OCR Interpretation


Dziennik Chicagoski. [volume] (Chicago [Ill.]) 1890-1971, March 23, 1892, Image 2

Image and text provided by University of Illinois at Urbana-Champaign Library, Urbana, IL

Persistent link: https://chroniclingamerica.loc.gov/lccn/sn83045747/1892-03-23/ed-1/seq-2/

What is OCR?


Thumbnail for 2

DZIENNIK CHICAGOSKI
lamo polityczne, poświecone Interesom Polak >
w stanach Zjednoczonych Ameryki P6łn.
Wychodzi codziennie z wyjątkiem nie
dziel i świąt uroczystych
Za ogłoszenia i za artykuły pod na
główkiem „nadesłane" Redakcya Dzien
aika Chicagoskiego nie bierze odpowie
dzialności.
PRZEDPŁATA WYNOSI:
rocznie $3.00;
miesięcznie $0.25;
Cena pojedynczego numeru lc.
w ydawcy:
Spółka Nakład. Wydawn. Folsk.
w Chicago, Illinois.
Ks. J. Radziejowski, Prezes.
Ob. W. Jendrzejek, kasy er.
Ob. B. Klarkowski, sekretarz.
Ks, Fr. Gordon, zarządca.
Wszelkie listy i korespondencye
uprasza się przesyłać pod adresem:
Dziennik Chicagoski
141 & 143 W. Division sL, Chicago, Ul.
vVszelkie przesyłki pieniężne na
leży posyłać do zarządcy pod adre
sem:
Re?. Fr. Gordon
141 & 143 W. Division Street
Chicago, III.
List Ojca Świętego
do komisarza wystawy powsze
clinej w Chicago.
Pan Thomas B. Bryan, spe
cyalny komisarz oddziału wło
skiego na wystawie powsze
chnej w Chicago, otrzymał od
Jego Świątobliwości Papieża
Leona XIII list, którego
brzmienie tu podajemy w tłó
maczeniu:
,,Pozdrowienie Nasze! Wi
cLąc po wszystkich stronach
przygotowania do obchodu 10
cznicy odkrycia Ameryki przez
Kolumba, dowiadujemy się z
wielką przyjemnością, że ^tan)
Zjednoczone wraz z innymi
krajami do uświetnienia tej pa
miątki przyczynić się zamie
rzają w sposób odpowiadając)
wielkości i bogactwu kiaju,
jakoteź oamięci męża, któremu
w ten sposób hołd się oddaje.
„Nie rnożd być nic wzrasta
jącego obficiej, jak wieści, któ
re Nas dochodzi o wielkiej i
wspaniałej wystawie, jaką na
ród zamierza urządzić w Chica
go, a na której będzie można
oglądać płody 1 twory prz\ ro
dy 7 jakoteź dzieła sztuki i prze
mysłu ludzkiego. Powodzenie
tych trudów zapewne będzie
nowym dowodem wielkiego u
mysłu i niezmordowanej ener
gii narodu, który podejmuje
• się z tak wielką śmiałością ol
brzymich i najtrudniejszych
zadań i także je wykonuje".
„Cieszymy się jednakże je
szcze więcej, ze szlachetnego
celu, który prawie dorównywa
samemu przedsięwzięciu co do
swej doniosłości. Ma to być o
znaką czci i wdzięczności dla
męża, o którym wspomnieliśmy,
a który pragnąc odkryć drogę
do rozniesienia światła i pra
wdy i wszystkich korzyści cy
wilizacji do najodleglejszych
części świata, nie dał się odstra
szyć ani niebezpieczeństwami
ani trudnościami, dopóki nie
jako nie odnowił węzła pomię
dzy obu częściami rodzaju lu
dzkiego, tak długo od siebie
oddzielonemi, i obu tym spo
sobem przyniósł tak wielkie j
korzyści, że właściwie mało |
jest takich, którzyby mu do
równali albo go przewyższyli.
„Wyrażając przeto zasłużone
uznanie Nasze obywatelom
wielkiej Rzeczypospolitej, ma
my nadzieję, że szlachetne to
przedsięwzięcie, w którem we
zmą udział i pomogą inne na
rody, pod każdym względem
wyda błogosławione skutki i
posłuży do zachęcenia talen
tów ludzi na drogach nowych
wynalazków, służących do dal
szego rozkwitu przyrody i
zwoju sztuk pięknych.
„Dan w stolicy Św. Piotra
w Rzymie w roku 1892 a w 15
roku naszego Pontyfikatu
. Leo XIII".
♦♦♦
Zwracamy ponownie uwagę
naszych szanownych korespon
dentów, że nie możemy umie
szczać korespondencyj nie
podpisanych nazwiskiem pi
... wjcego.
- ■■ y'.*-:
Korespondencja z Kujaw.
Tym razem z moją kores
pondencją opóźniłem się, i to
nie trochę, ale bardzo.. Lecz
wybaczcie; nie moja całkiem
w tem wina.
Jeżeli mnie pamięć nie
myli, to pisałem ostatni raz do
was przed nowym rokiem, a tu
już dzisiaj koniec Lutego!
Według przyrzeczenia, wy
brałem się także na ingres na
szego nowego Arcybiskupa, i
to do Poznania. Jako naoczny
świadek mogę powiedzied, że
takiego przyjęcia chyba jeszcze
Poznali nigdy nie oglądał.
Opisy wad Wam szczegółów nie
będę, bo już z Ameryki doszły
mnie wasze czasopisma, w któ
rych piękne o tym ingresie
wyczytałem sprawozdania.
Zjechało się do Poznania
przeszło 400 księży z dzieka
nami, kanonikami i t. d. Naj
przewiel. nasz nowy Arcypa
sterz nie źle wyglądał „in pon
tificalibus.'' Nie zaszkodziłoby
mu, gdyby był nie o łokied,
ale chód o trzy cale wyższym.
Po ingresie dano w pałacu
arcybiskupim galowy objad,
w którym jednak mało z du
chowieństwa brało udział, gdyż
etykieta wymagała, aby urzę
dnikom wyższym cywilnym i
generalicyi wojskowej miejsca
I ustąpić.
Zaraz po ingresie wyszły z
kaucelaryi arcybiskupiej dwa
orędzia: jedno do cywilnych
dyecezyan, drugie wyłącznie
do duchowieństwa. Przyznać
trzeba, że oba te dokumenta są
nader pięknie zredagowane.
Rdzeniem, że tak powiem, orę
dzia do kleru stanowi ustęp: I
jako duchowieństwo nie ma
się ograniczać li tylko na ko
1 ściół, ale ma, „siueira et studio"
bronić powierzoną sobie trzodę
przed zgubnemi agitacyami
socyal-demokratów. (<7o na to
powie „Zgodaktóra księży
koniecznie chce zamknąć iv za
j krystyit P. li.)
Wszystko to jest bardzo
piękne, ale ja sobie z tych
wszystkich politycznych prac,
usiłowań i kontr-agitacyi ża
dnego nie obiecuję skutku,
dopóki rząd sam, na całej
linii, nie wróci do chrześciań
skich zasad, i raz na zawsze nie
zerwie' z tradycyą nacyonał
| liberałów, z których zgubnej
j teoryi socyały tylko ostateczne
! wyciągają konsekwTencye.
Oprócz na polu szkół ludo
I wych potrzeba, aby jaknajprę
! dzej zwrot uczyniono na polu
I małżeństw cywilnych, które są
| prawdziwą szkołą socyaldemo
| kracyi. Powiadam wam, że w
najmniejszych nawet miejsco
■ wościach te małżeństwa cywil
ne są prawdziwą plagą. Wszel
kie w tej sprawie gadania i
napominania na nic się nie
przydadzą, skoro rząd sam tą
zgubną instytucyą podkopuje
wszelką moralność i pozbawia
małżeństwo sakramentalnej ła
ski — świętości i nierozerwal
ności, które z natury swej mieć
powinno.
Lada łajdak przybywa ze
świata za robotą, zabiera zna
jomość z dziewczyną, daje się
żywić przez jej rodziców, idzie
na „Standesamt", bierze ślub
cywilny, a za parę tygodni zo
stawia żonę, wynosi się w dale
ki świat i znów nowe zawiera
cywilne związki.
Obserwując zachowanie się
rządu wobec teraźniejszych
zgubnych i niebezpiecznych
prądów, przychodzi się do
j coraz • głębszego przekonania,
że widocznie Pan Bóg razi pa
nujących ślepotą, i że „krach"
prędzej czy później jest nie
unikniony. Jedyny jeszcze
Kościół katolicki mógłby pow
strzymać ten zgubny prąd.
Lecz Kościół skrępowany w
swojem działaniu niecnemi
j prawami. Natomiast ateisty
aftjrfe' -r:
czne, socyalistyczne i t. d.
nauki śmiało bywają głoszone
z trybun parlamentu, z kazal
nic protestanckich, we „verei •
nach i bundach" i t. d. Toć
Richter niedawno powiedział,
że nigdy się nie da przekonać,
aby chrześciaóstwo było w
możności skuteczne na choro
by wieku podać lekarstwo.
Jaskrawo wystąpiły te po
gaiiskie nauki w ostatuich
obradach nad owym projektem
szkolnym. Straszny chałas po
wstał, że rząd chce szkołę wy
dać na pastwę wyznaniom
chrześciaiiskiem, a kwintesen
cyą tego wszystkiego było:
precz ze szkołami chrześciań
skiemi, bo szkole symultannej
tj. bezwyznaniowej zawdzię
czamy nasze świetne zwycię
stwa i tę jedność naszego dro
giego „vaterlandu.,' A ślepi
nie widzą, że to właśnie ta
bezkocifesyjna szkoła wycho
wała tyle socyałów, którzy dziś
otwarcie głoszą ateizm, rewo
lucyę i anarchizm. „Gdy P.
Bóg chce kogo ukarać, to mu
rozum odbiera." Rząd uląkł
się tak tych krzyków, iż oświa
dczył przez ministra gotowość
do pewnych w tej sprawie
koncesyi, chcąc pogłaskać nie
jako naszych wrogów. Komi
sya obraduje; ale co z tego
wyniknie Bogu samemu wia
domo.
Obecnie w rządach ducho
wnych cicho, choć już nastą
piły nominacje kanoników.
Nominatów już wszystkich
znacie, za tem nie potrzebuję
ich wymieniać.
Korespondencja.
Odezwa do Polonii w Lu
Sallelll., Peru i okolicy. ^
Kochani Rodacy i Rodaczki!
Zmuszem opuścić nasze oj •
I czyste niwy, które pazury ty
ranów europejskich nam wy
darły, przybyliśmy tutaj do
Ameryki gdzie nam wolno my
śleć i działać w duchu narodo
wym, pielęgnować język oj
czysty i zwyczaje staropolskie.
Wszędzie, gdziekolwiek okiem
rzucimy, wyrastają jakoby z
ziemi kolonie polskie, w celu
pielęgnowania języka i oby
czajów polskich i Wiary świę
'tej Rzy insko -Katolickiej. Gdzie
przed kilku laty nieznano ży
wiołu polskiego, dziś polacy
zajmują stanowiska pierwszo
rzędne, budują kościoły i szko
ły, zakładają Towarzystwa
wzajemnej pomocy, Towarzy
stwa rozszerzające oświatę, sło
wem Polacy pokazu ją* Ameiy
kanom i innym narodom, iż są
narodem uczciwym, spokoj
nym i pracowitym, a przez co
jawnie protestują przeciw ty
ranii europejskich mocarstw,
które przez podstęp i podłość
zniosły Rzeczpospolitę Poską,
głosząc przed światem, iż Po
lacy są narodem buntowni
czym i niegodnym figurować
na karcie państw europejskich.
Lecz oto już setka lat upłynęła
od czasu niewoli Polaków, a
tutaj w odległej pozaoceano
wej krainie, Polacy przez swo
je postępki pokazali światu,
że nie jesteśmy winowajcami
upadku naszej Ojczyzny, lecz
padliśmy ofiarąpodstęputrzech
żarłocznych zwierzów to jest
Rosy i, Niemiec i Austryi. A
więc Bracia na halibę naszym
tyranom starajmy się jak naj
bardziej siać między sobą o
światę, pielęgnować język i
zwyczaje polskie i- obchodzić
pamiątki historyczno narodo
we. ł'.
W tej myśli postępują Bra
cia nasi w La Salle, Peru i o-.
kolicy. Niestarczyłoby słów
pochwały dla Towarzystw,
które swoim porządkiem i
wzniosłemi celami innym za
wzór posłużyć mogą, nadmie
niam tylko, iż budują dom Bo-'
ży, który wspaniałością i ar
chitekturą, pierwsze miejsce

zajmie pomiędzy kościołami
polskimi w Ameryce. Szla
chetna pełna poświęcenia pra
ca w winnicy pańskiej czcigo
dnego proboszcza, błogie skut
ki wywiera na Polonią ^w La
Salle i ziarno zasiane przez
niego obfity plon przynosi.
Towarzystwo Zjednoczenia Po
laków w La Salle, które nie
zmordowanie pracuje nad szla
chetnemi przez konstytucyę
wytkniętemi celami, stara się
wszelkiemi siłami zadosyć u
czynić wszystkim potrzebom
dobrego Polaka. W tym celu
porozumiało się z Kółkiem
Dramatycznem w Chicago 111.,
aby odegrać w La Salle teatr
na tle historyczno narodowem
a przez to dad poznać Braciom
w La Salle, Peru i okolicy,
bezwzględne poświęcenie się
naszych przodków, którzy
męczeńską na polu walki śmierć
ponieśli, aby wydrzeć te nasze
niwy ojczyste z paszczy lwów
żarłocznych mocarstw euro
pejskich. Jako prawowierni
synowie Ojczyzny i Wiary
Rzymsko - Katolickiej ofiaro
wali czysty dochód z teatru na
budowę domu Bożego. Praca
icb uwieńczona skutkiem,gdyż
14 Marca r. b. zawarta została
umowa z Kółkiem Dramatycz
nem w Chicago 111., na mocy
której Kółko odegra, obraz hi
storyczno-ludowy „Kościuszko
pod Racławicami" dwa razy t.
j. d. 20 i 30 Kwietnia r. b. w
Opera House w La Salle, 111.
A więc Bracia w La Salle,
Peru i okolicy poprzyjcie to
przedsięwzięcie z całej siły,
mając to na myśli, iż Towarzy
stwo Zjednoczenie Polaków nie
szczędzi ani pracy ani kosztów,
aby Wam Bracia sporządzić
ucztę artystyczną i aby po
przeć materyalnie budowę do
mu Bożego. My zaś Kółko
Dramatyczne nie zawiedziemy
Was w waszych nadziejach,
lecz wysławszy najlepsze siły
aktorskie jakie ma Chicago,
i O'
okażemy Wam i innym naro
dom, iż polacy postępują na
przód i umieją szanować pa
mięć naszych przodków. A
więc do dzieła Bracia z całem
poświęceniem poprzyjcie to
przedsięwzięcie, a okażemy
światu, iż umiemy się miłować
i że jawnie dążymy do jednego
celu, to jest do zgody i miłości
braterskiej na postrach tyra
nów naszej uciśnionej Ojczy
zny.
M. Witkowski, Prezes
Kółka Dramatycznego,
w Chicago 111.
Nowiny z Polski.
W sprawie
sprowadzania robotników z
Królestwa Polskiego i Galicyi
donoszą z Poznania do „Schle
sische Ztg." co następuje:
„Ażeby zaradzić wielkiemu
brakowi robotników na wsi,
upoważnił minister spraw we
wnętrznych naczelnego prezesa
do wydania pozwolenia na
sprowadzenie również i żona
tych robotników z Królestwa
Polskiego w większych niż do
tychczas rozmiarach. Pozwole
nie to udzielonem ma być
zawsze tylko na rok jeden.
Podania pod tym względem
zanoszone być mają do radzców
ziemiańskich."
Margonin.
Majętność Strzelce ma być
podzielona na gospodarstwa
rentowe. W tych dniach był
tam radzcą.rejencyjny Stobbe,
który tem się zajmuje. Nabyw
ców zgłosiło się zaraz około
40.
Międzychód.
W Ruchocinie znaleziono na
polach dominialnych garnek z
pieniędzmi z XV i XVI stule
cia. Monet (srebrnych) było
dó 800 2 wizerunkami królów
polskich, cesarzy niemieckich i
innych.
Brodnica.
Majętność rolną Bachor, na
leżącą dó p. Ankiewicza, kupił
p. Pozorski z Poznania.
Gdańsk.
Do naczelnego prezydyum
nadeszła urzędowa wiadomość,
że cesarz w drugiej połowie
miesiąca maja odwiedzi Prusy
Zachodnie i ich główne miasto
Gdańsk. Sejm prowincyonal
ny postanowił wyprawić ucztę
na cześć Cesarza.
Nędza na Szląsku.
Nietylko w Galicyi, lecz i na
Szląsku austryackim nieuro
dzaje roku zeszłego dotkliwie
dają się uczuwać ludności wiej
skiej. Z dokonanych dotąd
zestawieil okazuje się, że w po
wiecie bialskim są 53 gminy,
potrzebujące wsparcia, w cie
szyńskim 54, we frysztackim
19, razem większa połowa gmin
księstwa cieszyńskiego. Na
złagodzenie nędzy, według naj
ściślejszych obliczeń, potrzeba
około 40,000 złr., a sumą tą nie
są objęte potrzeby ziarna na
przyszłe zasiewy.
FELJETON.
Krótki rys geografii.
I. Pojęcie geografii.
Geografia (ge ziemia graf o
opisuję) jest nauka, która opi
suje ziemię, jej produkta i
mieszkańców. Ziemia jest pla
netą, czyli gwiazdą, która
przyjmuje światło i ciepło od
słońca, a sama w sobie jest
ciemną. Opisanie ziemi jako
planety, oraz stosunku jej do
słońca i innycli planet nazywa
się geografia matematyczna;
podajemy ją w Dzienniku pod
tytułem: O ziemi i gwiazdach.
Geografia fizyczna mówi o czę
ściach ziemi, ich postaci i roz
ległości, o rzekach, morzach,
górach i płodach ziemi, zwie
rzętach żyjących na niej.
Geografia polityczna zajmu
je się człowiekiem jako oby
watelem ziemi; przedstawia
jego sposób życia jako członka
rodziny, narodu. Mówi wTięc
o granicach, wielkości i sposo
bie rządzenia krajów rozmai
tych.
Głównem zadaniem niniej
' szego krótkiego rysu geografii
, będzie przedewszystkiem geo
I grafia polityczna, przyjdzie
i nam jednak nieraz potrącić i
I o geografią fizyczną. Badać
więc będziemy szczególnie te
okolice ziemi, w których czło
wiek obywatel (polites) zało
żył mniejsze lub większe połą
czenia, by zjednoczoną pracą
jako całość polityczna poko
nać wszelkie trudności, jakie
mu stawia surowa przyroda.
Przedewszystkiem więc po
mówić nam przyjdzie o czło
wieku w ogóle, potem o poli
tycznych urządzeniach rodu
ludzkiego, wreszcie o krajach,
których granice, rozwój i do
brobyt rozwinęły się pod wpły
wem tych urządzeń.
II. Rasy.
Ród ludzki zamieszkujący
ziemię, jakkolwiek od jed
nych pochodzi rodziców, przed
stawia w budowie ciała, w
barwie skóry, a nawet P0^
względem umysłowego ^ uzdol
nienia i ustroju rozmaite róż
nice. Różnice te dają się spro
wadzić do pięciu większych
grup, które nazywami rasa
mi.
Na czele tych ras możemy
postawić rasę kaukaską cz^li
białą, która pod względem u
mysłowym najwięcej się roz
winęła, położyła na polu cywi
lizacyi i urządzeń państwo
wych największe zasługi, i o*
.becnie przewyższa pod wielo
ma względami wszystkie inne
rasy.
Nazwisko tej rasy, liczącej
około 420 milionów ludzi, po
chodzi od łańcucha gór nazwa
nego Kaukazem a ciągnącego
się- w Azyi od morza Czarne
go do Kaspijskiego. Nazywa
się także aryjską od indyjskie
gkiego wyrazu arya, którym*
czy: doskonały, wybrany. Na
tysiąc pięćset lat przed Chry
stusem zdobyli aryjczykowie
żyzną dolinę nad Gangesem
(w Azyi) i posunęli się aż do
ujścia wschodniej jego odnogi
do rzeki Bramaputra, wytry
skającej na północnych sto
kach Himalay (Pałac śnie
gów). Później zdobyli półwy
sep hindostarfski i wyspę Cey
lon. Aryjczykowie pochodzą
więc podobnie jak i inne rasy
z Azyi.
Do rasy białej, dzielącej się
na dwa oddziały, jasną—błąd
—i brunatną, należą europej
czycy (z wyjątkiem lapończy
ków i finów) mieszkańcy za
chodniej Azyi z tej strony rze
ki Ob i Kaspijskiego morza,
plemiona aryjskie nad Gange
sem i Indem, niektóre plemio
na północnej Afryki i kolonie
europejskie w Ameryce i Au
stralii. Arabowie, ormianie,
żydzi objęci pod ogólną nazwą
semitów, należą także do bia
łej rasy.
(Ciąg dalszy nastąpi).
Korespondendya Redakcyi.
Pani P. M.w Chicago. Dnia 3go
Lutego 1874 aresztowany, w więzie
niu w Ostrowie, przybył dwa lata do
Lutego 1876
POLACY W CHICAGO.
Projekt do Konstytucyi
Towarzystwa Dobroczynności
■to Chicago, III.
(Ciąg dalszy.)
3. Rok urzędowy i posiedzenia.
§ 8. Pierwszy rok urzędowy To"
warzystwa Dobroczynności w Chica
go, 111., rozpoczął się zdniem 1-go
Stycznia 1892 r.; każdy następny rok
urzędowy rozpoczynać się będzie z
dniem 1-go Stycznia każdego nastę
pnego roku.
§ 9. Regularne posiedzenia Towa
rzystwa odbywać się będą co trzy
miesiące, a mianowicie w pierwszą
Niedzielę Stycznia, Kwietnia, Lipca
i Października, a z tych posiedzeń po
siedzenie Styczniowe uważać się bę
dzie za roczne posiedzenie. Dzień
tygodnia albo datę miesiąca co do
tych posiedzeń kwartalnych dla przy
czyn specyalnych Towarzystwo bę
dzie mogło zmienić na swoich ogól
nych zebraniach, byleby nie zmienia
ło miesiąca, w którym ma się odbyć
zgromadzenie.
£ 10. Dyiektorowie mieć będą re
gularne swe posiedzenia raz w mie
siącu; urzędnicy zaś co tygodnia;
każdy dyrektor jednak ma prawo
przybyć na każde posiedzenie urzę
dników.
§ 11. Na posiedeniu rocznem To
warzystwo za pomocą balotowania o
bierać będzie swój zarząd, który ma
się składać z 20 dyrektorów i ex officio
prezydenta. Wybory mają się od
bywać zapomocą balotowania. W
tym celu sekretarz postara się o dru
kowaną listę wszystkich członków
regularnych Towarzystwa i po je
dnym egzemplarzu takiej listy dorę
czy każdemu z członków na posiedze
niu rocznem obecnych. Za pomocą
znaczków albo krzyżyków każdy
członek oznaczy, których obywateli
życzy sobie mieć dyrektorami. Ku
końcowi posiedzenia kartki się gro
madzi i głosy oddane poszczególnym
kandydatom oblicza, i w tym celu 20
takich obywateli, którzy najwięcej
otrzymali głosów, zostaje prawnie
obranymi dyrektorami. Przewodni
czący na pos edzeniu wyznacza ko
mitet trutynujący złożony z trzech
obecnych członków regularnych. Dy
rektorowie tym sposobem obrani
wchodzą natychmiast w swój urząd i
na następnem posiedzeniu zarządu,
odbytem wspólnie z dawnym zarzą
dem, obierają swoich urzędników
(przyczem dawny zarząd nie głosuje)
i z rąk swoich poprzedników otrzy
mują papiery, książki i wszelkie wła
sności Towarzystwa pod własną swo
ją opiekę.
§ 12. Na rocznem zgromadzeniu
również członkowie mogą uchwalaj,
zmiany, poprawki, lub dodatki do
konstytucyi.
§ 13. Quorum stanowi na posiedze
niach ogólnych 25 członków regól.
Towarzystwa.
4. Zarząd.
§ 14. Zarząd Towarzystwa składa
sięj jak wyżej powiedziano, z 20 dy
rektorów i prezydenta Towarzystwa,
którym ex officio jest proboszcz miej
scowy albo mianowany przez niego
zastępca.
§ 15. Dyrektorowie mają obowią
zek a) zgromadzać się raz w miesiącu,
albo częściej, gdyby tego wymagała
potrzeda; 6)zarz%dazó funduszami To
warzystwa na korzyść potrzebujących
wedle swego najlepszego uznanie;
■* nmH '
ministracyjne i władzę specyalną w
załatwianiu spraw bieżących; a po
stępowanie urzędników w tych spra*
wach kontrolować, d) na każdem
kwartalnemposiedzeniu ogółowi skła
dać sprawozdanie ze swoich czynno
ści; e) obmyślać skuteczne środki do
rozwoju Towarzystwa i zwiększania
funduszów jakiemi ma rozporządazć.
§ 16. Dyrekrorowie z pomiędzy
siebie obierają urzędników do zała
twiania spraw ,bieżących, a mianowi
cie: a) pierwszego wiceprezydenta ,i)
drugiego wiceprezydenta, c) sekreta
rza, (l) sekretarza finansowego, e) kory
cza, f) wizytatora, g)gospodarza. Wy
bór odbywa się za pomocą balotowania
na pierwszym posiedzenin zarządu po
posiedzeniu roczuym ogólnem wszy- •
stkich członków rególarnych Tow. i
do wyboru prawnego wymagalną jesi
absolutna większość głosów odda
nych.
§ 17. Qnorum stanowi 11 dyrekto
rów, wliczając ex officio prezydenta
§ 18. Jeżeliby się okazała konie
czna potrzeba, t.j. gdyby dobro To
warzystwa tego wymagało, Dyrekto
wie będą mieli prawo urzędnika pła
tnego.
§ 19. Większość głosów oddanych
stanowi o przyjęciu lub odrzuceniu
wniosku, do uchwalania jednakże
wszelkiego rodzajn wydatków po
trzebne są dwie trzecie głosów od
danych.
(Ciąg dalszy nastąpi).
Towarzystwo Młodzieńców sw.
Kazimierza.
Na ćwierćrocznem posiedzeniu na
szem, odbytem w zeszłym tygodniu,
poznaliśmy, iż rozwój duchowy To
warzystwa i wzrost w liczbie człon
ków przez ostatnich kilka miesięcy
znacznie się powiększył. Duch pol
sko-katolicki coraz głębiej i po
wszechniej wnika w nas i budzi na
wet takich, którzy już omal że nie
• wątpili. Zawdzięczamy to całkiem
obchodowi pięcioletniej rocznicy za
łożenia naszego Towarzystwa, który
miał miejsce w styczniu roku bieżą
cego. Poznajemy, iż odtąd całkiem
inne życie w nas wzrasta i już w tych
trzech miesiącach liczba członków
powiększyła się o 26.
Na dniu 4go marca r. b. w dzień
św. Kazimierza Królewicza, Patrona
naszego, urządziliśmy dla samych '
tylko członków wieczorek religijno
narodowy na cześć św. Kazimierza,
składający się z przemówień, dekla
macyj i śpiewów do czasu i okoli
czności odpowiednich.
Naznaczony przez ogół, tak zwany
„Komitet Oświaty" — ciągle pracuje
nad obznajomieniem siebie i Braci z
historyą ojczystą i w ogóle z litera
turą polską.
Członkiem Towarzystwa Młodzień
ców św. Kazimierza Królewicza może
być każdy młodzian, Polak-katolik,
skończywszy lat 16. Wstępne wy
nosi 2 dolary, zwykły podatek mie
sięczny 25 centów. Oprócz niesienia
pomocy w razie choroby lub nie
szczęścia, a na przypadek śmierci,
katolickiego pogrzebu, Towarzystwo
ma na celu wszelkiemi sposoby pod
nosić moralną stronę swych człon
ków, czyli stara się wiernie służyć
Bogu i Ojczyźnie.
Jul. Szczepański, prezes.
W. J. Jóźieiakowski, sekretarz.
P. S. — Wszelkie kore3pondencye
prosi się adresować do sekretarza:
W. J. Jóiiciakotcski,
628 Noble Str.
Dziś wieczorem mają wszystkie
trzy oddziały Rocerskie konferency%
dracką. W Piątek na dniu i wieczo
czorem odbędą wielkanocną spowiedź
a w Niedzielę 27 bm. o godz. 7mej
rano przystąpią wspólnie do komunii
Św. w kościele górnym Św. Stanisła
wa Kostki.
Michał Pokorny, sekr.
M. L. LISOWSKI,
Architekt
wykonuje plany i wszelkie roboty
w zakres budowy kościołów, gma
chów i domów wchodzące po cenach
umiarkowanych.
Office:
844 Milwaukee Avenue,
.cju.cd.corner Division Str. 3 rd floor.
Upoważnieni do odbierania pre
numeraty za „Dziennik Chicagoski*
AGENCI:
W CHICAGO, ILL.
A. P. Lakówka, 654 Dickson, Str.
W. Zwierzyński, 715 W. 17 Str.
F. Szczepański, 1027 Hoyne Ave. *
Józef Jeżek 881 19th str
W SOUTH CHICAGO, ILL.
Węclewski, 8724 Comerci&l Ave.
P. O. ANGELICA, WIS.
J. Kwasniewski
NEW TORE
A. Smarzewski 240 E 70th Str. cor.
2nd ave.
SOUTH BEND, IND.
C. V. Korpai, 1002*1004 W. Dunka*
W. Niedbftlski, 717 Chtpin Sir.
fłRAND RAPIDS, UC1*
Iga. Sskute, 81 Dtvte 8tr.
^JSSSSSi^
www www

xml | txt