OCR Interpretation


Dziennik Chicagoski. [volume] (Chicago [Ill.]) 1890-1971, May 11, 1905, Image 2

Image and text provided by University of Illinois at Urbana-Champaign Library, Urbana, IL

Persistent link: https://chroniclingamerica.loc.gov/lccn/sn83045747/1905-05-11/ed-1/seq-2/

What is OCR?


Thumbnail for 2

Z życia Polaków w Ameryce.
O PRAWDZIWYM I FAŁSZYWYM |
PATRY0TYZM1E.
(Z "Głosu Narodu.")
Wyraz patriotyzm w języku na*
uzyrń Oznacza poczucie narodowe,
tamiłowanie rzeczy ojczystych.
Poczucie narodowe sprawia, że na
ród pozbawiony politycznego bytu,
gnębiony 1 uciskany przez wrogów,
nie traci swej narodowej odrębności,
Bie. pozbywa się zamiłowania ojczy
stej ziemi, języka, narodowych trądy,
cyi — i gadzie! w lepszą przyszłość.
Tak. myśil 1 czuje prawdziwy pa
tryota.. *' 1 . T
Lecz patryotyzm prawdziwy nie <►
granicza się na myślach 1 uczuciach,
lecz wymaga przedwszystkiem czyn,
nośęi.
jhnęły te czasy, kiedy z szablą, lub
kosa w ręku Polacy świetnie składali
dowody miłości Ojczyzny — kiedy e
cho ich wojennej sławy rozbrzmiewa
ło w całym świecie.
Te czasy minęły! Dziś Ojczyzna nie
wymaga od nas czynów wojennych na
polach ""walki, ale duchowej pracy w
szczuplejszym zakresie rodziny 1 spo.
łeczeństwa. Dziś Polak, chcąc być go
dnym synem Ojczyzny, dbać powinien
przedewszystkiem, aby dzieciom swo
im przekazać w spuściznie poszano.
waniei miłość dla języka i obyczajów
narodowych. Niestety! pod tym wzglę
dem wielu z nas grzeszy bardzo cięż
ko. Lubimy powtarzać piękne słowa:
miłość Ojczyzny, poświęcenie, łącz.
ność pbywatelśtwa, ale nie zamienia
my tych słów w uczynki.
Eo tych uczynków zaliczamy w pier
wszym rzędzie naukę języka polskiego
dla naszych dzieci.
Prawdziwy patryota nigdy nie po.
zwoli, żeby dzieci jego wzrastały w
nieznajomości języka ojczystego. Nie
tylko bacznie czuwa nad tem, żeby
dzieci w demu tylko i zawsze mówiły I
po polsku, ale sam po ukończonej pra
cy dziennej twardą spracowaną dło.
nią okazuje małemu dziecięciu litery
w elementarzu, starszemu każe czytać
1 cierpliwie poprawia błędy, sam nie
raz głośno przeczyta zajmującą wiado.
mość w gazecie lub książkę budują
cą.
Tak samo postępuje matka Polka.
Choć obarczona liczną rodziną i po.
chylona pod jarzmem codziennych a
tak licznych zajęć, przypomina dzie
ciom czytanie polskie, każe im współ,
nie zaśpiewać pieśń pobożną i tak po
trosze, nieznacznie pielęgnuje w mło
docianych sercach ów wdzięczny
kwiat miłości Ojczyzny, z którego w
przyszłości dojrzeje owoc szczerego
patryotyzmu.
łrawaziwy patryota cnoc niezamoz.
ny znajdzie zawsze grosz dla społe
cznego dobra i nie uchyla się od pra_
cy w towarzystwie, służy sprawie na
rodowej wszelkiemi siłami swego ser.
ca i umysłu. Jeżeli, ojcze i matko, tym
sposobem przyzwyczailiście dzieci wa
sze do uważania nauki polskiej za ko.
nieczną 1 bardzo ważną, jeżeli obudzi
liście w nieb zamiłowanie do książki
polskiej, polskiej pieśni, wtenczas
spełniliście wasz obowiązek obywatel
ski, wtenczas jesteście patryotaml w
najlepszem tego słowa znaczeniu.
Lecz broń nas Boże od fałszywych
patryotów! Fałszywy patryota lubi
wymyślać na wrogów w sposób nader
hałaśliwy. Ale ten sam "dobry Polak"
obojętnie słucha, gdy dzieci jego mó.
wią po angielsku, gdy po polsku wy
rażają się błędnie, pozwala dzieciom
•uczęszczać na cudzoziemskie zabawy,
pozwala nawet bez wyrzutu sumienia
ha małżeństwo z osobą Innego wyzna
nia lub narodowości.
Z takich to fałszywych patryotów
składa się ów żywioł, liczny niestety!
ludzi obojętnych, nieużytecznych dla
sprawy narodowej. — O takich to
słusznie utrzymują, że nie potrzeba
!ch gwałtem wynaradawiać, gdyż oni
sami powoli się wynarodowią. Oby
coraz mniej było wśród nas fałszy.
wych patryotów, których obojętność
więcej nam jest niebezpieczna i szko
dliwa, niż ucisk przeciwników na
szych.
CZY SIĘ WYNARODOWIMY.
W tej kwestyi, omawianej bardzo
szeroko przez "Polaka w Ameryce,"
powiada autor odnośnych uwag, mię.
dzy innemi:
żaden naród nie jest tak skłonny
do wynarodowienia się, jak Niemcy
albowiem hołdując tej zasadzie; "tam
Ojczyzna, gdzie dobrze" łatwo przyj
mują zwyczaje i obyczaje tych, po
między którymi się osiedlą i chętnie
posługują się ich językiem. Szczegół,
niejszą skłonność okazują Niemcy do
zamerykanizowania się i zupełnego
zlania z amerykaóskiemi żywiołami.
Niemcy przybywszy do Ameryki będą
śpiewali: "Deutschland, Deutschland
ueber alles", ale już ich dzieci nie
t^rtko nie będą nuciły tej piosnki, lecz
nawet zapomną o swym "Yaterlan
dzie."
Sądząc z tej pochopności Niemców
do. wynarodowienia się, należałoby
jrzypaścić, że niemiecka narodowość
f Ameryce jui goni ostatkami, a to
tom więcej, żO- niemiecka emigracya
znacznie zeszczuplała w ostatnich kil
tooaitu {ątfl^ A jednak z niemi80.
kością w Ameryce nie jest tak źle, a
chociaż poniosła już znaczne straty,
to jednak nietylko nie upada ale ow
szem kwitnie i rozwija się. Weźmy
np. taki stan Wisconsin. świeży przy
bysz na perwszy rzut oka sądzi, że
znajduje się w jakiejś niemieckiej
prowincyi. Cały ten stan ma' niemiec.
kie cechy i niemiecki kolor, a głów
ne miasto tego stanu Milwaukee, no
si nawet nazwę niemieckch Aten. Jest
tam wprawdzie dużo osad polskich i
irlandzkich, ale i na tych jest ponie.
kąd widomem piętno germanizmu czy
li niemieekości.
Niemcy w stanie Wisconsin są tak
potężni w liczebną i moralną siłę, żo
nie raz wymusili już na majorze mid
sta Milwaukee, iż w rocznicę zwycię.
ztwa pod Sedanera i inne narodowe u
roczystości niemieckie, pozwalał wy
wieszać niemiecki sztandar z miejskie,
go ratusza. W Wisconsinie narodowe
uroczystości i święta niemieckie w
większości stanu są prawie tak uważa
ne, Jak święta amerykańskie, jak np.
ogłoszenie niepodległości Stanów Zje
dnoczonych itd. Istnieją tam niemiec.
kie osady, w których nie można się
rozmówić po angielsku, a nie raz far
mer meklenburczyk lub brandenbur
czyk zmarszczy nawet brwi, na znak
niezadowolenia, żo ktoś w jego osa.
dzie śmie przemawiać jakimś obcym,
bo angielskim językiem. Stan Wiscon
sin, to stan niemiecki, na który mają
zwrócone oczy prawie wszyscy ame
rykańscy Niemcy.
Tam istnieją duchowne i nauczyciel,
skie Seminarya, oraz wyższe szkoły
niemieckie, tam Niemcy tworzą osob
ną milicyę, zorganizowaną w kompa
nie, bataliony i pułki a umundorowa.
ną na pruski wzór i modłę. Wiscon
sin jest to oaza niemiecka ale tak
wielka, że z niej mogą czerpać ożyw
czą siłę, narodowe i patryotyczne na.
tchnienia, prawie wszyscy Niemcy za
mieszkali w Stanach Zjednoczonych.
I w jaki sposób Niemcy rozpanoszyli
się i potrafili uzyskać taką przewagę
w tym stanie? W sposób bardzo pro
sty, a to w ten, że udało się. im na
stolicę arcybiskupią w Milwaukee o. '
trzymać arcybiskupa niemieckiej na
rodowości. Gdy już mieli arcybiskupa,
pokusili się jeszcze o więcej i nieba
wem na biskupich stolicach w Green
Bay, La Crosse, zasiedli biskupi nie.
mieckiej narodowości.
Mień więc :\iemcy swyca iiuiuiiu
nych przewodników, zaczęli się około
nich skupiać a na pochwalę Niemców
trzeba tu oddać, że o katolickich bi
skupów oparli się nietylko niemieccy
katolicy ale i Niemcy protestanci.
Niemieccy protestanci, chociaż w ka_
tolickich biskupach nie uznawali
swych religijnych przewodników, ale
uznawali ich za przewodników nie
mieckiej narodowości i na tem wyszli
dobrze i zyskała niemiecka narodo
wość. Gdy już w stanie Wisconsin byli
niemieccy biskupi, zamieszkali w tym
stanie Niemcy utworzyli wyższe i
niższe zakłady naukowe, pootwierali
niemieckie banki i utworzyli niemie.
cki handel i przemysł.
Katoliccy biskupi niemieckiej naro
dowości dawali i dają niemieckiemu
ruchowi swą aprobatę i sankcyę, a
więc niemczyzna w stanie Wisconsin,
poszła wysoko. Weźmy teraz pod roz
wagę drugi stan Michigan, a to dye.
cezye na których czele stoją biskupi
niemieckiej narodowości, w Marquette
i w Grand Rapids. W tych dyece
zyach, wywierają bardzo poważny
wpływ na Niemców zamieszkałych w
trzeciej dyecezyi Detroit, chociaż na
stolicy biskupiej tej dyecezyi zasiada
biskup irlandzkiej narodowości. Wszy
stko tu przemawia za tem, że wyna.
rodowienie lub istnienie odnośnej na
rodowości, jako odrębnej, zależy od
tego, czy ta narodowość ma rzeczywi
stych przewodników.
Z MANITOWOC, WIS.
(Specyalna koresp. "Dz. Milw".)
Manitowoc, Wis., 8 maja, 1905.
Szanowna Redakcyo Dziennika Mil.
wauckiego!
Posyłam sprawozdanie z odbytego
mityngu w tutejszej parafii; żeby
ktoś inny fałszywie po gazetach nie
opisywał całej tej sprawy. Był to pra
wdziwie sądny dzień wczoraj. Coś po
dobnego w życiu nie widziałem, i nie
słyszałem, nie można wszystkiego o.
pisać. UpartośĆ doszła tu do ostatnich
granic.
Proszę więc tę korespondencyę u
mieścić w Dzienniku, jeżeli panowie
uważają za dobrą i słuszną.
Otóż wczoraj po południu odbył się
tutaj w parafii polskiej Niepokalanego
Poczęcia N. M. P. mityng parafialny,
dla wyboru nowych urzędników ko
ścielnych. Wczoraj miało się pokazać,
czy ta parafia potrafi się rzq.dzić i
przyjść do zgody, czy nie. Ale, jeżeliś.
my dotąd mało hańby mieli wśród in
nowierców i innonarodowców, to wczo
rajszy mityng nam jej jeszcze przy
sporzył. Albowiem kilkunastu warcho.
łów tak pobuntowało zliądinąd do
brych ludzi, że nie dopuszczano nawet
do głosu i do wyborów. Nastały takie
hałasy, taki bunt, że Wiel. ks. Kupka,
tymczasowy administrator tej parafii
by łzmuszony zamknąć posiedzenie.
.Ale wszystko to było jui aąprzód ;
tak przyrządzone 1 umówione przez
owych niedowiarków, którzy chcą sa
mi rządzić kościołem i założyć tutaj
kościół niezależny. Już w środę przed
wyborami zgromadzili się w pewnej
jaskini piekielnej, w pewnym salunie,
który tylko jest hańbą dla nas, bo
tam samo tylko warcholstwo się zbie.
ra, tam więc przy wódce i piwie ura
dzili, aby przeprowadzić albo swoich
kandydatów, albo wcale do wyborów
nie dopuścić, że więc wiedzieli iż gło
,8u mieć nie będą przy wyborach, dla
tego zrobili takie hałasy, że wybory
odbyć się nie mogły. h
Tak samo uczyniło jedno tutejszo
bractwo, które na złość X. Arcybisku.
powi obrało jednego członka na prezy-*
denta, którego dla jawnego uporu ks.
Arcybiskup ekskomunikowął z kością,
ła. To bractwo na sobotniejszem po
siedzeniu poparło owego członka i
prezydenta, aby w żaden sposób ks.
Arcybiskupa nie . przepraszał. Otói,
czy to ma doprowadzić do zgody w
tej parafii.
O Bracia! wstydźmy się, że tak da.
leko pomiędzy nami zaszło! Naprawmy
to złe póki się jeszcze da, odstąpmy
tych warchołów nierozumnych, którzy
jawny bunt pomiędzy nas zaprowa
dzają a złączmy się razem, obejdźmy
się bez nich, tych krzykaczy podłych,
na wpół już od wiary św. odpadłych!
Abonent.
Z WINNIPEG, MAN., KANADA.
Tutejszy "Głos" tak pisze:
— Bynajmniej nie gani się człowie.
ka, który niekiedy wypije sobie szklan
kę piwa. I, owszem, niechże mu to na
zdrowie wyjdzie, lecz ażeby być już
tak nieumiarkowanym, że nawet i w
poście, widzieć było można całe "re
zerwy" z beczułkami owego "rosoł
ku" idące przez miasto, pożałowania
godnem jest, iż czjrnią tak niektórzy
z Polaków. Nie czynił tego jeden lub
dwóch, lecz jak wyżej wspomniane,
całe "rezerwy."
Niesie jeden i drugi "Wojtek tego
"wieprzka" aż się pod ciężarem ugi
na, a Bartek z dwoma flachami, bacz.
ny z tyłu, udziela swej tak pożądanej
asystencyi kamratowi. Przecież nie
powetowaną byłoby to dla nich szko
dą, gdyby tak, ta beczułka chciała
niosącemu ją, z ramion spaść, i rozbić
sie!
| Trzeci jakiś tam Kuba, -widać że aż
stęka pad ogromnym ciężarem "nieo.
cenionego skarbu" swego. Przechodzi
kolo Redakcyi "Głosu" i nie widzi, że
Redaktor na niego spogląda. A było
to, w poniedziałek Wielkiego Tygo
dnia. I tuż, blisko Redakcyi, wnosi ów
Kuba, "cielaczka" do jednego z do*
mów. Stanął w progu, odetclmął, o.
bejrzał się. "Nie, nikt mnie nie wi
dział", pomyślał sobie, poprawił be
czułkę na ramienu, zatrzasł drzwi
i znikł.
Są to przykłady, którymi napełnić
można cale szpalty gazety. Niejednego
mogą i urazić słowa powyższe. Lecz
trudno, braciszku, trzeba ci "palnąć
prawdę w oczy."
Dzieciaczyska twe, boso, brudne,
latają po ulicach, i dzień w dzień wo_
łają: tato, tato, chleba! Lecz ty, na
to oczy odwracasz, i tem więcej łak
niesz i pragniesz twego tak "ukocha
nego rosołku." Za pieniądz, który
wyrzucasz na trunek, spraw dzieciom
porządne odzienie i obuwie, chociaż
ubogie byle chędogie, nakarm je, sta.
raj się o odpowiednie dla nich wy
kształcenie, a wtenczas możesz być
zadowolonym, żeś spełnił obowiązek
swój względem siebie i względem ro
dziny swojej.
Z SHARON, PA.
Zazdrość popchnęła Jana Soroskie.
go z "West Middlesex- do popełnienia
podwójnego morderstwa i zamachu
na własne życie, w czem mu jednak
przeszkodzono. Soroski zabił panią J.
Sich 1 jej siostrzeńca nazwiskiem Ro,
czi, liczącego lat IG, później postrzelił
się. w ramię. Po dokonaniu tego szedł
jeszcze pół mili do domu, w którym
mieszkał i powiedział o tem co zrobił
swoim przyjaciołom.
Pani Sich mieszkała wraz z mężem
1 siostrzeńcem; mąż jej pracuje w
South Sharon i był u pracy gdy mor
derstwo było popełnione. Było to wie.
czorem, gdy Soroski zgłosił się do do
mu pani Sich i z niewiadomego po
wodu wszczął kłótnię. Po chwili usły.
szano strzały, więc bortnicy pospie
szyli na dół, gdzie zastali dwa trupy;
Soroski zaś już uciekł.
Powodem morderstwa była zazdrość
o panią Sich, w której Soroski się
kochał. Siostrzeńca kobiety postrzelił
przypadkowo.
Z DETROIT, MICH.
Wspaniała świątynia św. Francisz.
ka prawie ukończona. Malarze i deko
ratorzy kończą malowanie 1 dekoro
wanie, stolarze kończą układanie po.
dłogi — a wszyscy gotują się do wiel
kiej, wspaniałej uroczystości poświę
cenia kościoła.
Poświęcenie nowej świątyni odbę
dzie się dnia 4 czerwca. Aktu ceremo
i nii dokona biskup Foley w otoczeniu
licznego duchowieństwa miejscowego
i pozamiejscowego. Będzie to jedna z
najokazalszych uroczystości na Polsce
po zachodniej stronie miasta.
Parafianie św. Franciszka Już zaw
czasu krzątają się, aby uroczystość
ta wypadła pomyślnie I okazale. Już
teraz obmyślają marszruty, uporząd.
kowanie towarzystw i podział dywi
zyj. Zaś ks. Kieruj, proboszcz parafii.
którego staraniem ta wspaniała świą
tynia stanęła, baczy na wszystko, aby
całość wypadła jaknajlepiej, jak najo
kazalej.
Głównym marszałkiem dnia tego
będzie p. Józef Formel.
Budowa kościoła św. Franciszka
została rozpoczęta dnia 12 maja 1903
roku; poświęcenie kamienia węgiel
nego miało miejsce w lipcu roku te
go.' W tym stosunkowo krótkim cza.
sie wzniesiono świątynię, jedną, z naj
wspanialszych w tutejszej dyecezyi.
Nadmienić wypada, że ławki do ko
ścioła, robił nasz fabrykant pan Jer.
mołowicz, posiadający fabrykę mebli
'przy Canfield avo., który już nie jeden
•kościół, tak polski, jak niemiecki 1
angielski w odpowiednie siedzenia za
t opatrzył.
Ołtarze wykonano zostaną z Milwau
kee. Organy zaś za sumę łnniejwięcej
$5,000, zostaną zakupione od Kimball'a
w Chicago.
• Nowy kościół jest ślicznie i boga.
.to pomalowany wewnątrz. Ks. pro
boszcz jest dumny z dokonanego dzie
ła, parafianie szczęśliwi.
Z PROVIDENCE, R. I.
t Niejacy Jan 1 Szymon Zawadzcy
mają odpokutować 20 dni w więzieniu
za napad osobisty, dokonany na nie.
jakim Samuelu Goldsmith, policyjnym
konstablu. Jeden z Zawadzkich miał
być aresztowany i stawiając opór
Goldsmithowi, zadał mu kilka ciężkich
ran na ciele i głowie.
— Frank J. Kiernan został aresz
towany i stawiony przed sędzią
Sweetland z Ogo dystryktu, pod zarzu
tem puszczania w obieg fałszywej do.
larówki. Na mocy zeznania świadków
chciał on w dwóch miejscach zmienić
podrobiony pieniądz. Oskarżony bro
nił się w ten sposób, iż nie wiedział
o tem, że pieniądz ten jest podoroblo
nym. Sędzia zatrzymał go pod kau.
cyą $1,000 do następnej sesyi sę
dziów przysięgłych.
— Krewni panny Maryi Liszew
skiej, 20 lat liczącej, zgłosili się na
stacyę policyjną z żądaniem pomocy
w wyszukaniu takowej. Panna Marya
dotąd zamieszkiwała u swych krew.
nych pn. 8 Weeks ulicy, a od 2 dni
zginęła bez wieści. Dziewczyna ta
przybyła z kraju przed dwoma tygo
dniami i naturalnie nie władała zu
pełnie angielskim językiem. Zeszłej
środy wysżła ona do kościoła polskie,
go na nabożeństwo, 1 nie wróciła Już
więcej do domu. Wśród tutejszej Po
lonii wielki zapanował niepokój o los
tej dziewczyny.
Z BUFFALO, N. Y.
W nocy z soboty na niedzielę jacyś
niewyśledzeni złoczyńcy zakradli się
dl kapliczki Sióstr Felicyanek w o
chrcnce pod opieką, Dzieciątka Jezus
przy Fillmore ave. i skradli puszkę z
konsekrowanymi komunikantami. Mu.
sieli to być strasznie złośliwi zło
czyńcy, bo niezadowolnili się święto
kradzką kradzieżą, ale umyślnie roz.
bili i menzę. Policya śledzi za zbro
dniarzami. Nie pierwszy to wypadek,
że złoczyńcy zakradają, się do pol
skich kościołów i dopuszczają się ha.
niebncgo świętokradztwa.
Niedzielny obchód konstytucyi 3go
maja — jaki odbył się w Depew, N.
Y., pozostanie długo w pamięci miej
scowej Polonii. Pogoda sprzyjała, to
też na obchód wyruszyło jakie 1,000
osób i mężczyźni w zwartych szere
gach przy odgłosie muzyki defilowali
przeszło godzinę po wszystkich uli.
cach Depew i Lancaster, poczem po
chód zatrzymał się przed lokalem ob.
Dwcrzanowskiego, gdzie na hali szczel
nie przez publiczność wypełnionej, od
było się wykonanie programu. Prze
wodniczącym obchodu obrano jedno
głośnie Wiel. ks. Stanisława Firnowi
cza, a ten powołał na sekretarza ob.
Józefa Smolczyńskiego, współpracow
nika "Pol. w Am.", poczem po powo
łaniu na estradę prezydentów towa
rzystw św. Piotra, Pawła, św. Józefa,
2 grup związkowych i Tow. młodzie
ży św. Kazimierza, przystąpiono do
wykonania następującego programu:
1. śpiew dzieci szkolnych.
2. Sto lat niewoli. Chór z Buffalo
Moniuszków.
3. Mowa ks. Fimowicza.
4. Muzyka. Jeszcze Polska nie zgi
nęła.
5. Deki. Władzi Mrozek.
G. śpiew chóru parafialnego z De
pew.
7. "Za co". Chór Moniuszków z
Buffalo.
8. Mowa Józefa Smołczyńskiego.
9. Muzyka. Overtura.
10. Noc majowa, śpiew chóru Mo
niuszków.
11. Deklamacya pani Mrozek.
12. śpiew dzieci szkolnych.
13. Mowa Walent. Czerniaka.
14. Deki. małego Fronia.
15. Niemasz to wiary. Chór Moniu
szków.
IG. Na zakończenie odśpiewano Bo
że coś Polskę i zebrano kolektę w
kwocie $18.95, z czego połowę prze
znaczono na głodnych rodaków w Kró
lestwie, a połowę na Seminaryum
Pol9kie w Detroit, poczem przewodni
czący w serdecznych słowach podzię
kował tak gościom z Buffalo, jak i
miejscowym rodakom, za godne i
przyzwoite zachowanie się i uświet
nienie sw$ obecnością obchodu.
o
DZIENNIK CHICAGOSKI
Jest Jedynym dziennikiem polskim w
Ameryce który podaje codziennie ewo
Ja avrkulaav*u
Wy leczę w 5 dniach iii
Chcą wyleczyć kafdego mężczyznę cierpiącego na Varlcocele, Strykturą, Zaraźliwe Zaka
fcenle Krwi, Osłabienie Nerwowe, Hydrocele, albo Cborobr Mląd/.y krocza.
Tą korzystną ofertą robimy dla wezyeUitb «ych, krftrzy wydali swoje plepiadre dla
wyleczenia alą bez sicutkn, opróo/. tego, aby udowodnić wszystkim tym, *tór/yiyli 1*.
cnanl firzs* tuzin lub więcej innych doktorów lecz baz skutko, As Ja mam Jedyny sposób
za pomocą którego Was raz na zawsze w) leczą.
NI© płnćclo za nlewyleczenie tylko zn wyleczenie.
Dolegliwości iołądta, wątroby 1 nerek, choć bardzo nawet zastarzałe, atanowczo wyłączą.
I ŁU L A'
Którzy cierpią n» dychawicą,
bronchitis lub suchoty stano-.
\tczo wyleczą podług mojej naj
nowszej metody przez wdechl
wanio Oxalinowego Gazu.
TRTW1TNE CHOROBY
MĘŻCZYZN.
Ja wyleczą was stybko 1 ras
na zawsze i to zupełnie sekretnie.
PORADA DARMO.
wyiecma pa sibig i
SpecjralUU
Cborfib Kobiet
i Mężczyzn.
UUliŁlUŁll TT U3Vł
NIEWIAST.
Zniżenie macicy, ból w plecach
blale uplawy, wyleczone na sta
łe moji) metodą do leczenia.
ZATRUCIE KRWI
1 choroby skórne, jako to: kro
sty, wlrzody, utrata włoifiw itd.
Ja wasz w i leczą raz na
zawsze.
MÓWIĘ PO POLSKU.
DR. L. E. ZINS. 247 W. Madison Street, róg Sangnmon,
GODZ. OFISOW K: od 8:30 rano do 9t*J wleci. W Niedr.. od 9t«j rano do 7tneJ wlec*.
•465-467 MiLWAUKEE AVE.
.W« COR CHICAGO AVE,
APTEKA Z ZEGAREM WE WIEŻY.
MAUKOWK zbadanie ócz darmo — Dokładne zastosowanie okolarów I szkieł do ócz.
Oczy bada ale pojedj'ńczo, wszelką wadq wzroku usuwi aq orzez odpowlodule szkła,
rrsrsrssaiiaając tukowr do normalnego etanu. Nasze ctaj okularów i Sikieł na obitalaoak
zrobionych tą nltsze aniżeli za gotone.
DOKTOR H. STOBIECKA,
489 MILWAUKEE AVEŃUE,
pomiędzy Chicago I Elston Ave., CHICAGO, ILŁ.
GODZINY OFISOWE: od 8 do 10:30 rano i od 6 do 8 wieczorem.
PASY NA RUPTURĘ
usługi Polaków.
moinn teraz en połowę ceny knplć wprost
y. fabryki. Zaatoeowanla 1 cbadxni> przez
. oajdośwhdozeńs/jch bandaźysló w dla dam
1 mężczyzn Jest bezpłatne. Przeszło 60,0C0 zado
wolonych iosturaerów obecnie noszą nasże pasy.
HOTTINGER TRUSS FACTORY
465 MILWAUKKK AYKNUK, r6* Chicago Arennr., flte Piętro. Jedlolii KUwitorem.
Ot*r»rte codziennie od SteJ rano do Otej wieczorom. W niedzielę od fltej rano do "mej wleczoren.
MODLITWY NA KAŻDY
DZIEŃ MIESIĄCA MAJA.
UŁOŻONE PRZEZ
Ks. P. Smolikowskiego, C. R.
Cena 50o. N*p"
DO NABYCIA W ADMINISTRACTI
DZIENNIKA CHICAGOSKIEGO,
141-143 W. Division St, CHICAGO, ILLINOIS.
ALBUM
rólów Polskich
ZBIÓR PORTRETOW
wykonanych specjalnie dla
Dziennika Chicagoskiego.
Zawiera 42 portrety (format 12){xl5%)
wykonanych w dwóch kolorach na pa*
pierze w«l!nowvm, oraz 14 stron tekatu
życiorysów Królów Polskich.
Oprawny w płótno aogielekle ze złotym
tytułem na okładce.
i
Album ten powinien znajdować się w ka
żdym domu Polakim.
CENA $3.50.
r H1BYĆ MOŻNA TV ADMINISTBA.CTI
DZIENNIKA CHICAGOSKIEGO, 141=143 W. Diyision St
CHICAGO, ILLINOIS, ; V, ,
L . *, . , 'ł:: .„p

xml | txt