OCR Interpretation


Głos polek. [volume] (Chicago, Ill.) 1902-current, April 30, 1914, Image 3

Image and text provided by University of Illinois at Urbana-Champaign Library, Urbana, IL

Persistent link: https://chroniclingamerica.loc.gov/lccn/sn79007943/1914-04-30/ed-1/seq-3/

What is OCR?


Thumbnail for 3

(>4,000 .doskonalono żołnierza pod wodzy stare
go generała Kochowskiego. Wojsko polskie
było świeże i nieszczególnie zaopatrzone; szło
jednak do boju z wielką ochotą i poświęce
niem.
Polacy pomimo mniejszej liczby nie prze
brali ani jednej walnej bitwy; cofając się pod
W arszawy, wciągali nieprzyjaciela w głąb kra
ju i niszczyli go drobnemi potyczkami; szanse
zwycięstwa były teraz lepsze niż na początku
wojny. Lecz słabość króla zgubiła sprawę.
Przerażony potęgą Rosyi, chcąc ratować kraj
i swoją koronę, król Stanisław powziął fatal
ne postanowienie przystąpienia do Targowicy.
Komendę nad wojskiem obejmują Targo
wiczanie, którzy rozrzucają je na zimowe leże
po całym kraju. Targowica /ostaje panią kra
ju i zawiesza konstytucyę.
Tak upadło przez słabość' króla- i zdradę
kilku magnatów dzieło, które mogło zbawić
Polskę. Nie należy jednak nigdy zapominać o
teni, że głównym sprawcą upadku Konstytucyi
3-go Maja była Rosya. Bez wmieszania się Ro
syi, byliby patryoci roznieśli na szablach garść,
magnatów, a Polska odnowiona i oczyszczona
ze swoich wad i błędów pozostałaby całą, wol
ną i potężną.
rpadła nasza pierwsza konstytucya; lecz
zapisała się ona głęboko w pamięci narodu
przez cały wiek klęsk i wałk i będzie żyć w niej
wiecznie, aż przyjdzie czas, gdy z tego nasie
nia, rzuconego przed wiekiem w żyzną glebę
naszą, wystrzeli wysoko ku niebu drzewo wol
t / » •
ności i przytuli pod swoimi konarami rozdarte
narody Polski, Litwy i Rusi.
KONSTYTUCYI TRZECIEGO MAJA.
Nad uirokicm lat promienne czoło wznosi
Dziwna godzina, gdy Narodu SŁOWO —
Rzeczone — pleść mu dnie jęło na nowo
1 zestrzeliło życie, jak przy osi.*
SŁOWO gdy dżwigło nas po latach trudu
Dnie były groźne, jak śmierć, i wróżyły
Wielka mogiły PoFsce — ale wstano
I w TRZECIM MAJ lr zaczęło się rano
Narodu: SŁOWO, wznoszące z mogiły.
linię iii u było wolność i miłość
W głębi dusz wstało... miłowanie wszczęte
Równość orzekło. . . i nocy przeklęte
(rodziny końca czekały we złości.
Ale gdy w pracy ręce się podniosły,
Zła moc spłynęła krwią i męką ludu;
Stał kraj, jak statek z strzaskaneml wiosły.
Więc wrogi chcieli nas truć oszczerstwami,
Że naród zetlał, że dłonie łaskawe
Boga ich postawiły, by czynili sprawę —
Lecz wyrzeczone już SŁOWO nad nami,
Nie wierzyliśmy kłamstwom — w głuchy tru
(mnę.
Dni życia potem chciano żabie snadnie.
Lecz my w tej grozy' śmierci, co wciąż kładnicr
Swą rękawice nam na głowy dumnie.
Nie wierzyliśmy w^śmiere — i nie wierzymy,
Aby nam, którym SŁOWO jest jak droga, —
Zabrakło miejsca na życie — na Boga!
Dzień przyjdzie!... Wróg się rozwieje, jak
(dymy.
OBUDŹ SIĘ LUDU.
Obudź się ludu, / długiego uśpienia,
AYeź się za barki z swym wrogiem ciemnotę,
Pracuj, oszczędzaj, ucz się bez wytchnienia,
Obudź się ludu, z długiego uśpienia.
Porzuć pijaństwo — dosyć upodlenia;
Z wiarę idź naprzód, omijaj brud, błoto.
Obudź się ludu, z długiego uśpienia.
Weź się za barki z swym wrogiem ciemnotą.
Ziemia twa, biadasz, mało rodzi chleba,
Czemuż ty ni o dbasz o nią, droid ludu?
Kochać, uprawiać'4 wzorowo .ją trzeba
Dużo C\ wtedy zrodzi ona chleba.
(Jołąb pieczony nie spadnie ci z nieba.
Chcesz niiee chleb dużo musisz zaznae tru
(du

xml | txt