OCR Interpretation


Zgoda = Unity. [volume] (Milwaukee, Wis.) 1881-1901, October 18, 1893, Image 1

Image and text provided by University of Illinois at Urbana-Champaign Library, Urbana, IL

Persistent link: https://chroniclingamerica.loc.gov/lccn/sn91037345/1893-10-18/ed-1/seq-1/

What is OCR?


Thumbnail for

„zeaoD^.”
Or|u Iwiąska
Narodowego Polskiego
Stanek ZJedioczoiyck
PÓŁNOCNEJ AMEKYKI.
W KAŻDĄ $BODĘ.
PreiunertU wynosi:
w Stan. Zjedn. 1 Kanadzie.. .$>.00
w południowej Ameryce 1 innych
czą4ciach twista... $i.oo
Wtwlkh listy w sprawach adml
nl»trscyjnych;aaieiys>raaaytać pod
jA. hiałłek,
374 Noble Str. Chicho, Dl.
a przekąsy bank »we lab pocztowa
I pieniądze płzesytm* »a (lala kn
M. MAJEWSKI,
779 lilwtokM we. Chlało,Ili.
Wszelkie zad koreapoadeneye do
tycząca sią Redakcyl prosimy prze
syłać pod adresem:
T. H.pjABŁOftSKl,
574 Noble Str. Chlało, 111,
Wszelkie koreepondenere doty
czące admintstracyt ,,Zgody" pro
simy przesyłać pod adresem:
J J CHRZANOWSKI
574 Noble Str. ^Chicago, IltT
Rząd CealralBf
Związku Narodowego Polskiego
znajduje sią
574 Noble Street,
CHICAGO. IŁL
a wszelkie koreepomleiicye do Rzą
dn Centralnego nalety adresować;
A. Rlatlek.
574 Noble Street. Chicago, IU.
No. 42.
^GODA."
appearing
ETUI WKDNI8DAT.
POŁISB NATIONAL ALL1ABCE
t»F TIIE UNITED STATES.
Sabseriptloa tt.OO par paw.
F M. J »lti ONMil,
EOITOR,
Chicago, DL, Środa dnia 18-go Października 1803 roku.
Bites of Adrertisiił:
One llae imr.. en ao
Oneincb uncr.[****** a,ng
One ineti <eie >eer ., ""fc m
Ofilce: 5/4 tiki Street,
CHICAGO ILL.
Taa „Zoniu" PniKTiM, uma
ezecutee aU ktnda ot
•Tob Printing
In all modern langnagee
AU basieeee commaalostlami
“■** ba addreaaad:
J J Chrzanowski,
8*creU-j „Zgoda”.
874 NOBLE 8TREET.
CHICAGO, ILLINOIS
All commnnlcationa to the
POLISH NATIONAL ALLIAICE
tnaat be addreeeed;
A. MAL.JL.EK,
General Sectwtary.
674 Noble Street. Chicago. Ili
Bok 12,
Wydawnictwo i włunotó Zwiąakn Mar. Pol. w 8t. Z], Pól. Ameryki.
Franci wek Hieronim Jabłoński, redaktor.
Drnk«U I ekepedyoja 674 Noble Sto. Chicaga,
et tfae Port OCłee et Chicago, I1L, and aifail— ii foe
tbrongk the Mails rt
OL
B16ro Biądn Centr. Iw,
Kmr. PoL
Chicago, 16 Października 1808.
Naitąpnjąoy ozłonkowie przyjęci go*
stali do Związku Nar, PoL:
11441 Sipowski Adolf grapa 4
11442 Czerwiński Józef •* 141
11448 Konopaoki Jan ** 178
11444 Królikowski Józef “ 178
11445 Narolewaki Franciszek “ 178
11446 Wojoieohowski Mikołaj “ 76
11447 Kasprzak Jan u 62
11448 Dubiel Jakób * « 204
11440 Waśkiewioz Franoiszek M 184
11450 Jonik Antoni “ 184
11451 Z elifiski Jan M 187
11452 Pra winek Maroin “ 187
11453 Ignasióaki Maroin u 108
11454 Raehwał Maroin ** 88
11455 Moszyfiski Józef «* 160
11456 Maruszewaki Wojciech *• 108
11457 Fijałkowski Antoni “ 140
11458 Piasecki Walenty ** 183
11450 Milczyfiski Józef u 188
11460 Smogór Mikołaj “ 210
11461 Mazurowa ki Antoni “ 210
11462 Kowalewski Julian “ 210
11468 Horna Jan « 210
11464 Gita Wojciech “ 210
11465 Kośderski Józef * 210
11466 Siereoki Stanisław “ 210
.11467 Wiśniewski Antoni “ 210
11468 Otto Walenty •* 210
11460 Łidowaki Józef u 188
5868 Górniak Antoni M 188
11470 Gołnbski Antoni ** 70
11471 Słomifiski Władysław « 210
11472 Szewo Bartłomiej u 210
11478 Ozmina Miohał •» 210
11474 Górecki Paweł - 210
11475 Świątkowski Teodor ** 210
11476 Bartodzie Miohał M 210
11477 Bieniek Jan “ 210
Pośmiertne zostało wypłacone w na
stępujących wypadkach śmierni na rąoe
sekretarzy ponitej wy mieniony oh grap:
1. 600 doi. po śp. Franciszka Gatt
man, osłonka No. 6067 s Gr. 188 Tow.
śtej Oyeylii w 8t. Joseph, Mo.
2. 260 doi. po śp. Aleksandry Wit
kowskiej, tonie Michała Witkowskiego,
osłonka No. 10889 s Gr. 41 Tow. Jana
III Sobieskiego w Greenpoint, N, J.
8. 260 doi. po śp. Maryi Donarskiej
No. 10801 s Gr. 206 Tow. Stefana Ba
szczyńskiego w Chicago, Ul.
4. 260 doi. po śp. Maryi Tylickiej,
konie Jana Tyliokiego, osłonka No.
10801 s Gr. 8 Tow. Przemysłowego
Rzemieślników Polskieh w Chicago, 111.
6. 600 doi. po śp. Stanisławie Giogo
osewskim, osłonka No. 7176 s Gr. 44
Tow, Trzeci Maj w New York, N. Y.
6. 260 doi. po śp. Józefinie Witt,
tonie Piotra Witt, osłonka Na 9726 s
Gr. 112 Tow. K. Pułaski wLaSslle, 111.
Wysłany został fandoss jaki dotyoh
osaa zebrano na raeoz Saminarynm Pol
skiego w Detroit, Mieh. — na rąoe rek
tora W. Ks. J. Dąbrowskiego, w samie
61708.80.
Na mocy nadesłanych oertyfikatów i
deklaracji, prsyjątdm zostało Tow. św.
Kazimierza, w Chicago, 111. jako grapa
219 Zwiąska Nar. Polskiego.
Z rozporządzenia Rząd a Centralnego
A. JfaśłsA, sakr, jen.
Chicago, tur i rod* 18 paidziarnik* 1898,
Rośni rośnie tłomaczą przyczy
ny upadku narodu polskiego. Wie
lu, a nawet i nieraz ludzie wiedzy
utrzymują, że cierpimy dzisiaj za
ciężkie winy i grzechy ojców na*
szych.
Czyżby rzeczywiście winy ojców
naszych były tak wielkie, śe po
tomkowie ich cierpieć muszą o
krutne katusze niewoli?
Czyśby rzeczywiście winy ojców
naszych były tak wielkie, śe dzi
siaj wrogowie, którzy ongi drżeli
przed nimi, bezkarnie rozpościera
ją się na ziemi polskiej — i na na
rodzie polskim popełniają zbrodnie
tak okrutne, śe świat cywilizowa
ny nie uwierzy w nie?
Czyśby rzeczywiście winy ich
były tak wielkie, śe z przyczyn
wiu tych Polska stoi dzisiaj jako
Łazarz w obec innych narodów?
Obejrzmy się w około i badaj
my przeszłość innych narodów.
Wszakśeś w Anglii działy się
okrucieństwa i bezprawia; królo
wie jej rządiili despotycznie —
według swego widzimisię ścinali
głowy swych poddanych — nie
szczędząc i głów śon swych; —
wszakżeż anglicy ciemiężą inne
narody — frymarozą nimi i zie
mią ich, a wyparłszy się miłości
bliźniego, biją czołem przed zło
tym cielcem — a jednak Anglia
jest dziś królową morza?
Wszak też niemieccy panowie
ciemiężyli lud wiejski, raubrytry
ich siali postrach i zgrozę, że mie
szczanie tycia ni mienia swego
pewni nie byli; wsaakiet niemcy
ogniem i mieczem pustoszyli kraje
sąsiednie'niby to w celu saenenia
chneśdaństwa — a właściwie aby
rozpanoszyć się na siemi cudaej,
aby ■ kaidej wyoieoaki wojennej
przynieść s sobą łupy bogate; — i
idąc pod makiem krsyta — który
jest godłem miłości bliźniego —
tnordowali bliźnich swych — sło
wian i litwinów — a nad tonami
i córkami ich okrutnie się pastwi
li — a przecież niemcy są dsiś po
tętnym narodem?
A Francya— ta piękna Fran
cya, która ongi mieniła się byś
siostrą naszą — za którą tak wie
lu polaków zginęło na polach bit
wy pod piramidami egipskiemi,
w wąwozach Samosierry i w zdrad
liwych nnrtaoh Berezyny — ta
Francya dsiś nucą się w objęcia
niedźwiedzia północy,który pierw
szy powziął myśl szatańską o rot
biorcę Polski, który dcii szarpie
wnętrzności matki naszej!
Przecie* i we Francji działy się
okrucieństwa — pod uciskiem rzę
dów feudalnych jęcsał lud roboczy
— a królowie francuscy szerzyli
zgorszenie i rozpustę — a Frań*
cya nie utraciła bytu politycznego?
A polaoy ? Polacy jeśli w ozem
zawinili — to zasługi ioh są tak
wielkie — że wobec nich winy się
nie sstoją.
Przecież pojący przez długie
wieki bronili oałą Europę od bor*
dy azy&tyckiej — o piersi ich roz •
bijała się tłuszcza mongolska, któ
ra groziła zagładą całemu światu
cywilizowanemu!
Polacy nigdy nie zabierali ziemi
cudzej, ale narody sąsiednie same
uciekały się pod ioh opiekę i łą
czyły się z nimi — na szerokich
podstawach sprawiedliwości, rów
ności i braterstwa.
Ogłoszenie ustawy 3-go maja,
która dążyła do równouprawnie
nia wszystkich polaków — nastą
piło na drodze pokoju. Jedna
klasa społeczeństwa polskiego do
browolnie zrzekła się wiekowych
swych przywilejów na koifcyśó
wszystkich klas — na korzyść
wszystkich braci swych.
W innych tu krajach przepro
wadzenie tak watnych refjrm po*
przedzaly poiogi i roalew krwi.
Prawda, te koterya magnatów
polskich odgrywała rolę idrajoów
— ale gdzież magnaci nie zdra
dzali, jeśli szło o nadanie swobo
dy masom?
Nie sądźmy więc, ie winy oj
ców naszych są przyczyną upadku
naszego. Przyczyną było niesz
częśliwe jeografiozne położenie
Polski — źli sąsiadzi nasi — nasza
dobrodusznośó i otwartość charak
teru — a pnedewszystkiem brak
mężów stanu. Mieliśmy całe sze
regi bohaterów — a mało lub
żadnych mężów stanu.
Chęci były n nas szlachetne —
ofiarność wielka — ale nie było
człowieka, któryby nami pokiero
wał.
Ale człowiek taki przyjdzie.
Śpiewają o nim wieesoze nasi
— mówią o nim myśliciele nasi.
Kiedy on przyjdzie — i dla czego
tak długo cierpimy — na to dziś
nie mamy odpowiedzi.
Nie wypada nam jednak sie
dzieć z założonemi rękoma i w sea
nem doloe far nianie wy
czekiwać Oswobodzaoieia tego.
Weźmy się wsene do pracy —
pny goto Wuj my pole do pnyssłych
«ynów — a kiedy pole będzie juś
przygotowane nastąpi pnelom w
dziejach Europy.
Polaoy na emigracyi mając
swobodę działania, mają i wielkie
obowiązki względem kraju rodzin*
nego.
We wszystkich krajach, we
wszystkich częściach świata gdzie
znajduje się emigracya polska po
winny istnieć związki narodowe
polskie.
Związki takie zawiązane na
gruncie ściśle narodowym — złą*
czone węzłem miłości ojczyzny,
porozumiawszy się z sobą i do
szedłszy dą świadomości sił swych
— mogą określić plan wspólnego
działania.
Nie wątpimy, ie nasz Związek
Nar. Pol. w Stan. Zjedn., który
ma być przykładem dla wszyst
kich organizaoyi polskich, da ini
oyatywę do zawiązania konfede
racyi Związków narodowych, i ie
iuicyatywa ta będzie podjętą. —
Konfederacya taka bynajmniej nie
naruszałaby spraw wewnętrznych
pojedyóozych Związków. Pisaliś
my o tern nieco w zeszłym nume
rze, ale poniewai jest to projekt
wielkiej doniosłości — wrócimy
do niego częściej.
Nie ulega wątpliwości, te naj
główniejszą wadą nawą jeet nie
zgoda. Powiadają nawet, śe gdzie
*ię zejdiie trzech polaków — kłót
nia nastąpić musi.
Smutne to saiste.
Na posiedzeniach towarzystw
naszych zachodzą nieraz niepo
trzebne swary i kłótnie. Ten lub
ów jeśli mu się niepodoba uchwa
ła jaka zapadła—gniewa się,rzu
ca się i sarka. A przecie! większość
rządzi mniejsaością—i zawsze pod
dać się trzeba woli większości.
Nie gniewajmy się na nikogo za
jego przekonania — ale — sta
rajmy się go przekopać rozsąd
nie, powaśoie, bez uniesienia się,
śe słuszność jest po naszej stronie
Nieśmy wysoko sztandar to
leranoyi — pomnąc na to, śe Pol
ska była najpotężniejszą kiedy sza
nowano toleranoyę.
Drugą wadą naszą jest to, śe
kaśdy z nas radby rozkazywał —
a mało kto cboe słuchać. A prze
cie! my na emigracji tworzymy
niejako armię — jesteśmy śołnie
rzami— powinniśmy znać karność
— słuchać tych, których do cza
•u obraliśmy sobie aa przewodui
ków — iuacse działanie ich będzie
n* każdym kroku paraliżowane—
• sprawa nasaa ucierpi na tem.
Nie wywyższajmy się nad dru
gich ani bogactwem, ani talentem,
ani wiedzą, ani innemi przy miota
mi. Widiimy oodziennie prawie,
ie spełnia się stara prawda
która mówi: kto się wywyższa po
niśon będzie — a kto się poniża
będzie wywyższony.
Niejednemu jud, który chełpił
się swym wpływem i usługami
awemi pośliznęła się noga —- i u
padł nisko — tak nisko, ie ci,
pned którymi się chwalił i nad
których się wywyższał wzgardę u
csuli dla niego — a przyjaciele je
go opuicili go.
Popełniwszy jaki uczynek szła
chętny — nie chwalmy się nigdy
— bo kto się sam pochwali, ten
odebrał już nagrodę swą.
Im kto więoej zdziała tern
skromniejszym być powinien, a
nagroda przyjdzie prędzej ozy póź
niej. Słuchajmy rad ludzi skrom
nych — tych, oo mało mówią a
wiele czynią—unikajmy zaś krzy
kaczy, którzy nieraz dla prywaty
tylko mówić będą pięknie o pięk
nych rzeouoh. Z słów ioh, acz
wymownych nigdy nie tchnie czu
cie; są oni bowiem jako groby
tynkowane, wewnątrz puste i głu
che.
W przyszłym numerze rozpocz
niemy druk nowej i bardzo zaj
mującej powieka zatytułowanej
„Polary i Zgliszcza”. Autor tej
powieka — Zmogas [pseudonim]
w iywych barwach mailuje szla
chetne, nadludzkie wysiłki i okru
tne cierpienia braci i sióstr naszych
podczas ostatniego powstania. Z
całej tej powieka* tchnie głęboka
miłodó ojczyzny — a erotyczna
jej strona jest znakomicie obro
biona.
Piękna to powieść — a smutna,
smutna jak noc jesienna. Czy
tając ją i dreszcz przebiega po
ciele — i oczy łzami zachodzą.
Spodziewamy się, ie czytelnicy
nasi i nadobne caytelnkski nasze
patryotyoaną tę powieść jak naj
sympatyczniej przyjmą.
„DtfeA Polski” dawno jat minął — a
jawo— wspominają o nim polscy i In
Dooarodowey. Zwłaaaasa oi ostatni wy
dsiwM sią nia mogą imponnjąoomn po
okodowl. Pmaonwały rią prśad ndamlo
n©mi ioh oczami oddziały wojskowa w
lśniących mundurach, sztandary złocista
— rydwany bogata, ssaragi powozów —
i poebód zdaa ai sią ni® m;e<5 końca. I
uznali wszyscy, ta polscy zaćmili niam
ców, zaćmili irlandosyków, zaćmili ese
ehów, zaćmili wszy stkiofa — ta pochoda
podobnego nia urządziła tadna cacy a.
I pytali sią jodan drugiego: skąd sią
tylu wziąło polaków; — ozy wszyscy
opuścili kraj swój rodzinny?
Otworzyły im sią oczy i przejrzali 1
przekonali sią, ta ci, których u wstali za
słabych i mało znaosących — są liwi
s przy solidarności mogą wielki wywie
rać wpływ. A iskra elektryczna ros
niosła wieść o olbrzymiej manifestaoyi
naszej po całej kuli ziemskiej.
Cześć wszystkim, którzy sią przyczy
nili do uświetnienia „Dnia polskiego”
— cześć im — be Dzień ten ba* wąt
pienia podniósł nas w opinii ogółu 4u
Otót 7my dzień paldziermika _
„Dzień Polaki” bądzie w przyszłości
świecił przykładem dla emigraoyi poi.
zkiej. W dniu tym daliśmy dowód, śe
przy solidarności — serce przy serou —
ramią przy ramienia — kiedy chodzi o
podniesienie imienia polskiego— oudów
aokasać motamy.
Uradowaliśmy przyjaciół naszyoh,
zdumieliśmy łudzi, którzy byli dla nas
obojętnymi — s wrogów naszyoh za
wstydziliśmy.
Oi czasu Sejmu nie odbyło sią jesz
cza ani jedno posiedzenie dyrektorów
Biblioteki i kiaseum N. P.
Przypominamy pp. dyrektorom, te
jest wiele watnyoh spraw do załatwie
nia.
Z posiedzenia Biada
Centr. Z. N. P.
W ubiegłą środą dnia 11-go września
odbyło tią posiedzenie Rządu Cen trał -
nago, na którem był obaony oanaor Z w.
N. P. ob. Haliftaki.
Szanowny oansor oznajmił, ta w
krótoe otrzyma zamówiony oh 200 egzem
plarzy działka ludowego p. t. „MaJow
niazy opia Polaki” — która rozdana to*
ataną grapom związkowym.
Naatąpnia postanowiono prosić pana
Gryglwzewskiego o bezzwłoczna praa
•łanta na rąoa Rządu Centralnego liatn
od Wyokod^twa Polak !«go w Sawajaa*
ryi wraz z dołąozonami dokumentami^-.
kMka jetzoze tasjdują aią w jago po
aiadaniu.
Poatanowiooo tymezaaowo jaaaaaa nia
drukować powiaśoi w formie kaiąikowej
ta wzglądu na koszta jakiaby dodatek
do „Zgody” za aobą pociągał. Spra
wą tą odłotono do czata, kiedy Z wi%«
•ek zakupi właaną praaą drukarską..
Uchwalono Uktę, aby nazwiska
wszystkich kandydatów do Związku o*
głaz zonę były w organie związkowym
■mim zoataną przyjąoi.
Naatąpnia uobwalono wyaokość kan
ori dla kaayara i aakrataraa Skarbu Nar.
Pol. aoatająeago pod opieką Zw. N. P.
Kaayar aaa stawić kancyą w sumie 0000
dolarów, sakr. zaś 500 doi.
Prtyjąto do Zwiąsku Tow. Sw. Ka
zi miar za w Chicago, 111. jako grapf210.
Szanowny oanaor potegnał aią w ser
cznyoh słowach a ~ ~
osłonkami Ra. O.
1 a innymi unądnikami świątkowymi —
poemm posśedaaaie zostało aamkniąte

xml | txt