OCR Interpretation


Dziennik narodowy. [volume] (Chicago, Ill.) 1899-1923, May 25, 1900, Image 6

Image and text provided by University of Illinois at Urbana-Champaign Library, Urbana, IL

Persistent link: https://chroniclingamerica.loc.gov/lccn/sn83045097/1900-05-25/ed-1/seq-6/

What is OCR?


Thumbnail for

w Wielkopolsce.
(Ciaę dalszy).
szcie przyjechał Willisen.
10 wiedziało wcale biedno
ięstwo Poznańskie, że ono obra
ne za kamień węgielny, na którym
air Eur- .t ma być odbudowaną
w ten *am sposób jak stała daw
niej". PlAny sąsiednich państw—
wymagai \ tego, aby utrzymać na
il ! ils: two w zupełnej zależności
Niemiec i nie dopuścić do rozwi
nięcia powstania.
Połączone siły dyplomatów — u
miały sprawą pokierować. Rzecz
łatwa do zrozumienia o co szło
głównie.
Willisena układy gmatwały na
szą sprawę coraz bardziej. Rozpi
sywać się o nich dokładniej niepo
dobna, bo i najważniejsze wypadki
w streszczeniu podajemy. Nie
jedno trzeba ominąć ze względu na
drażliwość sprawy.
Tymczasem większą część wojsk
pruskich poprowadzono ku Środzie,
gdzie pod dowództwem pułkownika
Brzeżańskiego znajdowało się 2.000
cfltfopów uzbrojonych w kosy,
kilku myśliwców ze strzelbamy i
kilkadziesiąt jeźdców z dzidami.
Willisen przyjechał do Jarosław
ca, wsi pod samą Środą dla zawar
cia układu.
Do Jarosławca zjechało naprzód
dwóch Francuzów, jeden z nich
był wysłany od Lamartina, który
wtedy prowadził sprawy wewnętrz
ne Francyi. Przyjechał też Miero
sławski, Białoskórski, Kurnatow
ski, Szołdrski, oficerowie i pełno
mocnicy wojska polskiego. Przybył
także Libet i Radoński.
"Po dosyć długich naradach,
gdy Mierosławski, a za nim wszys
cy wojskowi wypowiedzieli zdanie,
iż należy zgodzić się na warunki
pruskie, rozpuścić lud zbrojny, zo
stawić kadry wojska polskiego we
Wrześni, w Książu, w Pleszewie i
w Miłosławiu, nad któremi dozór
my miał posiadać wyższy oficer
'j ki, konwencyą z Willisenem w
aiu polaków podpisali w Jaro
;u /Libelt, Stefański i Radoń
Ł i
sięciu
wielu:
m, gdzie
W postawiono bUU ludzi piechoty
' cpozach panowało -straszne
b .'z^nie; lud w nieomylnych
Mr ; h przeczuciach opierał się
c/u, ostrzegał, że Niemcy
2fj*b dowódzców nawet obwi
idradę, przeklinał konszach
r"'ty, J0bafi się do boju, aż nakouiec,
gdyzafczęto mu tłomaczyć, że woj
na w chwili z Rosyą jest niepo
dobną* że z Niemcami trudno za
dzierać bez broni, bez armat, bez
zasob&w, łagodniał powoli, ale
znowu z uniesienia, zemsty prze
chodził w szaleństwo rozpaczy, pła
kał, rwał sobie włosy, na kolanach
prosił raczej o śmierć w boju, niż o
życie pod Niemcem.
"Była to jeszcze jedna czara żółci
i octu, jaką ukrzyżowany na pols
kiej Golgocie musiał wychylić, je
szcze jedno upokorzenie, które
wgryzło się mu w serce, ale
darmo trzeba byio przejść przez
wszystkie czyśćce. Rozwiązały się
obozy- tłumy ludu z tęsknem ser
cem i z łzaweini oezymawracały do
rodzinnych zagród, reszta obozów
stosownie do ugody cofnęła się do
wyznaczonych stanowisk*'.
Że lud gorzkie słowa żalu i skarg
wylewał na dowódzców—nie można
się dziwić. Podobne postępowanie
musi oburzyć szlachetne uczucie
narodu. Ugoda Jaroslawiecka nie
była zdradą, ale była błędem wiel
kim. A są stanowiska i są drogi—
na których omyłek spełniać nie
wolno. Są chwile, w których chwiej
ność jest czynem haniebnem—albo
iść naprzód śmiało, albo stać, ale
iść i cofać się—zwoływać lud i roz
syłać go—zbierać siły i rozpraszać,
to czyny godne lekkomyślnych, lecz
nie tych, którzy biorą w ręce swoje
sprawę narodu.
Lecz co się stało.
A słało się nie za złą wolą na
szych przewódzców, lecz za ich
chwiejnością.
# _. #

Dziesięć tysięcy wojska już ze
branego — ma się rozejść do do
mów!!
Słowa te płyną wśród rodaków i
dzwonią im żałosne pieśni zwąt
pienia—zachwiania się—nawet o
bawy.
Nie dziw w tych szeregach dzie
sięciu tysięcy naszych żołnierzy,
wieluż było takich, którzy nie mieli
gdzie wracać ?.. Wszakże byli tu
iowie eikói wyższych z Kró
lestwa Polskiego—szlachta—księża
—zakonnicy — którzy na odgłos
powstania wyrywali się i jak ptaki
płynęli do armii. — A teraz — czy
wrócić mogą? czy ich Prusacy, Mo
skwie nie wydadzą?..
A emigranci i tułacze, którzy
przybyli tu nieraz pewno o żebra
nym chlebie—z stron dalekich—z
obczyzny — gdzież ci wrócą?.. A
ta młodzież uniwersytecka i ta fala
młodzieży rzemieślniczej, która już
dość w pruskich więzieniach wysie
dziawszy i zaznawszy prześladowa
nia—czy może teraz ufać rządowi i
zgodzić się z poddaniem rozporzą
dzeniom ugody Jarosławieckioj?..
O nie dziw, iż szeregi nasze wo
lały stanąć do boju—niż poddawać
się dobrowolnie. *
Sprawa musiała się przeistoczyć
i rozpalone ogniem zapału serca —
nie dały się ukołysać piosenką u
gody Jarosławieckiej.
Rozpoczęła się walka, a walka
pełna majestatu.
"Z jednej strony wojsko regular
ne, wyćwiczone, zaopatrzone w nie
wyczerpane wojenne zapasy, rozna
miętnione, w braku szlachetnych
pobudek nienawiścią szczepową, „•
i pożogą; z drugiej —
szczupłe zastępy ludu wiejskiego,
po większej części uzbrojone w kosy
i piki, zażegnięte miłością do ro
dzinnej ziemi, rwące się nie do
zwycięstwa, ale bodaj do śmierci.
Przebiegnijmy kroniki bojów, po
szukajmy, w jakim czasie, w jakim
narodzie wojna toczyła się pod ró
wnemi warunkami?... W istocie,
idea świętego posłannictwa Polski
przewodniczyła w tych strasznych
pojedynkach, bo inaczej walk poz
nańskich nazwać nie możemy".
Rozsypani powstańcy wracali z
swych obozów oddziałami i bez
bronnie, a tu i tam wieziono Kosy
na wozach — jak smutne kłosy z
żniwa niewoli.
Ale—kosy te—leżące martwo na
wozach, jeBzcze drażniły armię
pruską. Wojsko pruskie napadało
na wozy — zabierało narzędzia roi
i nika-żołnierza, a umiało przytem
i tah rąhaó, iż niejeden padł trupem.
Za co? Któż. odpowie?
! Na to — gdy nasi bronili się
pr7 "i- gnębieniu, podniosły się
kr/.yki n niemców, iż polacy ugody
Jarosławif-ckiej nie dotrzymują.
Wił li sen niby sprawę badał i u
dowodniał niemcom, iż ze strony
polaków naruszenia ugody nie ma,
jednak to krwi chciwych nie uspo
koiło.
Pojedynczo przytoczone wypad
ki niech udowodnią po czyjej stro
nie była wina.
Było n. p. dnia 19-go kwietnia.
Do miasta Gostynia zbliżał się od
dział pruski, który zdzierał z dwo
rów i kościołów pilskie chótągwie,
zabierał broń i kosy — bił miesz
kańców. Gdy do Gostynia wjecha
ło kilku ułanów, poprzedzających
cały oddział, udał się za miasto do
majora prowadzącego swych żoł
nierzy, jeden z polaków prosił,
aby nie dozwolił swoim żołnierzom
dopuszczać się okrucieństw.
Prusacy — jednak schwytali go
jak jeńca i zatrzymali. Gdy się
wieść o tem rozeszła w mieście —
uderzono w dzwony — postawiono
barykady. Gdy prusacy weszli do
miasta — posypały się strzały —
krew się polała — a GO — w po
wrozy powiązanych odesłali prusa
cy do Śremia.
Dnia 21 kwietnia znów zaszedł
wypadek inny.
W Odolanowie stał z oddziałem
Białoskórski, bo miejsce to sam
Willisen polakom wyznaczył. U
wiadamiają prusacy Białoskórskie
go, iż jeśli Odolanowa im nie odda,
zostanie z niego wypędzonym. Bia
łoskórski wyjaśnia, iż ma tu zleco
ny pobyt od Willisena, lecz darmo.
Na drugi dzień oddział pruski z
200 ludzi przyszedł pod Odolanów.
Polacy mieli za pół godziny odejść.
A gdy tego nie zrobili, pruscy ty
ralierzy zaczęli obsadzać ogrody i
zabudowania. Pierwszy strzał pru
ski padł. Przerażone kobiety i
dzieci z krzykiem wybiegają na u
licę, a prusacy ognia nie żałują.
Kapitan polski Murzynowski przy
syła uwiadomienie, iż miasto opu
ści, ale potrzebuje czasu dwie go
dziny. Prusacy żądają półgodziny.
Lecz i tej nieszczęsnej pół godziny
jeszcze nie minęło, gdy strzały
znów poczynają padać. Oburzyłby
się na to człek chyba jak zwierzę
bezduszny, a cóż mówić o ludziach,
którzy przecież na podobne gwałty
i niesprawiedliwości aie mogę fcyó
obojętni. Lud z kosami zebrał się
w pomoc — walka zawrzała. Nowe
trupy" — nowe rany....
A czy o wszystkich można wspo
minąó?.... Wszak powstałaby z
tego książka spora — a my musi
my streszczać opowiadanie.
Komitet polski powiatu kroto
szyńskiego obradował spokojnie w
Koźminie. Przy domach stoją po
pierane kosy wart. Prusacy wpada
ją do Koźmina — strzelają — do
bijają się do domu,w którym komi
tet zasiadał, a nie mogąo drzwi wy
walić strzelają przez okna. Padł
Chłapowski — zginęła biedna ko
bieta, służąca, — lecz nawet i ko
ścioła ciszę naruszono, przewracają
wszystkie kąty....
Czyż więc polacy dawali począ
tek ? Czyż oni naruszyli tę niesz
częsną ugodę?... wszak tysiąc do
wodów jest na to, iż rząd zniecier
pliwił polskie oddziały, zmusił je
prawie do walk. Gdzie stały od
działy polskie, tam zaraz pojawiali
się prusacy, żądając tego miejsca,
— pędzono tę resztkę z pozostałej
naszej armii z miejsca na miejsce.
Gdy Białoskórski przez prusa
ków z Odolanowa wygnany, stanął
z swoim oddziałem w Raszkowie,
kazał mu pułkownik Bonin z Rasz
kowa się wynosić, bo i to miejsce
prusakom potrzebne.
Białoskórski oparł się mówiąc,
iż już stąd bez boju nie pójdzie.
Ci, którzy pragnęli ile możności
rozlew krwi odsunąć na ostatni
plan — wymogli na Białoskórs
ki m, aby się cofnął z Raszkowa.
Było to 25 kwietnia. Białoskór
ski stał w pogotowiu do marszu. 0
4 z rana zbliżyły się pruskie ko
lumny.
Wozy z żywnością i rannymi —
wysłane przez Bialoskórskiego cią
gnęły naprzód, gdy spotkały się z
pruskimi żołnierzami. Prusacy po
częli strzelać i nacierać szablami
na rannych. Fakt ten zapisała hi
storyn, iż 7 rannych walczyło z HO
prusakami. Nadbiegł oddział kosy
nierów — spłoszył prusaków.
Gdy Białoskórski zdołał zawia
domić Bonina, iż niepotrzebnie
krew jego żołnierze przelewają, bo1
polscy żołnierze w drodze z Rasz
kowa zostali zaatakowani — walka
przycichła. ^
We wsi Pogrzybowie była legia
złożona z akademików berlińskich
i innej młodzieży. Ci spokojnie
ćwiczyli się w służbie wojskowej i
na drewnianem dziale uczyli się
strzelać.
Wpadli i tu prusacy — młodzież
zabrali i uwięzili.
Tego samego dnia, t. j. 26 kwie
tnia, pod wsią Wilezynq, między
Poznaniem a Pniewami, kilkaset
chłopów z kosami uderzyli na pru
ską piechotę i pół szwadronu dra
gonów, lecz dla braku palnej broni
musieli się cofnąć.
Dnia 28 kwietnia stoczyli nasi
dzielną bitwę we wsi Doktorowie.
Dowodził z naszej strony doktor
Mosse, żyd.
Tak więc rozpoczęła się woina z
Prusakami, wojna istotna, a przy
szła do skutku mimo woli pola
ków.
Wiele mamy dowodów na to, iż
ze strony dowódzców nie wyszedł
rozkaz rozpoczynania wojny. Na
wet rozporządzenia Mierosławskie
go skrępowały chęci wojenne i re
wolucyjne hasła, bo "nakazywały
obozom nie występować zaczepnie,
ale biernie na oznaczonych stano
wiskach oczekiwać nieprzyjaciela i
nie ustępować z pola tylko pod
przemocą. Krew się w Wielkopol
sce poloła, a Mierosławski jeszcze
się ociągał i zaczepiać nieprzyja
ciela nie chciał. Partya czynu, na
ganiając to ociąganie się wodza,
wysłała deputacyę w celu zmusze
nia go do działania. Deputacyę
składali: Krotowski, Lipiński i
bracia Rostkowscy".
Mierosławski zbył deputacyę o
bietnicami i tłomaczeniami, a Kro
towskiego wysłał do Berlina, żeby
się użalił na nadużycia pruskie.
Krotowski żądał nie reorganizacja,
ale niepodległości Księstwa.
Wszystko to było pracą bez pla
nu, a więc — i bez plonu.
* * *
Pewnego dnia przybył do Miero
sławskiego z Prus Zachodnich od
dział prowadzony przez młodzież
pełną zapału i poświęcenia. Józef
Wałecki, Kazimierz Szulc, Setfe
Elzanowski, Kazimierz Bfooi,
szewski i Józef Klatt — to byli
dzielni ludzie, którzy oddział wie
dli — po drodze w Mieścisku roz
broili batalion pruski, zabrali mu
dwie armatki i to wszystko przy
prowadzili do Miłosławia. Widząc,
że Mierosławski zaniedbuje organi
zacyę wojska, wyprawili do niego
drugą deputacyę, żądającą działa
nia szybszego.
"Mówili do Mierosławskiego, iż
Prusacy obozy coraz bardziej obsa
czają, głodem je bez boju wezmą, a
nawet prochu, którego i w Pozna
niu wiele dostać można nikt nie ku
puje, strzelcy są bez ładunków.
Skoro bój nie do uniknienia, rzecz
rozumniejsza wystąpić zaczepnie.
Mierosławski odparł, że stoi pod
rozkazami komitetu centralnego i
do nich się stosuje z posłuszeń
stwem żołnierza. Na to Błociszew
ski przytaczał, że omylność i nie
udolność komitetu już udowodnio
na i nadszedł czas, w którym żoł
nierz obowiązany pamiętać, że jest
także obywatelem i mieć się na
ostrożności, aby z władzą najwyż
szą do współki kraju nie gubił —
"ręczymy ci pistoletami naszymi,
dodał, że skoro wystąpisz jak nale
ży, posłuszeństwo najogólniejsze
znajdziesz".
Wtedy Mierosławski z okaza
niem na twarzy i w poruszeniach
najwyższego uniesienia, a ze łzami
w oczach tłómaczył się obszernie i
dobitnie, że noc i dzień pracuje,
żołnierz prawie nagi, dla zimna ze
stodoły nie wychodzi, koni brak,
kulbak za mało. Wszystko wbrew
jego nadziejom poszłcfl icTzie".
(Ciąg dalszy nastąpi).
Kiedy nie mam pienigdjy....
Wierzcie sobie, lub nie wierzcie
Nitce tej ze zwierzeń przędzy,
Lecz się czuję najszczęśliwszym
Wtedy, kiedym.... bez pleniędzyl
Raj na ziemi. Nie znęca się
Żona nad mą bledną głową,
Że widziała na kuzynce
Prosto 7. igły suknię nową,
I że trzeba być człowiekiem
Dzikim, niby biegun w preryi,
By nie kupić takiej samej,
Jak kuzynka ma, materyi!
I wierzyciel procentowe
Na dzień inny chowa gusta;
On wie dobrze, kiedy moja
Kabza pełna albo puBta.
Wtody tylko przyjdzio uo mnio
I urząitea mi męczarnie,
Gdy wiv że coś do kieszeni1?4 .*
|[ Pu utarMce tej zagarnie.
rTw, cJrzeczą najważniejszą,
Gdy ]ji<między nie mam wcale,
Wtody w kółku swem rodziuuem
Ja się bawię — doskonale!
Po pieszczotach z cichą żoną
Śpieszę myśli* na tor ścisły:
Tworzę ody, humoreski;
Same ku mnie mkną pomysł)'!
Wierzcie sobie, lub nio wierzcie
Nitco tej ze zwierzeń przędzy,
Lecz się czuję najszczęśliwszym
Wtedy, kiedym — bez pieniędzy!
Opera Mazepa.
Znany kompozytor Adam Muen
keiraer obchodził 50 letni jubileusz
swej pracy na polu nrazyki. Dla
uczczenia jubileuszu wystawiono
w teatrze Wielkim w Warszawie
operę jubilata "Mazepę" w 4 ak
tach (6 odsłonach). - Wedle trage
xdyi Słowackiego libretto napisał
M. Radziszewski.
Zygmunt Noskowski rozbiera
operę Muenheimera w "Kurye
rze Porannym" i oddaje jej wiel
kie pochwały. Jako ładniejsze u
stępy wymienia Noskowski: sere
nadę Mazepy, duet Amelii i Zbi
gniewa, arya Amelii z aktu trze
ciego, pieśń Chmary z chórem, pół
żartobliwy śpiew kasztelanowej.
Silny podkład tragiczny ma baso
wa partya wojewody. Instrumen
tacya w "Mazepie" jest wyśmieni
ta i wszędzie wykazuje rękę pewną
i doświadczenie, które wstrzymy
wało twórcę od przeładowania. To
warzyszenie w miejscach solowych
nie głuszyło śpiewu i z małym wy
jątkiem powściągliwem nazwać je
można. Za to grzmiała orkiestra
tam, gdzie trzeba było użyć siły.
Głowa domu*
— Cóż slęfkłopocesz Zazieczku, kiedy
już wy9ąłaś za mąż, to niech się o wszyst
ko tufbujp głowa domu.
— Ącfykłjcbana mamb, ząrpla^tej gło
wy domu, wolałabym głoWę dtikra od
nSamy.
Pomysł,
Mąż: Jaki dziwńy smtfk mają te zrazy?
Młoda żona: Ahał wymooajftam cebulę
w wodzie kolońsklej, bo mówiłeś mi jesz
cze przed ślubem, że zapachu cebuli nie
znosisz. _
Jest yrotyd nlfljaklś być szczęśliwym,
maj ąotfrzed sobą wtdcfe niektórych nie
szczęść. i
■fymfiŚfoWQ&91>W*zemkl'
Przez długi przeciąg IO-ciu lat
od Atlantyku do Oceanu Spokojne
go można było znaleźć u tysięcy
familij Trinera Amerykański Eli
xir Gorzkiego Wina, jako wyborne
i wypróbowane lekarstwo, działa
jące wiele dobrego przez swoje
własności lecznicze na choroby żo
łądka i wątroby. Trinera Amery
kański Elixir Gorzkiego Wina pre
parowany jest z najlepszego wina i
ekstraktu ziół, posiadających włas
ności lecznicze. Było ono chemicz
nie rozbierane przez wielu znanych
lekarzy i przepisywane jest przez
nich jako najskuteczniejsze lekar
stwo na dolegliwości żołądka i wą
troby. Prawdziwość tych słów po
twierdzają liczne rekomendacye le
karzy, oraz tysiące listów dzięk
czynnych, nadesłanych przez oso
by, które zostały wyleczone dzięki
używaniu Trinera Amer. Elixiri*
Gorzkiego Wina. Pod nazwą "gorz?
kie wino" ukazało się w ostatnich
zwłaszcza paru latach wiele bezwar
tościowych podróbek, przed które
mi szan. publiczność ostrzedz po
czytuję sobie za obowiązek, a na
tomiast polecić wypróbowane Tri
nera Am. Elixir Gorzkiego Wina z
marką ochronną fabrykanta. Do
nabycia we wszystkich aptekach—
lub piszcie wprost do
Joseph Triner,
437 W. 18 st.,
Chicago, 111.
Nawet Damy mogą, palić
nasze w
The Globe
Democrat...
#
Cygara.
CYGARO ZA
5c.
lO-CENTOWE
lRO 5
www*
NA SPRZEDAŻ:
V. BAKDON8KI, Nobl» I Bradley.
II. UCZCIWEK, 634 Noble et.
J. A. OKOŃSKI, róg Noble I Cornelia.
P. MANFRIDI, 1530 Nolilo at.
B. GONIAKOWSKI, b71 Milwaukeear.
6. PTA8ZYŃSKI, 338 Cornull et.
J. II. XELOWSKI, róg Milwaukee av.
i Noble.
KUJAWSKI PHARMACY, róg Mil
waukee avo. 1 Augusta.
J. GORGOLEWSKI, 1011S. Sacramen
to at.
6. J. KUFI/EWSKI, 1S35 22nd at.
JOS. LESZCZYŃSKI, 8815 S. Mor
gan at
FRANK MENKICKI, 3202 Wall 8t.
DURRAND & KASPER CO.,
DOSTAWCY.
Róg Lake i Union ul.
H. FENDRICH, Fabrykant.
A. X. CENTELLA, Agent.
\
/VV/SA/VVVWWS/WVVWVSAA/VVV jL
Dr. SŁOrtfllSySKI,
..Lekarz, chirurg, i akuszer..
OFFICE I MIESZKANfB
982 N. Hoyne Aro., przy Coblenz ulicy.
2.1 lat prnktykl
SAM. STEINCARD,
807 Milwaukee, Ave. Cfci«KO> Ul.
Fabrykant l Importer Rosyjskiego 1 Tureckiego
tytoniu, papierosów i s-tarokrajskiej tabaki do za
żywania. Ceny: Rosyjski tytoń: Bti, ««, 75, $1.0)
Turecki g2.UÓ, 3.00, 4.(0 za funt. Papiorosy: 40,53
75c. 1 $1.00 setka. Tabaka do zażywania: 30c., 85c.
40c. funt. Maszynki do papierosów 10c. Gilzy
8,101 lfic. eetka. "Bibułka 24, 80, 40 i 50c. « tuzin
książeczek. Cigar Clipping tabaka 301 35c. funt
Cygarniczki 3, 6 i 10 centów.
biir/<Hlaj • horbut*} ror.vJ«ką, funt po: bOc, $l.rtł
81.0). 81..'fi . . . . . ,
Obstalunkl wykonywam bezzwłocznie akurat
Ot'etawlam do wszystkich miejsc StanówZ
Zakład Rzeźbiarski,
A. DOBlfZAJiSKI i S-ka.
Skład figur i biustów. Wykcaywa za
mówienia do koiciołów i dekoracye na
eceny teatralno itp. Wyrabia orły i her
by polskie i amerykańskie. Na składzie
różne artykuły religijne, jak: krzyże, ró
żańce i t. p.
703 W. 18-ta ul., Chicago, III,
'S P- POPEK,
Pierwszorzędny Saion Polski.
NAJLEPSZE TRUNKI,CYGARA i PRZEKĄSKI»
poleca swym licznym przyjaciołom 1 znajomym.
STANISŁAW POPEK, właśclel.
617 Milwaukee Ave., Chicago.
W. Derengowski,
WĘGLE I DRZEWO.
Dostarcza karety na wyjazdy 1 wesela.
682 Noble st., blisko Blackhawk.
TELEFON MONROE 1233. [141ip
< ►♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦i
i: C. Arch Williama,
ADWOKAT.
Praktykuje we wszystkich sądach.
79 Dearborn St., Chicago.
Pokój 1344. 1
Wieoaorem: 660 Noble Street. ♦
TniFow Citou 1562. ♦
Dr. J. A. CHRZANOWSKI,
.-DENTYSTA...
179 W. Division St., róg Milwaukee Av.
ZŁOTA ROBOTA SPEOYALNOŚOIĄ.
SW Wszelka robota gwarantowana.
T^lko jakna j lepsze materyały są używane. Ceijy bardzo przystępne.
Plomby od 50 c. Korony złoto i białe od $1.00
%
Ofii otwarty codzieó od 9eJ do lej po południu I od 8-ej do 8eJ wieczorem.
W Niedzielę I Święta od dej rano do 8ej po południu. '
DARMO! DARś^O! DARMO!
Dr. Wilson Deachmao
egzamiouje darmo za pomocą promieni Roentgena (X Rayg).
Przyjdźcie sami 1 przyprowadźcie inoich przyjaeift, '
Słafee płuca można leczyć
przez używanie
Dr. WILSON'A DEACHMAN
lahslaerjne^o ipoiobn leczenia
który wprowadza do przyrządów
oddechowych
Tuberkulinę
PROF. KOCHA,
....połączoną
z antysemptycznemi,
i leczniczymi
olejkami,
Jako jedyny sposób dotarcia do
SJEDZJBY CHOROBY.
Wielu spotkał zawód z używania tu
berkuliny prof. Kocha; — jednych dlate
go, że stosowali ja w wypadkach, pdzie
była niewłaściwą; drugich dlatego znów,
46 używali wstrzykiwania w miejscach,
edzie tym sposobem niepodobieństwom
było dotrzeć do siedziby choroby; wresz
cie innych zawiodło, że używali tuberku
linę bez przymieszek.
Dr. Wil son I)«achman cieszy się po
powodzeniem dlatego, że tuberkulinę u
zyy
ywa we właściwych chorobach i mięsza
ją w swoim inhalacyjnym aparacie ż an
tiseptycznymi i leczniczymi olejkami;
tym Bposobem uśmierca zarodki, łago
dzi i Jeczr delikafiu
greżonyoo organów.
BP'
dzi i Jeczjr delikatne i chore miejsca źa
reżonyoa organów.
Jeżeli macie takie symptoms, jak da
szenle i plucie, szum w uszach, kaszel,
rozwolnienie, poty nocne, ból w piersiach,
kolki między łopatkami, ogólny stan nie
zadowainiający, albo wzdęcie gaiów, do*
legliwo&f po jedzeniu, bicie serca; gdr
macie jedno z powyższych, nie zwlekajh
cie, lecz spieszcie korzystać z Jedynega
spo«obu leczenia, a rychło odzyskacie o
chotę do dłuższego życia.
Prawda jest siJą i rządii światem.
Jeżeli wątpicie w skuteczność leczenia
Dra Wilsona Deachmau, spytajcie t>l$
Pawła Schultza, 1105 N. 57 Court, Han
sou Park; Hermana Ecker 1275 N. 58-th
Ave.; pani;\ Buchta, 5141 S.Ashiand ave.;
Ludwika I reitag, 944 Fletcher st.,' Lake
View.
Dla tego tylko, że kto Inny nie po«
tratił was uleczyć, nie traćcie nadziei.
Zs łoćcie się do tego doktora, nim gdzie
indziej pójdziecie po poradę.
Zbadanie, konsultacya 1 rady aą bei«
płatne.
"Tak jak mówię, tak myślą".
Specjalna baczność w chorobach oczu, uszu, gardła, piersi 1
chorobach chronicznych.
T. WILSON DEACHMAN, Ph. C., M. D.
70 Dearborn St., róg Randolph St. Suite 9.
Godziny przyjęć od 10-8. Wtorki, Czwartki i Soboty tylko do 6 wiecz.
W niedzielę oa lÓ-:ł. Egzaminuje w domupo erodz. oilsowych. Dierzcle elewator*
pyProf. Koch z Berlina nie ma biura swego w Chicago lub w innem młóćcie w Ameryce, lace
Stein Jajo leczenia zostaje stonowany przez Dli. WILSON DEACHMAN.
POLSKA INDUSTRIAL COMPANY.
Drodzy bracia Polacy!!!
Komu dobro wlasn^ i familijne, na sercu leży, a tak*e 1 przyszłość zakątka wtasneco na staro lata,
niech o tem dobrztipomyśli, iż fota l dom w mieście 20 nlo wyżywi* a na dzieci Blą spuselc nie mosn a.
Zatem, bracia Polacy, słoneczko si<> wznlo9ło, śniegi stopniały, każdy około swego dobra sin krzą
tać zaczyna.
Soło\vt> Fumy zakupionej Uoścl ziemi. '1 <>raz, co najdogodniejsze, pożyozamy każdemu kupującemu
MX) doi. na żywy i martwy inwentarz po sześć procent od sta rocznie. Sumę spłaoa clą dopUro po
Dieciu latach. L'dzie można odtócz zbior6w zboża i snrzedużr bvdla w fabryce zarobić, gdaie płacą 81,50
rodukoni dobrobytu, a nie uciemiężenia miejskiego i biedy
W miejscowości tej mamy kościół polski i f-zkotą, tak gamo i składy (stores). Fabryk jest M
miejscu trzy, więc zatrudnienia jest dosyć zimą i latem. Obecnie zamieszkałych jui farmerów jest
przeszło 80 familijl, wiąc można sobie wystawić, Jak prądko sią rozwija ta naeza polska kolonia.
'Bliższych informacyi udzielają
Biuro Polska Industrial Co.,
Crivitz Marinette Co., Wis. — orai
ALBERT NOWAK, 265 W. Webster Ave., Chicago, 111.
ANDRZEJ KONIECZNY, 8100 Buffalo Ave., So. Chicago, 111.
IGN. CZERWIŃSKI, 453 Mitchell st., Milwaukee, Wis.
JAN NOWICKI, 128 Lister Ave., Chicago, 111.
FRANCISZEK HOFFMAN, Wenona, 111.
Czy wiecie,
gdzie moZna kupić tanio za gotówkę
lub na wypłatę eleganckie
Meble, Piece i Karpety?
Jeżeli nie wiecie, to spytajcie slft kosłlwlek
wlekbądż, a napawno powie Wam: łaźcie do
ckłada związkowe*.
RGCST SI Oft PŁANr IN TH£ WORU^ SZYMAŃSKIEGO,
824-628 Blue Island Av., Chicago.
-o 4
SOBIESKI HALL,
PIERWSZORZĘDNY SALOON
ufna, likiery I cygara.
„Pool table" do fry.
Hala na mityngi wesela i zabawy.
ST. SNIEGOCKI, 1155 Leavitt Str.
>»3
Telefon Monroe 1383. wVffi Ipuw 2
Dr. J.ZIÓŁKOWSKI,
670 Milwaukee Av. blisko Augustasł.
mnmhumnmNmŚi#<
b«z płatny. 9
O

Dr. K. A. Butkiewicz,
581-583 Milwaukee av.J Mn.reAwnr
9 251 Wabanala Art.
Telefon Monro* 931. ą Telefon Wwt IMi.
Btepłatnti moina wtywat prtn ttltfon. i
A. Skrzydlewski,
PIERWSZORZĘDNY SALON.
Świeże piwo, wódki, wina i likiery, t«l|
krajowe, jak i zagraniczne.
96 W. Division street,
rug Noble ul tiOcł

xml | txt