OCR Interpretation


Dziennik Chicagoski. [volume] (Chicago [Ill.]) 1890-1971, May 08, 1905, Image 3

Image and text provided by University of Illinois at Urbana-Champaign Library, Urbana, IL

Persistent link: https://chroniclingamerica.loc.gov/lccn/sn83045747/1905-05-08/ed-1/seq-3/

What is OCR?


Thumbnail for 3

W niedzielę Palmową roku
Pańskiego 1050 przez bramę św.
Wawrzyńca o zmroku wjechab
do Rzymu para pielgrzymów. Za
równo rysy ich twarzy, jak sza hi
bogate lecz odrębne, świadczyły
o pochodzeniu cudzoziemskiem i
dalekiej podróży. Mężczyzna miał
na sobie purpurowy i żelazny
hełm, na którym ?łoty jastrząb
rozpościerał szerokie skrzydła.
Rumak jego był zakuty w żela
zo. Obok niego, na mulicy, okry
tej jedwabnym czaprakiem kar
mazynowym ze złotemi haftami
siedziała jasnowłosa niewiasta w
żałobie.
Od bladej twarzy jeźdźca odbi
jała krucza broda, posępne, czar
ne oczy z niepokojem błądziły do
koła, jakby upatrując niewidzial
nego wroga, boleść i troska
przedwcześnie poorały czoło głe
bokiemi brózdami. Niewiasta,
młoda jeszcze i wątła, patrzyła v/
dal zagasłym wzrokiem i od cza
su do czasu z przerażeniem tar
ła prawą rękę, jak gdyby chciała
zmyć z niej jaką plamę.
Tajemniczej parze towarzy
szyło kilku zbrojnych rycerzy i"
kilkunastu niewolników.
Oddawna już pątnicy opuścili
wyspę rodzinną, zdążając przez
góry i lasy do grobu św. Piotra.
Unikali miast i zamków, nie pro
sili o gościnę ani królów, ani pa
nów, lecz pukali do wrót klasz
tornych, gdzie nigdy nie odma
wiano podróżnym posiłku i nocle
gu. Po ich odjeździe, zakonnicy
ze zgrozą opowiadali sobie o roz
dzierających jękach i żałosnych
westchnieniach rycerza w purpu*
rowym płaszczu, o nocnych wę
drówkach nieznajomej pani, któ
ra jak widmo przesuwała się po
krużgankach, dziwnym ruchem
ścierając jakby plamę z drobnej,
■białej ręki. Szeptano sobie, że mu
sieli to być wielcy grzesznicy kró
lewskiego rodu, ale nikt nie wie
dział, skąd przybywają i jak się
zowią. Nikomu się z tego nie spo
wiadali, rzadko zamieniając z so
bą kilka słów w nieznanym, gar
dłowym języku. Służba także mil
czała, niechętnym pomnikiem
zbywając pytania.
YV> bramie sw. .wawizyuca za
konnik czekał na pielgrzymów i.
skłoniwszy im się, w milczeniu
prowadził ich przez wzgórze es
kwilińskie, podobne do pustyni.
Rzym przebywał ciężkie czasy.
Przez dziesięć lat anty-papieże u.
siłowaili zachwjiać nawą PJiotrch
wą, aż wreszcie na tronie papie*
skim zasiadł mąż surowy i świą
tobliwy, Leon IX, który podjął
wielkie zadanie oczyszczenia Ko
ścioła. Zagrożony przez Norman
dów, nękany przez odszczepień
ców, popadł w taką nędzę, że dla
utrzymania skromnego dworu
musiał sprzedawać złote relikwia
rze, zapomniane przez anty - pa«
pieży w zakrystyach Lateranu.
Ciągłe wojny, napaści, bunty,
głód i zaraza wyludniły Rzym
i zamieniły go w olbrzymi stos
zwalisk. Od bramy św. Wawrzyń
ca do bazyliki św. Klemensa wŁ
dziano tylko zrabowane klaszto
ry, zniszczone ogrody i zgliszcza
kośćiołów. Śród rumowisk snuły
się chyłkiem podejrzane postacie
łotrzyków, którzy rozbijali bez
karnie pod osłoną nocy.
Oboje pątnicy nie zwracali u
wagi na nic: w ich duszach pano
wały większe ciemności i gorsze
zniszczenie.
Zjechawszy ze wzgórza, ujrzeli
przed sobą olbrzymie mury Kolo
seum; gdzieniegdzie drgało tara
światełko, pod kilku arkadami
płonęły ogniska.
— To tu — rzeki Ksiąaz.
Koloseum stanowiło śród Rzy
mu osobne obwarowane miasto
gdzie baronowie spiskowali prze^
ciwko Papieżom i przestępcy z
całych Włoch szukali schronie
nia. Trzęsienie ziemi jeszcze nie
uszkodziło jego murów, w któ
rych mieściły się gospody i klasz
tory, jaskinie zbójców, czarownic
i fałszerzy pieniędzy, kaplice O'!
szczspieńców, a na zawrotnych'
szczytach,wstrząsanych przez wi
chry, cele starych pustelników,
modlących się o odwrócenie gnie
wu Bożego.
W obrębie Koloseum przygo
towano mieszkanie dla pielgrzy
®ĆW. 9 nazwisk%
cer z ze złotym jastrzębiem odpo
wiedział:
— Chrześcijanin, który;, szuka
zapomnienia.
Nazajutrz w południe pątnicy
pukali do bram Lateranu. Zakon
nik wprowadził ich do komnaty
papieskiej i oddalił się. Rycerz J
drżącą ręką podał Najwyższemu
Pasterzowi sygnet królewski i u
kląkł u jego stóp. Niewiasta, wy
prostowana i nieruchoma, jak po
sag kamienny, utkwiła w nim
błędne oczy.
Papież wziął sygnet ze szma
ragdem, przeczytał dewizę i
wzdrygnął się.
— Makbet 1 — szepnął — a
więc to tyZdrajco i morder
co! — zawołał groźnie.
— Łaski! — jęknął król — ła
ski w imieniu Pana naszego, Je
zusa Chrystusa, który przebaczył
swoim katom 1 Litości, Ojcze!
Cierpimy tak strasznie, że nam sil
brakuje do znoszenia zgryzot.
Tej nocy, kiedy spełniłem zbro
dnię, zabiłem także sen i odtąd
co noc widma pochylają się nad
mojem łożem i mrożą mię lodo
watem tchnieniem. Włosy z prze
rażenia stają mi na głowie, serce
zamiera w łonie. Oddawna już
nie zaznałem błogosławieństwa
snu, ani ulgi, którą przynoszą łzy.
Wzdychał, a na obliczu malo
wała się rozpacz bez granic. Pa
pież, zamyślony, spoglądał na
sygnet, iskrzący się złowrogim
blaskiem.
— Wstydź się, mężu! — prze
mówiła królowa — umarli nie
wstają z grobów. Trawa wysokc
porasta na ich mogiłach.
Makbet wił się u stóp Najwyż
szego Pasterza.
— Zmiłuj się i naa nią, ojcze:
Umysł jej błądzi po mrocznych
manowcach. Od tej przeklętej go
dziny mordu wyobraża sobie, że
ma na dłoni krwawą plamę, i usi
łuje ją zetrzeć. Oboje błagamy
cię, żebyś nam odpuścił! Czyni
łem wszystko, żeby za mój.
grzech odpokutować — daremnie
Prawica Boża zawisła nademna.
Budowałem klasztory i 'kościoły,
sprowadziłem relikwie Świętych,
paliłem na stosach odszczepień
ców, odbywałem pielgrzymki ćj
miejsc cudownych, biczowałem i
umartwiałem swoje ciało, a je
dnak nie odzyskałem spokoju.
Bóg nie chce nam przebaczyć...
Ostatnia nasza nadzieja w tobie
ojcze..... Ulituj się naszej roz
paczy 1
— Niestety! — odrzekł Papież
— pokuta, którą czyniłeś, nie mo
gła być miłą Bogu, gdyż kaziła ją
pycha i oschłość serca. Nie zro
zumiałeś ducha Ewangelii, nie
wi-edziałeś, że tylko czyny dobro
ci i miłości przynoszą ulgę chorej
duszy. Stosy, na których paliłeś
heretyków, nie mogły zmazać
twojej zbrodni. Przyjdź w piątek
na Ciemną Jutrznię do bazyliki
Lateraneńskiej, a usłyszysz, jak
ibędę się modlił za odszczepień
ców, pogan i niewiernych. .>O
Chryste, kiedyż nastanie dla twe
go ludu doba miłości?!
Pochylił głowę na piersi, po
chwili, zwracając się do nieszczę
śliwych grzeszników, rzekł łago
dnie:
— Idźcie w pokoju! Będę się
modlił za was i za wasze ofiary.
Zbliża się rocznica wielkiego
dnia, w którym Chrystus umarł
za grzechy ludzkości. Trzeba się
■kajać i pokutować. W dzień
Zmartwychwstania Pańskiego
przyjdźcie do bazyliki Lateraneń
skiej po moje błogosławieństwo.
Może Bóg się ulituje nad wami.
Przez cały tydzień król i kró
lowa Szkocyi przebiegali ulice
Rzymu, rozdając hojne jałmużny
Przez cały tydzień pielgrzymi, ra
busie, czarownice i pustelnicy w
Koloseum co noc budzili się,prze
rażeni krzykiem Makbeta i z za
partym oddechem śledzili białą
postać niewieścią, która pewnym
krokiem błądziła po krawędziach#
muru nad przepaścią, ścierając
z dłoni niewidzialną plamę.
Nadeszła niedziela Wielkano
cna i ze wszystkich wzgórz rzym
skich zstępowały tłumy, dążąc
ku bazylice Lateraneńskiej.
Wszyscy nieśli w ręku kwiaty i
śpiewali "Alleluja". * Dzwony
wiecznego miasta głosiły światu
radosną nowinę Zmartwychwsta
- piąp * s&wain^ icb głas rozcho
dził się daleko na opustoszałe ste
py Kampanii, odbijał się o zielo
ne stoki gór Sabiny, konał w doli
nach, zasyłanych śnieżnym ko
biercem narcyzów.
Król i królowa Szkocyi cierpli
wie torowali sobie drogę śród
rzeszy, zalegającej plac Latera
■neński. Na schodach bazyliki sie
działa młoda nędzarka w łachma
nach, trzymając na ręku małe
chłopię ze skaleczoną nóżką.
Makbet ulitował się tej niedoli :
okrył kobietę własnym płasz
czem purpurowym. Królowa po
chyliła się nad dzieckiem i, opa
trzywszy ranę, owiązała ją ko
sztowną chustą.
— Niech was Bóg błogosławi!
— rzekła z wdzięcznością nę
dzarka.
Chłopię ujęło prawą rękę kró
lowej i tkliwie przycisnęło ją do
u>st. Łza dziecka padła na białą
dłoń i zmyła z niej krwawą pla
mę.
Makbet i jego żona uklękli śród
złocistych naw bazyliki, roz
brzmiewającej uroczystym śpie
wem, modlili się i płakali. Tej no
cy, po raz pierwszy od czasu
zbrodni, sen błogi nawiedził kró
la i królowę.
Bóg im przebaczył.
Tł. Burba.
NIEPOŻĄDANI IMIGRANCI.
Rząd angielski wniósł do Izby
deputowanych projekt ustawy o
usuwaniu z państwa "uciążliwych
cudzoziemców", a uzasadnił jej
konieczność tern, że proletaryu
sze zjeżdżają się z całej Europy
do Anglii, wnoszą do niej nędzę,
brud fizyczny i moralny, zakaźne
choroby, oprócz zaś tego, pracu
jąc za bezcen u fabrykantów tan
dety, obniżają cenę robocizny, co
podwójnie szkodzi angielskiemu
narodowi, bo raz, że otrzymuje
on liche towary za cenę stosun
kowo drogą, a powtóre, że miej
scowi robotnicy nie mogą zna
leźć zajęcia. Zabezpieczyć An
glię od najazdu obcego proleta
riatu trzeba jak najprędzej, gdyż
w tym roku przybyło takich emi
grantów więcej, niż w całym ro
ku poprzednim. Wynoszą się z
państwa ludzie dzielni, młodzi i
zdolni, bo chleb im odbierają
przybysze, którzy pod względem
moralnym i fizycznym nie przed
stawiają żadnej wartości. Wyro
by angielskie tracą na świato
wym rynku dobrą markę, albo
wiem .potworzyły się fabryki tan
dety, naśladującej łudząco wybor
ne gatunki towarów angielskich.
Właściciele tych tandeciarskicii
fabryk są także emigrantami;
zachowali oni stosunki ze swym
krajem i mają tam agentów, któ
rzy im dostarczają surowców. A
tymi surowcami jest starzyzna,
najgorsze rupiecie. Ubrania weł
niane, zupełnie znoszone, przy
bywają w workach do Angli:,
gdzie są mechanicznie rozszarpy
wane na wełnę, z której znowu
robione są nicie, a z nich sukna;
najmniejsze zrzynki płótna są tak
samo rozdzierane na kądziel, z
niej zaś powstaje przędziwo
wprawdzie tanie, ale wątłe. Stare
kalosze gromadzą się z całej Ro
syi w Rydze, skąd okrętami od
chodzą do tandetnych labryK an
gielskich, gdzie są przerabiane na
różne towary gumowe. Zauważo
no w Anglii, że skórki zajęcze i
królicze straciły nabywców, co
jest wielką stratą dla małych rol
ników, zwłaszcza irlandzkich,
którzy jedzą mięso królików, a
skórki sprzedają na wyroby fil
cowe. Rząd się przekonał, że tan
deciarskie fabryki zaczęły wyra
biać filc ze zrzynków futer, zbie
ranych u kuśnierzy, a przywożo
nych z Rosyi. Słowem wszystko,
co gałganiarze w całej Europie
zbierają na dziedzińcach kamie
nic, przerabiać zaczęto w Anglii
na mające dobrą sławę towary
starej Anglii. A jednak jej towa
ry, droższe od innych, tem jedy
nie stoją, że są dobre. Gdy stracą
tę markę, przemysł angielski o
gromnie ucierpi. Ż tych tedy po
wodów, jakoteż ze względu* na
dobro miejscowych robotników,
na moralność publiczną i na zdro
wotność miast, rząd uznał za ko
nieczne utrudnić napływ do pań
stwa niepożytecznych cudzo
ziemców.
Projekt rządowy postanawia,
ze -tylko w ośmiu wymienionych
w nim portach mogą wysiadać na
ląd emigranci, którzy chcą pozo
stać w państwie. Wszystkie inne
porty są dla nich zamknięte, a
odpowiedzialność za wysadzenie
emigranta w punkcie niewłaści
wym, spada na właściciela okrę
tu, którym emigrant przybył. W:
owych ośmiu portach, przezna
czonych na lądowanie emigran
tów, będą ustanowieni królewscy
komisarze, badający emigrantów
przy pomocy lekarzy. Przeciw o
rzeczeniu komisarza wolno się
odwołać do komisyi, złożonej z
dwóch obywateli, wydelegowa
nych przez radę miejską, i z je
dnego urzędnika sanitarno - poli
cyjnego. Zupełne ubóstwo emi
granta nie może być przeszkodą
do wylądowania jego, ale musi
on posiadać jakieś rzemiosło, być
człowiekiem zupełnie zdrowym i
mieć świadectwo, iż nie uciekł ze
swego kraju po spełnieniu jakie
go czynu, za który wedle ustaw
angielskich byłby sądownie kara
ny. Polityczne przestępstwa nie
należą do przyczyn, zamykają
cych emigrantowi wstęp na zie
mię angielską. Wreszcie każdy, e
migrant, któremu komisarz kró
lewski pozwoli pozostać w An
glii, będzie musiał wystawić re
wers, iż najmniej w ciągu pół
roku nie skorzysta z dobroczyn
ności publicznej, że nie będzie
żebrał i nie da poważnego po
wodu do żalu, iż dano mu gościn
ność. Jeżeli w ciągu pierwszego
półrocza emigrant zasłuży na o
skarżenie go przez policyę przed
sądem, a sąd uzna go winnym i
zasługującym na wydalenie z
państwa, to on musi natychmiast
wyjechać, gdyby zaś nie mógł*
z braku funduszów, koszta wy
tranisporliowaHia ponosi właści
ciel okrętu, którym ów emigrant
przybył do Anglii.
Wszystkie te przepisy nie do
tyczą emigrantów, zatrzymują
cych się tylko przejazdem w któ
rymkolwiekbądź porcie angiel
skim.
0
Oto cały rządowy projekt po
angielsku krótki, pozbawiony pa
ragrafów, zostawiający szczegóły
rozumowi i sumienności komisa
rzy królewskich, oraz komisyi o
bywatelskiej.
Liberalna opozycya zaprotesto
wała przeciw projektowi z powo
dów zasadniczych, bo czyni on
wyłom w tradycyjnej gościnności
Anglii, oraz z powodów prakty
cznych, ,bo zostawia zbyt wiele
swobody komisarzom królew
skim i obywatelskim komisyom.
Nadto zmusza on emigrantów
korzystać tylko z okrętów angiel
skich, bo odpowiedzialność
wszelkich innych byłaby illuzory
czna. Cóż jednak zrobią emigran
ci, jeżeli nie znajdą angielskiego
okrętu ?
— Co oni zrobią? — odparł
podsekretarz stanu. — Nie poja
dą do Anglii, a to dla nas jest
przecież obojętne. Gościnność an
gielska nie powinna szkodzić an
gielskiemu narodowi. Zostawie
nie wielkiej swobody komisarzom
królewskim, komisyom obywa
telskim i w końcu sądom jest ra
czej zaletą, aniżeli wadą projek
tu. Oni w każdym specyalnym
wypadku trafniejszy sąd wyda
dzą, niż z góry może osądzić pa
ragraf. Przez najgęstszą sieć para
grafów można się prześlizgnąć
łatwiej, aniżeli przez bystrość ro
zumnych i prawych obywateli.
Zresztą pierwszym sortownikiem
emigrantów będzie kapitan okrę
tu, a czem on ostrożniej będzie
postępował, godząc swój interes
z krajowym, tem dla Anglii le
piej.
Izba deputowanych natych
miast przyjęła w pierwszem czy
taniu projekt rządowy. Dwa na
stępne czytania odbędą się wkró
tce.
f'" Najlepsze szczero złote ślubne
obrączki w wielkim wyborze, złote
i srebrne zegarki, łańcuszki, kolczy
ki, broszki i fc. p. znajdziecie w
składzie K. Stachowski & Co.,
633 Noble Str., naprzeciwko pleba
nii św. Tr4icy.
lUiY . V. O.
St. Louis, Mo., 25go lutego, 1905 r.
Słowa pochwały dla firmy Kobolo Tonik
Medicine Co., Chicago, III.
Do cierpiącej ludzkości!
Cierpiałem przez kilka lat na cho
robę sercową i ogólne osłabienie,
lecz nie mogłem doznać żadnej ulgi
aż na szczęście dano mi Tonik Kobo
lo, dzięki któremu czuję się tak zdro
wym jak^ nigdy w życiu.
Nic dziwnego że polecam tę medy
cynę z całego serca. Wiem że ona
przyniesie radość i szczęście nie je
dnej cierpiącej rodzinie, tak Jak mnie
uszczęśliwiła.
Bardzo wdzięczny jestem firmie
Kobolo Tonie Medicine Co. i pozo
staję (Ks.) C. S. Quinn, East St Louis.
Butelka tego lekarstwa kosztuje £1.C0, a nabyć
można we wszystkich aptekach lub u Kobolo
tanie Medicino Co., 828 Milwaukee Ave., Chicago,
NiCKELgtoE.
Żttdpreh
wjpórowi
njreh ren
na poelq
&acb.
Trzy Eksprees — Pociągi na Wscliód, w każdy
d/.leń toku Pulhnauowskie Wagony Sypialne
przy wszystkich pociągach. Wagony dlaTtans
Kontynontalnych Turystów opuszczają CUcago
trzy razy w tygodniu: we wtorki i aoboty o 2:3®
po poładntu; w środy o 10:S5 7, rana. Z Chi
cago do Boatono buz przesiadania. Nowocze
sne Wagony Jadalne w których daje eią obiad?
podług 1 łanu osobowo—klubowego. z ceuami od
35cdo $1.00; jakotei obsługą a la carte. Bezpo
średnia komnnikacra do Fort Wayne, Findlay,
Cleveland, Erie, IJuffiaio, Rochester, Syracuse.
Binghmnton, Scrantou, New York, Boston I
wszelkich miejscowości wschodnich. Raty zaw
sze najniższe. Murzyni—portyerzy w un formach
ka obsłudze wszystkich pullman — pasażerów.
Jeżeli zamierzacie udać Bią na WscIióu, zgłoście
si j "o najbliższego Agenta Biletowego, lub pisz*
de do JOUN J. CALAUAN Uenłl Agent,
Jeżeli chcecie pieniędzy i przyjaciela, przyjdźcie
do mnie, wypożyczam własne swoje pieniądze na
meble, fortepian, konie i wozy, bez zabrania ta
kowych z waszych rąk. Dam gwarancyę, leżeli
chcecie, żo waeze meble nie będą zabrane z domu,
gdyż ja wypożyczam pioniądze, aby odbierać pro
cent, a nio ażeby zabierać sprzęty. Dlatego nie
potrzebujecie obawiać się o wasze meble i t. p.
Jklojąspecyalnością Jest wypożyczanie od $20 ao
$200 i mogą je Wam dać tegq samego dnia, w któ
rym je zajadacie. Możecie Wypłacać na łatwe wy
płaty albo też tylko procent a suma może stać tak
długo iak wam się będzie podobało. Jeżeli teraz
potrzebujecie pieniędzy, to ja wam j# pożyczą,
albo jeżclibyście chcieli zapłacić coście winni, to
przyjdźcie do mnie i rozmówcie się ze mną, a
przekonacie eią, że ze mną łatwy jest interes do
eałatwienia. ^ FRENCII, 95 Dearborn St
Pokój Ł6. i. JiOGALSKI. Polski Klerk.
V/A1jAUA11. uun 1 n(»ui,
113 Adams St., Chicago IU.
pieniądze na meble, fortepN
sny, konie wozy i t. p. spra
trledllwjm robotnikom.
Polski zakład daje
najlepszą gwarao
cyę dobrego i
trwałego wykoń
czenia prac artystycznie bo ma 17 lat
jpraktylci w tym interesie. Najnowszy
styl we wszelkich Wyborach teraz za
stosowany. Dwie obszerne galerye w
jednym domu z dostatnią obsługą od
różniają nasz interes od wszystkich in
nych zaWadwc, prąd kiem fotografowa
niem w natłoku dni świątecznych i we
selnych. Ceny i
dodatki są te sa
me co w innych
małych zakła
dach.
FOTOGRAFIE!
NIKLAS & GO.,
589 Milwaukee Av.
To najlepsze szczero zioib
Ślubne Obrączki
Idźcie do polskiego składa,
w którym znajdziecie naj
większy wybór tychże we
wszelkich gatunkach.
•gaF-' Bpecyalnoici w re
peracyi zegarków.
M.WOJTEGKI, 677 Milwaukee AV,
Firmt sotoiona to roku 1819.
Aug. BurlŁCf
Pokrywacz Dachu.
Obejrzy dach darmo i powie ile kosztować M*
dzle reperacja. Motoryały na dach.
, OJlt ł tkład: 100-10i 1T. Superior fit^
Ttlifon Monro* tos. blisko Halated, Chittr*
He 4T,S "L
Duża 1 wygodna hala do zabaw, wesel 1 pośle*
dzeń. niezrównana do przedstHwi^ń teatralnych,
ma zupełnie ndwą sconeryę, także do wesel po
sladi osobną halę do jedzeń wraz a kncflnlą,
Ueny przystępne. Zgłosić do Zarządzcy
A. Urbańskiego,
DO UDANIA
się
Teatru
niemało się przyczynia
elegancki program. U
sposabia widzów do mi
łego przyjęcia występu
amatorów.
p
RZYNIEŚCIE swoje
następne programy
do nasze] drukarni.
Zrobimy je jak naj
lepiej, dlatego, że
mamy do ustawienia
takowych wszelkie
najnowsze czcionki,
obwódki, ozdoby,
itp.; a co do szybko
ści, to przodujemy
innym drukarniom,
bo mamy na to ulep
ezone 1 pospieszne
prasy.
DRUKARNIA
DZIEOTA CBICABOSZnO.
141-148 W. Divl8lon St,
Ofli otwarty co wlecsór dogods. toej
INDUSTRIAL
SAYINGS BANK,
652 BLDE ISLAND AYENUE.
Założony 1890 r.
Płaci 3. procent od pienię
dzy w banku złożonych.
j Majątek wy
I nosi przeszło
$500,000
Otwarte w Sobotę wieczorem
aż do godziny 8mej.
Składajcie swe oszczędności
u nas.
Milwaukee Ave.
Slałe Bank,
Milwaukee Ave- i Carpentor al.
Płaci procent kwartal
nie aa oszczędnościach
i dostarcza bezpie
czne ulokowania dia
ludzi rozporządzają
cych małymi kapita
łami.
Pożyczki na własność realną na nlzkl
Srocent i bez komisowego.
Tasz powiększony skarbiec ochronny
(Safety Deposlt Vaults) stanowi doda
tkową wygodę dla naszej klienteli.
Bank otwarty od
Dtej rano do Bmpj
wieczorom w Po
niedziałki.
Bank otwarty od
Otej rano do I2tej
w Soboty.
]lank otwarty od
fltej rano do 3ciej
po południu w in
no ani.
Skarbiec otwar
ty od fltel rano do
binej wieczorem
w Poniedziałki,
Wtorki, Czwartki
1 Soboty.
Skarbiec otwar
ty od Otej rano do
«tcj wieczorem w
Arddyl 1'lątkl.
N.L. PIOTROWSKI
ADWOKAT,
Ashland Błock "flSBSSIm.
NAD BANKIEM - POKÓJ BOT.
——■ Telefon-Central 608.
Mieszkanie: 74U DICKSON ULICA.
TEODOR 5TENSLAND,
ADWOKAT dla
Milwaukee Avenue State Bank
udziela porady od podziny 0 do 4 po południu
(w Poniedziałki aż do 8 wieczorem) we wszel
kich sprawach sądowych, a zwłaszcza o od
szkodowanie przeciw kompaniom. TAkźe
sprawdza i zatwierdza testsmenta, i zawiera
Łranzakcje reulnośclowo.
OF1S W BANKU,
róg Mllnankee are. I Carpenter nl.
1
F. W. Koraleski,
ADWOKAT
Praktykuje we wszystkich sądach.
Atwood Bldg.
Clark! Madison ni.
Pokoje C01—903.
Telefon Main 8658.
Mieszkanie:
730 Milwaukee At.
Tel. Halsted 1816.
I
J,F. ŚMIETANKA, ais1
Adwokfet,
120 E. Randolpli St. flte Piętro,
Telefon Maln 3C70.
Wieczorem: 9206 Commercial _
Telefon South Cbicago 148 albo 6058.
Stan. S. Walkowiak, Adwokat.
Ofia: 808 Atwood Bid*., róg Clark 1 Madlaoa.
Mieszkanie: 866 H. Carpenter nl.
Telefon w ofisle Telefon w domu
Main 1056. Monroe 1144.
Praktykuje we wszystkich sadach. Ofiaruje
■we usługi w sprawach o odszkodowanie prze
ciw kompaniom.
K. B. CZARNECKI,
afwokat
PbkojB 1210-12-14, SchlllM Bulldlnf,
109 Rondolph St., Chicago.
_ . , j Centfal 6341.
Telefony, j Automatic 8201.
Mieszkanie: 609 tf. ASHLAHD ATI.
Wl». TIWIERBOFF,
Fabrykant /y-mjn i n Skł*d hurtów.
nSr CYGAR sSł;
1112 N. Kedzie Ave*p
CHICAGO, ILLINOIS. J
Dr. T. Drozdowicz,
LEKARZ 1 CHIfiUBG.
mieszkanie: 530 HilffSllkSS kii Cntn Am
Godziny ofieowe:
Od 9 do U rano 1 od 0 do 8:19 wleczona.
Specjalista na choroby skórne, wtt»
ryczne i moozo-płoiowo.
j Hala Schoenhofena,
PI«rw«zorxądn*
ŁesUnriwya
i Bafflt.
Hale większe i mnieje*e «o
preedotawleń, bal6w, we#el 1
obchodów. Dwie kręgielnie.
KIKÓŁ KICHTER,
876-880 lilWIIlm IW.
Jomt A. Orb, Prezydent,
Thsodobs Onraz, wloe-prez. 1 kum,
Jułiub B. Schellm, BekretM*.
CONRAD SEIPP,
BROWAR.
27 Ulica I Cottage Gror« Łr%
MELEFOK SOUTH 850, CHICACtOL

xml | txt