OCR Interpretation


Dziennik Chicagoski. [volume] (Chicago [Ill.]) 1890-1971, December 15, 1890, Image 2

Image and text provided by University of Illinois at Urbana-Champaign Library, Urbana, IL

Persistent link: https://chroniclingamerica.loc.gov/lccn/sn83045747/1890-12-15/ed-1/seq-2/

What is OCR?


Thumbnail for 2

DZIENNIK CHICAGOSKI
pismopolityczm?, poswiqcone interesom Polnk6w
w Stanach Zjednocxonych Ameryki P6in.
!
Wychodzi eodziennie z wyj^tkiem uie
dziel išwh|t uroczystych.
PRZEDPLATA WYNOSI:
rocznie $3.00;
miesi^cznie $0.25:
Cena pojedynczego numeru lc.
~W 3rd.scwcy:
8polka Nakhid. Wydawn. Polsk.
w Chicago, Illinois.
Ks. J. Radziejewski, Prezes.
Ob. W. Jendrzejek, kasver.
Ob. B. Klarkowski, sekretarz.
Ks. Fr. Gordon, zarz^dca.
Wszelkie listy i korespondencye
uprasza si§ przesyJac pod adresem:
Dziennik Chicagoski
141&143W. Division st. • Chicago, III. j
Wszelkie przesyiki pieniqzne na
lezy posyiac do zarzadcy pod adre
sem:
Rev. Fr. Gordon
141 & 143 W. Division Street
Ch icago, III.
Chicago, logo Grudnia 1890.
Jak tež wygl^da ten nowy
dziennik? — Kazdy z ciekawo
scižj niniejszy numer wezmie
do r§ki, od poez^tku do konca
przegkdnie i wyda swoj vvyrok
mniej lub wi^cej pochlebny....
Krytyka b^dzie ostra; pochwa
iy wielce sk^pe, a liczniejsze
ganienia: jednemu jedno, dru
giemu drugie wyda sie nieod
powiedniem, i braki si§ znajdi^
i porownauie z innymi dzien
nikami na niekorzys<5 wypa
dnie....
Taki los jest každego nowe
go czasopisma: jestešmv na to
przygotowani, že i niniejszego
dziennika los ten nie minie.
Ale mamy nadziej§, že nie
dlugo to potrwa. Može by<5,
že piervvsze numera nie zupel
nie b^da zadowalniaj^ce, može
nie wszystkie potrzeby Czytel
nikow zaspokojq,, može znajde
si§ usterki i braki: stopniowo
jednak, jak si§ spodziewamy,
poznamy dokJadniej wvmaga
nia i žyczenia czytaj^cych, zdo
lamv si$ do nieh zastosovvad i
uczynimy nasz dziennik ulu
bieiicem wszystkicli.... Kry
tyka, byleby nie byJa bezpod
stawn$%i zfosliwtj, b^dzie dla
nas požvteezn^ i przyjmiemy
j$ ch^tnie; postaramy si$ do
nie j zastosowad, usterki napra
wi<5, braki uzupelnid.
Nad programem naszym
dlugo rozwodzid si§ nie b§
dziemy. Tytui i objašnienie
tytulu („Pismo polityczne po
swi^cone interesom Polakow
w Stanach Zjednoezonych")
starcz^ za program po cz^ci,
a trešd pierwszego numeru go
objasni.
Nie zamierzamy služy<5 bez
wzglgdnie žadnej partyi czy to
politycznej czy spoJecznej i
zajmuj^c stanowisko bezstron
ne, zamierzamy wykazywad
bi^dy i zalety rožnych party j.
Ježeli obecnie zasad party i de
mokratycznej w Stanach Zje
dnoczonych bronimy i bronih
zamierzamy, dopoki jej zasady
pozostan$ niezmienione, to nie
czvnimy tego dlatego, jakoby
šmy byli slepemi narz^dziami
tej party i, tylko dlatego, iž
widzimy w jej obecnych zasa
dacli korzysd dla interesow
Polakow w Stanach Zjedno
czonych zamieszkalych. Nie
idzie za tem, a- by nasz dzien
nik stanowezo juž nazywano
demokratycznym: že mamy pe
wne wyrobione zdanie polity
czne, nie znaczy jeszcze, iž ja
kiejkolwiek partyi služymy.
Przypusdmy bowiem, iž plat
forma republikailskich repre
zentantow przed nastgpuj^cy
mi wyborami b^dzie zdrowsz^,
i dla interes6w naszych korzy
stniejsz$, zupeloie bezstronnie
i beziuteresownie b^dziemy go
to wi j 3 popierad, a b?§d6w
party i demokratyczne j, skoro
ona takowe popefni, wcale nie
zamierzamy usprawierUmiad
lab pokrywad inilczenierij.
Podobniež rzecz si§ maNz in
nemi sprawami obchodz^e^mi
emigracy^ naszq, na ziemi ame
rykariskiej. B^dziemy nieraz
mieli sposobnošd poruszad naj
rozmaitsze kwestye zywo nas
obchodzjjce: staraniem naszem
l^dzie zupelnie bezstronnie i
przedmiotowo nad niemi si§
zastanawiad i nigdy nie zashi
žvd na zarzut, jakobysmy roz
myslnie i nieslusznie jedno po
nižali, a inne wywyzszali.
Zasady stale, ktoremi kiero
wad si§ b^dziemy, w kilku sk>
wach dadz§ si§ wyrazid. Cenike
wysoko konstytucyq, Stanow
Zjednoczonych, ktorycli jeste
smy obywatelami, s^dzimy, iž
žywy iid/ial powinnismy wziad i
w publieznein zyciu tego kraju.
Uwazamy go za wielkg, Rzecz
pospolita utworzonq, z rožnych !
narodow miluj^cych wolnosd |
i brzydzacyeh si$ k 11 utem i n?e
wo'lž|; my zaš specyalnie, Po
lacy, nie jako gošcie tej Rze
czypospolitej winnismy si§ tu '
uvvažad, tylko jako cz^sd jej
skladowa rownie wazn^, rowne
prawa i obowi^zki wzgl^dem ;
niej maj^cq, jak jakikolwiek
inny narod tu reprezentowany. j
Jako tacy winnismy žy\vy brad j
udziai w jej žyciu politycznem,
i wespot z innymi narodami '
d bad o jej rozwoj, p<>t§g§ i nie
skazitelnošd, a zatem pracowad
nad usuwaniem tego, co w niej
jest zlem, i nad wprowadze
niem tego, eo za dobre uznawad
nam kaže simueine.
A czy to r>r/.es/.kodzi, jak
niektorzy s^dzij, byd nam do
brymi Polakami? Bynajmniej.
K to tak twierdzi, nie umial
nalezycie zastanowid si^ nad
tym punk t em. Ježeli Irland
c/.ycy w Europie mieszkaj^cy
z rozrzewnieniera i radošeig,
dowiaduja si§ o vvielkich wplv
wach i p«>wodzeniach, jakie
ich rodacy za Oceanem zysku
j^, i nieraz z tego korzystaj^,
nietylko materyalnie, ale i po
li tycznie i moralnie; ježeli
Nieincy europejscy z dum^ o
pisuj$ powodzenie i wplywy
swoich kulturtregerow w Ame
ryce, tod i Po lacy w starym
kraju zamieszkali korzysci
nieobliczonych i materyaluie
i pod wzgl^dem polity
cznym tylko wtedy mo
g^ si§ od nas tu spod zie wad,
ježeli zdolamy odznaczyd si§
jako obywatele tej wielkiej
Rzeczypospolitej i udziai w jej
zyciu publicznem wez'miemy:
ježeli z jednej strony nie odo
subnimy si§ i nie zaskorupiemy
sami w sobie uvvažaj^c si§ tylko
za gosci tego kraju, i ježeli z
drugiej strony znowu nie uto
niemy w tem wielkiem zgro
madzeniu narodow wynarada
uiajjjc si§, lub, jak si§ tu wy
ražaj$, amerykanizujijc si§. ;
Službe Stanom Zjednoczonym
jako prawi obywatele, sJužyd
možemy naszej nieszcz§šliwej
Ojczyznie Polsce: ale w tem
wiasuie ležy trudnošd zadania,
ktore speinid winuismy, aže
bysmy umieli byd dobrymi o
bywatelami tego kraju, i po
zostad zarazem Polakami du
sz$ i sercem.
Oto nasze zapatrywanie, oto
zasady, kt6rych „Dziennik"
bronid i ktore objašniad i pro
pagowad zamierza.
Ažeby jednak siužyd dobrze
krajowi, potrzeba, obok in
nych warunkow, mied odpo
wiednie uzdolnienie i wyrobin
ne za«ady moralne.
VV szk<>Jach zyskuje si§
pierwsze: Dziennik do ksztal
cenia powinien si§ przyczyniad
i b^dzie to jed nem z j ego za
dali.
Co do zasad moralnyeh, to
Polacy przywykli zawsze czer
pad je w prawdach religii ka
tolickiej; tož i Dziennik pol
ski innych zasad u zna wad nie
može. Wyst^powad przeto
przeciw burzycielom i nieprzy
jaciofom porz^dku spoleczne
go, w.ykazywad oodst^pne ma
chinacye i prostowad fatsze
rozsiewane przez wrogowpraw
Boskich i ludzkich musi byd
rowniez jednem ze zadan
Dziennika.
Liczne przeto i bardzo wa
žne obowi^zki ma Dziennik,
ježeli prawdziwie pozytecznym
ma si§ okazad; mamy nadziej^,
že kto umie czytad i kto umie
pisad, zechce mu pom6c w tru
dnych tych zadaniacli: Jamy
naszego Dzienuika otwarte dla
wszysfckiego, co dobre, i co po
žyteczne.
Z ufnošci^ w dobrg, nasz§
spraw§ w imi§ Bože oddajemy
w r§ce AVasze Rodacy, nasz
Dziennik: przyjmijcie go tak
serdecznie, jak serdecznem jest
nasze pragnienie wnosiddo do.
mow Waszych pozytek, roz
rywk§ i zabaw§.
Oredzie Prezydenta.
Przed rozpocz^ciem obrad
Kongresu Stan6w Zjednoczo
nych prezydent zawsze wydaje
swoje oredzie, w ktoreui z je
dnej strony wykazuje dokona
ne w jednym terminie prace,
a z drugiej strony daje kon
gresowi wskazowki, jakie wa
žne sprawy paristwowe wyma
gajjj obradowauia nad niemi i
ich zaiatwienia.
Oredzie tegoroczne wydane
1. b. m. w tlomaczeniu doslo
wnem poda wad nie uznajeray
za potrzebne, uajprzod dlate
go, iž zanadto wiele miejsca
musiaioby zabrad w kilku nu
merach Dziennika, a powt6re
ell at ego, že jest obecnie cokol
wiek zapozno, we dwa tygo
dnie po jego ogfoszeniu; s$
dzimy jedoak, i ž nie od rze
czy b^dzie podad trešd jego,
gdyz utatwi to zrozumienieob
rad kongresu, o ktorych tele
graficzne b^dziemy podawali
wiadomosci.
Harrison w tegorocznem o
r^dziu zaznacza najprzod, iž
wszystkie oddzialy machiny
rz^dowej miafy i maj 4 zdol
nych i sumiennych kierowni
kow. 450 milion6\v dolarow
dochodu, rz^d zebral bez ža
dnego wypadku sprzeniewie
rzenia ( !). „Nie mnie" po
wiada skromnie Harrison „tyl
ko owym zdolnym kierowni
kom naležy si§ za to uzna
nie."
Dalej wspomina o konferen
cyi panamerykailskiej, kt6ra
trwala od paz'dziernika 1889r.
do 19 kwietnia 1890. Konfe
rencya ta wiele zbawiennych
powzi^Ja uchwal: skoro one
wejd§ w žycie, dla calej Ame
ryki niezmierne z tego wyni
kn$ korzysci. — Kowniez w
czasie zesztej zimy odbyta si§
w. Washingtonie mi^dzynaro
dowa konferencya marynarska
i spodziewad si§ naležy, iž rzq,
dy wszystkie zatwierdzq, jej
zbawienne uchwaly. — Na
konferencyi antiniewolniczej
w Brukseli pelnomocnicy Sta
n6w Zjednoczonych g!6 wnie
starali si§ o to, by zniesiono
handel trunkami gor^cymi
mi§dzy Negrami. Toczg, si§
obecnie uklady handlowe z
belgijskiem pailstwem Congo
w Afryce. — Brazyliq, uznano
Rzeczpospolit^ dopiero wtedy,
gdy narod brazylijski o^wiad
czyl si§ za form 9 rz^du repu
blikanska W czasie wojny
mi§dzy rzeczamipospolitemi
Ameryki Srodkowej, Stany
Zjednoczone starafy si§ o po
godzenie pailstvv zwa&iionych
i udalo si§ pok6j przy wr6cid.
— General: Barundia, kt6ry
jako powstaniec usilowal z Me
xyku dosta<5 si§ do Guatemali,
znajduj$csi§ na okr^cie Stan6w
Zjednoczonych, zostal przy are
sztowanym, a gdy si§ opieral,
zabitym. Poniewaz posel a
merykariski Mizner dal swe
przyzwolenie Barrundii (cho
ciaž pod warunkiem, by zycie
j ego nie bylo zagrožone), co
si§ sprzeciwia zasadom amery
kanskim, ktore nie dozwalajq,
wydawad politycznycli prze
st§pcow, przeto prezydent po
sla Miznera za jego wykrocze
nie odwolal.
Co do Chiriczyk<5w poczy
niono kroki, by przeszkodzid
ich przekraczanie granicy me
xykariskiej lub kanadyjskiej
w celu dostania si§ do Stan6w
Zjednoczonych. Posel w Pe
kinie ma udzielone wskaz6wki
tycz^ce si§ ochrony interes6w
amerykariskich poddanych w
unmacn.
„Na dworze(!) francuzkim"
— jest to wyrazenie prezyden
ta — posei St. Zjedn. poczy
nil kroki celem zniesienia za
kazu przywozu mi^sa wieprzo
wego z Ameryki do Francyi.
— W sprawie wysp Samoa w
ubiegfym roku Anglia, Niem
cy i Stany Zjednoczone uklad
odpowiedni zrobily. — Z An
glic zrobiono ukiad wzgl^dem
wzajemnego wydawania prze
st^pcow; sporna zas kwestya o
prawo do poiowu w mo
rzu Berynga jeszcze nie zala
twiona.
Prezydent poleca przyjmo
wad wszelkie zaproszenia na
konferencye w sprawach re
form mi^dzynarodowycli, kt6re
teraz cz^sto si§ odbywaj$.
Nad punktami ukladu z Ja
ponic b^dzie trzeba globoko
si§ zastanowid. — Z innemi
rožneini paristwami t^czq, Sta
ny Zjednoczone stosunki przy
jazne.
W sprawie finans6w wbie
ž$cym roku urz^dowym (do
30 Czerwca 1891) wedle obli
czeri powinno pozostad 52 mi
lion6wnadwyžki; do30 Czerw
ca 1892 przeszlo 15 milin6w;
razem przeszlo 67 milon6w,
ktorych si§ uzyje do zmniej
szenia dtugu paiistwa i na in
ne potrzeby, ktčre si§ okaž^.
W sprawie wojskowosci
prezydent poleca post^pid sto
sownie do planu ministra woj
ny, a mianowicie wyznaczyd
regularny odpowiedni fundusz
na obron§ wybrzeiy.
Kowniež poleca prezydent,
m6wi$c o departamencie spra
wiedliwosci, obostrzyd ustawy
tyczace. si§ naturalizacyi przy
byszow. Warunki potrzebne
do uzyskania papier6w obywa
telskich. powinny byd šcišlej o
krešlone.
Poczta wykazafa o 4f mi
lion6w dolar6w wi^cej, niž w
roku zesziym Wydoskonalono
system pocztowy i wprowadzo
no liczne ulepszenia, co spo
wodowak>niedob6r $5,786,300.
Energicznie wy9t$pila poczta
przeciw loteryjnemu oszustwu.
Marynarka podnosi si§. 9
nowych okr§t6w wojennych od
4-go Marca r. z. do floty przy
bvJo: w ci^gu zimy biež{|cej
zwi^kszy si§ ona jeszcze o 4 o
kr^ty, po mi^dzy kt6rymi je*
den b^dzie Monitor.
W sprawach wewn^trznych
krajowych tylko pocieszajijce
nowošci przynitisl rok ubiegfy.
.Od Indyan od 4 go Marca
1889 r.. odzyskano za pomoc^
uklad6w przeszfo 14 milion6w
akr6w gruntu. W Utah zwi§
ksza si§ ludnošd nie mormoii
ska; prezydent monnonow po
leca wyznawcom tej sekty po
rzucid wielozeristwo.
Gospodarstwo wiejskie,
rolnictwo i ch6w bydla, zna
cznie si§ podniosiy; wywoz
produkt6wsi§ zwi^kszyl. War
tos<5 wywozu bydfa i drobiu
wynosita w ubieglym roku u
rz^dowym okolo 33 milionow,
o 15 milionow wi^cej niž w
roku zaprzeszfym. Wartosd
wywozu wszystkich artyku
iow handlu o 115 milionow
byla wi^ksza, niž w roku ubie
glym; z tego 100 milionow
przy pada na produkta gospo
darstwa wiejskiego.
Co do nowej taryfy celnej.
nasz prezydent udaje, h nie
zrozumiai lekcyi danej mu w
czasie wybor6w listopado
wycli; zupefnie spokojnie
chwali i stara si§ broni<5 od
zarzut6w.
Z poleceri kt6rych udziela
prezydent kongresowi Stan6\v
Zjedn. wažniejsze sq, nast^pu
jf|ce: obradowanie nad rozvvo
jem amerykarfskich linij okr§
towycli, potem opracowanie
dokladne planu dla mi^dzyna
rodowego banku amerykari
skiego w celu ulatwienia pie
ni^žnej wymiany mi^dzy ame
rykariskiemi. pailstwami, utwo
rzenie trybunalu dla |)retensyj
na podstawie liiszpailskich i
meksykariskichdarowizngrun
t6w, utoženie' mi§dzynarod<>
wej ustawy bankructwa i mi§
dzynarodowej ustawy praso
wej, a ješli možna takže wpro
wadzenie odpovviednich ha
mulc6w u woz6w kolejowych.
]J6wniež poleca prezydent
wprowadzenie uchwafy upo
wažniaj$cej urz$d pocztowy do
zawarcia ukfadow z kompa
niami telegraficznemi na wz6r
uklad6w z kompaniami kole
jowemi.
Takže w sprawie ustawy
wyborczej prezydent udaje, iž
nie rozumial glosu narodu w
czasie wybor6w listopadowych.
I owszem, ž$da, by senat takže
przyj^ t§ ustawy, przeciw kt6
rej cafy nar6d tak jawnie wy
Koiiczy prezydent swoje
or^dzie upomnieniem, azeby
przy ukladaniu budžet6w, tro
skliwie badano, ile na jaki eel
wyznaczyd fundusz6w, tak,
ažeby one wystarczyfy na cele
oznaczone, ale nie przyniosfy
kongresowi zarzutu rozrzut
nošci. —
•»>!■»
Ziemie Polskie.
Z Warszawy piszq, do
„Dziennika Polskiego1' pod
dniem 19 listopada:
Mieli&ny tu oryginalny i
charakterystyczny pogrzeb.
Jak juž doniosly pisma tutej
sze, zmarJa przed tygodniem
žona kuratora okr^gu nauko
wego warszawskiego, Apuchti
na, z domu Groslau. Byia to
Niemka, kt6ra miala t§ zalet§
osobistego charakteru, že nie
wtr^caia si§ wcale do polityki,
a na punkcie wyznania religij
nego, wlašciwie nie trzymafa
si§ žadnej religii, pomimo, že
malžonek jej jest ultraprawo
slawnym, jak to zreszt^ pow
szechnie wiadomo. Zniarfa w
ostatnich chwilach žycia nie
chciataprzyjž|<5 žadnych poeiech
religij nych, a przywolany na
kilka godzin przed šmierci$
pop prawosfawny, musial o
dejšd z kwitkiem, bo umieraj%
ca Aleksandra Apuchtinovva
nie chciala si§ z nim wcale wi
dzied. Skoro šmierd nastopila,
duchowieiistwo prav* oslawne
z polecenia wyžszej duchownej
wladzy, porozumiawszy si§ z
jeneralem Hurko, odm6wilo
udzialu w p^grzebie. Apuch
tin zaradzil sobie tedy vvory
giualny spos6b. Zawezwal pa
štora Bartscha augsbursko
ewangelickiego wyznauia i ten
wypowiedziawszy najpierw
mow§ pogrzebow^ po niemiec
ku przed mieszkaniem zmarlej,
poprowadzil kondunkt žalobny
na cmentarz prawoslawny i
tam znowu przy grobie paln^t
mow§ pogrzebow$ po rosyjsku
— trzeba bovviem wiedzied. že
u nas w AVarszawie každe wy
znanie chrzešciailskie posiada
zupelnie oddzielny cnemtarz.
Swoj% drogq, na pogrzebie
znajdovvali si§ wszyscy dygni
tarze, nie wyjmuj.jc jenerala
Hurki z Ž0114. Zdarzyio to si§
po raz pierwszy, a by nieprawo
s^awng, chowat pastor ewange
licki na prawoslawny m cmen
tarzu. Byl nawet klopot, bo
z innych pastor6w ewangelic
kich nie chcial žaden grzebad
zmarlej i zgodzil si§ jedynie p.
Bartseli czlowiek gi§tki, bez
žadnych przekonaii i w grun
cie rzeczy bezwyznaniowy, clio<5
niby ewangelik....
Ten Bartsch najprz6d byJ
pastorem, ale nabroiwszy na
tem stanowisku, przez konsy
storz ewangelicki suspendowa
ny zostai; p6žniej rz^d rosyj
ski lubiqcy przygaruiad wszy
stko to co gdzieindziej odpa
dlo, zamianovval go cenzorem
w koiniteeie warszawskiej cen
zury. Bartsch by! jednym z
tych cenzor6\v, kt6ry znajde
doskonale nasze st6sunki, stai
si$ prawdziw$ plag$ tutejszych
redakcyi, domyšltt si§ B6g wie
jakich rzeczy pomi^dzy wier
szami i przešcigivval nawet do
^viadczone^o w rzemiošle ceil
O
zorskira, dziš juž niebožczyka
Funkensteina. Za „zashigi",
na tem polu pofožone, pomi§
dzy ktoremi i to podniešd na
ležy, že w skandaliczny spos6b
wyp^dzil od siebie žon§ na
drugi dzieil po šlubie, rz$d wy
mogl na konsystorzu ewange
lickim, že go znovvu zrobiono
jDastorem. Teraz p. Bartscli jest
persona grata u rz^du, bo gdzie
tylko nadarzy mu si§ sposo
bnošd, wsz^dzie idzie na r§k§
obecnym, moskiewskiem pri
dom, czego ostatnim dowodem
jest pogrzeb Apuchtinowej.
Z Poznania donosz$; Z
„ Gesel ligera" dowiadujemy
si§, že czeka nas nie mala nie
spo/lzianka. G\viazdk§ tegoro
czn$, bo oto podatki miejskie
maj$ byd znacznie podwyžszo
ne w roku przyszfym i to z na
st^puj^cych powod6w: niedo
boru w etacie na rok 1889—90
jest 67 tysi§cy marek, nadto 43

xml | txt