OCR Interpretation


Dziennik Chicagoski. [volume] (Chicago [Ill.]) 1890-1971, September 09, 1891, Image 1

Image and text provided by University of Illinois at Urbana-Champaign Library, Urbana, IL

Persistent link: https://chroniclingamerica.loc.gov/lccn/sn83045747/1891-09-09/ed-1/seq-1/

What is OCR?


Thumbnail for

DZIENNIK CHICACOS&.
•ychodzi codziennie z wyjątkiem niecL;ia
i świąt uroczystych.
PRZEDPŁATA DLA STANÓW ZJEDN.
wynosi rocznie $3.oo;
„ miesiącz.$0.25:
Pojedynczy Numer 13.
DLA EUROPY I INNYCH PAŃSTW
rocznie $6.00.
IHICAGOSKI.
CHICAGO DAfL^ NEWS
(Polish)
published daily except aundays and holiday*
SUBSCRIPTION PRICE FOR THE U. fe
yearly $3.oo:
monthly $0.25;
Single copy lo.
FOR EUROPE AND OTHER STATES
yearly.... $6.00.
PISMO POLITYCZNE, POŚWIĘCONE INTERESOM POLAKÓW W STANACH ZJEDNOCZONYCH AMERYKI PÓŁNOCNEJ.
Entered, at tłie Cb.lca.gro, 111. IFost Offi.ce a.s second, class matter.
No. 212. Środa, dnia 9 Września 1891 r. Rok II.
— .ii =g—=
Telegramy Zagraniczne:
Wilhelm II w Monachium.
Dzielny czyn księcia Racibor
skiego.
Zawód Rosy i u Rotszyldów.
Pobyt Balmacedy nieznany.
Zakaz przywozu wieprzowiny a
merykańskiej także w Danii
zniesiony.
Niemcy.
Monachium, 7 września.
Cesarz niemiecki, który tu przybył
■wczoraj z manewrów austryackich,
został przyjęty z największym entu
zvazmem.
Kiedy pociąg cesarski przybył do
miasta, dziesiątki tysięcy ludzi wita
ły go okrzykami radości. Cesarz
Wilhelm widocznie wielce z tego był
uradowany. Gdy pociąg stanął, wy
szedł z wagonu i serdecznie uścisnął
i ucałował księcia Luitpolda, który
już oczekiwał cesarza, otoczony li
czną świtą w towarzystwie ministrów.
Gdy cesarz właśnie miał zamiar dwo
rzec opuścić, burmistrz miasta Mo
nachium i inni urzędnicy miejscy go
przywitali. Burmistrz miał przemo
wę, w której starał się wyrazić radość
obywateli z powodu przybycia cesa
rza. Cesarz odpowiedział bardzo
uprzejmie, wyraził swe uczucia, któ
remi się kieruje zawsze dla dobra
państwa niemieckiego, i dodał, że
będzie bardzo wdzięcznym swoim
wysokim sprzymierzeńcom, jeżeli ci
wspierać go będą w usiłowaniach u
trzymania pokoju.
Ulice wiodące do zamku królew
skiego zapełnione były tryumfalnemi
bramami, girlandami kwiatów, chorą
gwiami, transparentami i były wspa
niale oświetlone. Mnóstwo ludzi za
legało ulice, w każdem oknie cisnęli
się mieszkańcy miasta, witając wszę
dzie entuzyastycznymi okrzykami
księcia regenta i cesarza. W pobli
żu zamku zwłaszcza wiele było lu
dzi zgromadzonych i długo jeszcze
po zamknięciu bram zamku dały się
słyszeć okrzyki radosne. Cesarz mu
siał jeszcze kilka razy wychodzić na
balkon i dziękować za tak nadzwyczaj
serdeczne przyjęcie.
Dziś w ratuszu wręczono cesarzo
wi adres obywateli monachijskich, a
cesarz przyjmując go, powiedział:
„Zachowam miasto Monachium zaw
sze w najmilszej pamięci, choćby ze
względu na przywiązanie okazywane
mojemu dziadowi i mojemu ojcu
przez monachijskich obywateli".
jBerlin, 8 września.
Książę na Raciborzu z powodu nie
pomyślnych żniw podarował swoim
dzierzawcom dwie trzecie części czyn
szu dzierżawnego.
Berlin, 8 września.
Wielkie zatrwożenie powstało tu
w skutek tego, że papiery państwo
we niemieckie i pruskie spadły o 70
fenygów. Stało się to w skutek po
głoski, jakoby rząd zamierzał zacią
gnąć nową pożyczkę: ale pogłoska
była fałszywą.
W Rosy i, a mianowicie w Charko
wie, Kijowie, Chersonie i w Warsza
wie grasuje znowu grypa i zabiera
liczne ofiary.
Francya.
Paryż, 8 września.
,,Temps" dzisiaj powiada, że znie
sienie zakazu przywozu wieprzowiny
amerykańskiej do Niemiec było ze
strony rządu nader niespodziewanem.
Partya postępowa jest upojona swem
zwycięstwem, sądząc, że znaczy to w
niedalekiej przyszłości zniesienie cła
zbożowego. Powiada dalej: „Układ
niemiecko-amerykański pociągnie za
sobą skutki mające wpływ na ogólne
interesa handlowe. Rząd niemiecki
spodziewa się przez swoje ustępstwo
w tym kierunku osłabić najgorsze
wpływy bilu McKinleya: ale pytanie,
czy to się uda. Pewną jednak jest
rzeczą, że układ teu jest nader po
myślnym dla partyi republikańskiej
w Ameryce i dla prezydenta Harri
sona."
Paryż, 8 września.
Cała rodzina z sześciu osób składa
jąca się, wczoraj w tem mieście po
pełniła samobójstwo. Najprzód po
wiesili się rodzice, a potem ich
dzieci.
Paryż, 8 września.
Policya dz'siaj odbyła rewizyą u
różnych stronników kompanii budo
wy kanału Panama celem zebrania
dalszych dowodów do śledztwa, które
się teraz odbywa w sprawie tej kom
panii.
Rosya.
Londyn, 8 września.
Moskiewski korespondent donosi,
opisując ile petycyj głodem zagrożo
ny naród ciągle wysyła,że nędza jest
tam większą i straszniejszą, aniżeli
początkowo przypuszczano i że naj
gorsze szczegóły dopiero później się
ukażą.
Londyn, 8 września.
Kilku amerykańskich inżynierów,
którzy uchodzą za agentów bogatej
firmy, mającej na celu podać ofertę
do budowy kolei sybiryjskiej, przy
było do Władywostoka, ażeby dowie
dzieć się o warunkach budowy linii
kolejowej.
Londyn, 8 sierpnia.
Opisując położenie w Rosyi, pary
ski korespondent do Times tak się
wyraża: Kiedy Rotszyldowie odmó
wili Rosyi pożyczkę, okazało się, że
potrzeba będzie 12 milionów fantów
sterlingów, ażeby uśmierzyć nędzę w
Rosyi, podczas gdy równocześnie
ubóstwo ludzi spowoduje wielkie
obniżenie dochodów cłowych ze
sprzedaży wódki, a zwiększone znowu
wydatki na wojsko doprowadzą defi
cyt do 35 lub 40 milionów funtów
sterlingów.
Rosy a użyła Kronstackiej fratern
zacyi do nowej próby nadaremnej
wejścia w układy z Rotszyldami,
którzy wykazywali położenie samej
Francyi potrzebującej 30 do 40 mili
onów ft. sterl. na zakupno amerykań
skiej pszenicy. Zwrócono się potem
do innych bankierów, którzy ofiaro
wali się dostarczyć Rosyi pożyczki
pód warunkami podanymi przez Rot
szyldów. Pertraktacvj jednak nie
będzie można zakończyć przed pa
ździernikiem.
Dania.
Kopenhaga, 8 wrześma.
Amerykański poseł Clark E. Carr
został uwiadomiony o zniesieniu za
kazu wieprzowiny amerykańskiej do
Danii, który istniał od marca roku
1888. Władze ogłosiły, że tylko po
oględzinach urzędowych wieprzowina
będzie miała przystęp do kraju.
Washinyton, 8 września.
Minister otrzymał depeszę od ame
rykańskiego posła w Kopenhadze,
datowauą z d. 8 września, w której
tenże donosi, że minister spraw w« -
wnętrznych ogłosił, iż zniesionym
zostaje zakaz przywozu amerykań
skiej wieprzowiny i że w przyszłości
wolno przywozić do Danii mięso, nad
którem odbyły się urzędowe oglę
dziny.
Huba.
Havana, 8 września.
Hodowcy bydła w Puorto Principe
odbyli zgromadzenie celem naradze
nia się nad środkami zaradzenia złe- j
mu, które dla nich wynikło w skutek
układu wzajemnych ustępstw cło
wych między Stanami Zjednoczony
mi a Kubą.
Chili.
. Valparaiso, 8 września.
Jeszcze ciągle obiegają sprzeczne
wieści co do prawdopodobnego miej
sca pobytu exprezydenta Balinacedy.
Przed kilku dniami opowiadano, ja
koby udał się przez Andy do rzeczy
pospolitej argentyńskiej celem dosta
nia się do Buenos Ayres.
Teraz znowu utrzymują, że obecnie
na taką ucieczkę ważyć się nie może
i że znalazł schronienie prawdopodo
bnie w jakiemś poselstwie zagrani
cznem, albo w klasztorze.
Jeżeli był tak szczęśliwym, że
schronił się pod opiekę zagranicznego
poselstwa, to prawdopodobnie ujdzie
zemsty zwycięskich swych wrogów;
jeśli jednak schronił się w klaszto
rze, to znajduje się w największem
niebezpieczeństwie, iż go wykryją.
Junta z pewnością natychmiast za
rządzi poszukiwania po wszystkich
klasztorach. Trudno jednak przypu
ścić, by Balmaceda szukał schronienia
u partyi kościelnej, gdyż ta prawie
zawsze, od chwili wybuchu rewolucj i,
sympatyzowała z partyą kongresową.
—Były minister spraw zewnętrznych,
Aldunate, który dziś znajdował się w
podróży do Santiago, został pochwy
cony przez uzbrojonych koło Quillo
ta, 55 mil stąd.
Eęipt.
Cairo, 8 września.
Upały pomogły do należytego
dojrzenia bawełny, a owady które
groziły jej zniszczeniem znikły. Sku
tkiem lego oczekują obfitego zbioru
bawełny.
Szczególny burmistrz.
Neto Castle, Pa., 8 września.
Mer miasta naszego, John B.
Brown, wczoraj na ulicy napadł na
J. E. Leslie, redaktora czasopisma
„Sunday Graphic" i obił go, powali
wszy na ziemię. Leslie w swojem
czasopiśmie ogłosił kilka artykułów
niepochlebnych dla pastora Squeir,
do którego parafii burmistrz należy.
Dzisiaj mer wydał proklamacyą do
obywateli, w której swe własne po
stępowanie ostro potępia, uniewinnia
się, że postąpił niegodnie, pana Les
lie prosi najpokorniej o przebaczenie
i przyrzeka, iż będzie się modlił do
Boga. ażeby mu się więcej nic po
dobnego mu nie wydarzyło.
Telegram; Krajowe.
Święcenie biskupie w Natchez,
Miss.
Pożar w New Yorku zrządzu szko
dę na pół miliona dolorów.
Podróż do Europy w 5 dniach
22 godz. 50 min.
Cała rodzina w Belleville, Ks.,
otruta.
Immigracya australczyków do
Mexyku.
San Francisco, 8 września.
Bryg „Tahiti" przybył w Sobotę
do Drake's Bay uszkodzony i dzisiaj
puścił się w dalszą, drogę do San Be
nito, Mex., wioząc 200 krajowców z
wysp australskich. Załoga pierwotna
opuściła statek, a zawerbowano nową.
Urzędnicy cłowi tutejsi nie wiedzą,
jak właściwie winni postąpić, gdyż
odpowiednio do ustawy powinni wła
ściwie okręt ze wszystkiem co na
nim się znajduje, tu zatrzymać, jeżeli
w amerykańskich wodach pojawią się
osoby 7. zamiarem wstąpienia w sto
sunek niewolniczy lub służbowy.
Nie można jedntk tego zamiaru
udowodnić. Jeden / właścicieli sta
tku Tahiti, kap. Ferguson, utrzymu
je, iż jest pełnomocnym agentem
rządu mexvl<ań*ki«'g<>, ażeby popie
r.tć iinmigracyą tamże. Na mocy
kontraktu, z którym wyspiarze są
dokładnie zaznajomieni, otrzymują
oni wolną podróż, muszą pracować
przez trzy lata za wynagrodzeniem
$8 miesięcznie, a po upływie tego
czasu otrzymują kawałek gruntu,
dom, sprzęty, narsędzia.i odzież.
Otruci.
Kansas City, J/o., 8 września.
Z Belleville, Ks., donoszą, że dzie
sięć osób tu jest chorych śmiertelnie
po spożyciu potraw przy pewnym o
biedzie u familii Gregg.
George Gregg przybył ubiegłej
soboty z Iowa, skąd przywiózł z po
wrotem swoją żonę i dzieci, które
tam były w gościnie. W towarzy
stwie pani była pewna kuzynka pań
stwa Gregg, której nazwisko nie
jest znane.
We wtorek odbyła się uczta, w
której wzięło udział 8 osób, a miano
wicie pan i pani Gregg, ich czworo
dzieci, ich kuzynka i sąsiad Ira
Johnson.
1
Zaraz po obiedzie rozchorowali się
niebezpiecznie wszyscy uczestnicy
uczty i służąca: stan ich zdrowia tak
się pogorszył, że wątpią, by ich mo
żna utrzymać przy życiu. Właściwa
przyczyna otrucia, jakoteż, jaka to
była trucizna i jak się do potraw do
stała, wszystko to jest tajemnicą.
Sądzą niektórzy, że był to tylko nie
szczęśliwy wypadek, ale uiektórzy
otwarcie podejrzywają, iż zachodzi
tu zbrodnia. Familia Gregg wielce
jest tu poważaną.
Szybka podróż.
Queenstowji, 8 września.
Parowiec „City of New York"przy
był do tutejszego portu dziś popołu
dniu o godzinie 2, odby wszy podróż
z New Yorku w przeciągu 5 dni, 22
godzin i 50 minut. Jest to najszyb
sza podróż, jaką kiedykolwiek paro
wiec odbył w kierunku z New Yorku
do tutejszego portu.
Wielki pożar.
1Yew York, 8 września.
Magazyn herbaty i korzeni należą
cy do R. C. C. Laytona przy South
Water Str. spalił się dzisiaj.
W magazynietym przechowywano •
chemikalia, artykuły apteczne i roz
maitego rodzaju towary należące do
blisko 50 firm rozmaitych. Straż o
gniowa miała do walczenia z wielkie
mi trudnościami przez ciągłe eksplo
dowanie chemikaliów i pięciu straża
ków mocno się popiekło, dwóch z
nich nawet niebezpiecznie.
Kiedy już się zdawało, że pożar
stłumiony, wybuchły na nowo pło
mienie i jeszcze szalały przez godzi
nę. Lay ton oblicza całą szkodę zrzą
dzoną na towarach ca $350,000, zaś
szkodę* na budynku zrządzoną na 25
tysięcy dolarów. Do tego należy je
szcze doliczyć szkodę zrządzoną przez
pożar i przez wodę na sąsiednich bu
dynkach, tak, że cała szkoda wynosi
około $425,000. W jaki sposób po
żar powstał, nie wiadomo, także nie
da się jeszcze oznaczyć, do jakiej
wysokości towary były ubezpieczone.
Zatrucie studni.
Detroit, J/ic/a., 8 września.
Z Holly, Mich., donoszą, że Sally
Cevert i Ella Armstrong są mocno
podejrzane o to, jakoby wsypały ar
szenik do studni Daniela Wadę d. 30
sierpnia. Właściciel odkrył truciznę,
nim napił się wody. Sally została
aresztowaną w sobotę w Pontiac, a
Ella dziś w Detroit.
(Dok. iia 4 tej str.)
ZE ŚWIATA.
OBRAZKI I HUMORESKI
PRZEZ AUTORA
„KŁOPOTOW STAREGO KOMENDANTA,"
ŚLEDZTWO DOMOWE.
OBEAZEZ,
(Ciąg dalszy).
Filut babina, mówiła jeszcze słodszym j
głosikiem niż sam sędzia, ze wszystkiego była |
zaduwolnioną, wszystko dla niej było dobre, a
tak zakochaua w obojgu państwa, że nie mo
gła przejść przez pokój, żeby z miłości tej nie |
pocałować w rękę albo pani, albo samego pa
na. Nawet spotkawszy go na ulicy i niosąc
ciężki koszyk z wiktuałami, stawiała go na tro
tuarze, i aby tylko dać folgę uczuciom, biegła
ucałować rękaw surduta pana Klemensa.
Małżonkowie zachwyceni byli Małgorzatą,
a on szczególniej do skąpstwa posuniętą oszczę
dnością w wydatkach, i prawdomówstwem. Sę
dzia z zasady i powołania swego nienawidził
kłamstwa, nawet w niewinnej myśli, a Małgo
rzata była samą szczerością.
Co rano w kolegialny sposób odbywały się
narady nad tem, co ma być na obiad, dla wie
czornych bowiem przyjęć zwoływano sesyą nad
zwyczajną. Fani Ludwika pod względem te
go rodzaju dyspozycyj była niewiuniejszą od I
j nowonarodzonego dziecka i jeżeli odezwała się
z jaką propozycyą, to chyba dlatego aby wpro
wadzić w dobry humor pozostałą część rady.
Przyniesione wiktuały z miasta, również
komisyjnie oglądano w kuchni, przyczem nos
; pana Klemensa najważniejszą grał rolę. Mał
! gorzata wszystko zakupywała niżej cen nazna
czonych, bo zawsze udawało się jej złapać na
targu tyle nieświadomego sprzedawcę,. że sam
nie wiedział, co wart jest jesro produkt. Na
tomiast zawsze się jej przytrafiało coś nadzwy
czajnego, naturalnie w skutek niepohamowa
nej gorliwości o dobro państwa. Nie chciała
najmować kogoś do niesienia owych wiktuałów
i dźwigając tyle na raz rzeczy upuściła garczek
ze śmietaną. W sklepie rzeźnika oszukano ją
przy wydawaniu reszty, bo wszelka rachunko
wość lyła jej obcą. Sprzedający ryby dali jej
mniejszą wagę: czasami złodziej wyciągnął jej
z kieszeni torebkę z pieniędzmi, jednem sło
wem, najlepsza ta kobieta pod słońcem była
wciąż prześladowaną od losu, który od naj
młodszych lat życia jej nie odstępował. Za
zwyczaj małomówna, wracając z targu rozwo
dziła szeroko i długo, długo żale swe przy a
kompaniamencie łez, które jej jak grad kapa
ły. Kto by jej nie znał, mógłby sądzić, że co
dzień wraca w przybranym humorze, tak coś
było dziwnie rezolutnego i rozrzewniającego
w tych desperacyach; lecz źe zapisaną była do
towarzystwa wstrzemięźliwości, o czem się sam
patrzeć na wszelki trunek, pani litowała się
nad jej wypadkami i jak mogła koiła żal nie
boraczki.
— Ja<idę zaraz! — wołała z energią, gdy
wykazał się brak reszty pieniędzy przy obra
chunku — i oczy wydrapię temu rzeźnikov\i.
Co to jest, żeby on śmiał mię oszukiwać.
— Małgorzato! — reflektował ją pan z po
wagą sędziego — dopuściłabyś się przestęp
stwa, które prawo zabrania.... Obraza publi
czna, obelgi czynne....
— Więc ja biedna sługa mam tracić, ja
nieszczęśliwa... łachy ze mnie lecą bo nie
mam za co sprawić nowego
— Któż mówi, że ty stracisz.. wypadek—
rzecze pan Klemens — trzeba tylko, żebyś by
ła na przyszłość ostrżni^jszą.
Pomimo takich zapewnień, do samego o
biadu nie mogło się uspokoić oburzenie tej nie
wiasty. Stojąc przy kuchni narzekała wciąż
sama przed sobą, jaki to świat teraz, jak to się
ludzie nie boją Boga i nie dbają o zbawienie.
Dowodziła, że i samych państwa szkoda, bo
grosz dla każdego jest ciężki, a dobrych pań
stwa coraz mniej takich, którzy by mieli litość
nad biedną sługą. Czasami gdy żale jej prze
pełniły miarkę goryczy, zaczęła znów płakać
ale tak serdecznie i rzewnie, że aż się serce ści
skało.
— Poczciwość kobieta! — powiedział o
niej sędzia — ale głupia. Innna toby się kry
ła ze swojemi ząi
światy dla ludu — powtarzał zamyślając się
głęboko. Gdyby nie moja interwencya, w za
ciekłości swej gotowa się posunąć do zbrodni,
nic nie wiedząc o niej... Oświaty! «
Między kolegami w biórach sądowych pan
Klemens był uważany już nie za pedauta, ale
po prostu za idyotę. Powierzone mu śledztwa
prowadził całemi latami, a jeżeli mu się udało
wykryć jakie przestępstwo czy zbrodnię, to
tylko skutkiem takiego wynudzenia obwinio
nych, że z desperacyi woleli przyznać się do
czynów, których ńawet nie popełnili, aby ich
tylko już nie wzywana do gabiuetu tego sę
dziego.
I rzeczywiście służba jego urzędowa sta
wała się dla niego samego morderczą, albo
wiem absorbowała wszystkie myśli jego i czy
ny. Uroił sobie, że posiada niezwykły dar
spostrzegawczy, więc starał się wszystko widzieć,
wszystko badać i dociekać,co tylko wpadło mu
w oczy, z czego znów formował niebywałe
przypuszczenia i kombinacye, na (Inie których
powinny się ukrywać jakieś przypuszczane czy
ny. Idą5 na przechadzkę z żoną,podaosił każ
dy świstek papieru leżący na ulicy, przyglądał
mu się, czytał i rozmyślał. Każda rysa na mu
rze, każda plama na sukni, nagłe ździwienie
lub roztargnienie kogoś, prowadziły za sobą
szereg wniosków sięgających daleko.

xml | txt