OCR Interpretation


Zgoda = Unity. [volume] (Milwaukee, Wis.) 1881-1901, May 03, 1900, Image 11

Image and text provided by University of Illinois at Urbana-Champaign Library, Urbana, IL

Persistent link: https://chroniclingamerica.loc.gov/lccn/sn91037345/1900-05-03/ed-1/seq-11/

What is OCR?


Thumbnail for 283

„Czarna Pani”.
— Tatunia, tatusia!
— Co synka? śpij tyneoska śpij, la
łaś wróoi i będsie bajki opowiadał, ala
taras mail iść do roboty.
— Nia chodź, tatusia, nia ohodź,
mnie główka bard*o boli, i tak ml
■trassno! Jak ooika lamraię, olągle wi
dię taką olamną piwnloą, i „osaroa pa*
yBl” * aiaj wyohodii, taka, jak ta s pa
łaoa, tylko nia taka ładna, i patrsy tak
atraainie, i ręoe wyciąga obada. Nia
ohodź tatusia.
— Maszę pójść synka, manę bo nia
mielibyśmy oo jeść jatro. Tak dłago
jat tataś nie ohodsił do tej piwnioy i
nie rąbał tych osarnyoh kamieni, dlatego
brakło nam ohleba. Dlatego oiabla
główka boli, dla tamtyoh mleka niema
i Staś ciągle płacie, mama nie mota go
uspokoić, bo niema oiem nakarmić, jak
sama nlo prawie nie jadła.
— A dlaoiego tataś tak dłago nie
był, a taras idile?
— Bo taras tao „pan” i pałaoa, obie
cał dać więcej tataalowi, sa to, te cier
ne kamienie i ziemi wydobywa*
— A ozama tak dłago nie obolał dać,
osy n!e wlsdtiał, te a oai niema ohleba,
1 te mnie główka boli?
— Csy nie wiedział?... A mote I nie
wiedsiał.
— A ta „pani” s pałaon, taka iliosna,
tak ładnie ubrana, jechała kiedyś powo*
sem, oo ma taki daob, jak nad księdzem
w „Boie oiało” noszę. Jechała s chłop
czykami, w takich oiapeoikaoh oserwo*
nyob, s białemi piórkami, była i dslew
osynka s lalką, taką datą, jak naasa
Jadwieia, lalka dsiewosynce wypadła,
ja ją podniosłem i siodłem do powozu,
a ta pani woła: „Dajie prędko, bo po
brnosest, ozyś ty taki brudny, osy taki
miserny, at osarny, pfe! jaki brzydki,
dajźe prędzej”. Czarno, tatusia, te
dzieoi s pałacu takie białe, osy one...
One pewnie nigdy nie są głodne, prawda
• tatusiu?
— A, pewnie, te nie są.
— A „pan” z ptłaou, ozy nigdy nie
był tam pod- ziemią? nie widsłał, jak
tam osaruo? Pewnie nigdy nie był, bo
taki sawsze czysty a tatuś sawase taki
osarny, ohoć sle umyje, ou się pewnie
boi, bo tam tak straszno... to tak, jak
na omentarzu. Jak kiedyś Jasia kładli,
kopali siemię, kapali tak głęboko, i do
tej jamy połoiyli, potem siemlą go za*
sypali, jam sobie myślał, ie tak musi
być w tej plwnioy, tak oiemno, tak
duszno, tak te kamienie się sypią.., to
ten „pan” się boi, prawda tatusiu?
— A może się boł.
— A gdyby widsiał, jak straszno...
gdyby był widsiał, jak Jaala zakopy*
wali. Csy Jatlo także dlatago a marł,
ie był głodny ?
— Nie, synka, Jasio nła mógł nio
jaić, miał ty fas, tylko lekari kaaał mo
dawać drogie raeosy, a jego tatuś, nie
mógł iob kopić, bo nie miał aa oo, i Jaś
nie miał sił, żeby prsstrwać taką ogrom*
ną gorączkę.
— To jego Utai, takie nie obodsił
do roboty ?
— Nie obodsił.
— I takie prosił, ieby ten „pan”
włąoej dał sa nią?
— Takie,
— A osy U „pani”, tataiła, wledsia*
ła, ie Uk wasysoy o to prossą?
— Pewnie, ie wiedsiała.
— Cierna nie prosiła, tak jak mama,
jak my oo ohoemy, a tatal nie oboe po
■wolić, to mama prosi tataaia, i tatal
poswala. Csema ona nie prosiła?
— Nie wiem, synka, moie prosić nie
amie.
““ Tatusia, lo oli wołaj do molo la*
kara, bo lakto nla miałbyś ca oo kopić,
eobj kasa!, i ja bym tak umarł, jak
Jasio.
— Nls, synka, ols, nie wołam loka*
rsa, tylko śpij tosas, Utai jot Idsle do
roboty I badało miał sa oo kopić, oo po
trseba, tylko śpij synka.
— Kłody Ipoć nlo mogę, ols ohoę
oosok somratać, bo saras U „osarna
wyohodal a pod slaml 1 patrsy oa
molo. Coś tik woła sa oknom, Utoslol
— Nikt nls wołarsynka, to wiatr tak
śwlaaoss 1 baony; smów synka paoiorek,
smów, aniołsk stania koło oieblo 1 sa*
słoni tę „oiarną panią**.
— Tatusia, to jatro, jak się ibodsę,
będsle snowo mlsoako do ohlsba jak
Jawnisj, nls woda? Nlo ohoę wody.
— Będsle synka, będaie, śpij kooha*
ais, mama ta jsst obok oleble, iasnęła
teras, alo tylko rąeską raisysi, to się
sbadsi.
— Będę spał, nls ohoę bndslć mamy,
mamę Ukżs mas! główka boleć, bo
ohleb nam dawała, a sama tylko osasom
jadła.
— Bądź sdrów, synka, aniołsk przy
tobie.
— Tatusiu, tatusia!
No o, wiatr wyje, w domka robotnika
oiaia — matka tfpi i dwoje młodssyoh
malańatwa, a do ohoraj dzieciny, zleciał
aniołek, obieoał ma wazyatko, czego ma
tatai i mama nie dali, obieoał, te nigdy
głodnym nie będzie i te nie będzie go
nigdy tez główka bolała i ciernej pani
nie będzie widział, tylko eame aniołki;
obieoał to i zabrał z sobą.
W ozelaśoiaoh podziemnych, w go
rąoa i trojący oh wyziewach, w ataku
młotów,'widać ruch ludzkich azkieletów
— twarze ozarne, poliozki zapadłe, w
oozaoh blaak gorączki, wejrzenie pono*
re, głosy stłumione: „Ci — mówi jeden
a tych tyjących szkieletów ladzkioh —
nie chcą nam dać ohleba za naszą ofęftką
pracę, tamoi, atraazą naa piekłom, niech
P»7Jd% go zobaczyć, i jedni i drudzy,
niechby pobyli w niem ozai jakiś, jak
my połowę tycia ta opędzamy, dzień za
dniem, albo noc aa nooą, bez wytchnie
nia, aż do śmieroi. Niechby posłuchali
wołania o chleb głodny oh dzieci na
szych, niechby popatrzyli, jak śmierć je
nam wydziera straszna, bezlitosna!
Nieohby widzieli, jak one patrzą, kona
jąo, jak one patrzą! Nieohby rac tak na
nloh popatrzyły, a juftby te oczy poszły
za niemi 1 krok w krok ohodaiły 1 nigdy
jat nie dały spokoju”. Słaohał tyoh
słów dragi oleń ozłowieka, ołaohał i
ohwiać się zaczął; J zdawało ma się, jak
by szemrał w tym czarnym groble, olchy
głos: „Tatusia, tatusiu!” I ból rozsadza
ma skronie, chwieje się, sgłodzony, wy
siewami upojony, opadł — mote ta
„czarna pani” wyotągnęła do niego swe
kościste ręce.
Wiatr wyje — sdawałoby alf, t% pq
dsl doohy wazyatkioh męaaennlkó w tago
żyota. Wyje jąkiem konających s gło
du niemowląt, płtoiem dsieoi, proaią
oyoh ohlaba I młaka, ula wodyl
Wyje rosdsierająoym krsyklam osia
lałyoh a bólu matek, na widok głodoyoh
1 i głodu martwyoh awyoh dsfeol.
Wyją głoeem roapaoty, tych waiyat
kloh, którym „ta ilemla jaat macochą"
— jąktem buntu białych niewolników,
w ielaanyoh, ehoó ntewldzlaloyoh kaj
danach.
Wyje, aawodal, to anowu olohy jąk
a sobą przynosi, jakby wołania: „Ta
tuaiu, tatusiu !”
(„Słowo Polskie” )
NE R VIT A wotnokTI ae«
R08C. Lecey waayrtkle nl»/czare
choroby, ukntki nadntjt I lekkomytl
lnoirl. Lekaratwo dóbr* na nerwy i
krew. Sprowadza rumieni* na bindę
policzki I powraca ogień młodo* I.
I‘U< ZT\ 80c. pudełko; 6 pudełek za
fi.fifl razem a pteemną gwarant yą wy
lab zwrotn i>ienierfzv NKH.
|fer zen ta
yiTA MRDICAL Co., Jarkftonand Clinton
t,hle**o wyUtsnl* w »pt«r« Coo
R Bak«r,2H0 Clark «t.,ChJc*KO, III
BANK ZIEMSKI W POZNANIU.
Wiloi zebranie Banka Ziemskiego
odbyło alę w Poinania. Zagaił j% pao
dr. Witołd Skarży fi akt, aaatępoa prania
rady oadaoroaaj. Dyrektor Banka, p.
dr. Kalksteln, praadłoijł bilana wraa s
raohanklam syaków i a trat oraa raferat
a rachunków rooaoyob. W dyakaajl
nad aprawosdaniam aabiarali głoa pano
wie: Moaaoaafiaki a Wiatrowa, dyrektor
Kalkatein, dr. Skarżjfirki i dyrektor
Alekaander Chrsanowakl, który odozy*
tał rafarat komiaj! rewiayjnaj. Bilana
potwlardaono, syak podalelono w myśl
propoayoji dyrakoji 1 rady nadioroaej,
dywidandy aohwalono 4 proo., oraa a*
daialono pokwitowani sariądowl 1 ra*
daia nadsoroaaj. Pr*a* aklamację wy*
brano ponownie eałonkiam rady nadsor
oaaj p. dr. Witołda Skarayfiakiago oraa
dotyohosaaowyoh rewlsorów kaay pp.
Paoskowakiago 1 T. Moaaoaefiakiego.
Naatępnla dokonano imiany nataw ato
aowoie do praepiaów nowego kodeksu
oywilnago. Ponlowai wniosków żad
nych nie było, praewodoiosąoy sab ranie
aolwował.
Z ogłoasonego w plsmaoh posnafiskioh
aprawosdanla prsytaosamy oulfpająoi
ojłtj:
Kapitał sakładowy Banko wynosi
50,0CX) m, kapitał akojjny a 8 amiajl
2 084,114 m. Fondoaa raatrwowy wy
nosił w roku ubiegłym 42 878 m.t re
ssawa nadswyosajna 60,208 m. Na hy
potskaoh miał Bank 1,121,000 m. Obrót
paaoalaojl wynosił w debet 4,918,215
marek, w kredyt 1,982 876 m. Komu
administracji wynosiły 44.664 m.
Jaki obasar Bank rosparoelował oras
ilo osadników osiedlił — aprawosdaoie
nlsitsty ols podaje.
To Repulr
Prokon Artl
cle» um
Maj«r’s
[Cement
Remember
MAJOR*S
RUBBER
CEMENT.
•MAJOR’S
leather
CEMENT.
CHOROBA ŻOŁĄDKA £
osłabienia jak zatwardzenie, parcie, niestra
wność, kwasy żołądkowe itp. znikają po
zażyciu DRA. PIOTRA GOMOZO.
Jedna doza przynosi ulgą prawie w ka
żdym wypadku. Piszcie do
ter
112—114 SOUTH HOYNK A TE.. CHICAOO, ILI*
STATE
MEDICAL
Dispensary,
76 E. Madison St., Chicago, 111.
Radźcie się stary cli lekarzy.
kim odznaczeniem niemieckie i amerykańskie uniwersytety, ma długoletnie do
doświadozenie, Jest autorem, profesorem I specyaliet^ w mcczkniu hkkkktnych,
mkkwowtcii 1 chronicznych ciiokóii. Tysiące młodych ludzi nratował od nie
chybnej śmierci, przywróciwszy im męzkość 1 uczyniwszy ich szczęśliwymi ojcami.
Utracona męzkość,
NERWOWE OftłAltTKMK, NADUŻYCIK HYHTKMU,
WYCIKKCANR HlłY ŻYCIOWK, 1'RZKWKÓT W 1*0
jęCIACII, NIKCIięĆ JK) TOWARZYSTWA, liKAK KNKKOII, PKZKDWCZKHN Y 11‘ADKK DU
CHA i Kr ucz i, to wszystko jest skutkiem grzechów młodości i nadużycia. Choćby
choroby te b* ły dopiero w rozwojo, to pamiętać należy, że rychło dojrzewają. Nie
daJo'e się powodować wstydem, lud dumą, aby osunąć te choroby. Niejeden mło
dzieniec zaniedbywał leczenia, aż było zapóźno i śmieć zażądała ofiary.
Zaraźliwe choroby,
jak zatrncle krwi w różnym stopniu—w pierw
szym, drogim I trzecim; nabrzmiewanie gard
ła, nosa. kości I wypadanie włosów, jak również struktura, cystttls i orchltis*
wszystko to leczymy prędko, stararnie ! wytrwale. System kuracyl tych chorób
w ten sposób urządziliśmy, że chory nietylko czuje ulgę, ale zostaje zupełnie wy
leczonym.
Zastanówcie się, dajemy zupełną gwaranryę kompletnego wyleczenia choro
by, której podejmujemy się. Jeżeli kto mieszka po za miastem Chicago, niet h
napisze, a wyślemy mu arkusz z zapytaniem. Jeżeli chory właściwie opisze iwo
ją chorobę, to wyleczymy go listowni*-. Lekarstwa są opakowane w skrzynkach
w ten sposób, że nie zwrócą niczyjej ciekawości.
Lekarstwo darmo aź do wyzdrowienia.
Zapraszamy do naszego zakładu takich chorych, których nikt poprzednio wy
leczyć nie potrafił, aby spróbował naszej metody, która nigdy nikogo jeszcze nie
zawiodła.
Godziny ofisowe: od 10 rano do 8 wiecz.
W niwlztalę tylko od H do 12.

xml | txt