OCR Interpretation


Katolik. (Winona, Minn.) 1893-1895, April 11, 1895, Image 2

Image and text provided by Minnesota Historical Society; Saint Paul, MN

Persistent link: https://chroniclingamerica.loc.gov/lccn/sn90060821/1895-04-11/ed-1/seq-2/

What is OCR?


Thumbnail for

1$
SYNOWIE
SZAMYLA.
Powieść historyczna.
(Ciąg dalszy.)
Kiłka dziesiątek lat minęło
od czasu, gdy dumny król
Kaukazu zeszedł z niebotycz
nego siedliska, by zakończyć
życie w pozłacanej klatce w
Kałudze. Nieraz może żałował
Szamyl, że nie poszedł za radą
Opaczyńskiego i hartem swej
ezabli przez las rosyjskich
bagnetów nie utorować sobie
drogi do wolności. Lecz któż
zdołał zajrzeć w głębie tego
ducha podobnego do tajemnic
pełnego, a pozornie wygasłe
go wulkanu. Drzemały tam
o
wybuchy, które siłą świat były
mogły zadziwić, lecz tłumione
apatyą żupełną i owym muzuł
mańskim fatalizmem. Szamyl
ginął serce jego żarła
tęsknota do gór, do czynu i
owego malsóstwa, które z
wszystkich skarbów uważał za
najcenniejszy.
Car zabrał młodegoAchmeta,
najmłodszego z synów z hare
mu Szamyla, gdy liczył zale
dwie lat osiem, zabrał go na
wychowanie. Car nie rozkazał
wprawdzie zabrania młodego
Achmeta, wyraził tylko życze
nie, lecz Szamyl był zbyt
dumny by się miał opierać
życzeniu, nie mając siły do
oporu. Wiedział, że życzenie
spełnionem będzie. "Wonczas,
gdy mu dziecię zabierano,
błysła sroga myśl w dumnym
rycerzu chciał syna udusić,
jak owego Dźemal-Eddiaa.
Lecz dumnym był, uwierzył
raz jeszcze w siłę krwi, uwie
rzył że krew się kiedyś odezwie
w młodym Acbmecie, nie
pozwoli mu się zmoskwiczyć.
Od czynu zresztą wstrzymała
go znowu muzułmańska wiara
w przeznaczenie. Oddał go
więc bez skargi. Jako towa
rzysza i opiekuna dodał stare
go sługę Hassana. Długą miał
Szamyl z Hassanem rozmowę
zanim powierzył ulubione
dziecię na wychowanie carowi.
Młodość Achmeta ubiegłą
O
tak jak młodość Dźemmal
Eddma. Gdy młody Szamyl
dorósł, Car awansował go w
krótkim czisie na majora
gwardyi uianów. Przedni to
pułk. Należy w rosyjskiem
wojsku więctj jak w każdem
łanem roztóżniać g^ardyę od
swyklych szaraków, w gwardyi
ziś słynie pułk ułanów. jbiór
to synów rodiin prawdziwych
bojarskich, którzy bohater
stwem dorównują Polakom, a
fdntazyą i junakeryą rzeczy
wiście ułańską stoją prawie na
równi z nami. Oprócz bojar
skich i książęcych synów służą
tam potomkowie zruszczałycli
rodzin zagranicznych, które do
pułku lego wprowadziły cywi
łizacyą iŚMe francuską. W tym
to gronie przebywał miody
Ach iii et. Wesoło dzisiaj w
koszarach gwardyi carskich
ułanów, żegnają właśnie Tarka
kapitana Suleimana, który
wżył si$ znakomicie w wesołą
rzeszę gwardyi rosyjskich
oficerów i zdobył sobie ich
serca, w czasie gdy jako atta
che wojskowy przebywał w
tureckiej ambasadzie w
Petersburgu. Żwawy Suleiman
otoczony garstka żywych rfi
cerów, żeguał się z nimi.
Siadanie połączone z licznemi
libacyami było skończone,
trzeba było opuś:ić nadnewską
stolice i powrócić do Stambułu,
słuchać smętnego
śpiewu Muozyny gdy nawolu
je do modlitwy z krużganków
zlotem! kopułami błyszczących
minaretów.
Zima była na dwerze
gęstemi płatami śaieg padał, I ojca mu dany. Wychowany
raz po raz wichura zakotłowała I był, aby zachować wierność
po ulicach i zamieniła spadają, carowi, a jednak go coś
ce spokojnie płatki w śnieżną
zamieć. Owa wichura to obraz
polityki rosyjskiej niby spokoj
na, a raz po raz się zerwie i
zamąci.
Był to rok 1876 Napróźno
łamała sobie konferencya w
Konstantynopolu głowy, jak
przykroić elastyczną kartę
Turcy i.
Widocznem było, iż miecz
tylko zdolen rozstrzygnąć owe
za wikłania.
W Petersburgu atmosfera
przepełniona była niejako
dymem prochu, wojna wisiała
w powietrzu. Z ust do ust
podawano sobie, iż gdy śaieg
zginie a wiosenne zabłyśnie
słońce, biały car powoła swe
legiony, a pod krokiem ich
ziemia 2adrży. Wiadomym Uiź
wszystkim był cel ich marszu.
Dyplomaci i wielcy politycy
przy zielonych stolikach
marszczyli csoła i obmyślali
plany, lecz wesoła rzesza
uhnów carskich mało o to
dbała, nie obciążała sobie
głowy poważnemi myślami,
rozkażą to i pójdą do boju,jak
na bal dworski w dzień galo
wy.
Obecnie zajęci pożegnaniem
wesołego Suleimana, który
chwalił proroka, lecz nie
trzymał się ściśle jego przepi
sów, gdy chodziło^o wychyle
nie kieliszka. Suleimana tu
recki minister wojny powołał
do kraju mógł on mu dać
różne ważne informacye ty
czące aię położenia polityczne
go. Za chwilę uniesie go
pociąg w stronę Bosforu a
może za kilka miesięcy spotka
się z swymi przyjaciółmi oko
w oko na krwawem polu
bitwy. To nic! Żołnierzem był,
więc lubił żołnierskie swawolne
towarzystwo, Iccz jako Turek
obowiązek swój spełni. Jeszcze
chwila,uściśnienie ręki, już ma
siadać do sanek, lecz w tej
chwili odwraca się i rzuca się
na szyję wysokiemu brunetowi
w mundurze majora gwardyi
ułanów i szepce mu, kilka
słów pożegnania po tureeku
na ucho potem skoczył do
sanek i trójka biegunów
szalonym pędem uniosła go
na dworzec.
Ten, którego Suleiman tak
czule żegnał to książę
A:*hmet Szamyl. Słowa Turka
po cichu wyrzeczone, wywarły
na nim głębsze wrażenie.
Zamyślony zasiadł obok przy
jaciela swego kapitana konnej
gwardyi artyleryi Płatowa]
zamyślony przyjął podanego
sobie papierosa.
Brzmiały mu w uszach słowa
Suleimana: ,,Achmecie pozo
staniemy przyjaciółmi, chociaż
byśmy się mieli spotkać na
polu bitwy''.
Achmet Szamyl w świetoem
gronie rosyjskich oficerów był
jedynym muzułmaninem.
Wiara w proroka i jego nauki
były już mocno zachwiane,
lecz była to wiara jego przod
ków, ztąd niejjehciał się jej
wyrzec jako jedynej pamiatki
z dawnej przeszłość'. Mało go
bowiem z nią łączyło. Ojńec
Jego Szamyl od lat kilku był
w grobie nie pozwolono mu
go odwiedzsć. Zaledwie ośm
lat miał, gdy go ojcu wydarto
jak przez sen tylko przypo
minął sobie wysoką bohatera
posteć. Odświeżał w nim pa
mięć o przeszłości jedynie
stary Hassan i amulet przez
pociągało do owego wschodu,
do kraju rodzinnego. Nie bez
żalu pomyślał, iż zmuszony
będzie wkrótce walczyć przeciw
swym współwyznawcom, a
nie powierząż jemu, potomko
wi Szamyla, głównego do
wództwa nad ujarzmioneml
plemionami Cżerkieaów? On
ich poprowadzi pod znakiem
dwugłowego orla na rozbicie
półksiężyca. Zaduma jego
stawała się coraz większa,
piękne jego oblicze, ciemnym
wąsem okraszone, nabierało
wyraz nieokreślonego żalu, a
czarne błyszczące oczy zaćho
dziły łzawą jakby mgłą. Nie
mało eię do smutku także
przyczynił odjazd Sulejmana, z
którym niejednę wesołą chwilę
spędził, od którego niejednę
ciekawą opowieść usłyszał o
dalekim wschodzie,o Kaukazie,
o ziemi ojców.
Smutną zadumę przerwał
mu głos przyjaciela jego
Piatowa, który go pilnie
ooserwował. Może on go rozu
miał.
Smutny jesteś odezwsł
się Platów zjedz dzisiaj u
mnie obiad, a potem pojedzie
my na konćert cygański,
podobno muzyka ich jest
porywająca a tancerki zachwy
cające.
Szamyl przyjął chętnie
zaproszenie. Otoczenie i roz
mowa którą prowadzono' w
koło'J niego, nużyła go. Cóż
bowiem znaczyły gorące wy
wody przyszłych jenerałów i
wodzów, ćóż znaczyły kombi
nacye o przyszłoś ji Turcy i, o
przebiegu przyszłej wojny
mgła mgła i zamki na
lodzie. Jedno tylko było pew
nem, kwestya orientalna to
węzeł gordyjski, który tylko
mieczem można było rozwią
zać. Szamyl chwilę jeszcze
patrzył przez oponę dymu z
cygar i papierosów, która
przyciemniała salę jadalną, na
oblicza swych kamratów
rozgorączkowanych winem i
żywą rozmową, potem przerz
uął się wraz z Platowem przez
ich grono, przypasał szablę,
otulił się płaszczem i wsiadł
do Piatawa sanek. Pojechali
do koszar artyleryjskich, do
mie?zkaniaJPktowa. Niedbale
rzucił się Szamyl na kosztowną
leżankę, okrytą skórą s białego
niedźwiedzia i w zadumie
patrzy! na swego serdecznego
drucha.
Lekkokonue b&terye prawdo
podobnie razem z artyleryą
ciężką się połączą przy przaj
śjiu Dunaja, oddali śię więc
od przyjaciela,gdyż on,Szamyl
był jako Iść jesienny, kto
wie gizie go burza wojenna
zaniesis.
Długie milczenie przerwał
wreszcie Platów.
Piatów należał do wolno
dumców —gwardya, na której
caryzm opiera swą władze
najwięcej ich liczy, Na szczęś
cie dla siebie a na nieszczęśoie
dla Moskwy młodzi ci ludzie
przejęci europejskimi pogląda^
mi, tracą siły do czynu wobec
tradycyi domowych. Duch
wolnomyślny, który ich prze
nika i zejmuje w czasach
umysłowego rozwoju, znika
powolipodwpływami konserwa
tyzmu. Tradycye rodzinne każą
im wierzyć w cara i ginąć za
cara. Gdyby w carstwie
dzieiejizem nie istniał ów ślepy
konserwatyzm, to razem z
rozbitemi dynamitem członka
mi Aleksandra zginąłby despo
tyzm carski! Lecz właśnie na
Największy wybór
TABAKI
DO ZAŻYWANIA
Tabaka jest rdzenie polska, zaży
wana przez Jud polski pod zaborem
praskim, szczególnie w dyecezyach
pelplińskiej i gnieźnieńsko po
znańskiej. Fabrykacya®odbywa się
w sposób starokrajski.
Można

dostad we wszystkich
pierwszorzędnych handlach tabaki
i cygar oraz w polskich grocer
niach. Ktoby jej zaś u siebie nie
może dostać, media,] się zgłosi
wprost do fabryki, pod adresem
J^CENNIKI PRÓBKI wyseła
się bezpłatnie. Ktoby sobie ży
czył mieć u siebie zapas mojej
tabaki na sprzedaż, chętnie z nim
zawrę stosiinki,UGlzielaj§c mu znacz
nego rabatu czyli zarobku.
mmlww
Dubois & Willis ąve.
Detroit, Micb.
W polskiej apteee
MAXA GOLTZ
272 B. 3rd Str.
znajduje się
BIU1IO
Dr.H. a WAHL
lekarza praktycznego, chirurga,
akuszera dobrze mówiącego,
po niemiecku.
Mieszkanie prywatne
Nr. 406 JE. 4 Str"™
gWW polskiej apte cl
tza i Gerhohera znajdziecie
Dra Wahla cd godziny 2 od 5
z południa
a.
G.
mim.
Z ANI
PMZEWŁMSr
A
I
NOTARYAT Hf*
LICZNY.
Mamy nietylko najwiękMę
i najbezpieczniejszą agencją
zabezpieczenia w Wi nonie, lees
nawet na cały Północny Z&r
sfeód. Mamy w ręku mśfafi
więcej połowę wszystkich s&
bezpieczeń w Winonie.
Ni© bierzemy więcej
^spieczenia w naszych te
KOTIIpaniach jak maL
BIURO
BTb». 6©— 5S Staw
Hisui g-.ale.rH 5$
BI
tawnv
DGWODZCA ROZBÓJN1
KÓW XVIII WIEKU.
CEiSA 60 o.
w mocnej oprawie 85 o.
f/f! Mo&na ig Jctiążlcą dostcii w księ
garni R. DERDOWSKIEQO
Wmona Minn, 't-w*
Dziefo to ies*-
przedaje Księgarnia
Mian., pocenie
$5.00,
jr
POLSKO-ANGIELSKI I
ANGIELSKO-POLSKI.
w
okładkach w foruoaoie biblii. Kosztuje 4 dolary. Podane w nim jest,
j&k się każdo angielskie sło»-.vo nazywa po polsku i iaic się wymawia
po polsku oraz co znaczy każde polskie słowo w języku angielskim.
Przysełajcie na moje ręce po 4 dolaiy, u każdemu Słownik na
tychmidSt wyślę.
H. DERDOWSKI
9
Żywoty
S W I A S K I
'L-
li
§g!e
Dobre AD WOKATT.
W. Tawney, W. J. Smith, D. E. Tawney
Tawney, Smith & Tawney.
Polecają się Szanowne] Publiczności
polskiej w Wmonie, które] jnś
nieraz służyli w różnych sadach i
sprawach prawniczych.
BIURO 66 W. 3 Str.
Morgans Block
Tanie ryby
JSssss
RYBAK
C.
SCHILLER
w Crreeai IBay, Wis.
384
N. Jeiferson Str,
poleca świeże
RYBY
z rzek i jezior.
(Sprzedaje
30
H. DERDO WSKIEGO w
w
bajecznie tamo
Polecam Wielebnemu iJueho
irieństwu jak i
dobrej oprawie.
Zamawiać sobie i pieniądze nrze^ełać podadres-m:
4%
H. DERDOWSK1
Nil*.
Onpońto Poit Office.
1
rozseła jaknajdalej sprzedawcom z
drugiej ręki, w bezpiecznem opa
kowaniu.
Sprzedaje także i rozseła
MB¥ SOŁOHB
oraz
RYBY WĘDZONE.
W. SŁOWIŃSKA
679 MSlwawl* 3 An
0EI0A90, ILL.
Szanownym Towa
rsystwom Polskim mój Skład i Fra
oównięi
różnego ^gatunku
fwl, Szarf, Oznak, JBszet.
Bereł, Patek marsaaSSio
wskiclt i*p. po jaknajtańsze]
oenU jWykonuję
wszystkie Obsta-
lunki jak najpunktalniej i najsu
mienniej,
Ut praktyki
przez dziewiętnaście
nabrałam wprawy w
powyższych wyrób a.ch. Także
Wielebnym Siostrom polecem mó]
skład i wielki wybór TfiLoron,
We ł»«ów, Biiliietów,
dla
D/.ievrcz^t i Chłopców, przystępu
jących do pi3r
-vi
3 i Komunii świg
tej Tak samo mam zawsze na
s kładzie Mo
i%t sb
Welonu
y
dla młodych Panien do ślubu
wszystko po jaknajtańszej cenie.
.Pi'os?e przybyć i prze ko
na? się w Polskim Handlu, za nim
się udacie do S&ładu narodowości
obcej.
Z szacunkiem
W. §!omińśka
679
Słowni
Milwaukee ave. Chicago
dobrej mocnej oprawie ze zloconomi literami na
onr
1UBEZPŁATNIE
jednak wiele!!!
Wszyscy półroczni prenumera
orowie
Gońca i Iskry
otrzymują
zupełnie bezpłatnie drugie pismo
humorystyczne p. t.
Wesoły Kurjerek.
Gomec i Iskra
czasopismo
illustrowane, od lat I6tu wycho
dzące we w o w i fi, posiada
treść niezmiernie obfitą, urozmaić
cong,, pożyteczna i patryotyczną,
przjczem zamieszcza większe i
mniejsze dobre powieść i—wy
chodzi trzy razy na miesiąc. W e
soły Kurjerek jest zupełnie
oddzielnem humorystycznetn i 1 i u
stroianem pismem i wycho-^
dzi dwa razy na miesiąc razem
tedy każdy prenumerator otrzymu
je miesięcznie pięd numerów
dwóch pism. Za zdrowy i przy
jemny pokarm w ogóle, a za dobry
humor cięty dowcip w szczególe
redaKc*7r poręcza, pizyczem
dodaje, że /edakcja obydwóch
pism prowadzona --est w ten spo
sob, iż pisma te nie są bvnajmniej
lokalne, ecii interes a]
a cały ogół
polska. Polacy zamieszkali w
Ameryce, znajdą w nich wszystko,
co cvlko dla pokrzepienia ducha
polskiego potrzeba, a obok poucza
jące], interesującej i pożyteczrfej
treści
Gońca, i lsJcryt
humor i
dowcip Wesołego Ku jer
k a rozpędzą im niejedną tęskną i
ciężką chwilę życia na obczyźnie
e n u e a a o o z n a z
przesełką do Ameryki wynosi tylko
dwa dolary. Nadsełający
e n u e a o z n z e y
dolary, otrzymuje natychmiast
oprócz pism powyższych, "Jeszcze
franco bezpłatną premig: Prenu
merować można w każdej chwili,
zaległe numera, lub początki po
wieści na żądąr-ie każdy nowy
prenumerator otrzymuje darmo.
Prenumeratę z Ameryki naj
dogodniej przesefać dolarami pa
pierowymi w listach rekomendo
wanych, lub też przekazem poczto
wym pod adresem.
Administracja Gońca i Iskry
Lwów—Lemberg"
ul. Kraszewskiego 23
EUROPE AUSTRIA (MLTCYA
BROWAR
WM. SCHELLAS D. FAKLEB
Schellhfts & Co.
BROWAR
piwa sądkowcgo
i butelkowego
w Winoiia, ft
Piwo to bardzo oxyste a
sdrowe, a zawsze się irzymą
świeżo.
mm bay mmu
ST. mil KOLEJ
Najlepsza I Najprostsza
międiy
i
Neillsville, Appleton,
Bau
Cl&irie, Neenah,
Grand R*pids. Meaaslią
Stevens Point, Oshkosh,
Nstt
London, Fond da La©,
e e n
Ścisłe poł%czenia
i
s
1
a y
ora* wszystkiemi punktami
WSCHÓD. WISCONSIN#.
Drosęa do
Kopalń żelaza
PÓŁNOCNEGO MICHIGANU
nad ŁAJKĘ IlIPEBIOB
azy^ka
judai
Baczcie, by^ ^asa tykiel
wskazywał kolei ftelazn*.
GREEN BAY, WINttTfA
ST. PAUL
J- Champion J. B. Last
Superintendant p. O A A?t.
Green Bav Qre«n Bay W
s
i

H. W. POSZ.
Chas. A. GILI.
ZABEZPIECZENIA, MARTS
OKRTJTO WE,
Rooms aa, S3 & 24.
La Crosse, Winona

xml | txt