Rdzą się kryła broń.
I tańczyła cała szopka.
Żyd, pan, cham był za parobka,
Bo mu w lesie, pod mogiłą.
Ukradł złodzej róg — ów cud,
Który miał wybawić lud.
Zedrzeć płachtę grobu zgniłą...
Uecz nie darmo Chochoł grał.
Żeby szczęście śpiącym dał...
Więc tańczyli, aż ten chłop
Poszedł dumać na zagonie.
Poszedł słuchać, co mu snop
Żytni prawił — że na tronie
Ongiś królów wielkich miał,
Których cały świat się bał.
Którzy sercem — duszą władli,
Życie własne chętnie kładli.
By ten chłop uciechę miał.
Słuchał chłopek głosu ziemi,
Słuchał liści, gdy w jesieni
Wicher je na ziemię gnał...
T zrozumiał i ukochał,
I podumał i zaszlochsł.
Że tak długo, długo spał
Dziś go szlachcic nie zachwyca,
Dziś nie boi się dziedzica.
Bo wic, że aa mptn i moc.
Wie, że ręki jego siła.
Kraj ten zbaw}, że mogiła.
Padnie i praeminie noc.
Dziś on silny i orężny.
Dziś on wielki i potężny.
Dziś on król i pan...
Widzi dolę swoją ciasną.
Widzi przyszłość wielką, jasną.
Dzisiaj ma swój ten.
śpij mój synu — iu*>ja siła.
Która Kijów otworzyła.
W ejdzie w twoją dłoń.
Jutro surmy boju rykną.
Wielki tryumf twój okrzykną.
Krew przesiąknie Moń.
B*»j to będzie już ostatni.
Naród wesprze ciebie bratni.
Żebyś siłę znał;
Moc cię wielka postawiła.
Niezmoiona Twoja siła.
Tryumf będziesz miał!
(Znika*.
“On* podczas wtzyi rzuca się
niespokojnie. Ciągła cisza... u
roczysta... po chwili z mroków
wyłania się postać króla Jagiełły.
Jagiełło.
Grunwald! Niemca zagłada;
Dziś się powtórzy_
I Niemiec stchórzy,
(»dy Polak skrzydła owłada.
Sto lat niewoli nie łamie duszy,
Owszem — im więcej bólu katu
szy.
Tern więcej mocy i siły.
Teutonów podłość i zdrada;
Sama im śmierci cios zada,
Otworzy wrota mogiły.
Śpij! to ostatni sen twój burzliwy
Jutro odejdziesz spokojnie —
Blask słońca padnie ua nasze ni
wy —
Naród zapomni o wojnie.
Śpij! moc cię bierze.
W ielkiej ofierze
Duch mój dał słuch.
Ludy zgnębione
Kraje złączone
Nawiedzi duch.
Miłości siła
Stworzyła cud.
Krew urodziła
Mocarny r<xl.
Lud, co z mej woli
Ludom niewoli!
Kajdany kładł —
Tobie w daninie
Ofiary czyni.
Abyś nim władał,
Jutro ow święty.
O w niepojęty.
Stanie się cud.
Krew się poleje,
i Wstrząsną się knieje
: Przez wielki trud.
Zadrżą mogiły.
By zgasłe siły
Żyjącym dać.
Zahuczą działa.
'Ogień zapała.
| Zerwie się brać.
I Grunwald się wróci,
l>umę ukróci.
Przewróci świat —
Zbudź się wzmocniony,
j Byś wiódł na trony
i Młodzieży kwiat.
Wróg cię otacza.
Duma prostacza.
I Ściele mu zgon...
Wstań nieztnożony.
Obroń wsławiony
Jagiełłów tron.
i Znika. >
Po chwili wyłania .-ię postać
króla Stefana Batorego.
Batory.
Pomnij na Psków, gdzie Moskali
siła—
Zycie straciła...
Pomnij ten czas, gdym na Mo
skwę gnał.
Rym ją mocą t>rał;
Lecz zdradą zabity.
Rzucił wojska świty
I przed Boży chroń
Odszedł, a mój tron
Żałrfha pokryła.
Nieskończony dzień.
Pokrył wieczny cień !...
Przedwczesna mogiła.
Tobie skończyć czas,
Co odarte z kraś
Pokrył grobu głaz...
Jam przed laty parł.
Kosyę w szmaty darł —
Ty masz zadać raz.
Brzemię zwolnij z bar.
Daj wrócic do mar.
Bym już spokój miał.
Jeden jeszcze cios
Zostawił ci los.
Lecz ten skończy bój.
Siła w tobie drży,
Ogień wielki skrzy.
Tryumf! będzie Twój!
(Znika. 1
Po chwili zjawia się postać Ko
ściuszki.
noaeiuazko.
Racławice! dzień chwały dla cie
bie się święci.
W ezem mnie pycha złamała, cie
bie jttż nie złamie!
Kochaj lwi! jejto wielkie, nie
zmożnne ramię,
Cudów może dokonać, wyrwać
ból z pamięci.
Bóf cię zesłał, byś skruszył nie
woli kajdany.
Byś narodowi jutrzenkę pokazał.
By się sprawdził ów wielki dzień
przepowiadany.
Byś dawne loaji * JtĄfHy dziejów
zmazał.
1889 - Górą
Pieśń!-1914i
SREBRNY JUBILEUSZ
Związku Śpiewaków Połslddi
odbędzie «ię «r |
CLEVELAND, O. !
25 i 26 Października, 1914r,
W dfrckgą J«ł fefTCMb frrf. hm Obrib z finstargL
WSPANIAŁY KONCERT
w Teatrze “KEITTPS PROSPECT” ,
w Niedzielę wieczorem, 25-go b. m.
Najlepsze Polskie siły nolow*.
Chór z 500 Śpiewaka* i Śpiewaczek.
Orkiestra Koncertowa, 35 instrumentów.
Na uroczystość tę zaprasza całą Po»<ymę Atnery kańską
Zarząd Zw. Śpiew. Pol. w Am.
Leon A. Kujawski, Frez.
418 Soc. for Strap BUg. GftewlamL Obio
Zastępy twoje on sam poprowa
dzi —
Aby zwycięskie hymny zaśpie
wały.
Hydrę podstępu, nienawiści zgła
dzi,
1 Rozpocznie erę wiekuistej chwa
ły...
Bartoszów ręka działa ci zdol»ę
dzie —
i Kilińskich siła grody ci wjfzwołi*
Duch mój nad tobą unosić się
będzie.
J By ci dnpomodz wyrwać lud z
niewoli.
I Narodu idzie moc potężna z tobą,
: Kiczem tych wrogów sklecone
zastępy,
(jutro ich trony los skryje żałobą.
I Jutro ich szarpać będą głodne sę
py- ••
1 Zhudż *ię! Już pora. wróg do
szturmu bieży,
1 Rzuć swoim ludom mocy, siły
słowa.
Uderz weń, zanim on w ciebie u
! * derzy,
i Słyszysz! iuż surma gra wokół]
bojowa!
j (Znika). I
On (zrywając się gwałtownie).
! Do broni! Do broni!
(Straż, żołnierze, adjutand
wpadają).
Natychmiast dać rozkaz rozpo
cząć atak! Każcie trębaczom gseć
pobudkę — zaczynamy!!
(Kilku żołnierzy wybiega —
po chwili słychać bieganie na o
kół, trębacze grają... ściany na
miotu rozchylają się... świt....
widać szeregi żołnierzy gotowych
do działania).
Bracia! zaczynamy! Niech nas
Bóg prowadzi. Spocząłem chwilę
t sen mnie pokrzepił. Idźcie do
swoich oddziałów — uderzyć ca
łą siłą — ja zaraz nadejdę.
(Adjutanci wychodzą, słychać
coraz gwałtowniejsze sygnały
trąb... po chwili odzywają się
strzały armatnie, po nich salwa
karabinowa. Ksiądz wchodzi.)
Ksiąds Zaczęte! Niech nas
Bóg ma w świętej swej opiece!
On. Księże! Ojcze! to stanow
cza walka — pobłogosław mnie,
bym zwyciężył, jeśli Bogu «ię tak
podoba. Śniłem różne rzeczy —
duchy królów naszych ukazały
na i się we śnie i wróżyły zwycię
stwo. Ostatni duch Kościuszki mi
się pojawił i kazał zacząc działa
nie. ufam. że los nam sprzvja...
Słyszysz! już zaczęli... idę do
nich... ojcze pobłc*;asław mmc
w tej ważnej godzinie.
(Klęka i.
Ksiądz. Krech cię Róg tirom
I dzi moj synu! i zakończy niedolę
naszą na zawsze.
Oo. <powstaje». Dzięki ci. Oj
cze! (dobywa miecza i. W imię
Boga i Ojczyzny zatem — idę!
(wybiega).
Księdz. Zwyciężysz!
(W znosi ręce do góry i w kor
nej modlitwie pada na kolana. _
Huk strzałów coraz gwałtowniej
szy... zasłona spadał.
(Koniec części trzeciej.)
My Wyhodujemy Wam Włosy
PRAWDZIWE LEKARSTWO
NA WŁOSY
— ZUPEŁNIE DARMO —
— DLA WięZCZYZN I KOBIET —
0*y wjiwd*)ą «Un
włosy?
' Czy moś* siwieją
zawcześni. ?
< 'ty włoay vum
bl<-dnieją lab *ą łet>
t'zy macie lupld
na słowie lek esy
awt-del w»* głowa?
Cry *ex tońcie ty
nym lub ozy zacz> -
nartę łysieć?
J.-żołt wam < 08 po
dolwego dołowa, Wie
zwlekaj, i.-, nie pWM.i
rajce- sł* temu au
pobiedz nalvct>m1ufL.
1’rMri r*iporj{
ciem leczeBML
f-Miijct* nnt>rn—i4W 1*0 r«5ig ihintro
Wan% ksit^czk* pod tri
PltLŁbNU
WAG WŁOSY"
(Napisana prt*z au
ropejsfcłego iptcyill
_ . •*«*
7.n wlera onn tfastę
puJ«oe rozdziały:
PiiurtMilo o wło
sach. — Budowa wio
su I czaszki.—T*rzv
«»«T wypadami
wtosAw I łysieniu.
Jak utarad się o zdro
we wlo*r--Spo.-Ali le
rzeoia przy pomocy
kuracyi w szeHeił
miesiącach. — Siwe
Trzeci t> dzień.
w lory. — Rrodn. — Pnftwiad-ittfim od li-*
£ł'waJ«<*Vch te#fo aposobu U-czdUa.
Piaty tydłloA.
UMnnif ummio
łV»tarn my n|ę »rsa
ws« Riptlniff
l»-zpl*tniu na msi
kon<. fe* CAŁYACU
ItA Arndek na mrtomf
M »m)»r pontora
lym w rnzle a-ypa
lnnlA »l(wów, lupie- i
ty. BWędzenln czn*z
kł 1 w razie lun kii
*'t<W>a. WyAlemjr
V'krt*mu darmo rnł
kuwlte l-riefile war- |
toArl |1.9t wrnz ■
CAI.VA<TRA No. 1
V*iijiecr.k« pod tyt. ‘ Jak pielęgnowad
wlotcr". wa 7 n«h<il*ri« nam Im tę. naiwl
sko I adr*a t lOc. srebrem łub inacsknmi
na pokryci* koniu, w oploty pocatnwoj t
przesyłki. Wytnijcie ponlisty kupon I
RkoAMJęle ro natychmiast do 1'NION I-d,
■ >B\TOP.Y Bot 190 fnlon. N. V
KUPON NA BEZPŁATNE LECZENIE
WAPTOECI *1.00.
Union Laboratory Bok MO Union, N. V.
ZatłCtnrn r/.u nra icieIo 10r. no opłato
pociły I pro*iv o natychmiastowe wysła
nie tnl O \T,VACT*R A No. t wartołcł »t oh
ora* «a*H kaiaacrtkę pod tyL ‘'Jak pte
lęrnowal* włoay".
IV
(Dolecicie ten kupon do
Bell Pkone Koimlnrton (64 Założona N<<7 r.
LUDWIK RAUCHUT
1lj«lanu I *ajwl'k*ta Palaka Fabryka
l alfonaśw 1 koapUtajek nkUrńa 4la
Stowrzyszeń Wojsk Polskich Band I Kapel
I wf.lklrk arrjkarka tj.raork .1? tntiiltrowaaa «.r«h aiar
laMf itliHtn r•••%»• I «a»ryft.*t*io. naarfr I ottaakl NI.
l ąltowa »kAla Z. %. T. klata, itakalt rbMoa.kl
I baariara. H **• fa atAraaay a klaatr* aaaal« |l rn
[ PHart* r« r«tfca. llartrawaa# kaul««l p«*Ukl..
1520 R.
LUDWIK RAUCHUT
tir—fw Att. PhlMtlpbłi, Pa.

xml | txt