OCR Interpretation


Dziennik Chicagoski. [volume] (Chicago [Ill.]) 1890-1971, August 19, 1905, Image 3

Image and text provided by University of Illinois at Urbana-Champaign Library, Urbana, IL

Persistent link: https://chroniclingamerica.loc.gov/lccn/sn83045747/1905-08-19/ed-1/seq-3/

What is OCR?


Thumbnail for 3

ULICZNIK PARYSKI.
(Opowiadanie z.czasów komu
ny).
■ —
Działo sie -'czwartek v 2$
maja 1871 roku— inówi| generał
Dauvernon, dzielny' weterańT t-j
byłem wówczas kapitan-fem w szó
stym pułku?- linowytri, bo walcząc
z Komuną, mieliśmy przeciw so
bie i starców i kobiety, a nawet
dzieci. *
Bóg jeden wie, z jakim wysił
kiem ulica Rivoli była prawie
zdobyta.
Mieliśmy dotrzeć aż do placu
Lhateau - 'Eau i do Bastylii, by
zepchnąć tłum z pomocą wojsk
Ladmirault'a, Cissey'a i~Vinoy'a.
Na mapie wydaje się to bardzo
łatwem, ale proszę spróbować z
bronią w ręku!
Pułk piąty miał prowadzić je
dnocześnie akcyę w trzecim cyr
kule miasta, posuwając się wą
skiemi i brudnemi uliczkami sta
rego Paryża, a mianowicie: uli
cami św. Marcina,Beaubourg, du
Tempie, des Archives, Vieille- du
Tempie i t. d.
Mój oddział został przezna
czony do oczyszczenia ulicy du
Tempie, prawdziwego gniazda
powstańców Barykady co sto
kroków — na wszystkich rogach
ulic musieliśmy je zdobywać ba
gnetem, jedną po drugiej.
'Żołnierze rewidowali wszystkie
domy, w których okienice nie by
ły otwarte, lub okna zamknięte.
Czarni od prochu komunardzi u~
mierali, można im to przyznać,
odważnie.... z uśmiechem na u
stach stawali oni sami pod mu
rem, sami odsłaniali ubranie na
piersiach.... Bez imienna krótka
salwa.. i szło się dalej!....
Zburzyliśmy barykady na uli
cach Montmorency i Chapon; po
wstańcy schronili się ku dzielni
cy Tempie. Była druga godzina
po południu, słońce piekło dotkli
wie, pot spływał nam po twa
rzach ; chc4c odpocząć chwilę i
przekąsić cokolwiek, zatrzymali
śmy się za barykadą na ulicy
Chapon; z bocznych ulic docho
dziły wystrzały £—• tu, gdzieśmy
byli, uspokbiło się stosunkowo,
lecz mieliśmy się na baczności i
broń była nabita. t
Nagle zobaczyliśimy nadbiega
jącego żołnierza, wysłanego prze
zęmnie na zwiady na ulicę Pa
stourelle i des Graviliers; wdra
pał się na barykadę, wołając:
— Baczność, kapitanie, komu
nardzi nadchodzą ulicą Pastou
relle!
Rozkazałem żołnierzom uszy
kować się w milczeniu za bary
kadą. sam zaś wdrapałem się na
barykadę, zrobioną pośpiesznie z
bruku, materaców, mebli, kilku
powozów i patrząc przez otwór
umyślnie pozostawiony — czeka
łem. ...
' Nagle zjawił się na rogu ulicy
Pastourelle chłopiec mniej wię
cej piętnastoletni, miał na głowie
czapkę gwardzisty narodowego,
za pasem czerwonym, który ob
ciskał jego niebieską bluzę, świe
cił rewolwer, prócz tego miał sza
blę przy boku, a w ręku karabin.
Ulica, zasiana tu i tam zwłoka
mi komunardów, wydawała się
spokojną to nasunęło mu do
mysł, żeśmy opuścili barykadę, u
dali się przez Montmorency albo
ulicą Hauriettes w dalszy po
chód, uczynił przeto gest przyzy
wający, poczem zobaczyłem wy
chodzących nagle z za rogu ulicy
około pięćdziesięciu powstań
ców; złożyli oni chwilową nara
dę, po której dzieciak pobiegł ku
barykadzie na wywiady.
Widzę go teraz jeszcze....
zbliżał się ku nam — dumny z
ważnej roli, — reszta pozostała
na miejscu z palcem na cynglu;
raz jeszcze zaleciłem milczenie
moim ludziom ruchem oczów i
ręki. ....
•Malec wskoczył w dwóch su
barykadę i oniemiał, spostrzegł
szy
— Nie i krzycz, •' bo -argmiesz!
Korzystając „z. jego zdumienia,
uchwyciłem/go za nogę i rzuci
łem w dół barykady po naszej
stronie— ży wy, jak iskra, na
tychmiast się podniósł, i nim zda
łano mu przeszkodzić, zrobił- so
bi6z obu rąk trąbę rfc&yknął że
wszystkich sił.:
— Nie można iść! Jest wojskoI
Podczas gdy żołnierze wdra
pywali się na barykadę, komu
nardzi znikli na rogu ulicy, ocale
ni przez malca
"T\ ' f
Dwóch ludzi rozbroiło chłopa
ka. i .„-i'" " !•
" ..By} .ta typr paryskiego uliczhir
ka, blondyn, z. nosem Zadartym,
1 spojrzeniem ;bystrem i zuchwa
łem. v- '
Żarto.Wał teraz mówiąc żargo
nem brukowym:
— Dzisz go!.... cóż tę, riie
można w biały dzień wracać do
domu ! Ja tu mieszkam w sąsiedz
twiey przy ulicy Saint-Ąvoye.
— Ach, ty łobuzie jeden — za
wołałem — to ty wracasz niby do
domu, a to co? coś ty. z tem ro
bił?— i-wskazałem na przybór
wojenny.
— Bagatela!.... To ci dopiero
dziw! — odparł, jeszcze wciąż
żartując — wie pan, czasem mo
żna mieć spotkanie nieprzyje
mne. ^. .1
— Tak — rzekłem, by coś po
wiedzieć — masz racyę, a teraz
dalej, pod mur!......
Rozkazy były wyraźne, każdy
powstaniec, wzięty z bronią w
ręku, miał być na miejscu roz
strzelany.
Już go ludzie odprowadzali,
gdy zwrócił się do mnie:
— Wie pan, panie oficerze, to
nie androny, co panu mówię,
wracałem do domu, patrz pan,
oto dowód...
Wyciągnął z kieszeni sreorny
zegarek, owinity w papier.
— To jest zegarek mojej ma
tki, która tu w sąsiedztwie jest
stróżką dala go do naprawy
do zegarmistrza przy ulicy Porte
poin, a ja poszedłem go odebrać...
Czy pan nie pozwoliłby, żebym
go odniósł? Za dwie minuty
wrócę . .. :ł
— Kpij zdrów, mój chłopcze...
— Przysięgam panu, wrócę!
— Bajki pleciesz!.... Nigdy
ci matka nie da powrócić.
— Niby ja powiem po co!
Przeklęty smarkacz- wy
dawał mi się,szczery i litość ode
zwała się we mnie.... taki mło
dy i jak go tu rozstrzelać!.,...
— Dalej — rzekłem, pewien że
nie wróci — załatw swój interes
i wracaj co żywo jazda!....,
. — Dziękuję panu, panie ofice
rze .....
Popędził jak szalony ku uliczce
Sainte Avoye.
— Dalej w drogę! — zakomen
derowałem .po chwili.
Żołnierze zaczęli się zbierać;
mieliśmy ruszyć ku wskazanemu
punktowi.
— Panie kapitanie, a ja! Zapo
mniał pan o mnie.... Niech pan
wybaczy, nie chciano mnie pu
ścić
Odwróciłem się — to był ten
przeklęty malec, rozczerwienio
ny, zdyszany, bo biegł, by zdążyć
na czas Sam stanął pad mu
rem, twarzą do nas, spokojny i
pełen prostoty....
— Jestem gotów!
Poszedłem do niego i położy
łem mu rękę na ramieniu, sądził
zapewne, że chcę odwrócić go
twarzą do muru i rozstrzelać
mierzą w plecy. Spojrzał na mnie
ze łzami w oczach.
— Ach panie, ja się nie boję,
nie jestem tchórzem!
— Wiem o tem dobrze, ty ra
ku, wiem dobrze!.....
— Precz, niech cię gdzieindziej
rozstrzelają łobuzie jeden! zmia
taj. ...A spiesz się!....
Tym razem odchodził powoli,
bez pośpiechu, z rękami w kiesze
niach, odwracając się od czasu
do czasu, by popatrzeć na mnie,
z taką miną,jakby się pytał sam
siebie, co to ina znaczyć — wszel
kie pojęcia jego o prawie i spra
wiedliwości zostały nagle za
chwiane
Przyszłość wierze w to najmo
cniej — jest w rękach tego, kto
potrafi kierować olbrzymią siłą,
która drzemie w masach.
- , * J. Maurevert.
»_ « ■ ■ i. 0 rr
~ LYNCH.
tt :
Obszerne historyczne i staty
styczne studyum o lynchu, pió
ra J. E. Eutlera, wyszło w druku
u Longmana, --Gripeną'i spółki. Z
dzićła t egew>j mli je rny następu
n o c z Jn >x'hbardzo rzadkich
tylko wypadkach zgrzały się
< bezprawne wyroki tylko wy
padkach przez zbiegowiska lu
dzi albo komitety ludowe; nato
j miast ipojawiaBy się kary chło
sty lżejsze lub cięższe, z któremi
. często łączono nakazy opuszcze
nia danej okolicy. Także Karol
Lynch z Lynchburga we Wrigi
nii, u podnóża Gór Błękitnych
— od którego zwyczaj „wyro
ków ludowych" otrzymał nazwę
— propagował tylko chłosty i
wygnania z kraju. — Lynch był
kawalerem; przyłączywszy się
do powstania utworzył rodzaj
trybunału tajemnego przeciw ko
niokradowi dla którego uzyskał
bezkarność w r. 1782 od prawo
dawczego zgjromadzenąa Wirgi
nii.
Lokalna początkowo nazwa
lynch law, rozszerzyła się naj
pierw na Zachodzie, a około r.
1830 była już w całym kraju w
powszechnym zwyczaju. Wła
ściwie nie wiadomo dlaczego,
gdyż Lynch nie był ojcem są
dów lynchowych, które przed
tem i współcześnie znajdowały
zastosowanie we wszystkich
państwach Stanów Zjednoczo
nych. Niekrwawy lynch, tj. lże
nie i chłosta, wraz z wygnaniem
z danej okolicy, utrzymał się je
szcze do dziś dnia w całym kra
ju, zwłaszcza w wiejskich powia
tach, lecz już nie pod mianem
lynchu. Uprawiających ten ro
dzaj lynchu, nazywają teraz naj
częściej „białymi kapturami'',
albo też ,regulatorami"," którą to
nazwę nosili już w XVIII wie
ku.
Od samego początku, tak przy
niekrwawej, jak później przy
krwawej formie lynchu, rozróż
niono zawsze dwa jego rodzaje:
jeden w słabo osiedlonych miej
scowościach na granicy, posu
wającej się na zachód cywiliza
cyi i drugi, w starych Stanach.
Pierwszy rodzaj był wobec bra
ku sądów niezbędny. Odpowie
dzialność spada na całe społe
czeństwo, nie troszczące się o za
prowadzenie porządnej aclmini
stracyf państwowej, nie zaś na
pogranicznych kolonizatorów,
którzy działali pod wpływem ko
nieczności, podobnie jak komite
ty, które czuwały nad porząd
kiem publicznym w Kalifornii w
r. 1851 i w 1856. Wprawdzie pó
źniej także i na Zachodzie przy
bierały sądy lynchowe nierzadko
postać ogólnego bezprawia, jak
n. p. we Wyoming podczas walki
o bydło z początkiem r. 1890, w
ogólności jednak sprawiedliwość
lynchowa na Zachodzie podnio
sła tylko romantyczność życia
wśród pustkowia.
Zgoła inaczej przedstawia się
ten zwyczaj w dawrri^jszych czę
ściach Stanów Zjednoczonych,
gdzie wzrósł do zatrważających
rozmiarów, najpierw przed i pod
czas powistania przeciw Anglii,
a potem znowu około 1830 r.,
kiedy kwestya niewolnictwa po
raz pierwszy rozbudziła nieprze
jednaną zawziętość.
Anarchia przybrała potworne
formy. Wyrażenie lynch law o
trzymało wówczas dopiero ogól
ne znaczenie. Trzeci okres za
czął się w południowych pań
stwach po wojnie domowej, kie
dy wybujała nienawiść rasowa.
W tym czasie murzyn stał się
właściwą ofiarą sądów lyncho
wych. I jeszcze w roku 1876 mia
rodajny słownik Webstera przez
lynch rozumiał tylko chłostę, a
na zachodzie pojęcie to przybie
rano ogólnie znaczenie ludowego
wyroku śmierci; odtąd zaś tak
się zmieniło znaczenie tego sło
wa: że „złynchować" znaczy wy
łącznie obecnie „zabić". Pod
wpływem rasowych przeci
wieństw, system lynchu nabrał
cećh dzikości, jaka dawniej tyl
ko wyjątkowo się ujawniała.
Mjisowe lyncho^anja z ostat
nich -dziesiątce lat byłyi raczej
wynikiem nienawiści rasowej,
niż — jak twierdzono — konie
czności ochrony białych kobiet.
Z pośród murzynów,którzy od r.
'1882 ulegli lynchowi, zaledwi®
trzecia część była obwinioną o
znieważenie białych kobiet. Za
czasów niewolnictwa nadzwy
czaj rzadko -^(Tarzały się wypad
ki lynchowania. t. j. zabijania
murzynów. 1 tak od r. 1830—40
^y^ie.niąją^zy ^wypadki spale
nia ; od r. 185(^-60 naliczono 38
'wypadków lyiichu a pomiędzy;
tym 13 spaleń.
Według zestawień rocznych
„Trybunę z Chicago", od r.
1882 do 1903 padło ofiarą lynchu
t. j. zostało zabitych 3,337 osób.
Największą ilość wykazują la
ta 1884 (2n) i 1892 (235). Ka
rę lynchu wymierzano w -najwię
wszej ilości wypadków za zbro
dnie morderstwa i gwałtu; kara
no także w ten sposób złodziei,
zwłaszcza koniokradów i podpa
laczy. Według własnych wyka
zów Eutlera, zostało od r. 1801
do 1897 spalonych 7 osób, w r.
1899 trzy w 1901 r. jedna, w r.
1902 sześć, w 1903 r. dwiev a w
1904 r. cztery, wykaz ten jest je
dnak niezupełny. W każdym ra
zie z wykazów o sposobie trace
nia można przyjść do wniosku,
jak słusznie zauważył Eutler, iż
objawia się dążność do coraz cię
ższych kar.
Opinia publiczna zwróciła się
przeciw lynchowi po raz pierw
szy oko-ło roku 1890, a mianowi
cie skoro w marcu 1891 r. jede
nastu Włochów zostało w mie
ście New Orleans powieszonych,
a wkrótce potem w maju spalo
no jednego murzyna w Texas.
Urządzono nawet wtedy osobne
pociągi dla przewiezienia kobiet
i dzieci, pragnących ^się przypa
trzeć egz<ekucyi. Panna> Wells,
murzynka z Memfis, miała w
tej kwestyi w Anglii w latach
1893 i 1894 cały szereg odczytów
które poruszyły opinię publicz
ną. Od roku 1893 zaczęło też pra
wodawstwo w południowych
Stanach wprowadzać srociKi za
pobiegawcze przeciw lynchowa
niu. Rozszerzono w tym celu od
powiedzialności właściwych u
rzędów oraz zagrożono surowe
mi karami, nawet karą śmierci,
za przekroczenia wydanych prze
pisów. Stosunkowo jednak nie
wiele tylko Stanów zajęło się e
nergicznie tą kwestyą, a nawet i
w tych niewielu nader rzadko
czyniono próby zastosowania no*
wych ustaw. Jeżeli można zau
ważyć pewne zmniejszanie się i
lości wypadków lynchu, to przy
pisuje to Eutler wyłącznie opinii
publicznej, tylko bowiem ta o
statnia — według jego zapatry
wania — może doprowadzić do
zupełnego wytępienia okrutnego
zwyczaju.
o :—.
" Nowy materyał wybuchowy.
Współzawodnictwo w ulepsza
niu materyałów wybuchowych nie
daje spokoju wynalazcom. Po lid
dycie i "szimose", którego strasz
nych skutków doświadczają u
czestnicy wojny obecnej na Dale
kim Wschodzie, przychodzi kolej
I na nowy materyał wybuchowy,
I nazwany "dunnitem"; tajemnicę
jego składu nabyły niedawno St.
Zjednoczone za olbrzymią sumę.
Gdy granaty, liddytem napełnio
ne, pękają na 30 części mniej wię
cej, pociski, zawierające taką sa
mą ilość dunnitu, rozlatywały się
podczas dokonywanych prób na
2,000 do 3,000 kawałków. Nadto
skutkiem wywołanego wybuchem1
| olbrzymiego rozcieńczenia powie
trza u zwłok znajdujących się tuż
w pobliżu, następowało pękanie
naczyn krwionośnych i miękkich
części ciała, chociaż odłamki po
cisku ich nie dotykały. Bloki gra
nitowe zamieniały się w proch,
w murach fortów wyrywał "dun
nit" .wielkie otwory, a nie ostał
się jego działaniu nawet najgrub
szy pancerz okrętu.
BEV. C. S. QUIN^.
St. Louis, Mo., 25go lutego, 1905 T.
Słowa pochwały dla firmy Kobolo Tontk
Medicine Co., Chicago, III.
Do cierpiącej ludzkości!
Cierpiałem przez kilka lat na cho
robę sercową, i ogólne osłabienie,
lecz nie mogłem doznać żadnej ulgi
aż na szczęście dano mi Tonik Kobo
lo, dzięki któremu czuję się tak zdro
wym jakr nigdy w życiu.
Nic dziwnego że polecam tę medy
cynę z całego serca. Wiem że ona
przyniesie Tadóść i szczęście nie je
dnej cierpiącej rodzinie, tak jak mnie
uszczęśliwiła.
Bardzo wdzięczny jestem firmie
Kobolo Tonie Medicine Co. i pozo
staję (Ks.) C. S. Quinn, East St. Louis.
Butelka tego lekarstwa kosztuje fil .CO, a nabyć
Je można we wszystkich aptekach lab u Kobolo
Tonie Medialne Go., 826 Milwaukee At*., Chicago.
pamiętajcie
ZE wszystkich dzielnic miasta przy.
chodzą po meble, piece, dywany,
itp, do (rur. -
A. KLIMKA,
629-631 Noble ul.
Dlaczego? Dlatego, że sprzedaje tyl
ko dobre I trwałe towary po cenach
tańszych niż w jakimkolwiek Innym
składzie w mieście.
Klimek prowadzi swój interes wtem
samem miejscu przeszło 10 lat 1 w ca
łym tym czasie nie znalazł się żaden
człowiek, któryby powiedział, że Kli
mek się z nim niedobrze obszedł albo
niesumiennie go traktował. Klimek
sprzedaje więcej towarów aniżeli nie
które tak zwane "duże składy mebli"
przy główniejszych ulicach. Ale lu
dzie wiedzą gdzie najlepiej kupić mo
gą 1 dlatego Klimka znajdą nawet na
Noble ulicy.
Rodacy 1 Kupujcie tam, gdzie oce
niają waszą klientelę—kupujcie u
A. KLIMKA,
629-631 Noble ul.
Specyalna Sprzedaż!
Rzadka Sposobność!
120 Fortepianów
dobrze znane wyroby—mnezą być wy
przedane w tym miesiącu, dlatego przyjdici*
wcześnie a zaoszczędzicie sporo pieniędzy na
waszem zakupnie. Wymieniamy tutaj kilka
z naszego wielkiego mnóstwa zdumiewają
jących taniości ofiarowanych podczas tej
sprzedaży.
Jeden Kimball fortepian, <5QP; fifi
trochę używany , $00.UU
Jeden Steinway fortepian, $95 00
Płforrte8Kdn.y Cab.!# $110.00
Dwa Bauer fortepiany, $85.00
Pięćdziesiąt "sąuare" fortepianów, najpię
kniejsze wyroby w kraju, po flO, gil,
$20, 130 i wyżej.
Pamiętajcie żo jast to specyalna sprzeda*
a my z naszej strony zaręczamy wam, io jeże
li przyjdziecie rychło, to przekonacio się te
podobnie wielkiej sprzedaży w Chicago jesz
cze nie było.
Płhclć można za "upright" fortepiany $5.00
gotówką i gl.OO tygodniowo, a za "sąuare"
fortepiany $1.00 gotówką i SOc tygodniowo.
Kie zapomnijcie adresu.
157 W. MADISON ULICA,
blizko Halsted ul.
Otwarte wieczorami.
Polski zakład daje
najlepszą gwaran
cję dobrego 1
trwałego wykoń
czenia prac artystycznie bo ma 17 lat
praktyki w tym interesie. Najnowszy
styl we wszelkich wyborach teraz za
stosowany. Dwie obszerne galerye to
jednym domu z dostatnią obsługą od
różniają nasz interes od wszystkich in
nych zakładów, prędkiem fotografowa
niem w natłoku dni świątecznych i we
selnych. Ceny I
dodatki są te sa
me co w innych
małych zakła
dach.
FOTOGRAFIE!
NIKLAS & GO.,
589 Milwaukee Av.
F. PAMM,
Kraków, Zielona 3,
EUROPE-AUSTEIA.
wyeyła eławne w całym świecie znane ze
garki kieszonkowe Itoikopfoir* dokładnie
na minutą uregulowane, 2 dolary. Te same
prawdziwe patentowane. 4 dolary. Te sa
mo 7. 3ma srebrneml kopertami urządow
nie stemplowane, 5 dolarów. Te same pra
wdziwo patentowane, 7 dolarów. Łańcu
szki srebrne urządownie stemplowane, 1
dolar; mocniejszy, 14 dolara, bardzo mo
cny, 2 dolary.
Przy obetalunku należy kwotę przystać.
Opłata od paczki wynosi do Ameryki 60c.
Na żądanie wysyłam darmo opłatnle
wielki cennik ilustrowany, zaopatrzony
1000 rysunkami zegarów, wyrobów jubi
lerskich, towarów z chińskiego srebra 1
przyborów do zegarków i narządzi zegar
mistrzowskich.
O S1EJK0TKACH.
ETO jeszcze nie zamówił pisemka
"SIEROTA"
tygodnika z którego czysty dochód prze
znaczony na korzyść
Polskiego Domu Sierot w Avondale
niechaj nadeślo swój adres a poślemy mu
numer okazowy bezpłatnie.
Kto nadeśle dwóch nowych Abonentów
i sam zapłaci prenumeraty na jeden rok,
ten otrzyma małą książeczką do nabożeń
stwa, juko pamiątką od Sierotek.
Ka żądanie wysyłamy wszystkie numera
od początku bieżącego roku.
Adresować należy:
"CIEDATA" 81 Ingiaham St
jlŁKUlA chicago, ill.
Chcecie widzieć świat?
Wiąc przyjdźcie do Warna imkl«?o Sprcynlistrl
Badanie ócz i porada doświadczonego polskiego
doktora ZUPEŁNIE DARMO dla wszystkich.
Przypasowania odpowiedaich okularów od GOc i
wyżej. Również przyjmują wszelkie reperacye.
DR. LEON STEINBERG,
1015 Mllirnnkee Ave.,
naprzeciw Wood St.
GODZ. OFISOWE: Od Otej do Otej wlecz.
W Niedzielą: Od Otej do lszej po poł.
Przyjdźcie
do mnlo Je.leli cierpicie na Jafcv
kolwiek chorobą oka. Je6tem
doświadczonym okulistą, .wląo
naiu iJł/ijjJODUłTHw uupu
wiedne okulary (od 1.00 wyżej)
albo dać potrzebDe medycyny.
Leczą choroby uszu, oczu,
gardła i płuc, oraz wszelkie do
legliwości mąźczyzn, niewiast,
i dzieci/ Egr.aniliiacjrft darmo.
Pro!. Dr. A. Ramser,
456 Milwankee At. blisko Chicago Ar.
Gdzie koło
i światła Bią
obracają.
Uouz. oflsowe:—oa »tej rano do atej
wiecz. każdego dnia; w Niedzielę
od Otej rano do 8cieJ po południu.
KOSGIUSZKO PHOTO ART GO.
730 Milwaukee Ayb., FSde7u*obIe
Fotografie wszelkiego gatunku, matowe I
szklące (gloss).
Napzą specyalnością są fotografie par ślu
bnych. Nowożeńcom dajemy w \odartinku
piąkny portret ślubny, wielkości 10x20.
Cena zniżona na fotografie dla dzieci.
Prosząc Szan. Rodaków i Kodaczki o ła
wo poparcie, kreślimy eią
Z szacunkiem
M. MONETA ł M. PRUSIŃSKI.
f^yFotografio do l87.ej Komunii
Specyalnie na ten Miesiąc!
FOTOGRAFIE wartości 85.00 tylko za 81.00.
15 Fotografii w 3 fasonach warte S^.tO i Jed^n
wielki portret, warty §1.00, wszystko za §1.90.
Haymarket Studio,161 ™•l";dlS0I,
w budynku zajmowanym przez teatr Haymarket.
ZADOWOLENIE GWARANTOWANE.
TEL. MONROE 24S0.
L RONOWSKA, Akuszerka
627 Milwaukee Avenue.
UWAGA! Jestem napowrót z
Iowa.
DR. W. S. SCHRAYER,
Polski Lekarz 1 Chirurg.
441 Noble Sł. Tel. Monroe 1554.
Specyalista we wszystkich chorobach mąź
czyzo, kobiet i dzieci. Jeźeii was inni nie ule
czą przyjdźcie do mnie. — Godziny nfiaowe:
do 9 rsno, od 1—9 wiecz. Proszą dobrze zau
ważyć nr. domu i przyjść wprost do oflsu.
Dr. I. J. Krzemiński
LEKARZ i CHIRURG.
Ofis i mieszkanie: 627 Milwaukee At.
GODZINY: Od S—12 rano. Od 2—5 po pot
i po 7-mej wieczorem.
- TELKFON JIOJfBOE 2180. —
Dr.CSias. P. Gieraltowski,
LEKARZ I CHIRURG.
3156 S. Morgan ul., róg 32giej ul.
Telefon 886 Yards. CHICAGO.
rjnnTT-w. i Od 12 do 1:30 po południu.
uuu£inix. ^ od 6:30 do 7:30 wieczorem.
Dr. T, Drozdowicz,
LEKARZ 1 CHIRURG,
mieszkanie: 530 Hllr?llłlj25 AV0b Ceatnf Am
Godziny ofieowe:
Od 9 do 12 rano 1 od 6 do 8:30 wleczona.
Specjalista na choroby skórne, vmw
ryczne i moczo-płeiowe.
Dr. Geo. Hulla
Polski
Dentysta 1
DODrze wyiconn
je wszelkie pra
l ce podług najno
wszego systemu
1 po najni2Bzjcn cenucn.
606 West 18" ul., L.gfuV
Godziny oflsowe: od 8ej rano do 9 wlecz.
W Niedziele od 8 rano do 12 w południe.
OR, U CHRZANOWSKI,
DENTYSTA
Codzień od 9 rano d& 8 wlecz.
róg Milwi
kee Ave.
179 W. DiilsIonSt. !"e Mllw"
DR. N. SCHRAYER,
POLSKI
DENTYSTA.
Doórze wykonuje wszelkie price podnig najno^
siego eyetemu, i po najniższej cenie.
MILWAUKEE AYE. 1 CENTEB.
Godziny ollsowe: od 8 r*no do 0 wiacx.
w Ntadeiela od 9 rano do 4 po pot
ZAWIADOMIENIE.
Mam zaszczyt zawiadomić moich
znajomych I przyjaciół że przepro
wadziłam się z Fay ul. na Milwaukee
Ave. pod numtr 499.
Jestem gotowa na usługi moieh
rodaczek we dnie i w nocy.
Mam pokoje do odbycia ełabofci.
ROZALIA OSSOWSKA
AlŁusserka
499 Milwaukee Arenne.
I Niechcemy waszych pieniędzy
jeżeli nie jesteście zadowoleni.
Jedno-centowa karta pocztowa, 1 wiar*
imią i nazwisko i adres wyrainie na niej
wypisane, sprowadzi wam pocztą próbką
Doya Szwajcarskiego Wynaltzku zastępu
jącego kawą(DeT'a SwisaCotfeeSurrogate).
mnóstwo familij używają go zamiast ka
wy, gdyż przy Jego pomocy jeden fant ka
wy wystarczy tak długo jak trzy funty ka
wy bez tego wynalazku, lecz co ntgwat
nfejsze, bardzo polepszy smak, zapach 1
zdrowotność kawy.
Steele-Wedeles Co. Dej M'nT& Cl.
Jedyni Agend, Fabrykanci,
Chicago, Illinois. Clereland, Ohio.
L M. ■

xml | txt