OCR Interpretation


Dziennik Chicagoski. [volume] (Chicago [Ill.]) 1890-1971, July 13, 1905, Image 2

Image and text provided by University of Illinois at Urbana-Champaign Library, Urbana, IL

Persistent link: https://chroniclingamerica.loc.gov/lccn/sn83045747/1905-07-13/ed-1/seq-2/

What is OCR?


Thumbnail for 2

I —-—-»— .
Z tycia Polaków w Ameryce.
I _____
■ -
%l Z DETROIT, MICH.
— W poniedziałek rana rozpoczął
■if Sejm XI Stowarzyszenia Polaków
w Ameryce. Sesya odbywały się w
hall szkolnej św. Jozafata.
— W niedzielę, dnia 9 lipca odpra
wił w nowym kościele św. Franciszka
■wą pierwszą msz© św. ks. Fr. Ro
liński, wyświęcony dnia 2 b. m. prteiz
Najprzew. lcs. Biskupa Foley. Neopre
•byter jest Wielkopolaninem; urodził
się zaś 1877 r. w mieście Kościanie,
gdzie rodzice j«go obecnie Jeszcze
tyją. Nauki gimnazyalne pobiera! w
mieście Wschowie, filozoficzne 1 teo.
logiczne odbywał s dobrym skutkiem
we Francji, dokończył ich w tutejj
ssem Semlnaryum Polskiem. Włada
wybornie językiem francuskim, nie
mieckim, poprawnie angielskim, pol
skim jak powykształconym Wielkopo
laninie spodziewać się należy. O pół
do ll-tej przybrał się prymicyant w
ssaty kościelne w plebanii, razem ze
swą assystą 'mianowicie: Ks. Gutow
ski, senior kapłanów polskich w De
troit był arcyprezbiterem, ks. Gru
dziński, prof. beminaryum Polskiego,
dyakonem, k3. Cieśla z La Salle, sub
dyakonem.
W procesy! przeprowadzono Sz.
prymicyanta 1 jego asystę poprzedza
n^o 12 parami dziewic w bieli, z ple
banii do kościoła. Mała dziewczynka
w bieli, mając przy boku dwie dziew
czynki również w bieli, niosące bu.
kiety z białych róż, niosła na białej
atłasowej poduszce wieniec zielony 1
biały—godła nadziei 1 niewinności—
tuż przed prymicyantem.
Po wejściu procesy! do kościoła, za
intonował prymicyant hymn Veni
Creator 1 razjem z asystą przośpiewał
Jedną zwrotkę. Dokończył hymnu
chór, wykonując trudną kompozycyą
z wielką wprawą.
W czasie mszy św. odspiewai cuur
pod dyrekcyą prof. Gorzelniaskiego
Kyrie i Credo Lambillotta, Glorta
Mozarta, Sanctus, Benedictus i Agnus
Deł Gonouda. WieL ks. J. Fołda, pro
bosżcż parafii Najsł. Serca Maryi wy
powiedział budujące kazanie, pełne za
pała, zastosowane do okoliczności.
Bardzo .wymownie mówił o przykro
ściach i trudnościach stanu duchow
nego, dalej o pociechach i radościach
płynących z gorliwego wykonywania
obowiązków kapłańskich, wreszcie po
lecił rodzinę prymicyanta, gościnną
parafię św. Franciszka, wreszcie so
bie modlitwom jego w cżasle tej
pierwszej mszy św. **
Po ukończeniu mszy św chór od
śpiewał Te Deum, a prymicyant ścL
skał głowy i wrócił procesyonalnie na
plebanią, gdzie proboszcz miejscowy
ks. Kieruj ugościł po staropolsku
prymicyanta i jego gości, zebranych
celem powinszowania mu że stanął u
celu awych pragnień, oraz życzepia
mu najdłuższych lat życia we wznio
słym stanie kapłańskim.
. .Oprócz świeckich składali szanowne
mu prymicyantowi swe życzenia na
stępujący kapłani: BuhaczkowsM,
Jan Muellar, Sajecki, Pasąua, Witt
liff, Rzadkowolski, Janeczek, "Wal
czak, Gzella, Wybraniec, Chrząszcz.
Maruszczyk.
—Jerzy Prusowski, z Wyandotte,
który złamał. sobie kark podczas
pracy u Pennsylvanla Salt Co., przy
chodzi pomału do zdrowia.
—• Jan Bołda 1 kilku innych chłop
ców stawało w sibotę przed sędzią
Stein, oskarżeni o kradzież. Wed
ług relacyi policyanta, w okolicy Lo
laiid 1 Dubois, odbierali oni dzieciom
sprawunki groseryjne i mięsne, o
raz zabrali peiwną ilość mleka z wo
zu. Sędzia uwolnił Bołdę, zawie
szając wyrok na mocy tęj, że chło
pak obierał pójść do pracy. Feliks
Ficht, aresztowany razem z Bołdą,
skazany został przez tegoż sędziego
na zapłacenie $5 kary lub 30 dni wię
zienia.
— Pan Jermołowicz, znany iabry
kant mejbli, postano.wii sprzedać swój
dom, a pobudować drugi w odpowied
niejszeni miejscu. Z tego powodu wy
przeda wszystkie meble po zniżoned
cenie.
— Wiele hałasu na Polsce narobiło
spłoszcie się koni . browarnika
Schmidta, w sobotę o godzinie 4tej
po południu.Konie spłoszyły się prze
jeżdżającego aufomobilu i pobiegły u
licą Chene na połunniey
Przy ulicy Garfield skręciły na pra
,wo z powodu stojącego na torach
tramwaju, zaczepiły a słup kolei u
llcznej, złamały go i spowodowały o
padnięcle drutów edektryCznyeh, co
znowu spowodowało ' załamanie się
drugiego słupa.
Jeden słup padł na tramwaj, szczę
ściem nikogo nie zabił. Od drutów
powstało groźne niebezpieczeństwo, a_
le je zaraz przecięto. Jeden koń się
zabił na miejscu.
Woźnica w tym czasie staczał piwo
do szynku 1 koni spłoszonych zatrzy
mać nie mógł. Wypadek ten na dłuż
szy czaa powstrzymał ruch tramwajo
wy. Druty zaciągnięto wieczorerf* o
kołp godziny 7mej i komunikacyę
przywrócono. . ^
Uczne tłumy medytowały nad zabi
tym kaniem, o wypadku i winszowały
•obie, że wszystko obyło się be© po
Tftiniąjazych następstw.
2 WARE, MASS.
(Własna korespondencya "Dziennika
Chicagoekiego").
West Warren, Mass., lOgo lipca 05.
Dnia 4go lipca b. r. w Ware, Mass,,
15 minut drogi poza miastem, odbył
się polski piknik urządzony przez tam
tejszych księży, na rzecz mającego się
kiedyś budować polskiego kościoła.
GAła tam muzyka za wynagrodze
niem $25 i odbywały się tańce. Zaba
wa ta rozpoczęła się o godzinie 11 ra
no, a skończyła się o godzinie 8mej
wieczorem. Dochód ze sprzedaży jsk
koto: .wody sodowej, bananów, cygar
i podobnych drobnych prowiantów spo
żywczych, też ma być obrócony na ko
rzyść kościoła. Mówili, że najlepszy
mieli dochód z rzucania gałek do tar
czy na desce, z wyobrażeniem malowa
nego w niej żołnierza. Za 4 gałki pła
cono 5 celtów. Kto trafił w głowę i ją
przewrócił, dostawał cygar za jeden
raz. Choć biletów po 25 centów roz
sprzedano dość, to jednak na miejsce
zabawy nlq wiele się zeszło. Jak mi
mówiono, w Ware sprzedali biletów
przeszło 400, w West Warren 105, a w
Gilbertville blisko 150, a przecie na j
pikniku nie było osób po nad 300. Du- i
żo oderwała ludzi od brania udziału
na cym pikniku, parada urządzona
przez miasto w dniu święta narodowe
go 4go lipca. Widok ludzi poprzebiera
nych za Indyan, i ich bogatych pojaz
dów, wozów przybranych w brzydkie!
szmaty naumyślnie, itp., wzbudzały u
widzów zainteresowanie. Do tego ró
żne towarzystwa uniformach z mu
zyką na czele, idąc przez miasto, przed,
stawiały publiczności imponujący wi
dok. To więc wszystko miało wpływ
na osłabienie ruchu masowego na pol
skim pikniku.
Miasteczko ware, Mass., jesi ausc ur
kazałom. Ludności polskiej będzie w
przybliżeniu do 800 osób. Na tak po
kaźną, kolonię, koniecznie potrzebną,
byłaby budowa polskiego kościoła i
jakiejś organizacji, czy to Towarzy
stwa, czy też innych podobnych insty
tucji- Jednak tego dotychczas wcale
nie widać.
Od roku blisko jest tam niby jakieś
Towarzystwo (jeżeli się nie mylę, to
Tow św. Michała Arch.), lejcz jak sły
szałem, działalność jego równa się
zeru i krąży nawet pogłoska, że się
ma rozwią.zać. Więcej tam mają zami
łowania do wypróżniania beczułek pi
wa i flaszek z wódką, niż
do służefnia takim idealnym celom, jak
Ojczyźnie naszej i swym dzieciom, że
tak jest świadczą te ciągła procesy,
które się odbywają dość często i to
masowo, po kilka razem, to za obicie
pijaka policyantowi, to znów kobiety
za wypoliczkowanie stróża bezpieczeń
stwa lub wy pędzenie go miotłą z domu
co ją chciał aresztować mężowi itd.
itd.
Jest to rzeczą bolesną ale niestety
prawdziwą. Tak było od dawna i dor
tyczas jepzcze to jest
Ajrysze widząxr, że z tak pokaźnej
liczby Polaków, można dość znaczne
korzyści ciągnąć, a przytem także, a
by sobie ująć pracy w tłumieniu wy
bryków wykolejonych .jednostek i
zmniejszyć te huki bezprzestanne,
które ich rażą i spać im nie dadzą, po.
starali się u Biskupa w Springfield,
Mass., że tam nadesłano dwóch księr
ży, oc się wyuczyli słabo mówić po
polsku w Krakowie. Jeden jest pono
Francuzem, a drugi rodem z Dalmacyi.
Ci dopiero objęli duszpasterstwo mię
dzy Polakami w lutym b. r. Uprzątnię
to piwnice, pod Irlandzkim kościołem,
wstawiono ła.wki i malutki ołtarzyk,
zawieszono na ścianie obraz N. M. P.
Nieustającej Pomocy i tak do dziś
dnia odprawia się naDozensiwo. Ken
tu z tej piwnicy płaci się rocznie $500.
Kolekty od osoby wynoszą, na miesiąc
5 centów, a od stadła dolara; z ławki
od osoby pobierają 15 ct.; jednem sło
wem są. wydatki dość wygórowane w
porównaniu do sąsiednich okolic po
kościołach, tak polskich, jakoteż fran
cuzkich i irlandzkich. Zniżyć się jed
nak nie da, bo takie s&me daniny po
bierają. i ze swoich Ajrysze, więc i im
tak nakazano. To tylko godnem jest
zanotowaniu, ża obsługa przez. księży
tych jest już nienaganna i miłosierdzie
względem chorych wielkie, bo juz nie
jeden ma do zawdzięczenia im, urato
wanie życia i niejednemu opłacili do
ktora i ofiarowali różne datki pienię,
żne. Każdy też, czy we dnie, czy w no»
cy śmiało do nich może iść bez nara
żenia się z ich strony na gniew lub ła
janie. Niejeden z polskich kapłanów
mógłby z nich sobie wziąść wzór cier
pliwości, łagodności względem każde
go który do nich idzie .w potrzebie, i
miłosierdzia ku cierpiącym swym o-«
wieiczkom, ich pieczy poruczonym.
Co zaś do budowy polskiego kościo
ła w Ware, Mass., to myślę, że jeszcze
dużo wody upłynie nim do tego przyj
dzie bo myślę, że Ajrysze zysków z
Polaków nie zechcą tak rychło z swo
ich rąk wypuścić.
Ale daj Boże rychło tego się do
czejkać.
Z uszanowaniem
St. J. Michalczyk,
z West Warren. Mass. .
o
* DZIENNIK CHICAGOSKI
•tale wychodzi o 8-miir stronicach.
A. ' /• £ "
"KONIEC OBRENOWI
CZÓW".
Pod powyższym tytułem uka
że się niebawem w Lipsku ksią
i żka dr. Georgewicza, byłego pre
' zesa ministrów serbskich, która
podobno zawiera mnóstwo nie
znanych szczegółów z ostatnich
lat życia króla Aleksandra. Mię
dzy innemi znajduje się tam pa
miętnik ministra śkarbu Wuka
szina z roku 1900, a w nim nie
zmiernie charakterystyczna roz
mowa z królem w sprawie związ
ku małżeńskiego z Dragą Ma
szin. Rozmowę tę przytacza już
dzisiaj, przed wydaniem książki,
berliński "Boernsen-Courier". O
j tóż jej treść:
Król: Chciałbym panu coś bar
dzo ważnego zakomunikować, a
le wpierw musisz mi przysiądz
na ten święty obraz, że nikomu
nie zdradzisz tego, co teraz usły
szysz. ,
Wukaszin: , Najjaśniejszy pa
nie! Nie wierzę w święte obrazy.
Przysięga taka nie miałaby dla
mnie znaczenia.
Król: Więc daj słowo honoru.
- « Wukaszin: Chętnie, ale dopie
ro wtedy, gdy usłyszę, co najjaś
niejszy pan ma mi do powiedze
nia. Jeżeli bez uchybienia swoim
obowiązkom będę mógł obiecać
milczenie, uczynię • to niewątpli
wie.
Król: Wiesz, panie Wukaszin,
że nie miałem ani dzieciństwa, a
ni młodości, takich, jak inni lu
dzie. Ustawiczne kłótnie rodzi
ców zatruły mi życie i rozstroiły
nerwy moje. Nie miałem nigdy
wielkich ambicyi, nie rwałem się
nawet do tronu. Dźwigam koro
nę, bo jestem do tego, zobowią
zany Wy wszyscy mówHi
ście nieraz, że mam s-ię ożenić.
Postanowiłem iść za waszą radą.
Ale spostrzegłem, że wielkie do
my panujące nie oddadzą mi r^ki
żadnej ze swych córek. Żadna
księżniczka z dynastyi poważ
nych nie chce być moją małżon
ką. I nie dziw. Byłaby głupia, za
mieniając wygodne życie, tam, iw
domu, na nieznośbe życie w Ser
bii. Postanowiłem tedy zaślu
bić Serbkę, córkę mojego ludu.
Co sndzisz o tem, Wukaszinie?
Wukaszin: Nie mam przesą
dów arystokratycznych i nie opie
rałbym się związkowi najjaśniej
szego pana z Serbką. Ale oczywi
ście przyszła nasza królowa mu
siałaby być przynajmniej 5 lat
młodsza od ikróla, musiałaby po
chodzić z dobrej rodziny, być do
brze wychowana i czysta jak a
nioł. Wtedy lud serbski otoczyłby
ją miłością swoją.
Król1 (wstając): Trudność po
lega właśnie na tem, że ja już
mam kobietę, którą więcej ko
cham, niż iwszystko na świecie.
Jest to jedyna ifltota, która mi po
zwoli zapomnieć o goryczach ży
cia i poświęcić się interesom lu
du. Ona i dotychczas była moim
dobrym aniołem.
Wukaszin: Ktoz ona jest, naj
jaśniejszy panie?
Król: Pani Draga, córka zmar
łego Panty Lunjewica.
Wukaszin: Draga Maszin? To
być nie może, najjaśnejszy pa
nie:
Oczy króla wypełniły się łza
mi. Zerwał się z krzesła2 zdjął bi
nokle i rzekł nerwowo:
— Czy jesteś moim przyjacie
lem, Wukaszin?
Wukaszin: Jestem.
Król: To musisz mi być pomo
cny w urzeczywistnieniu tego za
miaru, od którego nie odstąpię za
żadną cenę. Niech flię dzieje, co
chce.
Wukaszin: Skoro tak jest, o
świadczam natychmiast, że nie
mogę nadal pozostać ministrem.
Piśmienne zrzeczenie się teki mi
nisteryalnej przedstawię najja
śniejszemu panu, skoro tylko o
dejść mi ze wolisz dla-zwołania ko
legów i doniesienia im tego, co z
ust twoich usłyszałćm.
■Król (spokojnie): Dymisyi nie
przyjmę i zakazuję panu mówić
cokolwiek o rozmowie naszej ko
legom.
Wukastzin. Uczynię jedno i dru
gie, choćby nie wiem co stać się
ze mną miało. Widzę, że dobrze
uczyniłem, nie dając z góry słowa
honoru. Teraz zbliża się chwila,
w której zerwać trzeba milczenie
i działać dla przeszkodzenia nie
szczęsnym zamiarom. Czy najjaś
niejszy pan nie widzi-siz, że to, co
uczynić zamierzasz, jest -końcem
f dynastyi? Gdybyśmy nawet za
! pomnieli o wszystkich innych
i błędach pani Dragi, to jej noto
I ryczna bezpłodność byłaby
wystarczającym motywem do
wydana tak -ostrego są
»du, jaki przedtem z ust moich
słyszałeś, najjaśniejszy, panie. A
le i o innych brakach tej kobiety
zapominać nie wolno. Jest ona o
wiele starsza, niż ty, najjaśniej
szy panie, i nie cieszy się dobrą
opinią. Słusznie czy nie słusznie,
Piotr Karadżordżewicz osiągnie
więcej przez twoje małżeństwo z
Dragą, niż gdyby milion duka
tów rzucił w agitacyę -przeciw
Obrenowiczom. Trzeba ci wie
dzieć, najjaśniejszy panie, że ża
den dwór europejski nie przyjmie
ciebie po zawarciu takiego mał
żeństwa. Cała inteligeneya kraju
zbuntuje się przeciw tobie. A
mówię.to wszystko, nie jako mi-t
nister, bo nim już nie jestem, lecz
jako syn tego kraju, w którym
spoczywają kości moich rodziców
i moich synów.....
Król (przerywając): Słuchaj,
Wukaflzin. Mam niezłomne po
stanowienie poślubić panią Dra
gę. Jest to uczciwa kobieta. Tyl
ikojej wrogowie źle o niej mówią.
O bezpłodności Dragi mowy być
nie może. Ręczę, że w ciągu roi
ku będę miał syna. Co do różnicy
wieku, Draga jest tylko o osiem
\&t starsza ode mnie, a takie mał
żeństwa w naSzem społeczeń
stwie są zjawiskiem częstem.
Dam panu zaraz dowód, że Dra
ga jest kobietą uczciwą. Pozna
łem ją już w r. 1894. Korzysta
łem z każdej spo-bbności, aby
zbliżyć się do niej, ale ona unika
ła zawsze zbliżenia. Gdy wresz
cie udało mi się zakraść do jej po
koju, protestowała jaknajenergi
czniej, a gdy jej ośiwiadczyłem, że
żyć bez niej nie mogę, wygnała
mnie po prostu z pokoju, mnie,
króla! Tak postępuje tylko uczci
wa kobieta. Przez cały ten cza-st,
który spędziliśmy razem w Biar
ritz, nie pozwoliła mi zbliżyć się
do siebie. O wiele później dopie
ro, gdy przybyła do Białogrodu,
gdy przekonała się, że istotnie bez
niej i miłości jej żyć nie mogę:
gdy wyznałem' jej, jak smutną ro
lę grałem aż do owej chwili w
swoich sltosunkach do kobiet, do«
piero wtedy poświęciła się dla
mnie. Kocham ją na śmierć i ży
cie. Inteligencya serbska pogodzi
się niebawem z faktem dokona
nym, a lud wogóle przeciw mał
żeństwu mojemu slrkać nie bę
dzie. "Każdy cud trwa tylko trzy
dni" — mówi nasze przysłowie, i
tak też będzie z mojem małżeń
stwem.
Wukaszin: Tylko wrogowie
twoi, najjaśniejszy panie, cieszyć
się' będą. Przyjaciele twoi będą
rozpaczali.
• o
— Znany powszechnie hotel Geor
gia wet Lwowie ma być sprzedany na
licytacyi. Komisya znawców oceniła
hotel .wraz z urządzeniem i kamienicą
administracyjną, przy ul. Tańskiej na
2,200,000 kor.
— W teatrze "Russkaja Opara"
pod dyrekcyą E. Kabanowa odegrano
w tych dniach "Halkę" Moniuszki, po
rosyjsku. W partyi Jontka wystąpił
gościnnie znany tenor L. Sobinow,
w partyi Janusza baryton J. Tarta
ków.
Ks. B. L. Miller, misyonarz,
poleca Tonik KOBOLO jako jedynie
najskuteczniejsze lekarstwo na choro,
by powstałe- z zaziębienia, jak: katar
żołądka, choroby płuc, nerek, zatwar
dzenie, brak apetytu, niestrawność;
usuwa stanowczo wszelkie choroby po
wstałe z nieczystej krwi, ponieważ ta
kowa gruntownie odświeża i pomna
ża, daje swobodny umysł, chęć i siłę
do pracy. Butelka tego lekarstwa ko
sztuje $!.00, .a .nabyć je można we
wszystkich aptekach, lub u Kobolo
Tonie Medlcine Co. 826 Milwaukee
ave. Chicago, 111.
Coal Center, Pa. — Szan. Panie J.
L., Smith. Pańskie lekarstwo Kobolo
znacznie ulżyło ml w chorobie, ale już !
mi się kończy. /Proszę o przysłanie ml i
jeszcze za $5.00 tego samego lekar- I
stwa Kobolo Tonie, na co posyłam "mo- 1
ney order". Z uszanowaniem. J. Bła
żewicz, £ox 13.
Wyletzęw5dniach IH
Chcę wyleczyć każdego mąźczyznę cierpiącego na Varfcoce1e, Stryktnrą, Zaraźliwa Żaka*
ieaie Krwi, Osłabienie Nerwowe, łłydrocele, albo Choroby Miądzy krocza.
Tą korzystną oferty robimy dla wszystkich tych, którzy wydali swoja plstjiadza dla
wylsczsuia slą baz skutku, opróc/ tego, aby udowodoić wszystkim tjm, którzy tyli le
czeni przez tuzio lub więcej innych doktorów lecz bez (kotka, ie ja mam Jedyny spoaftb
za pomocą którego Wae raz na zawsze wyleczą.
Nie płaćcie ci niewyleczenie tylko za wyleczenie.
Dolegllwofici toląaka, wątroby i nerek, cboć bardzo nawet zastarzałe, atanowozo wylMgą,
PŁUCA.
Którzy cierpią na dychawicą,
bronchitis lub suchoty stano
wczo wyleczę podług mojej naj
nowszej metody przez wdechl
wanle Ozallnowego Gaza.
PRYWATNE CHOROBY
MĘŻCZYZN.
Ja wyleczę was szybko 1 ras
na zawsze 1 to zupełnie sekretni#.
PORADA. DARMO.
wpecyamu
Chorób Kobiet
1 Mężczyzn.
DOLEGLIWOŚCI
NIEWIAST.
Zniżenie macicy, ból w plecach
białe n pławy, wyleczone na «tt
łe moją metodą do leczenia.
ZATRUCIE KRWI
1 choroby skórne, Jako to i kro
aty, wrzody, utrata włoiów ltd.
Ja wasz wrlecz^ raz n»
taweze.
MÓWIĘ PO POLSKU.
DR. L. E. ZINS. Mł W- Street, rtfgs.i.s«ii..n,
—« i . ■ 11, m.i n im i ■ i ii i ni OBIOAO-O.
GODZ. OFIJJOW E: ud 8:30 rano do 9t*J wleci. W Ni«d«. od Ote] r«no do 7m»J wleci.
Columbia Dental Parlors,
1712 Milwaukee Ave.,
róg- Noble ulicy.
Aby wprowadzić w użytek naszą nową i oryginalną metodę denty
styki bez bólu, ofiarujemy następujące specyalne ceny na krótki
czas .tylko:
22 karatowe złote korony $3.75 Złote "fillings" $1.00
Mostkowa robota... .... $3.75 Srebrne "fillings".., 50c
Cały garnitur zębów.... $5.00 Cementowe "fillings" 25c
BEZPŁATNE TTYBYWANIE ZĘBÓW BEZ BÓLU.
COLUMBIA DENTAL PARLORS,712
DR. COCOLIN8KI, właściciel.
PASY NA RUPTURĘ
Polscy klercy na
usługi PoUk6w.
motna teraz la połową ceny kupić wprost
z fabryki. Zastosowanie i zbudinl • pr/ez
„ najdoSwIadczeószych bandażystńw dl» dam
1 mężczyzn jest bezpłatne. Przeszło 60,0"0 zado
wolonych kostomerów obecnie nową nasze pasr.
HOTTINGER TRUSS FACTORY
466 IJILWAUKKK ATKMUK, róg Chicngo Arenue., 6te Piętro. Jediciii niewtiortm.
Otwartt codziennie od fltej runo do ®tej wieczorem. W nledtielą od 9teJ r*no do 7mtJ wlaczorec.
Najlepsza metoda do naucze
nia się czytać, pisać i roz
mawiać po angielsku w
24 lekcyaoh bez nau
czyciela, z objaśnie
niem wymowy I
dosłownem tłó
maczeniem.
CENA $2.00. Z przesyłką
pocztową lOc extra.
NABYĆ MOŻNA W AD MINISTRACH
Dziennika Chicagoskiego,
141-143 W. Division St., CHICAGO, ILL.
f\Po co pisać 50 albo 100 zaproszeń?
Na ślub i to w czasie, kiedy każda chwilka narze
czonych jest zajęta przygotowywaniem się do tej
:zystości, jeżeli za tanie pieniądze można dostać dru
towanych tyle, ile potrzeba, bez pracy I kłopota?
'rzyjdźcle do drukarni
Dziennika Chicagoskiego,
a pokażemy wam rozmaite bardzo gustowne gatun
ki papieru na zaproszenia do wyboru. Na żąda
nie redagujemy zaproszenia bezpłatnie.
141-143 W. Diyision St.
Ogłaszajcie się w Dzienniku CMcagos^inu.
J -

xml | txt