OCR Interpretation


Dziennik Chicagoski. [volume] (Chicago [Ill.]) 1890-1971, March 04, 1891, Image 1

Image and text provided by University of Illinois at Urbana-Champaign Library, Urbana, IL

Persistent link: https://chroniclingamerica.loc.gov/lccn/sn83045747/1891-03-04/ed-1/seq-1/

What is OCR?


Thumbnail for

DZIENNIK CHICACOSKI
wycfcodzi eodxiennie z wyjątkiem niedziel
i świąt uroczystych.
PRZEDPŁATA DLA STANÓW ZJEDN.
wynosi rocznie S3.oo;
„ nuesięcz. $0.25:
Pojedynczy Kumer lc.
DLA EUROPY I INNYCH PAŃSTW
rocznie $6 .00.
CHICAGO DAILY NEWS
(Polish)
published daily except eundaya and holidays
SUBSCRIPTION PRICE FOR THE"U. &
yearly $3.oo;
monthly ?0.2o;
Single copy 1 c.
FOR EUROPE AND OTHER STAT18
yearly—$6.00.
PISMO POLITYCZNE, POŚWIĘCONE INTERESOM POLAKÓW W STANACH ZIEDNOCZONYCH AMERYKI POMOCNEJ.
Entered a.t tła.e OTaAcagro, 111. IE5est Office as second class matter.
No. 53. " Środa, dnia 4 Marca 1891 r. Rok II.
Telegramy Zagraniczne:
Gen Waldersee ma zostać na
miestnikiem w krajach
koronnych.
Ambasador konstantynopolitań
ski zaś, t. Radowitz, następca
hr. Muenstera w Paryżu
Napady obłąkanego w Irlandyi.
Podejrzany Sadler uwolniony.
Jack the Bipper jeszcze nie zna
leziony.
Niemcy.
Berlin, 3 Marca.
Donoszą o zaręczynach k*.
Jerzego Wiktora Waldeck
Syrm nt z ks. Ludwiką Schle
swior-Holsiein Sonderburg
O O
Gliieksbu g. 60 letni książę
jest ojcem owdowiałej k>iężnej
Altany. Także chodzą pogło
ski że niemiecki p-»seł w Kon
stanty nop lu jenerał v. Rad«»
wit'> ma być następcą hr.
Muenster w Panżu/ a hr.
Waldersee były szef. ien. szta
f V V
bu i obecny komenderujący
IX. korpusem, następcą ks.
Hohenlohe jak<» namiestnika
nadrerlskich prowincyj.
Londyn, 3 marca.
Paryski korespondent „Glo
be^ utrzymuje iż wie z dobre
go źródła że cesarz Wilhelm
nie p >rzucił zamiaru zbliżenia
Niemiec do Franc\i gd)ż
uważa je w interesie Państwa
za potrzebne dla rozwiązania
kwestyi Alzacyi i Lotaryngii.
Ce-arz Wilhelm był dziś na
obiedz e u oficerów gwardyi.
Między gośćmi był także hr.
Waldersee. W odpowiedzi na
toast odpowiedział cesarz: „ze
względu na najnowsze ule
pszenia d/.iał fortecznych i
polnych musi być artylerya
wrażaną jako jądro każdej bi
twy.
Berlin, 3 marca.
Utrzymują że angielski mi
nister prezydent Lord Salis
bury i niemiecki ambasador
hr. Hatzfeldt konferuję o
wzajem nem zbliżeniu w nie
których uprawach, do których
między innemi i sprawa egip
ska należy. Jak wiadomo w
Egipcie stoją interesa Fraucyi
i Anglii wrogo naprzeciw
siebie.
Berlin, 3 marca.
Nordd. Al Ig. Ztg. omawia
uśmierzenie rozdrażnienia pra
sy francuskiej i dodaje: nie
m<>że ulegać wątpliwości że
rozporządzenie paszportowe w
Alzacyi przyczyniło się do tego
usposobienia. Przez to w\ka
zała się uż\ teczność tego roz
porządzenia. Wykazuje dopa
dnie Francyi że Alzacya i
Lotaryngia zawsze niemiecki
mi pozostaną, że je głęboki
rów od Francyi dzieli, który
przez wyz\ wające zachowania
się Francuzów tylko pogłębio
ny by d może.
Berlin, 3 marca.
Minister v. Boetliclier d-«ł
dziś obiad w którym wzięl.
udział cesarz oraz k lku kon
serwatyvN nych i ultramontań
skich posłów. Cesarz chciał
przezt» obawy kapitalistów z
powodu swego wyrażeń a się
u ministra spraw zewnętrzny cli
co do sprawy robotników
uśmierzyć. Oświadczył dalej
że o ile jest zdecydowanym ro
botników władzą swoją ochra
niać i dać im sposobność do
znośnej exyst«-ncyi o tyle nie
cierpieć wykroczeń w błąd
wprowadzonych mas przez
niesumiennych podżegaczy.
Austro Węgry.
Wiedeń, 3 marca.
Wybory do Rady państwa
wykazały w Czechach wybór
17 Młodoczechów, 10 Niem
ców i 1 Staroczecha. W Gali
cyi wybrano 20 Polaków i 7
Rusofilów. Polacy stracili 3
miejsca. W\bory na Morawii
wykazały większość dla 7
staro-czechów, 2 niemieckich
liberałów i jednego niemie
ckiego narodowca.
Francja
Paryż, 3 marca.
Wczorajsze doniesienie o za
stanowienie wypłat w najwa
żniejszych bankach w Percy
nie potwierdziło się. Niewy
płacalnym bankiem jest bank
Gay et te & Dulard: pasywa
wynoszą $120,000.
Paryż, 3 marca.
Że się umysły z powodu od
wiedzin cesarzowej jeszcze nie
uspokoiły wypływa stąd, że
ciągle chodzą pogłoski o zmia
nach mających zajść w amba
sadach. Donoszą że ciągle
ambasador francuski w Berli
nie Ilerbette któremu całą
winę przypisują l«»nd\ iiskieg<>
franc. p«-sła p. Waddington
ma zastąpić.
Paryż, 3 marca.
Wiadomość jakoby cesarzo
wa, cesarzowi Wilhelmowi i
ambasadorowi hr. Muenster
listownie dziękowała za przy
jęcie jakiego w Paryżu do
znała, zaprzeczają pólurzę.lo
wnie. Również nieprawd zi
wem jest jakoby cesarz, pod o
bne pismo do hr. Muenster
wystosował. Tutejsza amba
sada oświadcza że osoby ja
dące tylko do Mon-łchium nie
potrzebują niemieckiej wizy
paszportowej.
Paryż, 3 marca.
Notaryusz Ducrocq w Co
nesse uciekł pozostawiwszy
$1.200 000 długów.
Paryż, 3 marca.
Prawie wszyscy francuscy
malarze którzy przez masy
dali się powstrzymać od wy
stawienia swoich dzieł w Ber
linie, wystawiają Swe płótna
w kztutgardzie. Dziś w Pau
miał miejsce ślub margrabie
go de Breteuil z p. Litą Gar
ner. Cała szlachta prowincyi
była obecuą. Slub cywilny
odbył się w ratuszu, kościelny
w kat. kościele Św. Marcina,
następnie w protestanckim św.
Trójcy. Dziś wyjechali no
wożeńcy na zamek margrabie
go. Margrabia jest prawie 50
letnim wdowcem, wiernym
stronnikiem królestwa, oraz
bliskim przyjacielem Lorda
Randolpha Churchilla. Dzi
siejsza margrabina jest córką
Wma Garnera z New-Yorku
swego czasu Commodore'a
tamtejszego Yacht Clubu
który 1876 w skutek zatonię
cia swego yachtu wraz z żoną
utonął.
Londyn, 3 marca.
Paryski korespondent .,Past"
dono3iże rząd francuski skłon
nym jest zgodzić się na pro
pozycye Rudiniego zawarcia
korzystnych traktatów handlo
wjth.
Norwegia.
Christiania, 3 marca.
U miarkowanie radykalna
party a i grupy lewicy utru
dniają Steenowi utworzenie
nowego norwegskiego gabi
netu.
Anglia.
Londyn, 3 marca.
Znowu donoszą, że tutejszy
wielki bank w trudne wpadł
położenie, i że bank angielski
znaczną 3J proc. pożyczką
przyszedł mu w pomoc. Spo
dziewają się podwyższenia sto
py procentowej.
Londyn, 3 marcaf
Dziś rano znaleziono w pe
wnem sklepieniu Regent's Ca
nalu przy koleji Cambridge
lewą nogę i prawą rękę
zawinięte w grube płótno.
Według wszelkiego prawdo
podobieństwa leżały już kilka
dni w wodzie; przeszukano
kanał lecz innych części ciała
nie znaleziono. Palarz okrę
towy Ladler podejrzany o
ostatnie morderstwo kobiety
w Whitecbapel został dziś dla
braku dowodów wypuszczo
nym.
Dublin, 3 marca.
Gdy dziś w południe pociąg
pocztowy zbliżał się do Castle
reagti od razu wstał jeden z
podróżnych imieniem Gavan z
siedzenia i zaczął krzycząc z
całych sił nożem żgać towa
rzyszów podróży. Wagon był
przepełniony i wszystkich o
panowało przerażenie. Gawan
skaleczył 5ciu i zaprzestał do
piero gdy obydwie klingi jego
noża się złamały.
Potem wyskoczył z pociągu
mimo, że ten był w pełnym
biegu pobiegł do pobliskiego
lasku i ukrył się tam. Zranieni
podróżni zostali na dworcu
przez lekarzy opatrzeni. Ga
wana policya aresztowała. Bez
wątpienia jest on waryatem.
Londyn, 3 marca.
Sędzia JSJoróh zakazał dziś
redaktorowi „Financial Obser
verV' Perrymanowi sprzedaży
tego numeru jego pisma, w
którym fi rnie ,,Bonnard &
Deeckiu'1 zarzucają oszukańcze
forytowanie sprzedaży akcyj
Baltimorskich Piwiarń, Fle
tcher Mill w Providence oraz
innych akc) j browarnianych.—
Włochy.
Rzym, 3 marca.
Na dzisiejs/em posiedzeniu
izby posłów przyszło do gwał
townej sprzeczki z powodu
skrutyuium wyborów. Itnbri
ani wvraził ubolewanie, że
* '
kilku członków za obronę
pewnych kandydatów przed
komitetem wyborczym przyjęło
pieniądze.. Spirifco i inni na
tychmiast wstali i uznali tę
uwagę za oązczerstwo. Imbriani
oświadczył, że sprzeciwia się to
jego godności zwracać uwagę
na Spiritz. Prezydent zażądał
retraktowania tych słów: wielu
posłów wstało, powstało zamie- j
szanie, hałas. G»ly Imbriani
wzbraniał się cofnąć, co powie
dział, przywołał go prezydent
do porządku, i rozdrażnienie
powoli się uciszyło.
Sudan.
Sua/cim, 3 marca.
Osman Digma w towarzy
stwie kilku kobiet i jeźdz'ców
ucieczkę do Berber skierował,
aby się tam w żywność zaopa
trzyć. —
Chili.
Londyn, 3 marca.
Depesza z Chili donosi, że
3 bataliony Infauteryi i cały
4-ty Regiment stojących przed
Pisagua, wojsk rządowych
swych oficerów zastrzeliły i
przeszły do powstańców.
Cuba.
Londyn, 3 marca.
Wczoraj znalazło śmierć na
wyspie Cuba 3 ludzi z powodu
pękuięcia części maszynowych,
prasy do trzciny cukrowej. —
Honolulu.
San Francisco, 3 marca.
Dziś doszły tu parowcem
„Zelandia" dokładne wiado
mości z Honolulu. Okręt zwią
zkowy Imrjois '21 lut. przy
szedł z Samoa. Głównym te
«/
matem rozmowy na wyspach
jest zawsze pytanie czy królo
wa ma prawo żądać rezyguacyi
od gabinetu ministrów. Prasa
jest zdania, że zmiana teraz nie
jest na czasie. Nie było ża
dnych demonstracyj i dawny
gabinet ciągle istnieje.
Indye Wschodnie.
Calcutta, 3 marca.
Od kilku dni na k«»lei in
dyjskiej przerwaną jest komu
nikacya z powodu niezmiernej
ilości pielgrzymów, którzy po
dróżują w celu wykąpan a się
w Gangesie i jego rz«-k«ch po
bocznych na święto Audhodoy
Jog. Święto to nie przypada
regularnie, ale religia przepi
suje, aby w takie święto wyką
pać się w świętych rzekach.
(Dok. na 4 tej str.)
KŁOPOTY CHIŃCZYKA
W CHINACH.
PRZEZ
(63) JULIUSZA TEKNE,
(Ciąg daJszy).
Tak~całe pasmo przeszłości przesuwało się
przed jego myślą. Zajęty nią był i zaniepoko
jony. A Wan! Nie mógł mu mieć za złe, że
chciał dotrzymać zaprzysiężonego przyrzecze
nia, ale Wana mędrca, wielol tn ego gościa
jamenu szan^hajskiego, nie będzie już tam, a
by mu udzielał rad i nauk.
— Spadniesz pan! — krzyknął w tej chwili
przewodnik, na którego wielbłąda nad>zedł i
uderzył wielbłąd Kin Fo, tak iż ten omal nie
spadł zeń bezprzytomny w swem rozmarzeniu.
— Czego stajemy? — zapytał Kin Fo.
— Jest godzina ósma — odrzekł przewo
dnik — proponuję, abyśmy się zatrzymali na
obiad.
— A potem ?
— Potem ruszv my dalej w drogę.
— Tymczasem noc zapadnie.
— O! nie obawiajcie się panowie. Kie
zbłądzimy. "Wielki mnr jest jeszcze stąd o
dwadzieścia lisów i potrzeba wypocząć wiel
błądom.
— Dobrze — odrzekł Kin Fo.
Przy drodze wznosiły się mury jakiejś o
puszczonej budowli. Tuż obok płynął mały
potoczek w pięknej dolinie, gilzie wielbłądy
swobodnie mogli sobie wypocząć.
Kin Fo z towarzyszami rozgościł się tedy
w owych murach i tam nim noc nadeszła spo
żyli obiad z apetytem zaostrzonym długą po
dróżą.
Ale rozmowa jakoś nie szła. Parę razy
Kin Fo zaczynał coś mówić o Lao Szenie. Py
tał się przewodnika, czy zna Taipinga; ale
przewodnik odpowiadał półgębkiem pochyliw
szy głowę, jak człowiek nieufający, który się
boi wygadać i unika odpowiedzi.
— Bywa on tutaj w tych okolicach ? —
spytał Kin Fo.
— Nie — odrzekł przewodnik — ale Tai
pingowie z bandy jego przychodzą nieraz Da
tę stronę wielkiego muru, spotkać się z nimi
nie życzę nikomu. Oby wielki Budda strzegł
nas od Taipingów'
Po tej odpowiedzi, której doniosłości nie
domyślał się sam przewodnik, Kreg i Fraj
zmarszczywszy brwi spojrzeli wzajem na siebie,
popatrzyli na swe zegarki i ozwali sięwkorfcu:
— Czemuż nie mielibyśmy tu przeczekać
spokojnie do jutra? f
— Tu w tych murach! — zawołał prze
wodnik — nigdy! Wolę stokroć na czystem
polu. Nie tak byłoby przynajmniej łatwo
podejść nas niespodziewanie.
— Postanowiliśmy być dziś jeszcze w no
cy u wielkiego muru — rzekł Kin Fo — chcę
tam być i będę. .
Powiedział Jo tonem nieznoszącvm oporu.
Sun cały zalękniony, nawet nie śmiał uczynić
żadnej uwagi.
Było około godziny dziewiątej gdy skoń
czyli jeść, przewodnik powstał i dał znak do
odjazdu.
Kin Fo powstał i poszedł do swego wiel*
błąda. Kreg i Fraj s> li tuż przy nim.
— Panie — spytali — czy postanowiłeś
pan nieodwołalnie dotrzeć do Lao Szena?
— Nieodwołalnie, muszę odebrać list mój
za jakąkolwiek.bądź cenę.
— Jest to zbyt wielkie narażanie się jechać
do obozu Taipinga.
— Nie po to aż tu przyjechałem — od
rzekł Kin Fo — aby się stąd wrócić daremnie.
Panowie możecie czynić, co się wam podoba.
Możecie wracać, a mnie zostawić samego.
Przewodnik zaświecił tymczasem małą kie
szonkową latarkę. Fraj i Kreg zbliżyli się
doń i znów popatrzyli na zegarki.
— Roztropniej byłoby zaczekać do jutra^
— oz wali się nalegając.
— Dlaczego? — odrzekł Kin Fo — Lao
Szen będzie równie niebezpieczny jutro i po
jutrze, jak dziś. Dalej — w drogę.
— W drogę — odrzekli Kreg i Fraj.
Przewodnik słyszał całą tę rozmowę. Zaw
sze ilekroć podczas wypoczynku Kreg i Fraj
chcieli odwieść Kin Foaod zamiaru dalszej po
dróży, malowała się pewna niespokojność na
jego obliczu. Teraz gdy usłyszał, że znów za
czynają go namawiać do przenocowania na
Ł
miejscu, nie był w st.mie powściągnąć swej nie
cierpliwości.
Kiu Fo zauważał to, lecz postanowił nie
ustąpić już na włos. Ale zdziwienie jego do
szło do najwyższego stopnia, gdy przewodnik
dopomagając mu wsiąść na wielbłąda, przechy
lił się doń nieznacznie i szepnął do ucha:
— Nie ufaj pan tym dwom ludziom.
Kin Fo chciał spytać o wytłómaczenie
słów tych, ale przewodnik uczyniwszy znak,
aby milczał, dał hasło pochodu i mała karawa
na puściła się w drogę.
Czy Kin Fo powziął cośkolwiek nieufno
ści do swych stróżów po tej przestrodze? Sło
wa przewodnika tak niespodziewane i niezro
zumiałe, mogłyż zaraz zrównoważyć w oczach ,
jego dwra miesiące poświęceń okazanych w służ
bie przy nim. Nie — zaprawdę. A przecież
Kin Fo rozmyślał nad tem i zapytywał sam
siebie, dlaczego Kreg i Fraj radzili mu albo
odłożyć dalszą podróż do Taipiuga, lub wcale
ją zaniechać? Czyż nie w tym celu wyjechali
tak nagle z Pekinu, aby wyszukać Lao Szena?
Azaliż nie było to ich właśnie interesem, aby
wydobyć napowrót ów głupi i niebezpieczny
list? Wszystko to było dosyć trudne do zro
zumienia.
Kin Fo nie okazał po sobie tych uczuć,
które nim miotały. Jechał tuż za przewodni
kiem. Kreg i Fraj za nim. Jechali tak do
brych dwie godzin.

xml | txt