OCR Interpretation


Dziennik Chicagoski. [volume] (Chicago [Ill.]) 1890-1971, July 12, 1917, Image 6

Image and text provided by University of Illinois at Urbana-Champaign Library, Urbana, IL

Persistent link: https://chroniclingamerica.loc.gov/lccn/sn83045747/1917-07-12/ed-1/seq-6/

What is OCR?


Thumbnail for 6

LISTY Z BRAZYLII. !
ZE SPRAW BIEŻĄCYCH.
("Własna korespondencja ..Dziennika
Chicagoskiegd4'.)
Jak wiadomo. Brazylia zerwała z
rządem niemieckim stosunki dyplo
matyczne z powodu zatopienia jedne
go, z największych jej okrętów trans
portowych „Parsna" przy wybrze
żach Francyi. z okaiyi tego zdarze
nia przysz-o na wielu miejscach'w
południowych Stanach Brazyli do
manfiestacyi i rozruchów przeciw
Niemcom, którry tu ,.rej wodza".
N*jw!?ks?e zaburzenia działy się w
Porto Alegre. stolicy stanowej Rio
Grande de Sul. Ofiarą ich padło prze
szło 200 domów i firm niemieckich.
Bardzo rozdrażniło brazylijskich ma
nifestantów. gdy z niemieckiego pen
eyonatu ..Schmidt'· padły strzały,
wymierzone przez jego właściciela i
służbę w tlvm ludu. Skutkiem tego
nazajutrz budynek ten mimo stra/y
poiicyl lud podpalił i zburzyły
Manifestanci podpalili również nie
mlecką firmę ..Bromberg and Ha
cker". Cgleń zniszczył nie tylko ton
gmach, lecz rozszerzył się 1 na sfl
, siednie domy i magazyny.
Obliczają szkody wyrządzone fir
mom niemieckim w Porto Alegre na
$5,000,000.
Położenie musiało być bardzo po
ważne, gdyż minister wojny oddał
prezydentowi stanowemu do dyspo
aycyl wojsko federalne, znajdujące
•ię w Stanie Rio Grande do Sul.
W innych Stanach przyszło rów
nież do zaburzeń przeciw Niemcom,
lubo mniejszych, a przynajmniej
skończyło się na wielkich manifesta
cyach 1 na wybijaniu szyb w firmach
1 czasopismach niemieckich. Tak by
ło η p. w stolicach stanowych Flo
rtanopolis, Kurytybie 1 w Sao Paulo.
Gdzie Niemcy znajdowali się w
mniejszości, w mtasteczach brazylij
skich, opuszczali je z obawy przed
taburzeniami i napadami. Nawet
gazety niemieckie, piszące w duchu
hakatystycznym. spuściły btrdzo z
górnego tonu. . . . Działał na nie za
pewne przykład ze Sao Paulo, gdzie
manifestanci zburzyli zupełnie redak
:yt hakatystycznej gazety „Die
ieutsche Zeitung von Sao Paulo '. I
w Kurytybie redakcyi gazety nie
mieckiej OO. Franciszkanów .,Der
Kompass", porozbijano szyby. Odby
a się nawet ścisła rewizya w redak
:yi, gdyż rozszerzyła się pogłoska, że
w gronie redakcyjnem pisma pracu
je jakiś oficer austryackiej marynar
ki działając na szkodę Brazylii i że
la wieży kościoła OO. Franciszkanów
snajduje si„> stacya telegraficzna bez
drutu. za pomocą ktArej się tutejsi
Niemcy porozumiewają wprost z ce
sarzem Wilhelmem. Ale rewizya nic
£ tego nie wykryła.
Przecież jest rzeczą znaną, że Ojco
wie Franciszkanie i łch pismo jest
przejęte zanadto duchem niemiec
kim. szowinistycznym, nie chcemy
powiedzieć „hakatystycznym".
Rząd uruguajski zmobilizował
cztery dywizje i wysłał je na granicę
brazylijską podobno w tym celu. aby
pilnowały Niemców w Stanie Rio
Grande do Sal przed zaburzeniami,
a w razie potrzeby niosły im pomoc.
O ile w tern prawdy, trudno dociec.
Z powodu wojny europejskiej po
wstaje w Brazylii drożyzna, podobnie
jak w Ameryce północnej. Stanowy
rz?d parański stara się usunąć brak
pszennej mąki, w tym celu udziela
kolonistom na zasiew bezpłatnie po
trzebne nasiona pszenicy. Prezydent
stanowy powierzył tę sprawę Zdenks
Gayerowi. właścicielowi gospodarst
wa I szkoły rolniczej w Araukaryi,
koło Kurytyby.
Brazylia przechodzi obecnie chwi
le oczekiwania, czy przyjdzie z Niera
cami do wojny lub nie. Zdaje się. że
rząd brazylijski czeka na nowy gwałt
ze strony rządu pruskiego, na zato
pienie nowego okrętu, a gotów woj
nę wypowiedzieć, ulegając woli An
glii i Ameryki północnej.
Nasze pomysły zdaje się potwier
dzać ustąpienie ministra spraw zew
nętrznych. Dr. Lauro Mueller. który
jest niemieckiego pochodzenia. Aby
się swym ziomkom nie narazić i
Niemcom —ojny nie wypowiedzieć,
wolał ustąpić. Gl.
POLACY W AMERYCE.
Z MILWAUKEE, WLS.
Michał Lepak, 71.1 — 17th ave.
pracowa* w fabryce Gk)be Scamless
Steel Tubes Co- i nie był zadowolony
z płacy. Gdy funkcyonaryusz z biura,
który zapisuje godizny pracy, zbli
żył się do Lcpaka, ten upomniał się
o większa zasługę. Funkcyonaryusz
zamiast mu dać na zapytanie odpo
wiedź. uderzył go kilka razy w
twarz. Lepak natychmiast udał się
do mecenasa K. Gońskiego i opowie
dział o całem zajęciu. P. Goński na
tychmiast zatelefonował do biura fa
bryki i powiedział, że ten funkcyo
naryusz. który bez żadnej przyczyny
pobił Lepr.ka. będzie aresztowany.
W sądzie policyjnym .Terzy Kep
I>e za to. że pobił Lepaka, musiał za
płacić karę i sadził, że na tem cała
sprawa si··* skończyła. Mecenas Goń
ski powiedział Keppemu. że Lepak
za pobicie domaga sie wynagrodzenia
w sumie $100 i jeżeli tej sumy nie
zapłaci, oprze się o s^d cywilny. —
Keppe tę sumę zapłacił.
Firma Lepakowi podwyższyła, lecz
ten nie chce z tej podwyżki korzy
stać, bo postarał się o pracę w innej
fabryce.
Władysław Orchowski sądził, io
tu w Ameryce wolno mu żonę bić,
lecz grubo się pomylił. Aresztowano
go i skazano na 30 dni do domu po
prawy bez możności zapłacenia kary
pieniężnej.
Iicnjuiuin Kavza, który także po
dował s;ę za Mille-a stawał w sadzie
policyjnym oskarżony o włamanie
się do pewnej fabryki i kradzież na
rzędzi maszynistów. Sprawę jego
oddano do sadu municyi>alnego
Otton Ko/anowski zaczepił w par
ku Kościuszki dwie polskie dziew
częta i za to został aresztowany. Sę
dzia skazał go na zapłacenia $15.00
kary.
Wydarzył się tu nieszczęśliwy wy
padek, który przyczynił się do śmier
ci 15 lat liczącego Jana Pietruszki,
1079 Grove uiica.
Chłopiec pracował w fabryce Na
tional Knitting Co. i podczas obiadu
z pewnym towarzyszem pracy udał
się na okręt, który znajduje się przy
moście Lincoln ave., na rzece Kin
nickinic.
Pietruszka wdrai ał się na maszt o
krętu i spadł z niego z wysokości
50 stóp. Wskutek tego odniósł on
pęknięcie czas-zki. Nieprzytomnego
zawieziono do przypadkowego szpi
tala, gdzie w godzinę po wypadku
życia dokonał.
Z PONTIAC, MJCH.
Xa skutek awantury i strzelaniny
jaka się tu wywiązała w domu pnr.
80 Orton ave., pani Adela Pawło
wicz. la*. 35. postrzelona została ku
la z rewoweru w plecy.
Detroiczanin. Zygmunt Mucik, a
resztowany został pod zarzutem po
strzelenia jej. Podał on. iż zamiesz
kuje w Detroîl w domu pnr. 753
Medbury ul.
W związku z te m zajściem przya
resztowano również Jana Najuka i
Gustawa Grabowskiego.
Opiekujący się pani«j Pawłowicz
lekarze zapowiadają, iż powróci ona
do zdrowia.
! General Ludwik Archinard, szef
Misyi Wojskowej Francu
sko-Polskiej.
(jenerał Ludwik Archinald u
rodzil się w i ławrze, w roku lS5u.
Swe studya wyższe odbył w
Szkole Politechnicznej, a potem
wstąpił do artyleryi marynarki.
Wojna francusko - pruska zasta
ła go jako podporucznika artyle
ryi polnej ; wreszcie walczył przy
szły generał w Kochinchinach, w
Senegalu i w Sudanie.
W roku 1S81 został mianowany
szefem szwadronu czyli komen
dantem. W cztery lata późnie;
powołano go do zarządu krainy
zwaną „Haut Fleuve" w Suda
nie; tam zorganizował on kilka
nowych posterunków i walczył
bez ustanku przeciw dwom sil
nym szeikom arabskim: Ahma—
du'emu i Samory't.mu. W rok'i
1S90, komendant Archinard zdo
był Segu-Sikoro, stolicę Ahtnade
go, oraz fortecę Uossebugu. Z*
sukces ten podniesiono go do sto
pnia podpułkownika.
Lesz szeikowie arabscy są dziel
ni i nigdy nie dają za wygraną
Już następnego roku podpł. Ar
chinard zmuszony był przedsię
wziąć nowe kroki wojenne prze
ciwko Armademu, którego zresz
tą pobił pod Juri i zajął Nioro.
[ Potem zwrócił się przeciwko Sa·
moremu i zdobył jego stolicę, L*is
sandugu.
Po tych zwycięstwach, powofa
no go do Francyi; niepospolite
zdolności Archinarda nie uszły
uwagi jego zwierzchników. W
roku 1892, mianowano go pułko
wnikiem, ale wkrótce wrócił on
znów do Sudanu, jako wyższy
komendant tej prowincyi. Pułko
vvnik Archinard był przedewszy
stkiem doskonałym organizato- j
rem i tern się tłumaczy jego po- ;
wrót do kolonii. Aby nagrodzić |
jego .zasługi i lepiej użyć jego ;
kompetencję i długoletnią prak-j
tykę, mianowano go w roku 1896,
generałem brygady i powierzono 1
mu funkcye dyrektora działu
wojskowego w ministeryum kolo- :
nii. Następnego roku dano mu :
pod komendę brygadę wojsk Ko-,
chinchiny w Sajgonie.
Powrócił on wkrótce do l;ran
cvi albowiem został mianowany
wiceinspektorem, a potem inspek
torem generalnym stałym, w ar-,
tvleryi marynarki. W roku 1900
podniesiono go do stopnia gene—
rąla dywizyi.
W roku l&Jl dano mu poa ko
mendę 3Vga dywizyę pieszy XV:
korpusu armii, zaś w roku 1901
zastępstwo generała Dood.»>'a przv
komendzie XIX korpusu armii
wojsk kolonialnych w Algierze.]
W reszcie w roku w roku 1912 o
I
puścił on tą komendę i został
członkiem Wyższej Rady W o
jennej. #
General Archinard otrzymał or
der kawaleja Legii Honorowej w
roku 1881, po wzięciu szturmem
miejscowości Gubanko w Suda
nie francuskim. Dalej przeszedł
przez wszystkie szczeble narodo
wego orderu francuskiego i w
czerwcu roku .1914, został pod
niesiony do godności W ielkiego
Krzyża Legii Honorowej.
Na początku wojny, obecne:
komenderował on częścią wojsk
francuskich, które, pod dowódz
twem generała Pan, wtargnęły
do Alzacyi. Podczas powtórnego
zajęcia Miluzy przez armię fran
cuską. generał Archinard został
mianowany komendantem Armii
po bitwie pod Heimsbrunn, gdzie
Niemcy zostali pobici i stracili 18
armat polowych.
Potem odbywał on często po
dróże inspekcyjne w pasie dzia
łań wojennych. λΥ" roku 1915, do
szedł on do granic'v wieku i został
zaliczony do kard rezerwowych
Z życiorysu powyższego wi
dzimy, że generał który został po
wołany na Szefa Mi&yi Wojsko
wej Francusko - Polskiej dosko
nale się wywiąże z obowiązków
jakie nań włożono. Trzeba wło—
1 żyć ogromną ilość pracy aby zor
ganizować wszystkie działy nie
odzowne· do dobrego funkcjono
wania tak złożonego organizmu,
jakim jest armia. Trzeba zacząć
od sformowania biur ze wszyst
kimi urzędnikami niezbędnymi,
od zorganizowania obozu, i stwo
rzenia znakomitych kard ; pierw
sze oddziały żołnierzy zostaną
przeto ujęte z gotowe już formy.
Tak postępuje generał Archi
nard stworzy, w przeciągu kil
kunastu miesięcy prawdziwą Ar
mię Polską, która będzie podwa
liną przyszłego państwa polskie
go. Kiedyś może błogosławić bę
dziemy pamięć generała Arclii
narda, organizatora pierwszych
sił zbrojnych niepodległej i zje
dnoczonej Polski.
Z Wycieczki do
Warszawy.
Garść uwag i spo~
s!rzeżeń.
Obok przykrego wrażenia z po
wodu widocżnych jeszcze z wn
gonu śladów wojny, jak wycięte
i przerzedzone lasy, zburzone fa
bryki i budynki stacyjne np. .My
szków, Poraj, Częstochowa, Ży
rardów itd. odnoszę uczucie ul^i,
ze nie spotykam żandarma i po
pa. tych dwóch czynników, uosa
biających niewolę i siejących de
moralizacyę w odniesieniu do
,,obcoplemieńców", bo Polak ni
swojej ziemi, podług nich, był tu
taj jobcoplemieńcem."
Napisy rosyjskie wszędzie sta
rannie usunięto, lub zamalowano.
Xa ich miejsce wprowadzono nie
mieckie obok polskich. Wszędzi·.*
spotyka się pikelhauby. Białoczar
tie domki szyldwachów zmieniły
mieszkańców i pomalowane zo
stały tia trzy kolory : biały, czar
ny i czerwony. Na stacyach pa
nuje język niemiecki. Przyjeżdża
my do Warszawy z punktualnoś
cią dawniej nieznaną. Żegnałem
stolice przed trzema laty, teraz
widzę ją w innej szacie. Na pier
wszy rzut oka uderza troska na
twarzach mieszkańców. '
Ruch kołowy w mieście zupeł
nie prawie ustał. Nie widzi się ka
ret, pojazdów prywatnych, do
rożek bardzo mało, ustał tak
wielki dawniej ruch wozów cięża
rowych, bo zamarł przemysł wię
kszy. \a ulicach, mimo świąt nie
spotyka się1 wesołych, rozbawio
nych tłumów. Zresztą koło 10
wieczorem wszelki ruch uliczny
ustaje, czemu sprzyja słabe o
swictlenie głównych ulic, a zu
pełne prawie nie oświetlenie ulic
bocznych, jak np. Chmielna, Zło
ta, Zielna itd.
Miłe sprawia wrażenie polieya
warszawska. — Są tu ludzie inte
ligentni, uprzejmi, patrzy się z
sympatyą na te skromne bronzo
we mundury. Z godnością stró
żów porządku spełniają swoje
ciężkie zadanie w czasach obec
,nych. Wszędzie widać lad i porzą
ciek. Jest tu zupełnie udmienny
tyj), jeżeli przypomnimy sobie da
wnych upojów i łapuwników.
Krążąc po dobrze znanych mi
ulicach, /. niebywałą radością sta
nąłem przed kratami, odgradza
jącemu uniwersytet od Krakow
skiemu Przedmieścia. Srebrny o
rzeł biały nadaje cechę tej staro
żytnej siedzibie nauki, gdzie się
rozbijał i obelgi rzucał narodowi
polskiemu Apuchtin. To pierw
sza zdobycz czasów obecnych.
Dalej dochodząc do pałacu Za
moyskich, skonfiskowanego nie
gdyś za rzucenie bomby na prze
jeżdżającego hr. JJerga z okien
tegu domu, widzę orła polskiego
i napis: „Komenda Legionów
polskich." Snujące się po W ar
szawie postacie legionistów, ten
zaczątek przyszłego wojska pol
skiego, to druga zdobycz chwili
bieżącej. Xa ganku pałacu Kro—
nenberga powiewa satandar o
barwach biało - amarantowych.
Tutaj siedziba Rady Stanu, tym
czasowego rządu polskiego, do
którego Polska tyle przywiązuje
wagi, z którym tyle łączy się dzi
siaj nadziei.
Wstępuję do soboru na Placu
Saskim. Krzyże prawosławne
zdjęto, złocone' kopuły · zastąpio
no blachą cynkową : po zdjęciu
tych samowarów cały budynek
zyskał na powadze i czystości li
nii. W ewnątrz odbywało się wła
śnie nabożeństwo.
Na placu Krasińskich, gdzie
dochowała się studnia z orłem
polskim, wybudowana 18-;o roku.
wznosił się ud ulicy Długiej nieg
dyś kościół LKJ. Pijarów, siedziba
Kopczyńskiego, później zabrany
i przerobiony na cerkiew. Tani
przez lat 80 panoszyło się prawo
słowie, tutaj legły się nadzieje,
że w tym zdobytym kraju nie zo
stanie ani jednego „Dominus vo
biscum", jak Mikołaj i nazywał
księży katolickich. — Obecnie
iest to kościół Legionów. Pod
czas rećurekcyi, wojsko polskie
tworzyło szpaler, kompanie ho
norowe i starszyzna brały udział
w uroczystości.
Powędrowałem daiej. Na Sto
kach cytadeli krzyż, miejsce stra
cenia Traugutta i towarzyszy.
Xa kamieniu błędny, a tak rozpo
wszechniony napis : „stracenie
członków Rządu Narodowego",
kiedy z pięciu powieszonych
wówczas, rządem narodowym by!
tylko jeden Romuald Traugutt,
dyktator. Zaszedłem także do cy
tadeli. W szedłem przez bramę
Konstantynowską, zbudowaną w
I
1SH4 roku. N'a terytoryum, stano
wiąccm niegdyś letni konwikt Pi
jarów, Żoliborz, wyrosło miasto,
złożone z licznych dwupiętro
wych gmachów, z kazamat i ba
styonów. Osławiony pawilon o
toczony kratą żelazną, zbudowa
ny w pobliżu Wisły, stanowi naj
większą dla nas pamiątkę. Długie
korytarze, cele z okratowaneini
oknami, to siedziba tych · naj
l dzielniejszych w narodzie, to czę
stu ostatni etap doczesnej wę
-drówki, .skąd wywożono ich przez
1,,bramę straceńców*' (iwanow
Iską) na miejsce egzekucyi. Nad
| bramą widnieje rok 18*55.
Na środku wielkiego dziedziń
ca obelisk spiżowy, wystawiony
w 18.'].") roku, po ukończeniu cyta
deli, poświęcony Aleksandrowi,
jak napis rosyjski głosi : „poko
ritielu i błagodietielu Polszi''
(zdobywcy i dobroczyńcy Pol
ski).'Poza teni znowu przeszłość
przypomina struktura kościoła
katolickiego z czasów pijarskich,
przerobiona na cerkiew. Opuści
wszy tę miejscowość, krwawo za
pisaną na kartach dziejów na
szych. poszedłem na Powązki
zobaczyć grób „pięciu pole
głych." Dawniej był tylko duż\
plac pusty, strzeżony przez poli·
cyç, aby podczas Zaduszek nic po
j łożył ktoś tutaj wieńca, lub nic za
palił lampki. Nie b\ło wolno na
wet przystanąć. Dzisiaj skronuu
pomnik alegoryczny i nazwiska
zmarłych teraźniejszoM-i przypo
minają przeszłość.
\V Warszawie zmieniło się
wiele — miejmy nadzieję, że zmie
ni się jeszcze więcej.
Dr. M. Ofrnański.
o
W następujących miejscach
na Town of Lake można otrzy
mać „Dziennik Chicagoski":
BOCHNIAK —
1615 W. 43-cia ulica.
WOJTKOWSKI —
4524 S. Ashland ave.
CICHOWLAZ —
4612 So. Lincoln ulica.
TYSIAK — *
1718 W. 48-ma uiica.
MIEL2YNSKI -
1714 W. 48-ma ulica.
BRADEL —
1718 W. 47-ma ulica.
łopaciński —
4659 Gross ave.
STREJSMAN —
4809 Loomis ulica.
GOSPODYNIE TO CZYNIĄ
PIORĄ BIELIZNĘ BEZ TARCIA.
T> sijłCe gospodyń przestały trzeć
8W4 bielizny. Absolutnie odmówiły
trzeć s w 4 bieliznę na tarle. SuO.OOO
kobiet znalazło prędszy, lepszy, łat
wiejszy. tartszy. weselszy sposób do
ukończenia największego prania. O
ne używają N. Ji. G. tableciki do pra
nia. które to dla was zrobią. Aby
zapoznać was z tym nowym wyna
lazkiem do prania hielisny. ofiaru
jemy okaz darmo, dosyć na jedno
tygodniowe pranie. Wytnijcie to o
gtussenie i zanieście do s.wego gro
*ern;ku dzisiaj po okaz darmo, do
syô na jedno tygodniowe oranie. lub
jeżeli nie ma w zapasie przyślijcie
na.11 jego nazwisko razem r. dwu cen
towym znacuXiem na opłacenie kosz
t.\w przesyłki okazu darmo. Adre
sować;
KIRQl HAIt MOOX >IFG. CO.
|40 W. t«n H11 ren !*»„ Chicago.
Telefon Wahnth -(072·
Znaczek handlowy niżej podany
Jest wa->Z4 protekcją.
NIE PAL SIE PRZY OGNIU!
Żelazkiem Imperial możesz prasować na ganku
lub na podwórzu w cieniu drzew, gdzie chłodek pa
nuje i wiaterek przewiewa. Nie zaznasz bólu głowy
ani zmęczenia. Żelazko Imperial wytwarza swoje
własne ciepło. Jest mocne, łatwe do operowania,
w trzech minutach gotowe do prasowania. Na opale
oszczędza$8 do $15. Kosztuje $4. Gwarantowane. Do
*—· nabycia u agentów lub wprost u:
POTRZEBA A6EMT0W] piLIT",IE commercial corpowatiow 1286 miwaumi m. cncut.ni
— Gdv Nader,dzie Potrzeba Pamiętajcie o Nas — }
Zegarki, dyamenty. siuDne oor4czn i, uiauw
lïtki i biżuterye wszelkiego gatunku u ras we
i wielkim wyborze.
Ceny niskie — Towar Gwarantowany
KRACKER & KOSIŃSKI
WKmam—memm■» 25 lat poa numerem
1019 MILWAUKEE AVE., blisko Augusta UL
INowe urzą
dzenia do le
czenia za po
mocy elek
) tryki.
Odwiedza ρ»
cyentów we
dnie i w nocy
Każdego cza
su gdy zaźąd
Leczy cùoroby mężczyzn, tiara
i dzieci własnemi medycynami
Zwraca ip««;alną iwtff n· wtMlkU
■ bronie*»»· ehorobjr·
Godttay ofUow·: Od 9 rnnoUo 9 wieczorem
kaâdego dot». We czwartek popołudniu wy
ł*C70le leczy cboroby kob'eoe
Telefon Μοηη>β Λ73-1.
SPECYALNA OFERTA
Poniżej podajemy kilka książek nader interesujących, po bardzo
zniżonej cenie, lecz tylko na krótki czas.
CZY PIEKŁO ISTNIEJE, Filozoficzno-Apologetyczna Rozprawa
FAŁSZYWE RUBINY I SZAFIRY
$100,000 W ZŁOCIE, wolny przekład z angielskiego.
KAPITAN SEIDEL · DETEKTYWEM, powieść bardzo interesu
jąca dla młodzieży, także dla dorosłych.
Wartość książek 45 centów; jeżeli zgłosicie się zaraz specyalna
cena na kilka dni tylko 20 centów.
Âdministracya Dziennika Chicagoskiego
1455 - 1457 W. Division St.
Departament M. CHICAGO. ILL.
m
ytv
Γ*

Φ?
m
1
Wszystkim krewnym i znajomym donosimy tę smutną wia
domość vi najukochańszy syn i brat nasz
FRANCISZEK C. GORZKA
Lafayette Council 361 K. of C.
po nieszczęśliwym wypadku, pożegnał się z tym światem, opatrzo
ny św. Sakramentami, dnia Igo lipca, 1917 roku, przeżywszy lat
22 i 7 miesięcy.
Pogrzeb odbędzie się w sobotę, dnia 14go lipca, o godzinie
9toj rano, z domu żałoby pnr. 1330 Chapin ulica, do kościoła
św. Tiójcy, a stamtąd na cmentarz św. Wojciecha.
Na ten smutny obrządek zapraszamy wszystkich krewnych
i ;najtmych, w ciężkim żalu pogrążeni:
Antonina Gorzka, matka; Bronisława, Teodozya, siostry;
Stanisław, Jan, Bolc&ław, Paweł, bracia; Feli* Witkowski, szwa
gier; Alwina, Katarzyna, bratowe; Daumer, ciocia.
Vvijystkim krewnym I znajomym donosimy tę smutną wia
(l"moś«. iż najukochańszy maż mój i ojciec nasz
FRANCISZEK SCHULTZ
członek Tow. św. Anny, Rycerzy św. Kazimierza, Bractwa Pomocy
imieniu Jezus, Kawaleryi Pułaskiego i Klubu Obywatelskiego św.
Wojciecha, Marynarzy Kolumbia i Związku Polskich Salonistów
Lokal 15
In) krótkiej i ciężkięj chorobie, pożegnał isię z tym światem, opa
łtzony św. Sakramentami, dnia lOgo lipca. 1917 roku, o godzi
nie 8mej wieczorem, przeżywszy lat 38 i 8 miesięcy.
Pogrzeb odbędzie się w sobotę, dnia 14e:o lipca, 1917 roku,
0 godzinie 9:30 rano, z domu żałoby pnr. 1600 So. Paulina ul.., do
kościoła św. Wojciecha, a stamtąd na cmentarz św. Wojciecha.
Na ten smutny obrządek zapraszamy wszystkich krewnych
1 rinj'imycli. w ciężkim żalu pogrążeni:
Arna Schultz, żona; .Józef, Franciszek, Stanisław i Jerzy,
eynowie; Aleksander i Agnieszka Hchultz. rodzice: Félix | ,Jun,
bracia; Marynnna, siostra: Anna Schultz, bratowa; Władysław
Wituck< szwagier: Helena Schultz, bratowa; wraz z całą rodziną.
Pogrzebem zajmuje się L. Gardzieiewski, 1655 W. 17ta ul.
13
=
4 - ·■,.·
KS FRANCISZEK GORDON.
Dwadzieścia Nauk.
1). Chrystus Światłością Airlati..— Nauka wy
głoszona w sobotę po niedzieli'14-teJ Wielkie
go Por,tu w kociole Najśw. 'Maryl Panny w
Krakowie, r. 1895.
C). Kornel Ujejski. — Nauka wygłoszona podczas
nabożeństwa żałobnego za duszę Kornela UJej·
■kle.go, w koéciele św StanJsława Kostki, dnia
11 listopada, 1897 r., w Chicago. 111.
8). Mary* naezą Mistrzyni*. —- Nauka ku czci
Najśwltt. .Maryl Panny wygłoszona do Alum
nów, Zgrom. Zinar, Pańskiego na Mentorelt
w roku 1887. \
4). O czci Obrazów świętych. — Nauka wygłodzo
na z okazyl poświęcenia Statuy M. B. Loretań
skiej w kościele św. Stanisława K.. w Chicago,
w r. 1896.
B). Ofiara Chrystusa na Krzyżu. — Nauka wy
głodzona w trzecią niedzielę Wielkiego Postu
w kościele św. Stanisława Kostki, w Chięago,
w r. 1892,
C). Ofiary Starosto Testamentu. Figura Ofiary
Chrystusa. — Nauka wygłoszona w kościele
Najśw. Maryl Panny w Krakowie, dnia 15-go
czerwca. 1805 roku,. .·>
7). O Mę<e Pańskiej. — Nauka wygłoszona we
Wielki Piątek w kościele w Polekiem Koro
nowie, dnia 3-go kwietnia, roku 1 896.
β). O NaJ^fcnein Słuchaniu Mez\ Św. — Nauka
wygłoszona w kościele Najświętszej Maryl
Panny, w Krakowie, w r. 1895.
0). O Ofierze Mszy Św. — Naułta wygłoszona w
czwarta niedziele Wielkiego Poa^u w kościelo
iw, Stanisława Kostki, w Chiccgo, roku 1892.
10.
ι
11).
12).
13).
14>
18).
10).
17).
10).
10.>
20).
O potrzebie pokuty. — Nauka wygłodzona w
piata niedzielę Wielkiego Postu w kościele św.
Stan. K. w Chicago, 1892 r.
O przeznaczeniu człowieka. — Nauka wygło
szona w plerwpza nledzJelę Wielkleeo Postu
w kościele św. Stan. K., w Chicago, 1892 r.
O sodzie Ostatecznym. — Nauka wygłoszona
w kościele Św. S-ian. K., w Chicago, w ostatnią
niedziele po Światkach,1 w r. 1890.
O sadzie szczegółowym po śmierci. — Nauka
wygłoszona w druga niedzielę Wielkiego Po
stu w kościele Św. Stan. K., w Chicago, 18 92 r.
O świętym Józefie. — Nauka wygłoszona w
kościele Św. Józefa w Krakowie, w r. 1895.
O Wierze. -- Nauka wygłoszona do Alumnów
Zgr. Zn. Pańskiego, na Mentorell, w r. 1888.
Pokój ludziom Dobrej Woli. — Nauka wygło
szona na uroczystość Boiego Narodzenia w ko
ściele św. 6tan. K., w Chicago, o godzinie 4teJ
rano, w r. 1896.
Śluby Zakonne. — Nauka wygłoszona w ka
plicy Św. Józefa u ks. ks. Zmartwychwstańców
w Rzymie, dnia 1 listopada. 1895 r.
Uroczystość Wniebowzięcia Χ. M. P. — Nauka
wygłoszona w kościele Św. Etan. K., w Chicago
r. 1890.
Wiara oodstawa szczęścia. —Nauka wygło
szona w kościele św. Wojciecha Β. 1 M. w Chi
cago, dnia 24-go kwietnia, 1 892 r.
Zagajenie Ohchodu Styczniowego — urządzo
nego staraniem Tow. Młodz. św. Kazimierza K.
i— Mowa wygłoszona w hali ów. Stan. K„ w
Chicago, r. 1892,
Cena za jeden egzemplarz . . 10c
Cena całej seryi $1.75
Do nabycia tv biaree DZIENNIKA CHICAOOSKIEGO, I4S7 W. Division ni

xml | txt