OCR Interpretation


Dziennik Chicagoski. [volume] (Chicago [Ill.]) 1890-1971, April 01, 1915, Image 8

Image and text provided by University of Illinois at Urbana-Champaign Library, Urbana, IL

Persistent link: https://chroniclingamerica.loc.gov/lccn/sn83045747/1915-04-01/ed-1/seq-8/

What is OCR?


Thumbnail for 8

NOTATKI
Towarzystwo św. Wincentego a
Paulo, które dcrbroczyność łączy *
moralnem "podiwignięciem ubogich,
ma jat swoją pierwszą polską kon
ferencją w Chicago. Założył ją X
proboercz Kazimierz Gronkowski a
kończem stycznia. Konferencya liczy
około 35 członków. Prezesem jest sę
dzia Ignacy F. Dankpwski, wićepre
tesami Antoni Eolenc i Ant. Górecki,
Ferdynand Krupcsyk. sekretarzem
Józef Hoppe, kasy erem Bernard 1*
Majewski, bibliotekarzem Wacław
Pełka.
Pomocniczy żeński oddział · prowa
dzą Salomea Wrzeszcz i Marya Dere
tyńska. Odwiedzają one stale szpital
powiatowy i za ich staraniem Chóf
parafialny śpiewa w szpitalu co dwa
tygodnie.
o o O
Roboty marmurowe w nowym ko·
éciele św. Wojciecha — a w szcze
gólności ołtarze — są na ukończe
niu i jest pewność, że na Wielkanoc
parafianie ucieszą się artystyczną tą
pracą.
α-ο o
Dziś rano o godzinie 8:00. na krzy
żówce Ashland ave. i Archer ave.,
aderzyły się dwa tramwaje linii Ash
dand ave., jeden „Through Route" a
drugi „Ashland · Down Town". Po
dobno automatyczna zwrotnica nale
życie nie funkcyonowała. Jeden pasa
żer odniósł bolesne obrażenia cieles
ne; odwieziono go ambulaatem — do
kąd niewiadomo.
świadkiem wypadku był Józei A.
Okoń, 1050 X. Hermitage ave.
0 G <3
Pożar wybuchł wczoraj wieczorem
O godz. 8:4» w polskiej drukarni pnr.
ê20 Noble al. Ogień spostrzegł To
masz Handzel, mieszkający na dru
giem piętrze, który zaalarmował straż
pożarną. Ogień w krótkim czasie u
gaszono. Szkoda nieznaczna.
o a o
SKARB POLSKI Z. P. R. K., we
dług ostatniego raportu skarbnika
generalnego Leona Zamorskiego, wy
nosi sumę $4,967.30.
o o α
jôzef Ruszkiewicz, właściciel kan
toru realnoéciowego pnr. 1536 W.
Chicago ave., na Młodziankowie, ot
worzył filię w Avoodale, pnr. 2111
Ν. Lawndale ave., którą zarządza
brat'jego Ignacy W. Ruszkiewicz.
o α α
Od minionej soboty asesor Fr. W.
Koraleskl złożony jest chorobą w re
aydencyi swej pnr. 1934 Evergreen
ar·. Cierpi on na rozstrojenie ner
wowe.
o o σ
Dyrektor parku Pułaskiego, James
N. Roy, prost o podanie do wiadomo
ści, że jutro wieczorem zorganizować
ny będzie* chór pod nazwą „Pułaski
Pgrk Singing Chorus" i że wstęp do
tegoż jest wolny. >t
o o o
Piotr Geltie. Grek, właściciel restau
racyi pnr. 1064*i W. fó-tej ul., po
ciągnięty został do odpowiedzialno
-éci sądowej przez polskiego inspek
tora Józefa J. Lissa za przekroczenie
głrawa stanowego. Grek ten zmuszał
JLnnę Boguś, lat 20, 951 N. Racine
Ατβ., do. pracowania w kuchni prze
ezło 10 godzin dziennie i nie miał też
ów Grek żadnego rekordu czasowego
w ewej restauracyi. Po wizycie ins
pektora Lissa, Grek dziewczynę wy
dalił. Sędzia Trudę skazał Geltis'a na
capłacenie $26.00 kary i kosztów są
dowych.
o o o
Dziewczyna czeska, Maryanna Vę
verka, 3118 W. 25-ta ni., otruła eię
""przypadkowo minionej nocy. Koroner
wdrożył śledztwo.
ϊ« α o
Dr. Konstanty S. Krysiński t Jad
wigowa nabył elegancki automobil
marki „Oakland, 1915".
Γ o π
w Sadzie dla Spraw Familijnych
odbył się wczoraj .proces Wiocha Q.
Picello, 329 W. Chicago ave., aresz
towanego za napad na pannę Matyl
dę Ficht. lat 16, 819 N, La Salle ave.
Dziewczyna przyznała się, że zapro
siła Włocha do siebie i ubolewała nad
aresztowaniem Włocha!!! Sędzia Sa
bath odłożył wydanie werdyktu do
16-go października, nakładając η»
Włocha kaucyę w sumie $1,000. Włoch
ma żonę i dziecko w Nowym Yorku.
O O » „
Dwudziestoletnia Józefa Fodga, (·)
1217 W. 5rie ul·» przyznała się wczo
raj kapitanowi policyjnemu na stacyi
przy Sheffield ave., że to był Jej
chłopczyk "3-miesięczny, który w ta
jemniczy sposób zmarł minionego po
riedzialku w domu pani Maryi Gruel
ing, 3045 Sarak avt.
a o a
Detektywi aresztowali zeszłej no
cy Stanisława Kurr, 11400 Front Jl*
pod zarzutem skradzenla dwu szy
nek ze składu Filipa Van Weston.
611 E. 113-ta ul.
O O G
Na 114-tej ulicy i Prairie ave. wy
pad! z wozu R. Miller, lat 15, 11515
Stephenson ave. i złamał sobie prawa
nogę.
o α α
Do Kanady, do miasta Winnlpeg,
w prowincji Manitoba, wyjechał wczo
rajszego wieczora detektyw Edward
Marpool po Franciszka Llzoń, oskar
żonego o napad na 12-toletnią Klar©
Snyder (?). zamieszkałą przy Noble
ul. i W. North ave.
o o α
Akuszerkę Juliannę Patera, 937 W.
f4-ta ul., oddano wczoraj pod sąd
kryminalny za dokonanie kryminalnej
operacyi na pannie Hazel Wilcox.
5607 Ellis Park ave.
D O O
Siedmnastoletniego Antoniego Zul·
lę aresztowali wcsoraj detektywi pnr.
£22 S. Canal ul. Jako podejrzanego o
pożganie nożem Michała BllUetełn,
lat 1«, » S. Robey uL
O D O
Przedsiębiorca pogrzebowy JOzei
Jarzembowski, który dostał krwoto
ku. czuje się dzisiaj nieco lepiej. O
piekuje się nim dr. Franolszek Dobi
ja.
o o o
Chór im. Ign. J. Paderewskiego krza
ta się kolo koncertu l balu, który
się ma odbyć w niedzielę. 25-go kwiet
nia, w sali Związku Polek. Jak słu
chy dochodzą, ma to być Jeden z lep
szych koncertów'w tym sezonie, gdyż
oprócz Chóru urządzającego, w kon
cercie weźmie udział cały tuzin Chó
rów znanych w Chicago pod wzglę
dem zespołu i doboru. Program za
tem koncertu będzie prawdziwym
przysmakiem dla miłośników śpiewu.
Dla młodzieży zaś po koncercie bal
W stylu europejskim — a podczas
bału niespodzianki.
α α β /
Do domu paûstwa Stanisława i
Marty (z Nowickich) Orzechowskich,
pnr. 3456 N. Central Park ave., w
Avondale. zawitał dziś bociek i przy-|
niósł im w upominku ładną córeczkę.
Matką i dzieckiem opiekuje się dr.
Edward F. Czesławski. — Pan St
Orzechowski od lat ośmiu zatrudnio
ny Jest w drukarni „Dziennika Chica
goskiego".
Ze wspomnieli oso
bistych o Zygmun
cie Milkowskim.
Miłkowski już nie żyje· —
Dziwna zaiste wiadomość dla
tych, , którzy go w ostatnich ła
tach widzieli, którzy patrzeli na
jego krzepkość, którzy słuchali
jego jasnych poglądów pełnych
niezachwianej wiary. Niespo
dziewana wieść, choć przecież
dźwigał na pochyłych barkach
brzemię iprawie wieku, choć
przez dziewięć dziesiątek zagar
niał w siebie -przeżycia całego
narodu i borykał się z burzliwe
mi przejściami, chłostany niemi
łosiernie wichurą nieprzejednych
przeciwności. Dziwna, gdyż w
nim mimo podeszłych lat zaw
sze kipiał war zapalnej myśli,
którą kuł przyszłość Polski i z
młodzieńczym ogniem krzesał i
skry nadziei. Dlatego też zdawa
ło się, że go śmierć jeszcze nie
zajdzie. Sam w to wierzył, kiedy
z pogodnym uśmiechem powta
rzał zdanie lekarza, że zdrowia
musi mu starczyć do lat stu.
Przepowiednia nie sprawdziła
się. Już nie żyje powieściopisarz
spofecznik T. M. Jeż. Umarł zda
ła od kraju, nie zaznawszy roz
koszy 2iemi ojczystej· Zgasł na
tułacace w tęsknocie wielkiej ale
zawsae z nadzieją nierozwianą.
która choć zawodzona, gorzała
aż do skonu w tym bojowniku
nieustraszonym i wielkim czło
wieku.
Odszedł w roku brzemiennych
wypadków co o Polsce stanowić
mają, a do których myślą gnał
przez długie lata ciernistego ży
wota. Zgasł, nie doczekawszy ju
trzni...
Ostatnio mieszkał nad jasnym
brzegiem jeziora Lemańskiego.
Dom jego, jak oaza rzucona —
stał w zaciszu wśród cudów
przyrody, rozgorzałych słonecz—
nemi blaskami — wśród nieprze
bitej zieleni lasów winogradu.
Żył w samotni, ale pamiętali o
nim wszyscy. W mieście dość li
czna Polonia przebywała i ta
może aż nazbyt wiele nadużywa
ła gościnności starca, który po
trzebował spokoju. Każdy z nas
na usprawiedliwienie powtarza!
zdanie: „Kto jest w Rzymie mu
si obaczyć papieża, kto jest w
Lozannie musi pozdrowić czcigo
dnego pułkownika" — ! szedł po
słuchać ezeptu ofiarnej przeszło
ści. To też nie (było dnia, aby do
ustronnej wili nie spieszył ktoś
czy koleżanka rozentuzyazmo
wana, czy kolega rozwichrzony,
czy jakiś ptak wędrowny, co tc
błąka się po całej Europie i zbie
ra pył z rynku światowego. Zdą
żali na wzgórze Signale do Ne
stora pisarzów polskich, do wie
kcnvego ofiarnika. Ho żołnierza,
którego imię Polska czcić będzie
w długie lata, za ten ogień wie
czyście pionący, za tęsknotę i
miłość niewygasłą. Każdy szedi
do gwiazdy tak upragnionej na
bezludziu, do gontywy, w której
kapłan-patryota strzeże nieskala
nego ogniska świętości.
Drzwi i serce zawsze stały ot
worem· Witał z prostotą i serde
cznością. Nigdy nie wymówił się
chorobą czy utrudnieniem, cho
ciaż wtedy bez wytchnienia jesz
cze pracował. Z niw w atmosfe
rze dobroci spędzaliśmy najmil
sze cftwile marzeń gorących,
śniąc o mocarnej chwale pol
skiej. — Z nami on staruszek w
dnie słoneczne kreślił bezkresne
plany nadziei, które może... mo
że...
Wpatrzeni w osiwiałą postać
słuchaliśmy z czcią słów drogich
Kiedy wił wieniec wspomnień z
wieku porywów i górnych uczuć
szept wszelki ustawał. Przyku
wał do siebie tym męsfcimn iecc
przytłumionym głosem, który
miarę uniesienia na)bierał mocy
potężniał i w ciszy brzmiał jaV
dzwon, co zwiastuje jutrzenką
dnia wiośnianego. Jego twar;
poradlona jaśniał, z oczu bifc
siła, gdy snuł myśli o wielkiej
świętej sprawie.
Mówił starzec pochylony nac
grobem, a słychać było młodziet
ca, tak pod tchem « wspomniet
stawał się mocnym. — Mówił c
Polsce, z takim entuzyazmem ja
kiego my się wstydzimy, by nai
nie posądzono o egzaltacyę
Chciał, by jej ołtarz gorzał czy
stym płomieniem, aby koło jej o
gnislol płynęło iycie nieskalane,
aby nie padł cień znieważenia a
le jedna myśl wielka — kochają
ca 1 Nie mógł też inaczej mówić
o tej świętej sprawie jak pło
miennie, gdyż on ją ukochał nad
wszystko, składał swą krew naj
droższą i dla niej ponosił cieirpie
nia tułactwa·
W godzinach serdecznych wy
nurzeń poznaliśmy jego życie
czyste jak kryształ, bolesne jak
łza, a szlachetne jak miłość. Wy
znawał szczerze, dlaczego pisał,
dlaczego szarpał duszę i kawała
mi ją rzucał. Chciał wyryć ślady
głębokie, chciał ukształtować
współrodaków, wskazując im
szlaki ku lepszej przyszłości, pra
gnął być wzorem doskonałości,
ku której naród kroczyć winien.
Zgłębiliśmy tam tajemnicę po·
czytności, nie zdziwiło nas to u
wieH)icnie, jakiem go ogół da
rzył. Tajemnica le*y w tym klej
nocie, że pisał sercem i maczał
pióro w fcapale. Kochał całą głę
bią. Zawsze w dziełach jego ta
bezcenna, ta przedziwnie piękna
myśl się przewija — Miłość Oj
czyzny —· Ukochanie Ludu.
Życic i marzenia, myśli i tro
dy sprzęgły się i ukształtowały
go na powieściopisarza - bojow
nika, człowieka czynu, wielbicie
la obowiązku. Jak pisał, tak żył.
Rzadko spotykana harmonia pa-i
nowała w nim między człowie
kiem a piewcą. Dlatego też pra
gnął wiedzieć czy rysy wyżłobił
w duszach młodego pokolenia*
Roztrząsał zagadnienia w powieś
ciach poruszane, wnikał w taje
mnice bohaterów przedstawio
nych z kart przez siebie napisa
nych, rozwijał ideał Polaka. Py
tał o zdanie, 'badał skrzętnie, czy
siew hojną ręką rzucony, przy
niósł plonv obfite. Co znalazł, te
?o nie wyjawił.
Ten starzec z nami rozmawiał
dziwnie ciepło. Mbże dlatego, że
znał porywy zachłannej duszy
młodych? Gdyż on mimo zgrzy
białości ciała duchem wiecznie
nadążał za prądami czasu. War*»
się wniknąć i zrozumieć wszyst
kie pragnienia i dążenia jakie na^
ożywiały. Niczego nie potępiał,
a jeno zachęcał jako wytrawny
nauczyciel do niezmordowanej
pracy, do umiłowania idei i wy
trwania w dobrem.
Jak osiwiały lirnik, wianusz
kiem dzieci otoczony, hartował
krzepieniem, głębokiemi myślami
doświadczenia tych, którzy się
rwali w przyszłość nieznaną.Bto'
gosławił ciepłem słowem zachęty,
łzą rozrzewnienia, długim uści
skiem życzliwej ręki uczniów,
kiedy poczynali wstępować na
twardą, kolcami zjeżoną drogę
cznu — pracy społecznej. Z aniel
ską dobrocią ich żegnał.
Za te chwile podniesienia du
chowego, wiązał złotemi węzła
mi wdzięczności. Przykuwał do
siebie dobrotliwą tkliwością, więc
lknęły do niego serca młodzieży
ognistej, darząc go czci% i pamię·
cią uwielbienia. ι
Wrażenia niezapomniane prze
żywaliśmy choć na obcej ziemi,
gdyż on każdego zdołała do głę
bi poruszyć, rozgrzać ciepłem du
cha. 'a chwiejących umiał porwać
zapałem i unieść w krainę mło
dości górnej. On, ten starzec wie
kowy.
Przy nas nie lubił dotykać
zgrzytliwej struny, bał się trącić
chropowatej nuty goryczy, jaką |
go aż nazbyt pracowicie kar
miono. Jeżeli zaś wspomniał oj
niesłusznych pociskach, które mu ι
radość zabierały i zawsze raniłv
go boleśnie, to po latach umiał
znaleźć słowo przebaczenia i u
śmiech pobłażania.
Było to w któryś dzień stycz
nia. 1P13. Po tafii wysrebrzonej
wałęsały się samopas rozpromie
nione połyski, miliony ogarków
wykwitały i drgały świetliście na
ruchliwych falach. Na rąbkach
widnokręgu złociste kresy oblamo
wały turkusowe płachty. Rozle-.
wisko wód jeziora w nieskończo
nej dali szkarłatem biło na krań
cach gorzało przerzedzonym ró
żem,, bliżej łyskało odblaskiem
żółtości źrałego zboża, w środku
jaśniało - błękitem pomarszczo
nym lśnieniem bryzgów spienio
nych.
Był skon dnia, czas zachodu,
kiedy panuje cisza wielka, ni
czem niesplamiona. Słońce zapa
dało gdzieś w toń Lemąnu. Od
dychało ciężko silnemi mgłami.
Te ze stadami mew w górę ula
tywały i uśnieżone zręby posz
czerbionych urwisk porzuconych
na drugim brzegu otulały rozi
granemi smugami kapryśnych
barw.
Płowiały kolory wytartego fio
letu, blaski silnej czerwieni, mie
szały się z szarością, blaknął błę
kit, mdlały spiętrzone odcienie
gasnących barw. Jasność rozwie
wana konała wraz z słońcem.
Zbita ciżba mroku coraz głębiej
zatapiała świat i lśnienie dnia i
pogrążała w ciemność spoczyn
ku niebo — ziemię — wody. —
Wieczór się stawał, potrząsany
cichym wiewem wiatru, kiedy
grupka oberwańców polskich
brnęła przez wąwozy ciasnych u
liczek. a była dziwnie milczącą i
skupioną w sobie. Czuła jeszcze
oddech świętości, jeszcze ją pie
ścił głos Polski ofiarnej, jeszcze
tlał promień buchający.
Z martwego Kollegium powia
ły omszałe wspomnienia....
W Lozannie .Mickiewicz w peł
ni sił pracował. Miłkowski jak
liść srogością losu od macierzy
odcięty, na schyłku burzliwego
dnia zagnany w tem mieście prze
bywał, by na tułaczce zasnąć...
Nic danem mu było usłyszeć gło
su umiłowanej ziemi, nie mógł
rozkoszować się cudami naszej
krainy. A tak się o nią troskał, i
całcm utrudzeniem cierpienia ją
kochał. Tam, na obczyźnie, z go
rączkową niecierpliwością wycze
kiwał na wieści i każde jej echo
pochłaniał. Zgłodniały wygna
niec.
Może za to umiłowanie po
śmierci znajdzie schronienie w
świątyni narodowej. Miejsce je
go w ojczyźnie — na Skałce obok
»Naj zasłużeńszych.
Stach Szaruga.
HELENOWÓ.
W następujących miejgcach
można nabyć „Dziennik Chicago
ski'· r
Kłodziński: 2142 Walton ul
Levinson, 2114 Augusta ul.
Midelman, na narożniku Robey
i Division, Division i Western,
Chicago ave, i Robey ul.
Eller and Levin, 1415 Ν. Wa
shtenaw ave.
Cohen 1410 N. Campbell ave.
Lichaczewski, 2541 W. Chica
go ave., Oison 2113 W. Chicago
ave. i narożnik Western i Chica
go ave.
W DAYTON, OHIO
można zaabonować Dziennik
Chicagoski u agenta STAN. BO
CHENEK, 116 Baltimore street
LEMONT, ILL.
Kto chce codziennie otrzymy
wać „Dziennik Chicagoski" niecb
się zgłosi lub zawiadomi, An
drzeja Białka.
W KENSINGTON, PA.,
można dostać Dziennik Chicago
ski u agenta J. Sowul, 601 —
Third ave.
BURT'A
SŁOWNIK
Polskiego
i Angielskiego Języka
—utuej n
W. KIERST I prol. O. CALU ER
DWIB CZĘŚCI W JEDNYM TOMIE.
CZĘŚĆ PIERWSZA: POLSKO-ANGIELSKA.
CZĘŚĆ DRUGA: ANGIELSKO-POLSKA.
Jestto specyalne wydanie Dziennika Chicagoskiega
* śmiało twierdzić możemy, że żaden inny słownik
polsko-angielski i angielsko-polski nie może się ró
wnać se słownikiem Burfa co do układu. Zawiera
przeszło 80Q stronic ładnego, wyraźnego drak»
Oprawa jest gustowna i trwała.
Pojedynczy egzemplarz kosztuje $L
Za pnwjtt» piulwi fcijtiyf trak· 19 caKv «xtra.
Dziennik Chicagoski
1455-1457 West Division ulica
CHICAGO. ILL.
NOWY ŚPIEWNIK KOŚCIELNY
NA CZAS WIELKIEGO POSTU
60c
« Mir»
CHICAGOSKIEGO
Spodnia Odzież, 25c
Pierwsze piętro.
Męskie Athletlc Poroś, -wiąza
ne koszule i gacie, na jutrzej
szą wielką wyprzedaż p» 89c.
Resztki
Pierwsze piętro.
Materye na suknie, Crepes i in
ne— 69c do $1.00 wartości —
na Jutro Jard po B8c.
25 cygar, 79c
Pierwsze piętro.
Frat cygara — Wszystkie Ha
vane. — 5c gatunek, na jutro
25 cygar za 79c.
• Wazony do kwiatów
Czwarte piętro.
Wazy z rzniętego szkła, 12 ca
li wysokie w asortowanych
wształtach. $4.50 wart. $2.39
Fartuchy, 49c
Drugie piętro.
Fartuchy z kimonowemi ręka
wami, 7. gładk. chambray, lub
wzorzyst. perkalu 69c wart.
Wstążka, 14c
Pierwsze piętro.
Jedwa/bne Moire wstaâki, extra
dobry gatunek, — na jutrzejszą
wyprzedaż I9c wartość.
Jedwabie, 66c
Pierwsze piętro.
Najn. jedwabie na wiosnę we
wszy. odcieniach, także w kolo
rze czarnym, $1 i $I.RO wart.
Rądelki do Ryżu
W basemencie.
2 kwart. wiel. aJuminowe —
$1.*9 wart. apecyalnie na pią
tek, po 89c.
Pończochy, 33c
Pierwsze piętro.
Damekie czysto jedwab, pończo
ohy, także fiber jedwabne niez
naczne niedokładności 50c war.,
Książki, 10c
Pierwsze piętro.
Setki książek róż. tytułów, dla
młodych i starszych, 19c, 25c i
50c wartości lOc.
Łyżwy na kołkach
Trzecie piętro.
Winston Bali bearing łyżwy na
kółkach dla chłopców i dziew
cząt, $2 wart. $1.38.
Damask, 42c
Pierwsze piętro.
Extra gruby i cienki adama
szek na obrusy 72 cale szeroki
65c wartośf.
„Baby Chicks", 9c
Basement.
Mocne i zdrowe kurczęta asor
towanej rasy. Bardzo piękne
na Wielkanoc.
Longcloth, 99c
Pierwsze piętro.
Miękkie wykończenie na spod
nią bieliznę, 36 cali szerokie,
12 jard. kaw. $1.50 wartość.
Poduszki, 25c
Czwarte piętro.
Poduszki z czystych piór. —
Sanitarne i nowe. Tylko na
jutro.
Paciorki z kwiatów
Pierwsze piętro.
Prawdz. Kalifor. paciorki β
kwiecia, w assortowanych kolo
rach. Specyalnie po 21c.
Srebro 43c
Pierwsze piętro.
Bzterling prawdziwe i poere-^
.brzanę wybory Casters, flaszki
do oleju i octu. i lichtarze.
Strojne Suknie, 2.95
Drugie piętro.
Serże popMny, shepherd krat
ki i coverts, najnowsze modele»
$5.00 wartość.
■■■ ■ I
Pralne Ubrania, 55c ·
Drogie piętro.
Dla malców, 2 do 4 lat, Vestee,
mlddy i Oliver twiet, etyle. —
jutro po 55c.
Resztki
Pierwsze plçtqo.
Materye na podszewki, Perca
lines i satyny, 2ôo 1 35o warL,
na piątek 15c. . )
ι
Suknie Domowe, 67c
Drufcie piętro.
Pasków, gingamy 1 wzorzyste
perkall, ugarnlrowane wypustr
kami, 95c wart.
L ι
Firanki, para 79c
Trzecie piętro.
Scotcrh. tiulowe 1 Madras firan
ki, S54 par w tym epecyalnym
zapaete.
\
Przykr. na gorsety 18c
Drugie piętro.
Uszyte r nainsook, z okrągłym
obojczykiem, * ugarnirowanym
wstawkami, 25c wart. «
_ I
Muśliny, 4%c
Cawarte piętro.
Bielony muślin, 4—4 wiel. Do
bry trwały gatunek— na pią
tek —
Walizki podróżne ,
Czwarte piętro.
Czarne walnut grain wykłada
ne ceglasta skóra—mosiężny
zamek i klamry $2.05.
Nożyce, 10c
Pierwsze piętro.
Także nożytje.—Wielki zapas
asortowanych etylów i wielko
ści po 10c
Rag Dywany, 28c
Czwarte piętro.
Stare fasony lecz bardzo prak
tyczne—36 cali szerokie, jasne
i ciemne 28c wart.
Go Cart wózki, 4.98
Czwarte piętro.
Specyalne Reed Orlole wóziki.
—Z tylną poręczą do spuszcze
nia.
SpecyaL na Lekarstwie
Pierwsze piętro.
$1. Bromo Seltzer 68c.
$1 Scotta Bmuision Cod Llrer
olej ββο.
Różance
Ctowwt· piętro.
Idealny podarunek na Wielka
noc. Wybór z kolorowych kar
mieni, jeden 38c
Poszewki
Czwarte piętro.
Z drobnego cambrlc muślinu.
Obrabiane. — Specyalnie w tej
sprzedaży po loc.
Róże, 9c
Czwarte piętro.
Piękne sztuczne American
Beauty Róże, na dekoraogra,
85o wartość.
Szkoła Kroju
Pierwsze piętro.
Zapiszcie elę teraz do butterlck
szkoły kra wlecz. Instrukcye da
w an β przez znaw. w szyciu dom.
Pralne Materye, 9c
Pierwsze piętro.
Oingam, satina na suknie, Jed
wabne miesza ile noveltles, Ma-,
dra s na kosz. eto. lBc JBe w.
• iL *2

xml | txt