OCR Interpretation


Dziennik Chicagoski. [volume] (Chicago [Ill.]) 1890-1971, July 22, 1905, Image 5

Image and text provided by University of Illinois at Urbana-Champaign Library, Urbana, IL

Persistent link: https://chroniclingamerica.loc.gov/lccn/sn83045747/1905-07-22/ed-1/seq-5/

What is OCR?


Thumbnail for 5

SKALECZONY WRÓBEL.
(Bajka japońska.)
W czasach bardzo zamierz
chłych żyło w głębi gór sędziwe
stadło małżeńskie. Choć nie bar
dzo się wzajem sobie nadawali,
bo on był poczciwcem duszy po
dniosłej, a ona zgryźliwa i zawi
stna, przecie wlekli jako tako ży
wot społem i doczekali się powa
żnej starości.
Pewnego dnia siedząc jak zwy
kle przed chałupą, spostrzegł sta
ry, jak kruk uganiał się za mło
dym wróblem.Maleństwa piszczar
ło żałośnie z trwogi, a olbrzymi
drapieżnik, trzepocąc pożądliwie
skrzydłami tuż tuż nasadził się w
gotowości zadania dziobem cio
su śmiertelnego ofierze, ale pocz
ciwy starzec w sam czas przysko
czył i odpędził kruka, który gnie
wnie kracząc, wzniósł się w po
wietrze. Litościwy starowina za
brał wnet pisklę do siebie i ostro
żnie zaniósł do izby. Biedactwo
drżało tak trwożnie, że stary tu
ląc się i chuchając, pocieszał je o
pieką, a gdy wszedł do chałupy,
wnet włożył ptaszynę do klatki,
gdzie niebawem uspokoiła się i
przyszła do siebie, skacząc i ćwir
kając radośnie, a stary tymcza
sem przygotował mu przysma
ków domowych, od dnia zaś na
stępnego począł mu od czasu do
czasu klatkę otwierać, ażeby się
zbyt nie czuł w niewoli. Wróbel
poznał się na tej łaskawości, ko
rzystał ze swobody, skacząc i la
tając wesoło po izbie, a gdy uj
rzał kota. szczura lub innego nie
przyjaciela, umykał pośpiesznie
do swego schroniska klatkowego.
Stary sto pociech miał z mądro
ścią i dowcipem ptaszyny, zwła
szcza gdy widział jej przywiąza
nie do siebie i żadnej ochoty do
odbieżenia go, ku czemu przecie
miała tyle "sposobności na swobo
dzie. Polubił ją wielce starowi
na.
Nie tak wszakże było z jego
połowicą. Stare to pudło, wiecz
nie zgryźliwe i niezadowolone,
nie kryło się z nieżyczliwością
swoją dla ulubieńca mężowskie
go, z poclełba patrzyło na jego
dlań zabiegi i zozdrościio przy
smaków mu dawanych, a nawet
je odbierało ptaszynie, gdy stary
z domu wychodził. Są ludzie, któ
rych dręczy miłość, okazywana
dla innych, po prostu znieść nie
mogą tego ciepła tkliwego, które
ogrzewa serce ludzkie, a przeci
wnie rozkoszują się możnością
rozgoryczenia kogokolwiek. Do
takich należała i ta stara. Sam
widok ptaszęcia irytował ją;
zrzędząc i gderając, nienawistne
spojrzenia ciskała wciąż w stro
nę klatki; wreszcie gdy pewnego
dnia stary wyszedł z domu, dała
upust długo żywionej niechęci.
Mrucząc krzątała się po izbie, od
czasu do czasu rzucając groźne
spojrzenie w stronę klatki, gdzie
nic nie niepodejrzewający wró
bel skakał i poćwirkiwał radośnie.
Kobieta stała właśnie przy balii,
piorąc bieliznę, a wyprawszy,
przyniosła krochmal. Wróbel, wy
leciawszy z klatki, usiadł na brze
gu balii i począł dzióbać mączkę
krochmalową. Uniesiona pasyą
schwyciła stara nożyce i zamie
rzywszy się miała już zadać cios
śmiertelny ptaszynie; czy wszak
że tknięta sumieniem lub też w
zamiarze zgotowania wymyślniej
szego udręczenia, ujęła wróbla w
jednę rękę, a drugą nastawiła no
życe do wycięcia mu języka.
.Nie będziesz mi przynajmniej
teraz żreć i lasować przysma
ków ! — mruknęła przez zaciśnię
te zęby.
Ptaszę cofnęło główkę wstecz,
mimo to otrzymało głębokie cię- i
de w język i zapiszczało tak ,
przeraźliwie, że okrutna baba z
przestrachu opuściła ręce, a ono,
wyrwawszy się z izby, wyleciało
w świat daleki.
Gdy po niejakim' czasie stary
powrócił do domu, opowiedziała
mu całe zajście, wyburczawszy
jego samego w dodatku za to, że
się ujmuje za takim mizernym
nicponiem, jak gdyby tu szło o
coś ważnego.
— Pozbyłam się przynajmniej
tego żarłoka i próżniaka, co mi
przeszkadzał w domu! — mówi
ła, sapiąc w oburzeniu.
Stary wszakże był tak zgryzio
ny zajściem, że zdobywszy się na
odwaflre. ooczał bez oarródek wv
rzucać swej połowicy brak lito
ści dla biednej ptaszyny i grozić
jej karą nieba. A wygadawszy
się, wyszedł z izby, siadł przed
chałupą i począł rozglądać się
dokoła, azali nie spostrzeże i nie
przywoła ptaszyny napowrót. I
tak czynił codziennie, ale napróż
no; ptaszka jak nie było, tak nie
było. Stary uznał go za stracone
go na zawsze i poddał się swemu
losowi.
Dużo od tej chwili czasu upły- 1
nęło, gdy w pewien letni słonecz
ny dzień stary nasz wyszedł z do
mu i powoli powlókł się ku la
skowi, aby w cieniu zarośli jego
szukać ochłody przed skwarem.
Piękny gaj bambusowy rozciągał
się przed nim i tam też skierował
swe kroki. Znalazłszy się w głę
bi, ujrzał nagle przed sobą ogród
cudowny, którego dawniej nie
widział. Zdziwiony, jął się roz
glądać dokoła i wreszcie spo
strzegł miluchny domek i wycho
dzącą z niego prześliczną, uśmie
chniętą dziewczynę. Kroczyła
właśnie przez ogród, a doszedł
szy do furtki, rozwarła ją i wita
jąc przyjaźnie przybyłego, odez
wała się doń:
— Wejdź tu, proszę, stary, ko
chany przyjacielu. Przecie znala
złeś mnie nareszcie! Jać to jestem
ten mały wróbel, któremuś był
życie uratował i dałeś tak gościn
ny przytułek.
£>tary z radości Kiasnąf w ręce,
a przyjąwszy zaproszenie, gdy j
wszedł do ogrodu i następnie do
wnętrza domu, nie mógł się dość
nadziwić temu, co widział. Tym- i
czasem dziewczynka posadziła go
na pięknem wezgłowiu i podała 1
mu mnóstwo łakoci, których da- |
wniej nie jadał; przyczem obsłu
giwała i gościła go tak przyjaź
nie, tak troskliwie, z tak wdzięcz- ;
nym uśmiechem, że stary z roz
rzewnienia zanosił się od łez i
śmiechu. Zaledwo uczta zakoń
, czyła się, ujęła dziewczynka w
ręce lutnię, a przywoławszy swe
towarzyszki, urządziła muzykę i
tańce. Czas tak mile i rozkosznie
upływał na zabawie, że stary się ,
ani spostrzegł, jak zmrok zapadł, i
ani też do głowy mu nie przyszło
myśleć o zrzędzeniu połowicy za ;
jego tak późną włóczęgę. Co wię- ,
cej, zachwycony gościnnością i
przyjęciem, przyjął chętnie za
prosiny pozostania na nocleg.
Spał też na bogatej wygodnej ma
cie, którą mu rozesłano na podło
dze, a spał wybornie aż do ra
na. Dopiero gdy wesołe promie- |
nie słońca poczęły na dobre za
glądać przez zarośla bambusowe,
pomyślał o powrocie. Żegnał się
wiec, dziękując za gościnne przy
jęcie i zabierając się do wyjścia.
— Cóż to ty myślisz, że ja cię
tak bez żadnego upominku pusz
czę?! — odezwała się dziewczy
na zu śmiechem, przynosząc mu
do wyboru dwa pudełka, jedno
małe i lekkie, drugie duże i cięż
kie. Stary, jak zwykle skromny,
wybrał mniejsze, pożegnał się je
szcze raz serdecznie i odszedł, od
prowadzony uprzejmie przez pię
kną dziewczynę aż do skraju o
grodu.
Z wezbranem od rozrzewnie
nia sercem wracał teraz do domu,
pełen błogich marzeń i wspom
nień. Co go mógł obchodzić wo
bec tego harmider i gwałt, z ja
kim się baba rozwydrzyła na nie
go, gdy wszedł do izby. A moż
na też sobie wyobrazić, co tam
za piekło być musiało!
— Niech się wygada i wysapie
— pomyślał sobie — to albo jej
lżej będzie, albo się zmęczy i u
stanie.
Tak się zawsze pocieszał, a te
raz tem bardziej. Spokojnie sobie
nałożył fajeczkę i zapalił, a pyka
jąc raz po raz i wypuszczając z
ust obłoczki dymu, wspominał o
miłym wróbelku i cudownej, a
tak poczciwej dziewczynie, która
nie zapomniała o starym przyja
cielu. Gdy tak długo marzył,
wzrok jego wreszcie padł n i trzy
maną w ręce szkatułkę. Zdjęty
ciekawością jął ją powoli otwie
rać, a gdy ją otworzył, blask
stamtąd łuną go uderzył, wpra
wiając w nieopisany podziw: sa
mo złoto i klejnoty zalegał1/ wnę
trze pudełka. Stara na widok ten
przyskoczyła pośpiesznie, wysy
pała całą zawartość na podłogę,
jęła skrzętnie wybierać stamtąd
same klejnoty i z przymileniem
rozpytywać męża o całą histo
ryę. Stary chętnie zadość uczynił
i
jej żądaniu: z całą otwartością i
dobrodusznością szczerze opo
wiedział całe przyjęcie, nie pomi
jając najmniejszych szczegółów.
Lecz gdy rzecz doszła do dwóch
pudeł, gdy stara dowiedziała się,
że gość wybrał w podarunku
mniejsze pudełko,a większe zosta
wił rozpoczęło się gderanie i my- j
cie głowy po dawnemu. I trwa
ło to tak długo, aż musiał jej opi
sać dokładnie całą drogę do za
czarowanego ogrodu i domu. Nie ■
namyślając się długo, włożyła na j
siebie stara sekutnica co najprze
dniejsze szaty i niebawem puści
ła się w drogę. Tak wszakże by- j
ła zacietrzewiona myślą o owem
wielkiem pudle, że zmyliła drogę,
i dopiero po wielkich kołowa
niach i błądzeniach dotarła wre
szcie do przybytku wróblego. Na
widok ogrodu cudownego zabiło
tak gwałtownie w niej serce a
pożądliwość do tyla nią zawład
nęła, że zapominając o przyzwo
itości, ani myślała nawet pukać i
prosić o pozwolenie wejścia do
domu, lecz obcesowo tam wpadła
jakby do swego własnego miesz
kania.
Wróble bardzo się strwożyły
takim impetem, a cudowna pan
na, poznawszy w starej wroga
swego, długo naradzała się z to
warzyszkami — co począć i jak
postąpić. Nie wypadało przecie
tak po prostu wyrzucać starą z
domu, z uśmiechem tedy wyszły
na jej powitanie. Nie poskąpiono
jej ciast i wina w ugoszczeniu. A
gdy stara z pośpiechem i łapczy
wością to pochłonęła, myślano, że
się całe przyjęcie skończyło i że
się jej pozbędą. Ale gdzietam!
— Czy nie będziecie łaskawe
dać mi jakiego upominku na po
żegnanie? — zagadnęło wprost
pożądliwe babisko, widząc, że
wcale jej nie myślano zatrzymy
wać dłużej.
— Bardzo chętnie — odrzekła
piękna dziewczyna. I wnet kaza
ła, tak samo jak dla starego, przy
nieść dwa pudła do wyboru.
Nie namyślając się, chwyciła
stara wielką szkatułkę, wzięła ją
sobie na plecy i skwapliwie poże
gnawszy gospodarzy, wybiegła
pospiesznie z domu.
Mimo wszakże pożądliwości,
sprawa z pudłem nie wypadła
zbyt łatwo. Stawało się ono co
raz cięższem w drodzc( tak że
stara, stękając i pocąc się, przy
stawała co chwila dla odpoczyn
ku, mozoliła się, ciągnęła, jęcza
ła, raz i drugi upadła w lesie i tyl
ko podsycana wciąż myślą o zdo
bytych skarbach, po nadzwyczaj
nych i długich wysiłkach dowlo
kła się nareszcie do chałupy. Za
ledwo próg przekroczyła, upadła
bezwładnie na ziemię, ciężko ro
biąc piersiami jak miechem. Zale
dwo trochę przyszła do siebie,
zerwała się na równe nogi i z o
gniem w oczach a drżącemi ręko
ma jęła otwierać ciężkie pudło.
Zmrok wieczorny był już oddaw
na zapadł, ale stara wcale nie my
ślała zapalać światła, lecz gorącz
kowo przewracając pudło na
wsze strony, potrząsała niem i
szarpała, aby wieko oderwać i o
tworzyć. Wreszcie po wielu usiło
waniach oderwała je. Lecz o
zgrozo! Zamiast spodziewanego
złota i klejnotów,wy skoczył stam
tąd potwór okropny z ciskającym
iskry płomienne wzrokiem, z ga
dzinowym ogonem i dużemi szpo
nami, a wyskoczywszy, rzucił
się z impetem na przestraszoną
babę i jął ją dręczyć, smagać i
dusić, iż straciła przytomność.
o
— Berliński "Lokalanzeiger" dono
si, że szajki bułgarskie w Macedonii
od początku .wiosny zamordowały 23 i
serbskich duchownych, 32 nauczycieli
i przeszło 400 innych osób.
DR. W. 5. SCHRAYER, i
Polski Lekarz i Chirurg.
Ul Noble St. Teł. Monroe 1554
Specyalista we wszystkich chorobach męż- j
czym, kobiet i dzieci. Jeżeli w»§ inni nie ule- i
c*ą przyjdźcie do mnie. — Godziny <.fieowe: !
do 9 no o, od 1—9 niec*. Proazą dóbr/.a zau
ważyć nr. domu i przyjflć wprost do ofieu. I
Przyjdźcie
do mnie Jelell cierpicie na Jakv
kol wiek chorobą oka. Jestem
doświadczonym okulisty, wi(ł<>
UlU^ę v>ttui fjiuuutr
wiedne okulary (od 1.00 wyżej)
albo dać potrzebne medycyny.
Leczą choroby uezu, oczu,
gardła i płuc, oraz wszelkie do
legliwości mężczyzn, niewiast
i dzieci. fcgiaujlnicjra darmo.
Prof. Dr. A. Ramser,
456 Milwaukee Ar. blisko Chicago at.
Gdzie koło Godz. oflsowe:—od Ptej rano do 0teJ
iświatłasią wipcz. każdego dnia; w Wiedział*)
obracaj*, od #tej rano do Sciej po południu.
WM. E. HATTERMAN,
768 MILWAUKEE AYENUE.
Pożycza Pieniądze
na properta na nizki pro
cent w jakichkolwiek su
mach od $200 do $20,000.
SKARBIEC OCHRONNY, PUDELKA $3 ROCZNIE.
Milprankco Are. I Paulina Ul. Wypołnlamy zamówienia listowne l telefoniczne.
lasze zapasy muszą i beda zmniejszone
Ostatni dzień przed obliczeniem inwentarza.
Znowu czynny Poniedziałek zarządzony. — Mą
dre ^.jspopio nawykło są do uważaniu naszych
Poniedziałkowych Bprzodafcy Jako niezwykła
■ sposobności oszczędnościowe. Takie ceny jak na
Vj[t stępujące muszą apelować do wszystkich którzy
cenią prawdziwą wartośd 1 oszo^ędnosd.
Spiszemy inwentarz 1-po Sierpnia. — Olbrzymie
zniżenie cen uh letnich towarach ozynią kupowa
nie właśnie t^raz nadzwyczaj interesujucem I
—— korzyatnem. Po prawdziwe, wielkie taniości,
fj? dzisiaj, jutro l zawsze, Idźcie do Wle
boldta.
Za yard pięknego
zefirowego glngha
mu, resztki od 4 do
8 yardów — w wl<}
kazej cząścl niwę
prążki 1 glmlkio
— warte z całego
kawałka 12>^o
yard.
Aby wyprzedać
re9/.tę naszych haf
towanych voilea 1
ozdobnych ntłaso
w y c h prążkowa
nych noveltiea —
materye sprzeda
wano po 25c yard
— 3000 yd. po
40 cal, na pół wełniane materye na suknio ; 12h yd
36 cal. śmietankowe duńskie sukno 2110 w 15C yd
Męzka odzież spodnia _ł',;w"'°'':!.T.dop"!/.M"''n'lsut';2.r.7. 12%C
Damska odzioż spodnia 2%C
Damskie pończochy —1lłi,n8,{iec/8rne,,awelnicowePońcs:ocl,>'bez8/wu~;vartereKiiii,rnia ioc—teraz gjj pgpa
Dziecięce poiloiochy 3C Para
Damskie chusteczki 2C
25 Kawałków jedwabiu Z 25C yd
Damskie sznurówki ^.?';tńT!'.V"no."?MV.d.amskl':a IPC
Damskie bluzki — ^śe^oiupletne xapisir damskich batystowych i ^in$;hauiowvct] bluzek—wybór— 25C
Damskie bluzkowe ubrania ^ffBpow,"<uk^ $2,95
Damskie repry ~T J)er'tft'owe—z marynarskim kołnierzem—tus emką obszyte—falbana u ap idu— 6 8C
DuŻe kołdry — P'we ^awe^n'cowe—•z trwałego koloru 7. o/d)bnrj burtą—warte 75c |iara— fj
' / ' r
Fredziowane huck ręczniki ^.loru-z CZerw0nq bong-is^s 7%c
Dziecięce brunatne trzewiki 69C Par»
Męzkie oxford9 ~ ~ 7. !"."e 8Ł0°~ 98C Para
Męzkie $1.25 spodnie T."".'.?'.:5"'''"" 79C p*r«
Chłopięce 50c spodnie do kolan 19c para
Order
na Groserye
za Dolara
2 funty najlepszego Cut Loaf albo 15c puszka
pros/ku do pieczeul
4 funty najlepszego mielonego cukru za
Dwie 2 funto.-e paczki "Oriolo" białej kaazy za .
1 Butelka ekstraktu—Vanilla lub Cream, albo
słoik słodkich ogórków
Pajntowa butelka Monarch wiśinieniteso
CiitBUpu albo puszka Importowanych sardy tików
1 Funt najlepszego japońskiego heatl ry*n za. .
1 Słoik czystej preparowanej musztardy albo
14 gMl »n. kruka aminonin
1 Paczka Wieboldta najlepszych Parlor zapałek..
2 Funtowa paczka "Honor" marki najlepszych
Santa Clara śliwek
.. 6c
,...10o
... lOc
I0C
lOc
lOc
...14o
20c
SI.00
"gaTen^
Cały Order ▼
za
MĄKA
Waphburna, Gold Medal albo
Wleboldtu nnjleprza
b^c/.ku ? 6.00
putentowa- ^ bec/ki .00
na mąka — 14 beczki 81.50
"Liberty" mączka — daji najlepBzy QQn
połyek —5 ft. pudełko £3u
KAWA ll°yftl ^ava * Mocha kawa
■ — reg ul. 25c gatun
ku funt po...T 2lc
Runkel Bros. kakao — % fun- . _
towa puszka za |qQ
S7YNKI 8:30 dolOrane Ue-wey
»» — pokrajane na tą
danie— funtpo.... |uC
Xr. 1 suęar cnred kallfornlj
akie szynki funt po 1*2, t
M. IDZIKOWSKI,
784 Milwaukee Ave.
Pierwszorzędny
Zakład
Krawiecki. .
Zaopatrzony znacznym zapasem jak najświeższych, najmodniejszych wiosennych materyi, wy
konuj# wszelkie ubrania nnjzkie najdokładniej. ........
Ceny bardzo przystępne.—Wykończeni* ntdxwytMj itftrannf.
DR. N. SCHRAYER,
POLSKI
DENTYSTA.
Doórce wykonuje wszelki* prac© podług najou^
•zejfo •yrfemu, i po mJbJMmJ cwle.
*88 MILWAUKEE AYE. iCENTEB*
Godrinr oflcowt: od t »»o do t wtm*.
w Hlłdłlel* oj I mo do * po poi

xml | txt