OCR Interpretation


Głos polek. [volume] (Chicago, Ill.) 1902-current, December 13, 1922, Image 1

Image and text provided by University of Illinois at Urbana-Champaign Library, Urbana, IL

Persistent link: https://chroniclingamerica.loc.gov/lccn/sn79007943/1922-12-13/ed-1/seq-1/

What is OCR?


Thumbnail for

Tygodnik społeczno-narodowy dla Kobiet kolskich w An.eryc©
ORGAN ZWIĄZKU POLEK W AMERYCE
(THE POL1SH WOMEN'S VOiC£.
No. 4&
Hasłem Kobiety w Związku Półek — Czyn.
CHICAGO, ILL., 1*3 GRUDNIA (DECEMBER) 1922
ROK XIII.
50,000 CZŁONKIŃ DO SREBRNEGO JUBILEUSZU
•sjjr.rs-* o, 'ł^sksk.* t •'» 1 yjrj^^r0"'- -
»ia'W Y B O R Y W GRUPACH
Więcej ożywione są posiedzenia
i liczniej uczęszczane obecnie z po
wodu wyborów w grupach. Dla
czego wyborami się nasze człon
kinie więcej interesują aniżeli
zwyczajnemi posiedzeniami jest to
do wytłómaczenia, że posiedzenie
jest odmienne. Co to nam daje do
zrozumeoia. To nam wskazuje, że
każde posiedzenie gdyby było in
teresujące, byłoby liczniej uczęsz
czane.
Miesiąc grudzień to miesiąc wy
borów urzędniczek w grupach, a
przynajmniej powinien być mie
siącem wyborów, gdyż nowy rok
rozpoczyna się miesiącem stycz
nia a nie żadnym innym. Jest to
najlepszy miesiąc do porachun
ków. Dla jednych grap wybory
znaczą odrodzenie, tchnienie życia
w odłam organizacyi, i dobrze że
czas wyborów nadszedł, albowiem
od martwej administracyi poczną
paraliżować inne członkinie i z
czasem cała grupa niegdyś hujnie
wzrastająca, poczęłaby siwieć
czyli słabnąć aż zupełnie by wy
marła dzięki obojętnym prowodyr
kom, które uważają się paniami
swej grupy, nie bacząc, że zależą
od Głównego aZrządu, że Główny
Zarząd powierzył im ster grupy
rlla rozwoju organizacyi a nie dla
własnej wygody i widzimisię.
Zarząd każdej grupy składa się
mniej więcej z dziewięciu urzędni
czek. Niedawno wykazałyśmy, i*
przeszło dwieście grup w roku pod
czas wolnego nawet wstępu, ani
jednej członkini nie zdobyło. Za
taki rodzaj stanu winić już moyna
częściowo a może całkowicie nie
dbałe urzędniczki, gdyż przecież
zachęta i przykładmusi iść z gó
ry czyli od urzędniczek. Wybacz
cie szanowne panie te wywody, ale
prawdy obejść nie można. Nie
wymagamy w zwykłym czasie wie
le, ale pożądanem jest, aby każda
Krupa chociaż po kilka nowych
członkiń każdego roku pozyskała.
Na sto, dwieście członkiń, przecież
Jedną nową członkinię można po
zyskać, prawda? A zatem jeste
śmy usprawiedliwione i nie pognie
wacie się na nas siostry za naszą
Btrofę,
Organizacya nasza się strzeje, a
na najwyborniejsze rzeczy im star
cze tym lepsze i cenniejsze, pod
względem zaś organizacyjnym, to
starsza organizacya jest zawsze
pewniejsza i bezpieczniejsza. Jed
nak starsze rzeczy zwykle prędzej
się wyczerpują- Im nas więcej
starszych w organizacyi, tym prę
dzej organizacya zmniejszy się w
liczbę członkiń, a zatem aby się
nie zmniejszyła, potrzeba jej no
wych sił, nowej, młodej kjrwi do
wzmocnienia i podniesienia się.
Członkinie w grupach mają pra
wo wybrać sobie przodowniczki,
którymi są urzędniczki wybrane na
przedrocznem zebraniu. Jeżeli w
zeszłym roku pomylono się w wy
borze, teraz jest czas to naprawić.
Nie koniecznie dla zaszczytu obie
ra się zarząd, ale zaszczytem dla
organizacyi będzie jeżeli Związek
Polek będzie miał same energicz
ne, chętne do pracy urzędniczki.
Wynagrodzenie małe? Tak, to pra
wda, ale gdzie jest ambicya, gdzie
życzliwość, gdzie wreszcie obowią
zek polskiej niewiasty dla podtrzy
mania jedynej, polskiej kobiecej
organizacyi w Ameryce.
Zapału nam brak, i szkoda wiel
ka, że go na funty kupować nie
można, ale za darmo, dawniej aż
duszkiem a teraz ledwie, ledwie
chromy zapał utrzymuje się jak
gasnąca iskierka, w którą się dmu
cha i osłania, by nie kipnęła. I
skierkę jednak można rozdmuchać
I wielki płomień z niej skrzesić.
Teraz jest sposobność wybrać z po
śród siebie najzdolniejsze. Każda
grupa prawie ma u siebie chętne,
ambitne członkinie, leca musi je
dopuścić do władzy, a wygody wła
sne usunąć na bok. Na pierwszem
miejscu stawia się organizacyę,
potem dopiero swoje — ja.
— U nas żadna nie chce przy
jąć urzędu.
—Dla czego?
— Bo nie chce pracować.
A my w to wcale nie wierzymy.
U nas niema takich, któreby nie
chciały raz na miesiąc popraco
wać, ale powiemy wam dla czego
nie chcą pracować.
Przychodzi nieraz urzędniczka
wielce strapiona, bardzo chętna,
chciałaby góry stworzyć, ale człon
kinie albo jej ręce krępują, okazu
jąc niechęć, albo też wcale nie
jrzychodzą na posiedzenia.
Mammy jednak i inny typ urzęd
niczek. Członkinie nie przycho
dzą na posiedzenia, ponieważ za
rząd grupy żadnych projektów nie
daje, kontent, że mało członkiń
przychodzi, bo niema wiele pracy.
Pensya choć marna jest ta sama
co z wielką robotą, więc pocóż się
ste rać i brać sobie na kark więcej
roboty. To są te szkodliwe urzę
dniczki, które nam właśnie tamują
drogę do rozwoju, to lą urzędnicz
ki, które dopomagają innym orga
nizacyom do rozwoju a swą wła
sną ubijają. Takie urzędniczki im
prędzej się pozbędziemy, tem le
piej dla nas.
Przedewszystkiem każda winna
ukochać swą kobiecą organizacyę
— Związek Polek. Człowiek za
kochany nie widzi przed sobą żad
Członkiń do Z w. Polek z Jednej Rodziny
Do grupy 18, Towarzystwa Seweryny Duchińskiej,
należy z jednej rodziny pięć członkiń jak następuje:
Wiktorya Zmich, Emilia Piotrowska* Walerya Szy
mańska, siostry; Leokadya Szymańska, córka; i Ka
tarzyna Rosyn* kuzynka.
Piękny przykład do naśladowania. Kto następnie mo
że się wykazać taką, niniejszą hib większą liczbą członkiń
z jednej rodziny, nie koniecznie należących do jednej i tej
samej flrropy- Prosimy!
nych trudów, nie liczy się z czasem
ani nawet z wydatkami.
W tych dniach jedna z bardzo
życzliwych nam prezesek przybyła
do nas, żaląc się, że nie może w
grupie nic zdziałać, ponieważ
członkinie nie uczęszczają na po
siedzenia. Zwrócła nam uwagę,
dla czego ne nalegamy, aby pro
gram czyi regulamin na każdy mie
siąc posiedzenia podany przez na
szą Szanowna Prezeskę nie jest
wykonany. "Przecież urzędniczki
wybieramy na to, aby one organi
zację prowadziły i dobro jej przed
stawiały. czyli innymi słowy dyk
towały, a nie na to, aby zespół or
ganizaeyi przyjmował polecenia
Prezeski tylko do wiadomości!" O
tóż są pracowite urzędniczki, lecz
siostry nasze nie dadzą im sposob
ności coś zrobić. My ze swej stro
ny radziłybyśmy, że jeżeli jedna i
druga urzędniczka jakąś nowość
wprowadzi czyli program jaki był
zakreślony w życie wprowadzi, in
ne pójdą za jej przykładem, bo
my doskonale umiemy naśladować,
tylko boimy się ryzykować, brak
nam odwagi we własne siły.
Piastować urząd w grupie Zwią
zku Polek, to wielki zaszczyt, zwła
szcza w tym roku, gdy to organi
zacya nasza obchodzić będzie sre
brny jubileusz swego istnienia.
Jest to sposobność do zrobienia
bardzo wiele i nam by się zdawało,
że właśnie między członkiniami wi
nien wielki zapał panować, by sta
nął w pełnej sile w rzędzie z naj
lepszemi pracowniczkami u steru.
Kto nie pracuje, to czy dawno czy
niedawno w grupie urzęduje powi
nien ustąpić zdolniejszym i chęt
niejszym. Każda prezeska jest
żyłką organizacyi, a każda członki
ni składnikiem krwi, która przez
te żyłki płynie, by organizacyę za
silać nowem życiem. Zatem, jakie
soki ożywcze, taka będzie organi
żący a.
Mając dobre urzędniczki pocóż
je zmieniać. Grupa wic kogo ma
a nie wie kog dostanie. Wpraw
dzie demokracya jest zwolenniczką
zmian, które uważa, że podnieca
ją zachętę do pracy nad dobrem
przedmiotu, ale... prezeska czy
inna urzędniczka, która dała do
wód przywiązania do swoi <rrm>v
Wolny Wstęp Do Związku Polek w Ameryce

xml | txt