OCR Interpretation


Dziennik Chicagoski. [volume] (Chicago [Ill.]) 1890-1971, January 20, 1891, Image 1

Image and text provided by University of Illinois at Urbana-Champaign Library, Urbana, IL

Persistent link: https://chroniclingamerica.loc.gov/lccn/sn83045747/1891-01-20/ed-1/seq-1/

What is OCR?


Thumbnail for

DZlKHHiK em
wychodzi «<wLzie*ai« z wyjątkiem nl
i świąt uroczystych.
PRZEDPŁATA DLA STANÓW ZJEDN.
wynosi rocznie SS.oo;
„ Miesiąc*. $0.25:
Pojedyneiy Numer lc.
DLA EUROPY I INNYCH PAŃSTW
rocznie S6 .00.
OHICAO# BAIL* NEWS
(Mltb) v. '
pobllahtd daily «x«ept •■ndaje and holiday*
SUBSCRIPTION PRICE FOR THE U. S.
. . yearly.... $8.00;
monthly 90.26;
• SiBfU copy lc.
' FOR EUROPE. AND OTHER STATES
yearly.... S6.00.
PISMO POLITYCZNE. POŚWIECONE INTERESOM POLAKOW W STANACH ZJEDNOCZONYCH AMERYKI POŁNOCNEł,
Entered, at tłie Ch-icagr©, 111- lEPcst Offi.ce as second class matter
No
riŚ. Wtorek, dnia 20 Stycznia 1891 r. Rok II.
Telegramy Zagraniczne.
Biało i zimno w Europie.
W Brytyjskiem muzeum podo
bno znaleziono rękopis
Arystotelesa.
Major Wissman dostał obłąkania
Anglia miesza sie do spraw Chi
leńskich, pod pozorem bronienia
własnych interesów.
Anarchiści we Włoszech.
i
Watykan.
Rzym, 19 stycznia.
Donoszono przed niejakim
czasem do gazet amerykań
skich, jakoby Papież napisał
list do prezydenta Harrisona
w sprawie tyczącej się obcho
dzenia z Indyanami. Obecnie
z Watykanu donoszą, że wia
domość ta była bezpodstawną:
żadnego listu Papież do Pre
zydenta nie pisał.
Dalsze wielkie oszczędności
zaprowadzają się w Watyka
nie na wypadek spodziewane
go jeszcze gorszego ucisku Pa
pieża przez rząd włoski.
Niemcy.
Berlin, 19 stycznia.
Ze wszech stron Niemiec
donoszą o mrozach wynoszą
cych kilka stopni niżej zera
Fahrenheita; ale mrozy te są
do zniesienia, gdyż nie są po
łączone z wiatrem.
Lód tu 16 cali gruby; stawy
wszędzie do dna pozamarzane.
W królewskich borach w
Baurasch 21 sztuk grubej
zwierzyny padło wskutek
1 mrozów, a reszta znajduje się
I w złym stanie.
J
W Holandyi i Belgii ani
uliczne ani żelazne koleje nie
I kursują wskutek śniegów. Ty
siące ludzi zatrudnionych
sprzątaniem śniegu. Na wy
brzeżu holenderskiem morze
zamarzło na wielką przestrzeń
i na brzegu nagromadził się
lód w fantastyczne prześliczne
kształty. Do portów w Rot
terdamie i Yliessingen okręty
zawijać nie mogą.
W Neapolu dwoje ludzi z
zamarznięcia umarło. Włoskie
rzeki pokryte lodem. Dach
szkoły chłopców w San Deme
trio załamał się pod ciężarem
lodu i śniegu i 21 uczniów zo
stało lżej lub ciężej potłuczo
nych. Koło Genewy znalezio
no człowieka zmarzniętego.
W zatoce Biskajskiej kilka
okrętów zatonęło w zawieru
chach śnieżnych i ludzie życie
stracili. — W całej Europie
burze były największe w stu
leciu bieżącem.
Berlin, 19 stycznia.
Porucznik Tiedemann po- j
dobno otrzymał z Zanzybaru
wiadomość, że major Wissman
nagle dostał obłąkania. Wia
domość tę potwierdza inna
wieść, mianowicie, że odwoła
no Wissmaaa wskutek choro
by mózgowej. We wielu ko
łach wieści te wzbudziły
współczucie.
Wedle telegramów prywa
tnych, „Nordd. Allg. Zeitung"
donosi, że Wissmann 15 sty
cznia z 10 oficerami i 500 ludi
.mi wyruszył do Kilimandżaro.
Hamburg, 19 stycznia.
Telegram z Kiel donosi, że
Morze Bałtyckie, jak daleko
okiem można zasięgnąć, po
kryte jest lodem. Kanał po
między wyspą Fehmarn a wy
brzeżem holsztyńskiem zamar
znięty.
Paryż, 19 stycznia.
O doświadczeniach Kocha z
wynalezioną przez niego limfą
donoszą: Tysiące świnek mor
skich po sekcyi żywcem palo
no w piecach należących do
pewnego instytutu hygieni
cs nego. Próby z nowym środ
kiem są połączone z wielkiem
niebezpieczeństwem. Pięciu
uczonych miało umrzeć, do
świadczając na sobie wstrzyki
wania, a trzech lekarzy bada
jących bacyle choleryczne, za
chorowało na cholerę. Prof.
Koch i jego pomocnicy tylko
przez ciągłe używanie środ
ków zaradczych chronią się
przed zarażeniem się.
Berlin, 19 stycznia.
Cesarz Wilhelm w Niedzie
lę wieczorem z polecenia leka
rzy powstrzymał się od zała
twiauia interesów państwo
wych z powodu cierpienia na
ból gardła.
Wiceprezydent pruskiej Izby
panów, v. Rochow, umarł.
Austrya.
Wiedeń, 19 stycznia.
Tutejszy poseł turecki Sa
dullah Pasza, który w Czwar
tek usiłował się otruć, dziś
wskutek tej próby umarł.
Wiedeń, 19 stycznia.
Prawie wszystkie gościńce i
kolejowe tory w całej Austryi
przez wielkie śniegi są zam
knięte: i osobowe i towarowe
pociągi albo dużo się spóźniają
albo wcale nie kursują. Mnó
stwo wsi i miasteczek jest od
ciętych przez śniegi od wszel
kiego dowozu i stan ten, jak
się zdaje, potrwa jeszcze czas
jakiś. W miasteczkach wsku
tek braku węgli i żywności
wielka bieda.
W Gracu próbowano za po
mocą podkładania pochodni
gorejących uwolnić rury paro
we lokomotywy od lodu; tym
czasem jednak koła lokomoty
wy przy marzły do szyn i kilka
godzin trzeba było pracować,
by lokomotywę zuów w ruch
wprowadzić.
SzTrajcarya.
Genewa, 19 stycznia.
Jezioro Bodeńskie lodem
pokryte na takiej przestrzeui,
że okręty nie mogą kursować.
— Jezioro Genewskie pokryte
grubą powłoką lodu na 200
yardów od brzegów.
Francja.
Paryż, 19 stycznia.
Wiadomości ze Senegalu w
Zachodniej Afryce nadchodzą,
że naczelnik wojsk francuskich
tamże, Archimar, pobił na
głowę resztę wojsk sułtana
Ahmadou i zabrał 1500 jeń
ców: między nimi wszystkie
żony sułtana.
Paryż, 19 stycznia.
„Journal des Debata" nie
może pojąć oburzenia Amery
kanów z powodu, iż Anglia
przekazała sprawę o wolny
połów w Morzu Behrynga Są
dowi Wyższemu Krajowemu,
gdyż to nie ubliża wcale rządo
wi, i owszem pochlebia.
Europa z ciekawością śledzi
przebiegu całej sprawy.
Paryż, 19 stycznia.
Doktorzy Berlin i Pica zaj
mujące robią obecnie doświa
dczenia celem leczenia suchot.
Wiedząc, że kozy nie chorują
na suchoty, czynili próby na
królikach, wstrzykując im
krew kozią. Następnie tęże
sainę próbę zrobili na dwojgu
suchotnikach: jednym chłopcu
17 letnim i na kobiecie 47
letniej. Obydwoje podobno
mają się lepiej od czasu, gdy
na nich próby zrobiono.
Paryż, 19 stycznia.
Urząd miejski kazał dziś
wieczorem na wolnych miej
scach rozłożyd setki ogni, około
których tysiące się gromadziły,
by chód trochę od zimna się
uchroń id. Co tylko można,
czynią dla ulżenia ludziom
przez zimno wielce cierpiącym.
„Palais des beaux Arts" urzą
dzono dla tych, którzy nie
mają domu i zaopatrzono to
miejsce w sienniki i w ku
chnię ludową. —
W Ni mes wino w beczkach
pozamarzało.
Z Hiszpanii podobne nad
chodzą wiadomości. Także w
Algierze i w Tunisie olbrzymie
śniegi wszędzie.
Wielka Brytania.
Londyn, 19 stycznia.
Nie ma zmiany co do pogo
dy: .mroźno i śnieżno wszę
dzie.
Wydano ,,księgę niebieską"
w sprawie zatargu portugal- .
sko-angielskiego o posiadłości
w Afryce. Podobno Salisbury
dał pełnomocnictwo posłowi w
Lizbonie, Sir George Glynn
Petrie, do załatwienia sporu.
Londyn, 19 stycznia.
„Times" dowiaduje się, że
znaleziono pomiędzy zakupio
nymi niedawno dla muzeum
brytyjskiego zwojami egip
skich papyrusów tekst rozpra
wy Arystotelesa? o ustawacb
ateńskich, z której wielu sta
rożytnych pisarzy przytaczało
ustęj^y, której jednakże dotych
czas nie znano w całości.
Wstępny rozdział brakuje, a
końcowy w części zniszczony;
zresztą jednak rękopis dobrze
utrzymany. Prawie nie można
wątpić o autentyczności ręko
pisu, gdyż przy sprzedaży jego
nic nie było o nim wiadomo.
Włochy.
Paryż, 19 stycznia.
Wielce niepokojące wieści
nadeszły tu z Livorno. Podo
bno tam nawet regularne wia
domości prasowe poddano pod
cenzurę policyjną. Wedle te
legramów w Sobotę ubiegłą
prawie równocześnie pękły
trzy bomby dynamitowe w
pobliżu domów bogatych pa
trycy uszów. Bliższych wiado
mości nie ma, ale przypisują
ten wypadek szeroko rozgałę
zionemu anarchistycznemu
sprzysiężeniu.
Chili.
Londyn, 19 stycznia.
Polityczne położenie w Chili
jeszcze się nie zmieniło. Może
część floty brytyjskiej na Spo
kojnym Oceanie zajmie się
zbadaniem powodów rozru
chów.
Powstańcy nie dozwalają
lądować i wyładowywać towa
rów zagranicznym okrętom: z
tego niezmierna szkoda dla
zagranicznych kupców wynika.
Uchwalono wysłać część floty
brytyjskiej do chileńskich
mórz, i admirał otrzymał pole
cenie, by zarządził wszystko,
czego potrzeba do bronienia
interesów brytyjskich w Chili;
ma on nie dozwolić powstań
com mięszać się do wyładowy
wania okrętów angielskich w
portach chileilskich.
4 • »
Telegram; Krajowe.
Kandydaci na senatorów w róż
nych Stanach.
W Illinois walka się rozpoczyna.
Pogrzeb Bancrofta.
Wielki krach bankowy w Kan
sas City.
Ze Stolicy Związkowej.
Washington, 19. stycznia.
Prezydent przyjął ustawę w
sprawie wyznac/.enia fundu
szów potrzebnych do wykona
nia ustawy o podzieleniu części
rezerwacyi Siouxów w Dako
cie na odrębne rezerwacye.
Dziś po południu prezydent
następujące wydał ogłoszenie:
„Dom Biały, Washington,
19. stycznia 1891.
Przez śmierć George'a Ban
croft, który w mieście Wash
ington' umarł w sobotę, 17go
stycznia o godz. 3 minut 40 po
południu, jeden z najznako-^
initszych Amerykanów współ
obywatelom swoim został za
brany. Jako wyraz straty pu
blicznej i żałoby, we Wash
ingtonie i we wszystkich mia
stach, przez które pochód po
grzebowy się odbędzie, mają
być chorągwie zawieszone na
(Dok. na 4-tej str.)
KŁOPOTY CHIŃCZYKA
W CHINACH.
PRZEZ
(29) JULIUSZA YERNE.
(Ciąg dalszy.)
Ale nie zdarzyło się nic takiego, coby im
dało pole okazania swego poświęcenia bez gra
/nic. Parowiec szybko przepłynął z prądem
Wusunu, wpłynął na wody Jan-tse-Kiaug,
czyli rzeki niebieskiej, minął wyspę Ton-Ming,
pozostawił za sobą U-song i Lang-szau, korzy
L stając z przypływu morza, przepłynął prowin
cyą Kiang-Su i dnia 22 maja rankiem wysa
dził na ląd swych pasażerów żywych i zdro
wych, na wybrzeżu starej stolicy cesarstwa.
Dzięki pilności obu stróżów warkocz Suna
z nie umniejszył się ani na cal w ciągu całej po
?dróży. Niedbalec nie miał się tedy na co ska
rżyć.
Nie było to bez powodu, że Kin Fo wyje
chawszy z Szanghaju postanowił zatrzymać się
najpierw w Nankinie. Miał on słabą nadzieję
odszukania tam filozofa.
Pociągnąć mogły Wana dawne wspomnie
nia do tego nieszczęsnego miasta, które było
głównem ogniskiem rokoszu Tszang Mao. Nie
byłoż ono zajęte i bronione przez tego skro
mnego bakałarza, tego straszliwego Kong Tsieu
Tsin, późniejszego ęesarza Taipingów, nie
trzymałoż przez długi czas w szachu władzców
mandżurskich ? Nie w temże to mieście ogło
sił on erę wielkiego pokoju? Nie tamże w roku
1864 zażył truciznę, aby się nie oddać żywcem
w ręce swych wrogów? Nie z dawnegoż to pa
łacu królewskiego uchodził syn jego młody,
któremu potem cesarscy głowę ścięli ? Nie z po
między zgliszczów gorejących tegoż to miasta
wyrzucono kości jego na pastwę najpodlejszym
zwierzętom? Nie w tejże to prowincyi wre
szcie zamordowano w przeciągu trzech dni sto
tysięcy dawnych spółtowarzyszów jego?
By(5 by więc mogło, że Wan porwany ro
dzajem tęsknoty chorobliwej ku i\m miejscom
pełnym dlań ponurych pamiątek, uszedł do
tego miasta i tu się ukrył. Stąd w parę go
dzin mógł być w Szanghaju i wykonać czyn
zamierzony.
Z tego to więc powodu Kin Fo najpierw
udał się do Nankinu i postanowił zatrzymać
się tu czas niejaki. Jeżeli spotka się tutaj z
Wanem, objaśni mu rzecz całą i wszystko
zakończy się kilku słowy. Jeżeli Wana tu
nie znajdzie, to puści się w dalszą podróż po
cesarstwie niebieskiem i będzie podróżował pó
ty, dopóki nie minie termin fatalny, po które
go upływie nie będzie już się potrzebował oba
wiać dawnego swego mistrza i przyjaciela.
Kin Fo w towarzystwie Krega i Fraja,
wraz ,z Sunem udał się do hotelu położonego
w jednej z tych mało zaludnionych dzielnic,
w około których ciągną się jak wielka puszcza
trzy czwarte części dawnej stolicy.
— Podróżuję pod nazwiskiem Ki-Nan,
rzekł do swych towarzyszy Kin Fo, zakazuję
ozwać się tu z mojem prawdziwem nazwiskiem,
pod jakimkolwiek bądź pozorem.
— Ki zaczął Kreg.
— Nan — dokończył Fraj.
— Ki Nan — powtórzył Sun.
Rzecz naturalna że Kin Fo uciekający od
niedogodności sławy swej w Szanghaju, nie
życzył sobie spotkać się znów z czemś podo
bnem w podróży. Zresztą nie wyjawił on Kre
gowi i Frajowi, że miałnadzieję odszukać Wa
na w Nankinie. Bojaźliwi ci stróże jego byli
by wyścigali się w otaczaniu go najrozmaitszymi
środkami ostrożności, usprawiedliwionymi
wprawdzie wysokością ubezpieczonej przezeń
sumy, ale wielce dlań nudnymi. Gdyby po
dróżowali z milionem gotówką w kieszeni
przez okolice podejrzane, nie mogliby być wię
• cej ostrożnymi.
Dzień cały zszedł na oglądaniu miasta, pa
łaców i ulic Nankińti. Od bramy wschodniej
do bramy zachodniej, od północy do południa
przebiegli szybko całe miasto, tak upadłe w po
równaniu z dawną swą okazałością. Kin Fo
pewnym szedł krokiem, mówiąc mało, rozglą
dając się ciągle na wszystkie strony.
Żadnej podejrzanej nie dojrzał twarzy,ani
na łodziach pomiędzy tłumami, ani w tych
długich alejach zasypanych gruzami i zarasta
jących chwastem. Nie ujrzał żadnego cudzo
ziemca przechadzącego się pod marmurowymi
portykami na wpół rozpadającymi się w gruzy
w pośród ruin dawnego pałacu cesarskiego,
który był widownią tej zaciętej walki, w której
Wan dotrwał niezawodnie do ostatniej chwili.
Nie ujrzał nikogo starającego się ukryć przed
ciekawym wzrokiem przechodnia ani tam, ani '
w około jamenu misyonarzy katolickich, któ
rych mieszkańcy Nankinu chcieli wymordować
w r. 1870, ani w pobliżu fabryki broni, nowo
zbudowanej z niepożytych kafli sławnej \ue*y
porcelanowej zburzonej przez Tajpingów.
Kin Fo szedł nieznużony nie zatrzymując
się nigdzie. Podążyli wraz z nim jego dwaj
stróżowie. Sun nieprzyzwyczajony do tego ro
dzaju przechadzek wlókł się za nimi. Tak idąc
przyszli wreszcie przez bram$ wschodnią w po
le za miasto.
Opodal od murów miasta otwierała się
przed nimi droga nieskończonej długości, po
której obu bokach ciągnęły się rzędem olbrzy
miej wielkości kute z granitu zwierzęta.
Kin Fo puścił się tą drogą śpiesz nie jszym
jeszcze krokiem.
U jej kresu stała niewielka świątyńka.
Za nią wznosiła się mogiła podobna do wzgó
rza. Tutaj to spoczywał Rong-U, bonza, któ
ry został cesarzem, jeden z tych dzielnych pa
tiyotów, co przed pięciu wiekami walczyli
z obcym najazdem. Czyżby filozof mógł nie
przyjść tutaj odżywić ducha temi świetnemi
wspomnieniami sławy minionej, na grobie pra
szczura dynastyi Mingów?
(Ciąg dalszy nastąpi.)

xml | txt