OCR Interpretation


Dziennik Chicagoski. [volume] (Chicago [Ill.]) 1890-1971, February 29, 1892, Image 2

Image and text provided by University of Illinois at Urbana-Champaign Library, Urbana, IL

Persistent link: https://chroniclingamerica.loc.gov/lccn/sn83045747/1892-02-29/ed-1/seq-2/

What is OCR?


Thumbnail for

DZDEjVNIK chicagoski
tsmopolityczne, podwiQcone lntere<om Pol&kdw
w btanach Zjeonoczonych Ameryki P6tn.
Wychodzi codziennie z wyfatkiem nie
dziel i Swi^t uroczystych
Za ogtoszenia i za artykuty pod na
gi6wkiem „uadesiane" Redakcya Dzien
aika Chicagoskiego nie bierze odpowie
dzialnodci.
PRZEDPtATA WYN08I:
rocznie $3.00;
miesi^cznie #0.25;
Cena pojedynczego numera lc.
*V7" yda-wcy:
Spoika Naktad. Wydawn. Polsk.
w Chicago, Illinois.
Ks. J. Radziejewski, Prezes.
Ob. W. Jendrzejek, kasyer.
Ob. B. Klarkowski, sekretarz.
Ks. Fr. Gordon, zarzi^dca.
Wszelkie listy i korespondencye
aprasza si§ przesyJa<5 pod adresera:
Dziennik Chicagoski
141 & 143 W. Division st, Ckkisp, 111.
vVszelkie przesyfki pieni$2ne na
ieiy posyfcuS do zarz%dcy pod adre
sem:
Rev. Fr. Gordon
141 a 143 W. Division Street
^Chicago^IU^
Uroczysteposwiecenie ko
sciola polskiego na
32-giej ulicy.
Wczoraj odbyfo si§ uroczy
ste po3wi$eenie nowej i 5wspa
niatej swiqtyni polskiej, ko
6ciola Xaj3w. Maryi Panny od
Nieustaj^cej Pornocy La polu
dniowo-zaehodniej stronie mia
sta, ktdrego proboszczem jest
Wiel. ks. Stanislaw Nawrocki.
Prawie wszystkie Polskie
katolickie Towarzystwazapro
szone byiy do wzi^cia wspol
udziahi w tej wielkiej uroczy
sto£ei. Lecz niestety, zla po
goda po wi^kszej ez§3ci by la
przyczyn^, ie ceremonia nie
byi^ tak £wietn$ itak imponu
j$c§, jak$ by bez w^tpienia
by fa w razie przeciwnym. —
Pomimo tego 26 Towarzystw
wyst^pilo z kapelami. Ulice
Main, Laurel, 31 sza i 32ga
tak byiy zapehiione wi-dzami,
ie z wielk§ trudno3ci$ przej^
by Jo mozna.
0 godg, 3ej po poludniu na
deszly Towarzystwa z Town
of Lake i 17ej ulicy. Istotnie
podziwi'enia godny by} widok
marszaikow, ktorzy na dziel
tiych rumakaeh pigknie przy
branych, jechali na czele wszy
stkich Towarzystw. Pi^kne
kapele wykonywaly marsze
stosowne do tej uroczystoici.
Gdy jedna kapela ustala, druga
zaczynala i zdawalo si§, ie
kazda nast^pna gra lepiej. Po
przejsciu z Laurel na 32 -g*
ulic§ Towarzystwa, jedno po
drugiem wchodzily do nowej
6wi§tyni Patiskiej drzwiami po
lewej stronie, a wvchodzily po
prawej. Po przejsciu wszy
stkich Towarzystw, wyszedi
celebrant, Wiel. ks. Dowling,
wikaryusz generalny, w asy
stencyi Wiel. ks. ks. Jana Ra
dziejewskiego, Haye/, Wine.
Barzyrfskiego i Urbana Ra
szkiewicza, z plebanii, aby
po&wi§ci<5 nowy kosciot.
O godz. 4ej rozpocz^ly si§
solenne nieszpory. Wiel. ks.
Dowling celebrowai a ks. Jan
Radziejewski i ks. Hayer siu
2yli jako dyakon isub-dyakon.
W czasie nieszpor6w wygfosil
kazanie Wiel. ks. Urban Rasz-'
kiewicz. Wymowny kaznodzie
ja kr6tko a treSciwie mowil
najprz6d o ofiarach Starego
Testamentu a potem o ofiarach
Nowego. Szczeg61nie zwracal
uwag§ na ofiar§ Mszy 3w., jak
v potrzebn$ i jak skuteczn§ jest
dla wszystkich; jak ka2dy po
k winien ucz§szcza<5 na t§ ofiar^
i starad si§ o ile mo2noSci pra
| c$ i modlitw^ wspierad dom
pariski. Nadmienit tak2e, ie
nikt nie zubo2eje z tego co da
na ko£ci6i, ale przeciwnie Bog
takiemu btogostawid b$dzie i
odda mu wszystko z stokrot
nym procentem. W koticu za
cb^caf wszystkich do zgody i
jedno&ri: aby wszyscy podali
sobie r$ce i nie byli nieprzyja
ci6hui dla tego ie jeden jest z
j, a drugi innej prowincyi e
NLZ ;<u*£s'' jLt.X v.. '* . ,. . S- "•
uropejskiej, aby wszyscy uwa
2ali si$ za braci i synow jednej
Matki Polski.
Po kazaniu na zakoilczenie
uroczystosdi udzielonem zosta
lo obecnym uroczyste blogo
siawieiistwo.
Opr6cz wyiej wymienionych
ksi^zy byli obecni rownie#
Wiel. ks. ks. V. Zaleski, F.M.
Wojtalewicz, J6zef Malecki,
Fr. Kroll i Jan Piochowski.
Nast^pne Towarzystwa wy
st^powaly: Z Town of Lake,
Tow. sw. Staoislawa Kostki
(mfod.) Uiani &w. Michala Ar
ehaniofa ;Tow. sw. J6zefa ;Tow.
sw. Wawrzyrfca z 17 ulicy;
Tow. Sw. Wojcieeha B. i M.;
Tow. Serca Najsw. Maryi P.;
Tow. RycerzySw. Kazimierza;
Tow. Naj6. Imienia Jezus;
Bractwo sw. Dominika; Tow.
Krakusow sw. Grzegorza ;Tow.
g\T. Kazimierza; Tow. Kr6la
Bolesiawa Wielkiego; Brae
two $w. Stanisfawa Kostki;
Tow. &w. Jozefa w Chicago ID.
z 32ej: Tow. Krola Batorego,
Krakusy, Ulani, Sw. Jana Kan
tego, sw. Szczepana; Tow. Sw.
Franciszka Ksaw., Najsw. Ma
ryi Panny od nieustaj^cej po
mocyt i sw. Jozefa.
Nowy t^ii koScioJ, kt6rego
podobizn§ podajemy u gory,
jest nadzwyczaj wspaniaJy.
Styl, w ktorym jest budo
Wany, jest przejScioWy z Bi
zatyiiskiego do Romaiiskiego.
Na zewn^trz koScioi jest
imponuj^cy swoim ogromem;
wewn^trz zas je«t prawie za
rowno szeroki jak dfugi.
SkJepienie stanowi$ trzy ko
pnty i szerokie poboczne Juki
peJnego kofa. Przy odpowie
dniej malaturze, ktorej do wy
koiiczenia potrzeba, mo2na
zrobid pi§kn$ catosd.
Siowem jest to najwi^cej
imponuj^ey koSciol w calym
Chicago. Dot^d koszta jego
budowy przenosz^ $100,000. —
Najwazniejsz§ zaS rzeczfj, jest,
ze jest zbudowany akustycznie,
mowid w nim i Spiewad bardzo
lekko, a gtos pi^khie si§ roz
chodzi.
Jakie Towarzystwa Ko
sciol Sw. potepia?
Ju2 to trzeci rok jak Swiec
cy doktorowie teologii od
Zwi^zku N. P. i jego urz^do
wego „*z woli narodu" organu,
„Zgody" usihij^ udowodnid,
wmowid i przekonad sw6j „na
rod", ie katolikora wolno do
wszystkich towarzystw i lot,
procz loi masoiiskich, wst§po
wad i z niemi si§ J^czyd.
Nie raz nawet w tym orga
nic „z woli narodu" pisaqo, a
nawet Konsilium Baltimorskie
III podchwytnie przytaczano,
aby w ten „narod" wmowid, ie
Biskupi, kt6rzyby katolikom
do pewnych towarzystw lub
loi wst^powad zabronili, prze
kroczyliby granic§ swych bi
skupich atrybucyi, a ksi^za, a
szczegolnie polscy, kt6rzyby
podobne zakazy giosili, powin
ni byd od swycb wJadz ducho
wnych ukarani i od obowi$
zk6w zasuspendowani.
Jest to teologia teolog6w
zwi§zkowych. „z woli narodu",
ktora biskuponi i ksi^zom nie
bezpieczn^ nie jest — ale lu
dowi naszemumo£e wykrzywid
poj^cia — i nap^dzid ich w ma
tni$ przebiegJych bezwyzna
niowc6w i socyalistow.
Ze podobne zdanie jest fal
szywe; Ze mija si§ calkiem z
prawd$ i zasadami teologii,
i ze sluzy tylko do zamydlenia
oczu prostaczkom, kazdy uzna,
ktokolwiek ma jakie takie
wyobrazenie o zasadacli moral
nosci Kosciola katolickiego, i
0 reskryptach i rozporzqdze
niacli tak PapieZy, jako i Bi
skupow.
Zanim jednak falsz tego
zdania teologow od Zwi^zku
„z woli narodu", odpowiednie
mi udowodnimy argumentami
1 rozporzQdzeniami najwyzszej
katolickiej duchownej zwierz
clinosci, musimy przedewszy
stkiem objaSnid etymologieznie
pewne wyraienia, i oznaczyd
ich whisciwe znaczenie.
Szczeg61nie objasnid musi
my, co wlasciwie znaczfj, wyra
zy: „pozwolone'\ nie pozwo
lone"; ^zakazane" i ehshomu
| nihoioane".
Zakazane, a tem samem nie
pozwolone jest to wszvstko, co
I przez jakiekolwiek prawo, czy
| to Boskie, czy ludzkie zakaza
j nem zostalo.
Pomewaz nahi tu wiasciwie
cliodzi o towarzystwa przez
wtadz§ koscieln^ zakazane,
suiialo wi§c twierdzimy, Ze kaz
de towarzystwo jest zakaza
nem jezeli ze strony wiadzy
ko^cielnej zakazanem zustalo.
Przeciwnie za3 vvszystkie
towarzystwa s^ dozwolone i nie
zakazane, jefceli 2adne prawo
pozytywne zwierzchno^ci du
chownej wst^pu katolikom doil
nie zabronifo.
Slowa za6: „ekskomuniko
wane4' i „zakazane" — czyli
ekskomunika i zakaz, bardzo
odr^bne maj^ znaczenie.
Towarzystwo ekskomuniko
wane jest tem samem zakaza
ne, lecz zakazane, nie jest je
szcze ekskomunikowanem.
Kazde Towarzystwo eksko
mu niko wane przez wy2sz$
wfadz§ duchown^, podpada
pod kl^twQ ko^cieln^ i wyl$
czonem jest ze wsp61no6ci i ob
cowania reszty wiernycli kato
lik6w.
Ekskomunika, czyli kl^twa,
jest pozytywn§ kar§ koScieln^.
Klijtwa, to sankcya koScielne
go prawa.
Ko§ci<5i katolicki, jako pari
stwo doskonale, ale duchowne,
nie ma na wyst^pki i zbrodnie
kar fizycznych — ma tylko
kar$ duchown$, a t$ jest eks
komunika, czyli kl^twa. .
Eskomunika mo2e byd t. z.
„latae santentiae", to jest jeieli
ko3ci61 oglosi, Ze ten lub po
dobny spelniony wyst^pny
czyn, poci§ga za sob$ przez to
samo j,ipso facto"—ekskomu
nika J!
Mo4e, byd ekskomuni
ka ferendae sentential, tj. po*
peiniony wyst^pny czyn, do
piero po os^dzeniu przez odpo
wiedni$ duchown$ wtadz§, mo
Ze by<S ogioszonym, Ze poci^g
u*l za sob$ kar$ ekskomunika
cyi.
Mo2e wreszcie czlowiek lub
towarzystwo nominalnie, po
imieniu—byd ekskomunikowa
ne—lub tet tylko, virfcualster
t. j. obj^te w ekskomunik§ o
g61nem prawem.
jeduak towarzystwa, kt6
re, chod nie ekskomunikowane
i nominalnie nie zakazane, u
znaia wtadza duchowna za
„niebezpieczneu. Co zaA jest
niebezpiecznem. jest ju2 tem
samem mniej wi^cej zakaza
nem. -Cokolwiek jest niebez
piecznem,- dla wiary i obycza
jow, to juz samem prawem na
tury, ze wzgl^du na wielko^d
niebezpieczeilstwa, zakazanem
byd musi.
Pewne zle towarzystwa s$
imiennie ekskomunikowane,
inne zn6w, chod po imieniu nie
nazwane, i imiennie nie eksko
munikowane, lecz ze wzgl^du
swycli zasad i praktyk, obj^te
byd mog$ w granice og61nego
prawa i przez to byd „virtoa
citer" ekskomunikowane.
Podobnie pewne towarzy
stwo mo2e nie by<5 nominalnie
ekskomunikowanem, atoli nie
jest ono przez to dozwolonem,
owszem mo2e byd nominalnie
zakazanem.
Na koniec pewne towarzy
stwo rnoze nie byd ani eksko
munikowane, ani nawet wy
raz'nie zakazane, lecz tylko za
„niebezpieczneuznane, z
przyczyny ze mie£ci w swycli
zasadach i praktykach, albo
te2 w pewne j liczbie ziych i
przewrotnych czlonkow, nie
bezpieczeiistwo dladuszinnych
czlouk6\v.
Na mocy tycli obja^nieii
twierdzimy co nast^puje:
„ Wielkim jest b^deijp mnie
manie i opinia, ie tylko 1 ote
czysto masoiiskie s$ ekskomu
nikowane a przez to samo, ja
ko klatw$ oblozone, wzbronio
ne SQ, katolikom.
DowOd na to mamy w 3wie
Zycb dekretach Konsilium pie
narrtegoIII—w Baltimore, kto
re mowiij:
1) Wszystkie dekreta i kon
stytucye rzymskich Papieiy
przeciw wszelkim przez Stolic§
Apostolsk$ pot^piotiym towa
rzyshvom, a szczegolnie w
Bulli: „C onstitutio Apostoli
cae Sedis" w mySl Rzymskich
Papiezy, zatrzymuj^ nadal ca
swoj$ obowi*|zuj{£C$ si^Q.
2) 2eMasoni,W^larze(Car
bonari) i irlandcy Fenianie s$
nominalnie ekskomunikowani.
3) Wszystkie inne towarzy
stwa, cliod nominalnie eksko
munik^ nie dotkni$te, alez na
tury swej i swych zgubnych
tendencyi do powy2szych po
dobne—t. j. wszystkie te kt6re
przeciw Ko^ciolowi i prawowi
temu paiistwu tajemnie nurtu
j$ i agituj^ „macliinantur".
4) Wiernych wi§c, a szcze
g61nie ralodzieZ ma si<j si§ po
uczad, ostrzegad i napominad,
aby nie przyst^powali do to
warzystw, kt6re wtadza du
chowna—Biskupi, uznaj$ za
niebezpieczne, ze wzgl^du na
moralno£d, wiar§ i zbawienie
duszy.
C. R N.
« • »
Nowiny z Polski.
Z Prus Zachodnich.
Na wielkiem zebraniu w
Grudzi^dzu wolnokonserwa
tywny wia^ciciel d6br Plehn z
Josephsdorf, tak ai^ wyrazit,
omawiaj^c nowe prawo szkol
ne:
,,Dlanaszej prowincyi (Prus
Zachodnich) prawo to waij
podw6jnie, albowiem stosuj^c
si§ do nowego post^powania
rz§du wobec fcyczeil Polak6w,
prawo to w niebezpieczny spo
s6b poprze polonizacy$ i od
niemczenie naszej [prowincyi.
Polacy i Ko£ci61 rzymski to
maj§ do siebie podobieiistwo,
jfce za cafy r§k§ chwytaj^, skoro
im si<j palec poda. Kto pot^gi
te inaczej os^dza, me zna ich.
Spodziewam si§, ie nie stan§
odosobnionym w temzebraniu,
jeieli otwarcie wyznam:
ie mnie polityka rz$du wo
bec Polak6w g^boko oburzpia
i obrazila. Do inteligencyi ga
binetu, kt6ry si§ na Polakach
opiera, nie mog§ mied zaufa
nia. Uwafcam sobie za patry
otyczny obowi^zek wobec
kr61a i ojczyzny., temu rz^dowi
robid opozycy^ wszelkiemi
Srodkami prawnemi.
„Nie omyl§ si§ twierdz^c, 2e
polityka polska rz%du. wi§kszo6d
mieszkaiic6w niemieckich Prus
Zachodnich napehiifa obaw$ i
b61ein. Polityka ta ledwo
rozpocz^te zdobycze, wynika
j%ce z ci^kiej pracy (!) osta
tnicli lat dziesi^ciu, zniszczy i
wywr6ci na nic... WolnoSd
sumienia i jedno^d pogardliwie
rzucaj^ o ziemi§, a miasto nich
stawiajq, „rz$dy pop6w i roz
dwojenie" (Zwiespalt).
Tak m6wit m6wca, wedle
kt6rego jedno^d (Einheit) pa
mi je, gdy Niemiec Polaka
uprz^tnie i sam jego miejsce
zajmie; rozdwojeniem jest,
skoro pot^ga niemiecka siabe
mu Zywiotowi polskiemu naj
drobniejsz$ zechce oddad spra
wiedliwoSd.
Ci jeszcze agitowad nieprze
stali przeeiwko pokko^ci. Pan
Plehu uuios} si§ jeszcze do
takiej tyrady: „Nie polskie,
nie jezuickie, ale uiemieckie
paiistwo powstato przed 21
laty w3r6d huku dziat, dlatego
dumni jpste^my jako Niemcy i
wiernie stoimy przy pailstwie i
cesarzu."
He wSr6d huku dziafpolskiej
krwi si§ przelato, jest oczywi
3cie dla p. Plehna oboj^tnem.
I to my, wobec takich obja
w6w, mamy porzucid obawy i
nieuf noSci ?!
FELJETON.
O ziemi i o gwiazdach.
Napisaf Igu. Maciinikowski.
I. Ziemia jest kula.
Stojemy 11a brzegu morskim
oczekujfjc przybycia okr^tu,
kt6ry nam wiezie przyjaci6} i
krewnych z Europy. W bi<5rze
telegrafu podmorskiego( cable)
dowiedzieli£my si§ niemal go
dziny, o kt6rej okr§t ten na
dejdzie, a te pogoda pi^kna1
wi§c mo2emy si$ spodziewad,
Ze nie dlugo nam czekad wy
pada. Dlugie chwile czekania
skracamy sobie rozmow^ o
starej ojczy^nie, w tern daleko
na morzu spostrzegamy jaki3
punkt. To chorfjgiew wywie
szona na maszcie najwy2szym
pokazala si§ na najdalszym
punkcie naszego horyzontu, tj.
tarn gdzie wzrok nasz najdalej
si§ga. P6^Qiej widad kawalek
wierzchni masztu ;|kawalek|ten
staje si§ coraz dlu^szym, ale
okr^tu jeszcze nie widad. Wre
szcie po diugiem czekaniu
widad wierzchni brzeg okr§tu,
a nakonieo stoi przed oczami
naszemi caiy majestatyczny
parowiec, jak gdyby si§ wynu
rzyi z w6d oceanu. C6& to za
krywalo przed wzrokiem na
szym caly maszt i okr§t, w6w
czas gdy widzieli^my tylko
chorqgiew ? Powierzchnia mo
rza, kt6ra jest wypuki^, cliod
nam si§ zdaje byd pJaszczyznq,
r6wn$ jak powierzchnia podlogi
lub stolu.
Gdyby bowiem powierzchnia
morza byia r6wn$, widzieliby
3my od razu caly maszt i caly
okr§t, chodby nam si§ zdawal
malym. Wielko^d widzianego
przedmiotu zaleiy bowiem od
k^ta widzenia. K^t widzenia
zaS jest utworzonym przez dwa
promienie stoneczne, kt6re
przechodz^ przez wierzcholek i
stop$. (podstawg) widzianego
przedmiotu, a przecinajq si? w
arenicy naszego oka.
Nakre61my n. p. lini^ 8 cali
diug$ na papierze, nazwijmy
jeden jej koniec (punkt) A,
drugi B, przez punkt B wy
kreSlmy pod k^tein prostym,
jaki n. p. tworzy r6g karty w
ksi^ce, lini$ 8 cali diug$, i
wystawmy sobie, te w punkcie
8 dolnej linii znajduje si<5 oko,
to linie nakre^lone od A i od
B do punktu 8 stanowid b^d^
w tym punkcie kqt A 8 B,
nazwany punhterr^ widzenia.
Jezeli z punktu 8 przeniesie si§
oko do punktu 6, oddalouego
od B sze^d cali, to k$t widze
nia w punkcie 6, tj. k$t A 6 B
utworzony przez promienie A
6 i B 6 b§dzie wi§cej otwarty
tj. wi^kszy ni£ w punkcie 8.
W punktach 4 cale i 2 cale od
dalonych od B na tej samej
linii k^t widzenia A 4 B b§dzie
wi§ks/y niz k^t A 6 B, k$t
widzenia A 2 B b§dzie wi$kszy
nii k^t A 4 B.
K^t A 8 B ma 45 stopni
" A 6 B ma 53 stopnie
" A 4 B ma 63 stopnie
" A 2 B ma 76 stopni
Kijt A B 2 t. j. k$t prosty
ma 90 stopni.
Widzimy wi§c, ie im bliisze
oko przedmiotu widzianego,
lnb przedmiot widziany blii
szy jest oka, tem k$t widzenia
jest wi^kszy.
Cziowiek id^cy ku nam, a
b§d$cy daleko od nas na r6w
nem polu zdaje nam si§ byd
malym. Im wi§cej do nas si§
zblifca, tym wi^kszym nam si§
zdaje, bo i k$t widzenia w
naszem oku z jego przyblifce
niem zawsze si§ powi^ksza.
Na r6wnej plaszczy^nie, jak$
jest n. p. pole, widzimy przed
miot przybliiaj^cy si§ do nas
n. p. cztowieka od razu calego;
rowniei widzimy przedmiot na
r6wninie, do kt6rego my si^
przybli4amy n. p. drzewo, od
razu caly, chod z pocz^tku wy
daje nam si§ malym, a potem
coraz wi^kszym.
Gdyby wi§c morze bylopla
szczyzn^ r6wn$, widzieliby^my
od razu cafy okr§t z masztami,
ale be go me widzimy, wi^c
morze jest wypukfe, jak po
wierzchnia kuli. Krzywizna
powierzchni morza lei^ca mi$
dzy narai a okr^tem zasfania
dolna jego cz^d, i dla tego
jej nie widzimy.
Mo2e si§ kto zapyta, dlacze
go woda morza nie wyleje si$
gdzie£ tarn het w powietrze?
Z dwoch przyczyn: najprz6d
przycigga ziemia wszystkie
ciafa, a wi§c i krople wody
morskiej ku sobie; tak i ka
mieri rzucony w gor§ spada
koniecznie na ziemi§, kt6ra go
przyci^ga, a riie leci w obloki.
Ta siia przyci^gania ziemi,
kt6r$ odkryi i zbadal po raz
pierwszy anglik Sir Isaak
Newton (ur. 1642, um. 1727),
jest znaczna poniewai przyci$
ga calo wolno spadaj^ce z sify
15-tu funt6w; w 2 sekundach
ciaio to spadnie 60 st<Sp, w
3ech 135 st6p, w 10-ciu 1500
8t6p. Zrozumied wi§c fatwo, 4e
tak wielka sifa nie pozwoli
kroplom wody morskiej wylad
si§ w powietrze. Drugg sify
niepozwalaj$c$ wylad si$ wo
dzie morskiej w powietrze jest
naciskanie powietrza. Powie'
trze jakkolwiek lekkie, ma je
dnak sw6j ci§2ar, bo ship po
wietrza msj^cy jako podstaw§
cal kwadratowy, tj. deseczkg
cal dtug^ i cal szerok^, a wy
sokoSd atmosfery t. j. jak dale
ko powietrze 7si$ga, wa2y 18£
funta Na powierzchni^ ciafo
doroslego cztowieka ci^nie po
wietrze atmosfery czne sii$ prze
szto 25000 funt6w, t. j. tyle ile
na9 st6pkwadratowych morza.
Dla tego to woda morska przy
ci^gana przez ziemiQ i naciska
na przez powietrze nie moie
si$ wylad po za zigmiQ.
(Dalsiy cd^g nast^pi).
POLAGY V CHICAGO.
Dziecf Izraela.
Hala polaka przy ulicy Bradley
wczoraj byia zapefnion^. Jeieli zwa
2ymy, ze sq, to ostatniednie karnawa
lu, be wczoraj wfagnie, jako w osta
tni$ Niedziel§ zapust, duio byio za
baw r64nych zapowiedzianych, a mi$
dzy niemi jakaS maskarada na pofu
dniowej stronie i koncert zwi^zku
Spiewak6w,-2e nadto raityng wa*ny
polityczny zgromadzii wiele os6b,
ie wreszcie na przedstawieniu w hali
polskiej ani zabaWa huczna ani weso*
io6<5 wielka nie n<jci*a, podczas gdy
w kilku innych miejscach tafice wa
bify do s;«bie, i ie nakoniec przedsta*
wienie „Dzieci IzraeJa" powtarzano
wczoraj, —to musimy przyznad, 2epo
wodzenie niezmierne wczorajsze
przynosi zaszczyt tak autorowi dra
matu i k6fku dramatycznerau, jak i
naszej PublicznoSci: Tysi^ce os6b
wolaJo widzied to powa*ne, pi^kne i
wspaniale przedstawienie, anteeli bu
cznej oddad si$ zabawie w ostatni^
Niedziehj zapust: widad, ie i sztuka
tego warta i publicznoSd nasza w
wi^kszej cz^ci przenosi powa2n$ i
pi(jkn^ rozrywk? duchow% nad hafe
^liwq. zabaw^. Widzieligmy mi<jdzy
publicznogciq, wiele os6b nawet ta
kicb, o ktOrych przypuszczaligmy na
pewno, ie p6jd«| na koncert gpiewa
k6w albo na maskarad<g, takie go£ci
ze strony poludniowo-zachodniej i z
okolic parku Humbolta, kt6rzy nie
zrazili si$ nawet uci%2liw%, bfotn^
szkaradn^ wczoraj drogij dalek^ po
5r6d mgfy i rnz^cego deszczyku od
ulewy nieznogniejszego: i zdaje nam
si§ ie skonstatowanie tego faktu wi§
cej znaczy, aniieli powt^rzenie po
chwai i uznania, jakie mieligmy spo
sobnofSc wyrazid, kiedy sztuk^ „Dzie
ci Izraela" przedslawiono po raz pie
rwszy.
Obsada r6l byfa mniej wi^cej ta
sarna, co pierwszym razem. Z gi6w
niejszych r6l tylko role Putyfarowej,
jej powiernicy, starego Jak6ba i Dy
ny w innych spocz$iy r<jkach. Nowi
amatorzy w tych rolach r6wnie do
brze si§ przedstawili jak dawni i po
dziwiae trzeba, ie mJodziutkie „K6*
ko rozporz%dza tylu siiami dobremi.
Bohaterem wieczora, oczywigcie byJr
znowu pomi^dzy amatorami pan W.
J. J62wiakowski w roli J6zefa i jak
dawniej porywa* i serca wszystkich
sobie jednaJ. Pragn^libygmy — ale
brak miejsca nie inoiemy podnieisd
zasiugi wielu innychairator6w; wspo
minamy tylko, ie pan Grabowski ze
swego trudnego zadania — musiai bo
wiem obj^d rol§ JakOba, ktOr^ pierw
szym razem sam autor odgrywaf —
wywi^zai si^ bardzo dobrze.
Autor sztuki, pan Zahajkiewicz,
mo ie b yd dumnym ze swego powo
dzenia: tak na swjedzieio, i na „K6t
ko" kt6re tak go kocha, i z takiem
przejqciem si$ pracuje, aieby dzieio
jego dobrze si$ przedstawiio.
—» • »
Komitet OSwiaty Tow. Mlo. Swv
Kazimierza Kr61. ma swyje zebranie
dzig, w poniedziaiek o g. p6i do 8-ej
wieczorem.
Dyrektorowie Tow. Dobroczynno6ci
dzisiaj wieczorem maj$ posiedzenie
w hali biblioteki, celem ostatecznego
zaiatwienia wst^pnych czynnoSci To
warzystwa.
Tow. NajSw. Panny Maryi (wszy
stkie 3 numera) ma swoje posiedze
nie miesi^czne we £rodfy d. 2go mar
ca, wieczorem.
Tow. £w. Krzy4a w parafii £w.
Stanisiawa Kostki odb^dzie swoje
p6iroczne posiedzeeie o g. 7*mej wie
czorem w hali zwyktych posiedzefi
we Wtorek pierwszego Marca
J6zef Gorniak sekr. prot.
49 W. Blackhawk ulicy.
U h i c a g o 29 Lutego 1892^
Do Kontraktor6w Polskich!
Niniejszem podajemy do publicz
nej wiadomoSci wszystkim kontrak
torom ciesielskim, te plany i koszto*
rysy do budowyk oSciofo, Polsko-ka
tolickiego 6w. Andrzeja w Sobieskie
go Parku Hammond 111., ukoticzone
lefc% w bi6rze pp. 0. H. Brooks & Co.,
r6g La Salle i Madison Scr., Tacoma
Building, Room 803. Roboty na
wszystko opr6cz roboty murarskiej
b^d% wydane razem i ka2dv z kon
traktor6w staraj%cy si§ o takowe zo
bowi^zany jest ofert$ swoj^ najp62
niej do 15 go Marca, 1892 roku, w
zapiecz^towanej kopercie na r§ce O.
H. Brooks ztoiyd, kt6re w obecnogci
komitetu i ks. Proboszcza otworzone
i przejrzane zostan^. Zawiadamiamy
zarazem, ii ci z kontraktor6w, kt6
rym wykonanie rob6t powyiszych
powierzonem zostanie, zmuszeni s%
gwarancy% w wysokofici um6wionej
ceny dostarczyd. Zastrzegamy sobie
prawo odrzucenia jednej lub wszyst
kich ofert Po bliisze informacye co
do budowy upraazamy zgiaaza<5 sig
do wyiej wymienionego bi6ra.
Kb. Franciszek M. Wojtalewicz,
Proboaxozparafii iw. Andrzeja w Ha
mmond, 10. 15 m. o d.

xml | txt