OCR Interpretation


Dziennik Chicagoski. [volume] (Chicago [Ill.]) 1890-1971, June 29, 1905, Image 5

Image and text provided by University of Illinois at Urbana-Champaign Library, Urbana, IL

Persistent link: https://chroniclingamerica.loc.gov/lccn/sn83045747/1905-06-29/ed-1/seq-5/

What is OCR?


Thumbnail for 5

HISTORYA SOSU DO MAJO
NEZU.
(Humoreska z francuskiego.)
....Jakim sposobem dostałem
posadę? ha..... mój drogi! To ca
ła historya. Przedewszystkiem
należy mieć recepcyę na zrobie
nie doskonałego sosu do majone
zu....,
— Co?.....
— Sosu do majonezu, powta
rzam. A dlaczego?..... opowiem.
Tu przestał Jan, a uśmiechając
się z mego zdziwienia, czekał
chwilkę, umyślnie zapewne, aby
mi ciekawość zaostrzyć. Pocze
kawszy dodał:
— Przypominasz sobie zape
wne te czasy, kiedyśmy razem ko
legowali w pułku. Pamiętasz, że
pułkownik zaszczycił mnie zali
czeniem do personalu swej ku
chni, — najpierw jako pomocnika
kucharza, później zaś, w uznaniu
mych zdolności, zrobił mnie ku
charzem. Otóż to właśnie
zdecydowało o mym losie. Dużo,
d/u>żo skorzystałem z tej wyjątko
wej łaski zacnego pułkownika.
Tu skręcił sobie papierosa, za
palił, zaciągnął się i mówił dalej:
— Przytem, obok nauki miałem
i to, żem nigdy na zbyt małe ra
cye żołnierskie skarżyć się nie
potrzebował — ani mięsa, ani
chleba, ani wina. Pułkownik lubił
dobrze jeść i wcale niezłą miał
piwnicę. Wcale nie złą... Było
mi jak w niebie. Ale skończyły
się lube chwile....
Wysłużywszy swoje lata,
znalazłem się poprostu na bruku.
Koniecznie potrzebowałem dostać
jakąkolwiek posadę. Gdziem nie
łaził, eom nie wyrabiał, żeby ją
dostać? Nie masz pojęcia.
Zacząłem oczywiście od tego—od
czego zaczynają wszycy, tj. napi
sałem podanie — poprawił mi je
Piston, nasz kolega, ten piszczyk
nieznośny i pedantyczny, ale
dobry chłopak. Podanie było śli
czne. Wyliczało -wszystkie moje
cnoty i zalety naukowe, moralne
i fizyczne. Prócz tego miałem
masę rekomendacyi — także do
skonałych. Niektóre polecały
mnie tak gorąco i serdecznie, że
nawet się dziwiłem, jakim sposo
bem ludzie, którzy mnie wcale na
oczy dawniej nie widzieli, mogli
mi wypisywać takie pochwały.
Myślałem sobie, czytając: Jak
to dużo jednak dobrych ludzi jest
na świecie!.....
— No, i dostałeś posadę?..
— Czekaj!....., Wszak jeszcze
sos majonezowy?....,
— A prawda! sos....,
— Otóż, ani podanie, ani gorą
ce rekomendacye na nic mi się nie
przydały. W jednem miejscu za
pewniono mnie, że i tak w biu
rach jest nadkomplet; w drugiem,
żebym poczekał do następnego ro
ku, kiedy w bieżącym jeść się
chce?.... W innem znowu, że
bym się zgłosił Jtotro No, a
jutro zastawałem drzwi zamknię
te. Gdzieindziej znaleziono, że je
stem za młody; tam znów, że za#,
czynam aplikacyę za późno.....
Nie masz wyobrażenia, co ze mną
dokazywano.
— A sos majonezowy? — wtrą
ciłem.
— Czekaj! zaraz przyjdzie.
Straciłem zupełnie nadzieję. Zde
cydowany byłem na najgorsze:
żeby wstąpić do teatru prowincy
onalnego. Byłbym może tak smu
tnie skończył — gdyby nie dzi
wny wypadek.....
Wróciwszy właśnie z nieudanej
wycieczki za posadą, t. j. właści
wie z kilku wycieczek, do mego
pokoiku na szóstem piętrze zre
widowałem kieszeń, a znalazłszy,
ie mam zaledwie kilkanaście su
sów, uczuwszy przytem, że je
stem głodny, zacząłem przerzu
cać ostatnie moje listy rekomen
dancyjne, jakie mi pozostały. Po
nieważ były to polecenia do mi
nisteryum, gdzie — jak mnie za
pewniano — otrzymanie posady
jest prawie niepodobieństwem,
więc nie robiłem z nich dotąd ża
dnego użytku....
Ale trudno!.... W potrze
bie przebierać nie można. Zdecy
dowałem się więc na krok rozpa
czliwy, wyczyściłem jak najpię
kniej ubranie i buty, a ścisnąwszy
•ię trochę mocniej w pasie i wpa
kowawszy papiery <Jo kieszeni, u
daiem się odważnie aa miejsce.
Ponieważ było daleko; więc mia
łem dość czasu, najpierw na nie
wesołe refleksye, a następnie na
układanie sobie w myśli jak naj
piękniejszej, najbardziej wymo
wnej przemowy, poprzeć mającejx
mą prośbę. Ułozywszy, przepo
wiedziałem ją sobie raz jeszcze 1
znalazłem, że wcale jest ładna...
To mnie pocieszyło trochę....
.....Nareszcie dotarłem na
miejsce.
Gmach ogromny,, schody, nie
zbyt czyste co prawda, ale wspa
niałe — a wszystko razem jakieś
odpychające, zniechęcające... Co
ja schodów naliczyłem w tych
czasach! Ilem butów nazdzierał
po najrozmaitszych ich gatun
kach. Ale mniejsza o to Dość,
że wszedłszy do dużego przed
sionka, z którego było wejście na
długi korytarz, natknąłem się na
jakąś uroczystą figurę. W dziur
ce od surduta miał czerwoną
wstążeczkę. Był to woźny. Zmie
rzył mnie od stóp do głów ba
dawczo, krytycznie i widocznie z
wielką wprawą, bo w kilka se
kund przegląd mej osoby był go
tów.
— Do kogo?
Wydało mi się, że przez tę
chwilę zbadał, kto jestem, wie,
żem goły jak bizun, jakie mam o
pinie polityczne, że przychodzę
z prośbą, że mój cały garnitur ko
sztuje 37 franków 50 centimów ł
jest odświeżony benzyną — i że
w ogóle jestem ktoś, mający dzi
wnie małe znaczenie w Europie.
Nie tracąc jednak odwagi, od
parłem :
— Do szefa wydziału — i wy
jąłem zamaszyście papiery z kie
szeni.
Spojrzał na nie z równem znaw
stwem, jak poprzednio na mnie
— przyczem, uważałem, jakby
uśmiechnął się z pewnem lekce
ważeniem, co zapewne miało zna
czyć: "Nie tacy tu bywali, a z
kwitkiem odeszli!" — i zaraz do
dał rozkazującym prawie tonem:
— Zapewne o posadę... Drzwi
numer czwarty, w samym końcu
korytarza, na lewo!....
Poszedłem.
Korytarz był froterowany aż
śliski, ściany jasną, olejną poma
lowane farbą, okna wysokie — a
jednak całość robiła na mnie wra
żenie ciemne. Bo ja wiem?....
Gmachy urzędowe, gdzie są biu
ra, zawsze są takie. Teraz już się
do tego przyzwyczaiłem ale
nie uprzedzajmy wpadków.
Na lewo dwa duże okna odsła
niały podwórze, duże, widne, ale
smutne. Na prawo był znów
przedpokój, w którym dwóch lo
kajów w libery i urzędowej grało
w pikieta. Zaledwo raczyli zwró
cić na mnie uwagę. Z przedpoko
ju mnóstwo drzwi, równych, wy
sokich, malowanych na biało, pro
wadziło na obiedwie strony. Za
pytałem, gdzie szef wydziału. Je
den z nich wskazał mi protekcyo
nalne drzwi — i grał dalej
Znalazłem się znów w rodzaju
poczekalni, ale rodzielonej prze
pierzeniem, nie dostającem do su
fitu. Stanąłem. Z poza przepierze
nia dochodziły mnie głosy:
— Zepsuty....
— Nie zepsuty l....
— Dobry, ale nie do jedzenia...
— Właśnie, że do jedzenia....
Przytem słychać było jakby
prędkie uderzenia łyżki o jakieś
naczynie.
— Co to może być?.... po
myślałem' i choć zaintrygowany,
nie wiedziałem zrazu co począć...
Wej<lę to może .przeszkodzę;
zostanę — mogą wziąć mnie za
człowieka, podsłuchującego pod
drzwiami. Zebrałem się więc na
odwagę, zapukałem lekko i nie
czekając, wszedłem.
Trzej panowie, już nie młodzi,
różnej tuszy i wzrostu, wszyscy
dekorowani, znajdowali się sku
pieni i mocno zajęci przy olbrzy
miem biurku. Dwaj stali, przypa
trując się pilnie trzeciemu, który
siedział, lewą ręką nalewał —
kapka po kapce <— oliwę do ogro
mnej łyżki, .umieszczonej nad wa
zą, a prawą ostrożnie mieszał wi
delcem kapiącą oliwę z kilkoma
żółtkami o.d jaj.ek.
— Czego pan sobie życzy? —
zapytał ję4en % nich nieco opry
skliwie. Inni spojrzeli na mnie z
po4 oka, jak na natręta.
— Chciałbym z naczelnikiem
wydziału ł...
tt- To ja — odparł pan, fa
brykujący sos,nie przerywając za
jęcia.
— Życzyłbym sobie, — rze- ]
kłem nieśmiało — dowiedzieć się, |
jakich potrzeba formalności, aby
■wstąpić na służbę do ministe
ryum?...
|
Uważałem, że po tych słowach
wszyscy panowie przestali mieć
j miny zaambarasowane mojem z ja-.
wieniem się i odzyskali pogodę u
mysłu. Widocznie pomyśleli so
bie: "Kandydat".... i przestali
zwracać na mnie uwagę.
Wtedy, przyrządzający sos, za
czął mówić:
— Kto wie, czy się to jeszcze
nie uda Kto wie.... Tym
czasem to się odnosiło do sosu.
Aby rozwiać do szczętu me ilu
zye, zwrócił zlekka głowę ku
mnie, nie spuszczając jednak z o
ka sosu i cierpko, oficyalnym to
nem dodał:
— Szanowny panie, są tacy,
którzy na posadę u nas czekają
dziesięć lat.
— Dziesięć lat? — pomyślałem.
A więc należało mi się zgłosić
przed dziesięciu laty....
— Zresztą, — mówił dalej nie
ubłagany naczelnik, — nikt iu nas
urzędnikiem zostać nie może, kto
nie był aplikantem co najmniej
przez rok i nie dowiódł poprze
dnio zdolności potrzebnych....
To rzekłszy pod moim adre
sem, dodał, nie zmieniając tonu:
— A jednak nie traćmy nadziei,
bo zaczyna się klarować....
To mówił o sosie.
— Co teraz robić? — radźcie
panowie....
Nie namyślając się, rzeKiem:
— Bij pan widelcem jak naj
prędzej i przestań na chwilę do
lewać oliwy
Machinalnie postawił butelkę z
oliwą na stole i zaczął bardzo
szybko bić sos widelcem. Przy
tem mówił dalej, znowu do mnie:
— Koniecznem jest również,
złożyć następnie papiery: prośbę
na stemplowym papierze, akt uro
dzenia, świadectwo lojalności,
świadectwo dobrych obyczajów,
świadectwo że się nie było kara
nym, papiery dotyczące stanu słu
żby wojskowej i.... przepadło!
wszystko przepadło!!....—skoń
czył, kładąc rozpaczliwie widelec
na stole.
Koledzy powtarzali z głębokim
bólem w głosie:
Przepadło! przepadło
Tyle było żałości w ich głosie,
że mnie wzięła litość. Zapomnia
wszy o własnem położeniu, rze
kłem :
— Wcale nie przepadło! Jest
jeszcze środek.
• Wszyscy otoczyli mnie kołem,
ja zaś biorąc widelec, mówiłem
dalej:
— Należy dobrać trochę — tyl
ko troszeczkę białka — o! z tam
tej filiżanki, gdzie panowie jajka
potłukli, dodać jeszcze odrobinę
musztardy i — ot, tak.... bić
dalej....
Czułem, że staję się od razu bo
haterem chwili.
— Białko — ciągnąłem — jest
środkiem, łączącym ze sobą wszy
stkie te ingredyencye... O! tak...
zespala je, zrównywa, a zarazem
klaruje sos, nic smaku nie psując, j
— Przytem, zdaje mi się, że tro- i
chę mało soli....
Tu spróbowałem końcem wi- i
delca
— Naturalnie, ze mało.... 1
musztardy trochę nie zawadzi...
Dodawszy, co było potrzeba,
pracowałem dalej.
Po chwili sos zaczął istotnie
nabierać jednolitej, jasno-żółtej
barwy, a przytem krzepnął w mia
rę, pod działaniem białka...
Zachwycenie rosło naokoło
mnie. Już nie było mowy o kwe
styach urzędowych; słyszałem
tylko od czasu do czasu: br<tWO!...
doskonały będzie I uratowa
ny!....
W kilka minut sos był jak zło
to — jasny, równy, bez żadnych
z^rupień, nie za gęsty i nie za
i zadki — pyszny — jednem sło
wem.
— Teraz, — rzekłem, przesta
jąc bić — niech panowie spróbu
je
Zaczęli kosztować:
— Wyborny! Wyśmieni- ]
ty! Ą jak w miarę ostry!... 1
Wybiła dwunasta. Wszedł woź
ny w pięknym mundurze i staną- i
wszy na progu, rzekł uroczyście i
dobitnie:
— Śniadanie
Zapanowało przez chwilę głę
Lokie milczenie.
Wtedy naczelnik zimny, naczel
nik surowy, naczelnik nieubłaga
ny, przystąpiwszy do mnie, poło
żył mi dłoń swą na ramieniu i
rzekł równie poważnie jak serde
cznie :
Dziękuję cl młodzieńcze 1.....
W mojem i moich kolegów imie
niu — dziękuję ci z całego serca.
I dodał:
W nagrodę, chodź z nami —
•w^zak pozwolicie panowie?....
— Ależ naturalnie!.... zasłu
żył.... zasłużył....
Na progu zwrócił się jeszcze
rr.z do mnie naczelnik i rzekł:
— - O interesach twych, mło
dzieńcze, pomówimy później....
*
....Na tem Jan przestał opo-j
Yriadar-.ie.
— No, i cóż dalej ? — pytałem
coraz bardziej zaciekawiony.
— Co dalej ?.... Nic mój drogi.
Tyle tylko ci powiem, że w trzy
dni potem siedziałem już w biu
rze, na początek, jako płatny dye
taryusz. W miesiąc znajdowałem
się na etacie — skromnym wpfa
wdzie z początku, ale awansowa
łem szybko.... A dziś.... będzie
temu....
Tu się zamyślił....
— Będzie temu dwa lata i czte
ry miesiące jestem pomocni
kiem naczelnika wydziału — a
mój szef..... ten główny szef, ro
bi mi nadzieję, że jeśli dalej tak
samo postępować będę, to ni rok
przyszły przedstawi mnie do de
koracyi.
o— ■
Pomnik Pługa.
Przez kilka dni w kościele Św.
Krzyża w Warszawie pracowano
gorączkowo około wmurowania
i ustawienia pomnika, wzniesio
nego pamięci ś. p. Antoniego
Pietkiewicza. Pomnik stanie w
lewej nawie przy pierwszym fi
larze. Całość, według pomysłu
art. rzeźb. Piusa Welońskiego,
przedstawia się artystycznie w
całem znaczeniu tego słowa. Gór
na część, to doskonały portret w
bronzie zgasłego pisarza, usta
wiony we wnęce pod sklepieniem.
Na stronie zewnętrznej owego
sklepienia czytamy wiersz:
Pług mój drewniany, lecz święta
para,
Miłość z nadzieją w jarzmo się
dały
A przy lemieszu stanęła wiara.
Co w imię Boże przenoszą skały.
Dalszą część pomnika stanowi
| tablica marmurowa, na której wi
dnieją wyryte złotem słowa:
Ś. p. Antoni Pietkiewicz
Adam Pług
Poeta, autor, b. redaktor "Kło- 1
sów", "Wielkiej encyklopedyi i
lustrowanej", współredaktor
"Kuryera Warszawskiego", za
cny obywatel Kraju, legł do snu
jak kłos dojrzały.
Pokój Jego wielkiej duszy,
ur. 1823 zm. 1903 r.
Poświęcenie nastąpiło dnia 13
b. m. jako w dzień imienin zga
słego pisarza.
Jedźcie Okrętem
Kajwygodnlejsza, najdogodniej
sza i najtańsza podróż. NAJ
LEPSZA OliSŁUGA DO
GRAND RAPIDS
POWRÓŻ $2.00. : Okręt odefaodz! katde
go daik o godzinie 7 -.45 ntecKorcn.
MUSKEGON, GRAND HAVEN
PODROŻ, (1.50. : 7:45 wiccr. co drleń.
MILWAUKEE
pi»DBÓŻ. fl. Tara 1 i powrotem |160.
9:30 rano 1 0 irleoiorett k*idego dot».
GOODRICH;
i i NE I
jSTEAMERS
R. C. DAVIS, C. P. A.
PrzjstaA w stóp M chlgao ir«., Chicago.
Johx A. Orb, PrezjĄent,
Thsodoke Okhne, Wice-prez. I kasyer,
Julius B. Schiller, Sekretarz.
CONRAD SEIPP,
BROWAR
27 Ulica I Cottage Grore A w*. ]
TELEFON SOUTH 850. CHICAGO,
Ogłaszajcie się w Dzień. Chicagoskim.
Dr.Chas. P. Gieraltowski,
LEKARZ I CHIRURG.
3156 S. Morgan «/., róg 32gieJ ul.
Telefon 886 Ttrds. CHICAGO.
nnnrrar- i Od 18 do 1:80 po południu.
GODZIWY. J od 6:80 do 7:80 wieczorem.
Dr. Wclntrnnb,
Wiedeński Specyalluta.
.CHORZY—
BUDŹCIE WYLECZENI
Ozy jesteście zniechęceni dlateęo t* nie motecie odr.j
•kać twe stracone zdrowie? Czy wydaliście wiele dolarów aa
medycyny i doktorów? Czy cierpicie z dnia na dzień bez
doznania ulglf Jeżeli Uk, to przyjdźcie do moi* a ja wam
pokażą jak mopą
ty Leczyć wns abyście r.ostall wyleczeni.
W ubiegłych 15 latach wyleczyłem wiącej mężczyzn 1
kobiet uznanych za nieuleczalnych przez innych .doktorów,
aniżeli jakikolwiek inny specyalista w Chicago. W moim o
flsie umieszczone en najnowsze i najlepsze aparaty elektry
czne i chemiczne. Wszystko co pieniądz kupić może, i co
zostało nznanem jako korzystne tutaj i w Europie dla lecze
nia chorych ludzi, można widzieć w moim nfisie, a ja z mej
. . . X ,iv„ n.
Btrony nie szczędzę czasu, starania ani Kosztu aov was zupnimo , , _
eoba cierciąca na Jakąkolwiek chorobę przybyła do mojego ofliu na prywatną I poufną naradę;
nic w:ig kosztować nip bidzie, a ja przekonam wti 2e jeitem w sianie wyleczyć waa abyście
pozostali wyleczeni w krótkim czasie.
Jeżfli cierpicie nu Chorobę Żoiąrifa, Wątroby lab Nerek, n!e czekajcie, bo monecie dostać
raka i wtedy juz niema żadnej pomocy. Wyleczą was bezpiecznie, niezawodnie i szybko.
Sucbety— tę przestraszającą chorobę, która zabija więcej ludzi w jednym roku aniżeli
wszyBtkie inne choroby razem wzięte, leczę przez wdychanie najnowszego wynalazku, gazu
Ox)-iizolinnwego. Jedna próba pokaże wam jak tego dokonać można. System jest pokrze
piony, czujecie eią rozweselonymi, oddychacie lepiej, kaszel ustępuje, 1 po czasie jesteście
zupełnie wyleczeni. r
Jest to nnjłTlększy wynalazek bicżqccxo stulecia, I tylko
ja sam ir Chicajro mam maszynę do wyrabiania tego gnzu.
Nie pozwólcie aby wam ktoś powiedział te dla wu niema pomocy. Wyleczyłem Wielu
którym przeznaczono śmierć.
Chorubr Nlenmst— ból w plecach, opadanie macicy, białe uptawy, nlereęularnośći bole
flci w bokach leczę bez operacyi na zawsze.
Specralne i 1'ryuatne Chorobr Mężczyzn leczę szybko i sekretnie. Nienaturalne wymioty,
bolesne i częste puszczenie uryny, utrata męzkości, są dolegliwości które prędko ustępują
mojem leczeniom.
Wązjitklii Chroniczne Choroby, be> względu na to czy eą zastarzałe lub uporczywe, wy
leczę bezpiecznie i na zawsze.
PORADA DARMO. MÓWIĘ PO POLSKU.
GODZINY OPISOWE; Codziennie od 9 rano do 8 wieczorem; w Poniedziałki, ^ro
dy .i Piątki od 0 runo do ^a-tej wieczorem. W Niedzielę od 10 rano do 1> w południe.
. WESINTRAUB.
Jedyny Polski Specyalista vr Chicago,
195 WABASH AVENUE, RÓG ADAMS UL.
Wchód na Wabash Ave. Weicie elewator na 5te piętro.
Wyleczą w 5 dniach
Chcą wyleczyć każdego mąZczyznr>( cierpiącego na Varicocele. Strykturą, Zanźlłw* Zaka
żenie Krwi, Osłabieni* Nerwowe, Hydrocele, albo Choroby Miądzykrocza.
Tą korzystną ofertą robimy dla wszyst*i«b tycb, którzy wydali swoja plsgtalze dla
«ylecssaia siit bez scutku, opróet tego, aby udowodnić wszystkim tym, *t6rzf»yli le
czeni przez tuzin lub wiącej innych doktorów lecz bez skutki, te ja mam Jadyay sposób
za pomocą którego Was ras na zawszs wyleczą.
Nfe płaćcie ta nlewyleczonlo tylko za wyleczenie.
Doleglliroici Żołądka, wątroby 1 nerek, ehoć bardzo nawst zastarzałe, stanowczo wyUesą.
PŁUCA.
Którzy cierpią na dychawicy,
brodcbitla lub auchoty stano
wczo wyleczą podług mojej naj
nowszej metody przez wdechi
wanle Ozallnowego Gaza.
PRYWATNE CHOROBY
MĘŻCZYZN.
Ja wyleczą wa% aryblco 1 raa
U zawaze i to zupełni* ••kretni*.
PORADA DARMO.
wyleciał na stan
3pecy*H»U
Chorób Kobiet
1 Mątczysn.
DOLEWLIWOSUt
' NIEWIAST.
Zniżanie macicy, ból w plecack
białe opławy, wylecMna na au
le moją metodą do leczenia.
ZATRUCIE KRWI
1 choroby akórne, Jako to: kro
aty, wrzody, utrata włoaów itd.
Ja waaz wrljczą rai u
zaważ*.
MÓWIĘ PO POLSKU,
DR. L. E. ZINS. 247 W. Madison Street, rogr san?amon,
GODZ. OFISOWfi: Ud 8:30 rano do tt? J wlwi. W Nl»dt. od łtaj rano do^7mejfrl>ci.
SCHROEDER
; A63-467 MILWAUK FE AVf
ccor chicago ąve »
ZK ZhGAUŁM nt IT1WI.
Naukowe
Zbadanie Ocz Darmo.
Dokładne zastosowanie okularów i
szkieł do ócz. Oczy bada tlę pojedyń
czo, wszelką w»dę w wzroku usuwa slą
przez odpowiednie szkła przyprowa
dzając takowy do normalnego stanu.
Nasze ceny okularów 1 szkieł na ob
stalunelc zrobionych są niższe aniżeli
za gotowe.
Godziny oflsowe: Od godziny 9 ra
no do 9 wiecz. W Piątki do 7 wiecz.
W Niedzielę od 10 rauo do 1 po poł.
®"Mdwimy po polsku."^
765-467;
_ 'fitlLWAUKECjW
COR. CHICMQ0 Am
PASY NA RUPTURĘ
Polscy klercy na
usługi Polaków.
moftna teraz u połowy ceny kopić wprogt
z fnbrvkl. Zastosowanie 1 zbadał' prze«
„ najdoiwludczeńi/.ych baedatyetówdladam
1 mężczyzn jeat bezpłatne. Przeazło ŁO.OCO zado
wolonych iołtomerów obecnie noazą nasze pasy.
HOTTINGER TBUSS FACTOBY
405 BILffAUKKK 1TKNUK, r6« Ctaic«RO Arenun., ,«• VT
Otwarte codzUnnit od Otej r»DO do ttrj wieczorem. W nledtUlą od 9fj w° d° 7me3 wł»c»oi
ALBUM
Polskich
ZBiOR PORTRETÓW
wykonanych specjalnie dla
Dziennika Chlcagoskiego.
Zawiera 42 portrety (format
wykonanych w dwOoh kolorach na pa^
pierze wailnowym, oraz 14 itron tekita
iycioryaów Królów PoUkich,
Oprąwny w płótno angielskie ee złotym
tjaułem na okładce.
Album ten powinien znajdować 1I4 w ka
żdym domu Polakim.
w . . —. £
CENA $3.50.
I"3 KISIĆ MOŻNI W AWmUSTBACYI I
DZIENNIKA C11ICA60SKIEQ0» 141-143 W.Dmsion St,
CHICAGO, ILLINOIS. j
■ /- «■

xml | txt