OCR Interpretation


Katolik. (Winona, Minn.) 1893-1895, April 19, 1894, Image 1

Image and text provided by Minnesota Historical Society; Saint Paul, MN

Persistent link: https://chroniclingamerica.loc.gov/lccn/sn90060821/1894-04-19/ed-1/seq-1/

What is OCR?


Thumbnail for

i
-W i
Nr. 16.
7
i
Redaktor i wydawca* Hieronim Ierdowski«
Podróżuje obecnie dla naszej
gazety dwóch agentów mających od
nas pozwolenie kolektowania abo
nentu, a mianowicie:
1) Pan Rudolf Michałowski,
będący obecnie w Chicago
2) Pan Teofil Derdowski,
wybierający się do Menomenee,
Mich., i do Berlina, Wis.
Z powodu te­
raźniejszych ciężkich
czasów będziemy od
tąd kolektowah od
abonentów naszych i
po dolarze. Kto już
$1.00 winien za ga.ze
te, dostanie rachunek
i powinien zapłacić
półroczny abona
ment, a gdy to uczy
ni, poślemy mu nad
zwyczajne prezent,—
książkę powieściową
pod tytułem: „Przy
gody Lorka", wartą
25 centów.
DO MATEK.
—-v B-óg"~ttdeietił- rodzicom .. ka
tolickim w wierze niewypo
wiedziane szczęście. Matko,
ty jesteś dzieckiem prawdzi
wegoKościołaChrystusowego,
poza którym nie ma zbawienia,
za dziecko przez Boga przyjętą,
dla tego pragnie Bóg -i
Kościół tak bardzo, abyś ty
to szczęście i na twoje dziecko
przelała. Twoje dziecko do
dzisiaj już doznało tego szczę
ścia i zostało dzieckiem Bożem
i Bożą własnością i dla tego
pod względem duchownym
nie należy do ciebie, lecz do
Boga. Przy narodzeniu swo
jem, że w grzechu zostało
poczęte, było dzieckiem śmier
ci, przedmiotem sprawiedli
wości Boskiej. Splamione
grzechem pierworodnym zo
stało w wodzie chrztu świętego
z wszelakiego brudu obmyte i
na łono matki naszej, Kościoła
Św., przyjęte. Od tej chwili
stało się własnością Kościoła,
który praw do niego jako do
dziecka nabytych zrzec sią nie
może, a jeżeli oddaje ci dzie
cko, to tylko na to, abyś ty
nad niem czuwała. W białą
suknię łaski uświęcającej
ubrane złożył je Kościół w
twe ręce, ale postawił za
obowiązek, abyś czuwała nad
niem, iżby czystem i niepo
kalanem pozostało. Dla zapew
nienia mu większej troskliwo
ści i opieki powołał Kościół
do dziecka chrzestnych, którzy
przyjęli na się obowiązek, w
razie potrzeby służenia pomocą
ojcu i matce w wychowaniu i
zastąpieniu ich.
Przez to, żeś dziecko twoje
ochrzcić kazała, zobowiązałaś
się matko w obec Kościoła
starać się o to, aby dziecko
twoje, zostawszy duchowną
własnością Kościoła, żyło też
i umierało jako prawdziwe
dziecko tego Kościoła. Na
mocy tego przymierza masz
obowiązek troszczyć się su
miennie o dobro duchowe
swojego dziecka'. Już sam
zdrowy rozum przemawia za
ni
tem, że dziecko, jak' jest
nieudolne i pomocy potrzebu
je,potrzebuje koniecznie opieki
miłującej je matki. Oczy
szczone ono, prawda, ze zmazy
grzechu pierworodnego, ale
pozostało w niem niestety
żarzewie pożądliwości i dopóki
to się nie przygasi i nie przy
tłumi, będzie dziecko wzrastało
w złości i występku. Samemu
sobie pozostawione, stanie się
niewolnikiem namiętności i
igraszką szatana. Więc, matko,
czuwaj nad dzieckiem!
Matka z natury ma ten
obowiązek i któżby chciał
temu zaprzeczyć. Nadto Bóg
to nakazał a Duch św. powie
lekroć przypomina ten obo
wiązek. W starym testamencie
nakazał to Bóg wyraźnie
rodzicom, aby dzieciom swoim
opowiadali dobrodziejstwa i
rozkazy Boże. (V. Moj. 6).
Wierni temu przykazaniu
wychowali n. p. rodzice Zu
zanny tę córkę swoję wedle
prawa Mojżeszowego, „bo,
mówi Duch Św., byli spra
wiedliwi". My też wiemy to,
jak jaśniałaZuzanna czystością,
kiedy przypadkiem się znalazła
w towarzystwie dwóch roz
pustnych starców. Podobnie
powinni i dzisiaj rodzice
wychowywać dzieci swcźje, jak
tego żąda św. ewangelia.
Apostół mówi: ,, A wy ojcowie
wychavvywajrie' syny- wasze, w,
karności i grozie Pańskiej".
(Efez. 6, 4). Wypowiada to
Apostół nie jako radę, lecz
jako ważny i wielki' obowią
zek, ,,bo mówi św. Jan
Chryzostom, dzieci wasze jako
zakład przez Boga powierzone
zostały i za każde z nich
zażąda Bóg od was ścisłego
rachunku". Mówi starożytny
pisarz kościelny: ,, rodzice,
którzy dzieci swoich ani nie
uczyli, ani nie upominali, będą
pociągnięci do odpowiedzial
ności za wszystko, co dzieci
złego uczynią". ,,A ci, mówi
św. Jan Chryzostom, nietylko
za osobiste grzechy swoje, ale
i za grzechy dziedzi swoich,
których wychowanie zaniedba
li będą karani". ,, Wielką
musi być dla tego, mówi tenże
Święty, troskliwość, którą
rodzice dzieci swoje otaczać
powinni1'. ,,Wy rodzice, mówi
on dalej, wy jesteście aposto
łami waszej rodziny, którą
i\postół nazywa Kościołem
domowym, a której głową wy
jesteście". Jeżeli dla tego
zaniedbacie wychowanie wa
szych dzieci i co do tego jest
potrzebne, nie minie was kara
i często już w tem tu życiu za
opieszałość waszą będziecie
musieli podjąć pokutę.
Patrz, matko, na odstrasza
jący przykład arcykapłana
Helego. Miał on dwóch nie
godziwych bezbożnych i
nieczystych synów, Ofni i
Fineasa, o których życia spo
sobie dobrze on wiedział.
Karcił on ich i upominał
wprawdzie, aby grzechów
swych nie powtarzali więcej.
Ale tak łagodne, wcale nie
przerażające upomnienie uwa
żał Bóg za niewystarczające,
za nic je sobie ważył dla
tego objawił Bóg Samuelowi,
że sąd odprawi nad domem
Helego z tej przyczyny, że
on, mimo że wiedział o
niecnem ich postępowaniu, nie
karał ich należycie. Straszna
kara dosięgła ojca obojętnego.
Obadwaj synowie jego zostali
zabici, synowa jego umarła
przy połogu, a Heli sam,
starzec 98-letni spadł z krzesła,
złamał szyję i umarł i
wszystko to stało się jednego
dnia.
Ilu to rodziców pędzi żywot
strasznie smutny i gorzki, że
śmierci sobie życzą i mówią z
Duchem św.: ,, Bo lepsza jest
śmierć, aniżeli* gorzki żywot.''
A tem utrapieniem i smutkiem
w losie są ich dzieci, które za
truwają im życie. Ale to za
płata zasłużona za niedbalstwo
i opieszałość w wychowaniu!
I gdyby jeszcze przyjęli to
chętnie z ręki Boga w duchu
pokuty za niedbalstwo w wy
chowaniu dzieci znaleźliby
może łaskę na sądzie Bożym.
Bo mówi św. Izydor: ,,Wiele
rodziców nie dostąpi zbawie
nia,bo z ich winy giną dzieci."
Mówi Duch św.: ,,Lepszy
jest jeden syn bojący się Boga,
niźli tysiąc synów niezboż
nych'' i dodaje do tego: ,, le
piej jest umrzeć bez potom
stwa, niźli zostawić syny
niepobożne". Mówi dalej Bóg:
,, dziecię puszczone na swą
wolę, zawstydza matkę swoję."
,,syn bez rózgi będzie hańbą
ojcu swemu". Matko, jeżeli
na stare twe lata a kiedyś na
sądzie Bożym niechybnie nie
ćhj^e^fcć okrytą^ chańbą,
to wychowuj doBrze dziecko
twoje i naginaj karku jego od
najrychlejszej młodości jego!
X. Delegat Satolli.
Podczas dwuletniego poby
tu swego w Stanach Zjedno
czonych przekonał się delegat
Ojca św., że mimo wysokie
go stanowiska ma nieprzyja
ciół w najwyższych kołach
hierarchii amerykańskiej.
Popularnie przypisują partyi
Gibbons'a, Irelanda i t. p.
nominacyą X. arcyb. Satollie
go. Chociaż w tem jest coś
prawdy, Leon XIII z pew
wnością z doświadczenia, na
bytego z całych wagonów,
zapełnionych skargami z Ame
ryki Północnej, uważał jako
święty obowiązek, posłać
delegata na samo miejsce.
Mamy bowiem pozornie
ustawy soborów baltimorskich,
ale w rzeczywistości panuje
tutaj w Kościele katolickim
w o a w e e w i z i i
s i o a n i z o n a e z
prawiem. Pewien stary
proboszcz, zapytany przez
nowo-przybyłego księdza, ja
kie ksiądz w Stanach Zjed
noczonych ma prawa, odpo
wiedział: „Prawnie ma żad
nych, tylko same obowiązki.
X. Biskup machnie paluszkiem
i idziesz, znowu machnie, i się
wynosisz. Z ludźmi też jest
trudno, bo miłem przyjęciem
przypomną Ci palmową nie
dzielę, a po palmowej niedzieli,
jak wiesz, nastąpił wielki
piątek."
Jasną jest rzeczą, że z po
dobnej sytuacyi musiały na
stąpić wprpst okropne skutki.
BOŻE ZBAW POLSKĘ!
Winona, Minn., dnia 19 Kwietnia 1894 roku.
(Entered at the Jbstoffice Winona Minnesota, as „Second Class''mail matter.)
W żadnym kraju nie włóczy
się tyle zmarnowanych księży,
jak w Ameryce. Liczba ich
wynosi iokoło dwa tysiące.
Rzecz okropna.
delegat Satolli dobrze
0 tem więdział, wybierając się
do nas. Wiedział też o wielkiej
liczbie zamkniętych kościołów,
kiedyś zbudowanych na chwa
łę Boż% fct, teraz napiętnowa
nych mianem schyzmy. Chci
wość np Zmartwychwstańców
rzuciła eljlskomunikę na parafią
św. Trójcy, i tak było w wielu
innych ^miejscowościach. Były
zażaleni| zakonów na bisku
pów, |t)iskupów na księży,
księży ppa ludzi, ludzi na
przełożonych. Wszyscy zwró
cili
oczjy
na X. delegata w
nadzięip wycięzt wa.
Jak się z tego wywiązał
dotyeł^zas X. delegat i co go
spotkajo od amerykańskich
biskupów
6
Na ^pierwsze pytanie odpo
wiadamy- świetnie! Dwa wiel
kie wrzody w emigracyi pol
sko-k§itolickiej z łagodnością
Zbawiciela bez wielkiego
rozgłosu wyleczył. Już nie
mogą^-nam Ajrysze w oczy
pluć,
J||e. w Chicago i Detroit
tta^Sltcia- sąschyzmatykanlr.
Bardzo wielu księżom na
pozór suspendowanym wrócił
prawa kapłańskie, słowem
gdziekolwiek największe miło
sierdzie nie przeszkadzało
najłagodniejszej sprawiedli
wości, puszcze w winnnicy
Pańskiej znowu się zaczęły
zielenić.
Biskupi natomiast amery
kańscy zaczęli po cichu szem
rać. Wiele ich wyroków X.
delegat bez miłosierdzia obalił.
Mówiono nawet o rezygna
cyach, jak np. w Detroit.
Różne też dzienniki katolickie,
mianowicie te pod wpływem
biskupów, zaczęły na delegata
się użalać. NEW WORLD np. z
Chicago, którą wszyscy bisku
pi archidyecezyi Chicagoskiej
popierają, w sposób wcale
niedwuznaczny o namiestniku
Ojca św. się odgrażała.
Nic to jednakowóż nie po
rn jże. X. delegat tutaj jest
1 pozostanie. Po X. arcybis
kupie Satolli przyjdzie inny.
Może się też doczekamy stałe
go wyższego sądu apelacyj
nego dla spraw katolickich.
Ale bądź co bądz samowolą
i bezprawie X. delegat na
wieczne czasy pochował.
Niech żyje!
Marcypan.
Z prawdziwą przyjemnością
czytaliśmy ostatniego KATOLI
KA. Ale aby całą przeszłość
oglądać, jak na dłoni, powin
n o y a A a n u
w o z y i a n i e o y a
iy-
AD
.RES KATOLIKA: Katolik, 59 E. 2nd Str. Winona, Minn.
PanModest Maryański wier
ci w PRZEGLĄDZIE EMIGRACYJ
NYM, aby się biskupa dowier
cić. Pono znalazł już ślady
jarmułki menażera.
Michałek od KURYERA MIL
WAUCKIEGO się gorszy dziką
polszczyzną w afiszach na
jakiś koncert. Budzi się lite
rata w senatorze.
o
Żadnemu księdzu na całym
Bożym świecie nie wolno z
własnego przekonania gazety
potępić. Rektor z Erie
jeszcze się nie nauczył kate
chizmu swojego stanu.
Tylko w Ameryce niektórzy
biskupi dają aprobatę ga
zetom. Jakiem prawem
można z góry
zalecić to co
N
dopiero będzie drukowane?
Dobre katolickie gazety
nie potrzebują żadnych reko
mendacyj, ni gwałtu rety ry
czących sejmów kropidlar
skich. Idą w świat na mocy
prawdy.
Wiele z podpisanych na
wiec, poznawszy całą intrygę
menażera, wstydzą się własne
go cienia.Lepiej zawczasu niż
Czem WIARA I OJCZYZNA
zapełni swoje szpalty po wie
cu? Czy może nowemi me
moryałami
Nareszcie X. Barzyński
szklanką piwa i gardłowaniem
wymógł na zarządzie Zjedno
czenia, że wbrew swej woli i
przekonaniu zgodził się, aby
X. Barzyński napisał odezwę
do członków Zjednoczenia i
pod nią nazwiska Prezydenta,
Sekretarza generalnego, se
kretarza koresp. i radcy
duchownego podpisał. Lecz
Towarzystwa należące do
Zjednoczenia i członkowie
pojedyńczo wiedzą co z tym
dokumentem uczynić trzeba, a
w sprawie Ligi nie uczynią
nic bez porady swoich praw
dziwych duszpasterzy na miej
scu.
Ogół Polaków i ogół Du
chowieństwa polskiego w
Ameryce przyjmie tę nową
odezwę Zarządu Zjednoczenia
jako nowy humbug X. Sarzyń
skiego, a na przyszłym Sejmie
pośle swój zarząd tam gdzie
być powinien do robienia
wursztów i dystylowania
alembikówki ku większej
chwale największego zakonu.
Duchowni Radcy i polity
kierzy z Milwaukee za późno
żałują owego kroku, że na
plewy dali się złapać. W tym
wypadku publiczne przyznanie
się do błędu jest jedyną ho
norową drogą.
aa*
Bok 9.
Pp. Szwajkart i Nagiel obli
zują się z zadowolnienia^
czytając dowcipy swego mi
strza i pana, wyrażone w
odezwie do Towarzystw Ka
tolickich w sprawie wiecu i
ligi.
Ligi katolickiej- polskiej
nam w tym kraju potrzeba,
bez żydów, niedowiarków i
zmartwychwstańców.
Na wiec do Chicago niech
jadą rabbini żydowscy i han
dełesy dla kapłanów ka
toljckich i prawych Polaków
tam nie jest miejsce.
W przeszłym tygodniu X.
Barzyński był w sprawie Ligi
w Detroit i kupił u p. Kromki
9 9 u n w s u e
wursztu. Ztąd złośliwi lu
dzie robią złośliwe wnioski,
jakoby p. Prezydent zamienił
ligę na kiełbasę.
W całym zarządzie naszego*
Zjednoczenia jeden tylko czło
wiek ma głowę na karku a
nim jest p. Franciszek Wle
klinski, kasyer, i ^ila tego
nazwiska jego pod odezwą
nie masz. Tem bardziej cha
rakter prawy naszego kasyera
podnieść należy, że mieszka
jąc w Chicago, a więc pod
moralną i materyalną presyą
największego zakonu, jedna
kowoż nie ugiął się. Członko
wie Zjedn. niech to sobie do
przyszłego sejmu zakonotują.
Takich urzędnikówZjednoc ze
nie potrzebuje.
PŁACIĆ ZA KATOLIKA!
Ostrożnie.
Między innymi i w M..
ma KATOLIK dwóch
zawziętych nieprzyjaciół. Nic
tym Jegomościom nie zrobiliś
my. Laski żadnej od nich nie
żądamy. Nasza gazeta jest
^niezależną. Kto jej nie chce
czytać,nie potrzebuje. Może nas
ignorować, a my jego.
Ale wszystko na tym świe
cie ma swoje granice. Jeżeli
niektórzy sądzą.że ich obowiąz
kiem jest, nas zniszczyć, niechaj
dwa razy się namyślą. Nie
drażnić lwa, bo pokaże zęby.
Pożegnalne kazanie.
Najmilsi Bracia! Dzisiaj z Wa
mi się muszę żegnaó. Wątpię czy
Pan Bóg Was kocha, bo nikogo z
Was do siebie nie zabiera^ Sami się
też nie kochacie, bo żadnych nie
miałem ślubów. Mnie także nie
kochacie, bo mi pensyi nie wypłaci
liście. A po owocach poznacie ich,,
mówi Pan. Najmilsi bracia! Idę da
więzienia jako kapelan. Za mn% iśd
nie możecie, ale przygotuję Wam
drogę i niech Bóg się zlituje nad
duszami Waszemi. Good bye!
Powyższe kazanie powiedział
jeden z „serdecznych" przyjaciół.
KATOLIKA.
A.BONOWAĆ KATOLIKA!
ti

xml | txt