OCR Interpretation


Zgoda = Unity. [volume] (Milwaukee, Wis.) 1881-1901, August 23, 1900, Image 4

Image and text provided by University of Illinois at Urbana-Champaign Library, Urbana, IL

Persistent link: https://chroniclingamerica.loc.gov/lccn/sn91037345/1900-08-23/ed-1/seq-4/

What is OCR?


Thumbnail for 4

THE WEEKLY "ZGODA”
ipruuiNd xveur thub- uat
ta -ta ilila: f tka Mlii ta*HMl alllaaca
af tka T. fc. «f N. I.
». IlARKZCZKWSkl, fcdltor,
•*•••: 197-IOa W. UlfUlaa Slrrrt, I klrac*. Hllaala.
AU iMlaw caanialwCm ihii: br aJ.traaaad:
Th* uaJUb fl fłklj ,,/;oil*"
l*b-:ia W. Blitalaa linii, t ItirtGO. ILI.ISOIS.
IU '>iisaaa!ialini tehil'(Uifc Natluoai Alllaaca
aa%!i l.» a I tra.a.d:
T. M. Ilciitiikl, SfcrtUry,
tSC-:«t IT. Ulilataa 1'IIICAGO. II.I.INOIS.
• «tr\kl- ar a. o. a? ouicaoo, ii.i.i.noi* ai
• KCOYl> CI.A»» blAlTKH.
"ZGODA 'ORGAN Z.N.P.
WYCHOI*; W KAŻMY CZWARTEK.
Tiaro /ariHa ZwląibJ N. P., r*4afctf1 I drnktr
••I nilrui nir r fiu doiui bod
\<n • 104 W- l#nl%lon St. ( Lira*o. III.
W-z«lkł* liotr « •pfiawh **:ijin!»trtcytavrb Ewlf
7k«l N. P. t:ą|?tjr T*r l«i' ; .» j «/.*>»#:» »f klMATlA )•
1. X. I(t>!i*sh!t
!•£•:«« W. DtrWa *>. fll^a, &
Prr-l»ar» m« f-.~ataaa i pi ,'.144*4 Muafe
prx«*> lać ( V. tu».ia
M. .”ajn'iU
10- - 101 W. Mtlataa li. (a:aa«a. tn
Knr*«pondanry* dotrcr-Ata Hodakcył „Zgody" pcar
ajrłać ualcźy pod adr>-*«in:
S. Ihrurzrnskl,
10S -104 W. Bl.ialoa SI., (Utai* ZE.
W.z.lkla ul liatjr w .prawach admlniMracTjnycl
..Zgody", octo»Łrn i robót drukaokłc b naloty adraar
»K (lo sakratar/.a „Zcoriy *;
J. oilifotkl,
102 • 104 IV. Dl.lalon SI., (t. Ir ark. tli
Zarząd Z wiązka Nar. Pol.:
l'I*IOB: — Dr. Laon Sadowakl, 1737 Panu ara,,
Pitubnrch. Pa. .
W1CE-CENZURZY : ~ Albart Nowak. 1311 Broadway
Buffalo. N. T. J. N. Oukiarrkl. 341 W. Pnlton
»t.,Orand Bajdda, Mich. Maiytulllan Euoara. 417
Mttchall -U. Mil wanien. Wit. 1. Waliami. 794 84.
Aablo av., Dwtroll, Mioh.
PMEZEB:—F. H. Jabłoński. 103-104 W. Dlrlaloo at.
Chicaga, IU.
WICE-PKEZBS: — Stanisław Rokosz.
DIHEKTOKZT: — Marjan Btęcsyńaki. Dr. ladBlwi
Żwawa kl. Ml chat WlakUńakl. Maroln Zółkcrwtkl,
Btaulalsw Laolmkl.
SEKRETARZ JBNKUALNY: T. M. HallńłkL 103—
104. W. DIMaton at., Chicago, Ul.
KA&IER: M. Majawskl, 103 — 104 W. Dlvlalon at.,
Ckłaago,. IU. ’
I.EIARZ NACZELNY: — Dr. W. A. Kuflawakl. 103 -104
W. Dlrtalon .t., Chicago, 111.
HEK KETARZ WYDZ! Ał.U SPRAWIEDI.IWORCI: — A.
Nowak. 1310 Broadway. Buffalo, N. V.
Zwracamy nwajrę członkom Związki.
War. Pol., aby każtly, zmieniając swoje
mieszkanie, podawał'zawsze stary i non;
adres, oraz numer (Tropy, do której należ).
Tym sposobem natkniemy wszelkich po
myłek przy wysyłania “/cody”, kto de
tesro się nie zastosuje, temu “Zpody” po
ny łaó uie będziemy nio^li.
TBKSi' N .-*e linii, - Klimy Zj.dnoczan* wn!,p żwia
’«• 1S |hn>x« i >rr >wnae. • Sprawi t*lwku», —
N.emk'. • ».'■«. trbii:!— /.n.tc • me w*chowa*c*e
i'iiuna>t\ki. / knk «ł — l>znwiąt\ zja*<l |m>1
ukta-h lek ni i (mjMiliiikń* Katnnn im sartia
linie. — Z Im nr.. Zsrzą.ln C utrat rego Zw. N. I’. —
l'rz clą<l zny. — sprawozdanie k ml-ar. a
Kkailni N. I’ — Ol« Proroka. csyll llanu-z ISv-try
i 1.-«n nrr.M-od'. V nl-udja l Polaka.— Z- świata.
Harlwrzili-two prn-kie. Z sieni ojrzyalej.
Co uiowi n i-za *1. ima. Nę.i/> icy.- Kronika miej
ac..wn. — Pokwitowania. Outo-zenie.
Biuro Zarządu Central
nego Zw. Nar. Pol.
Do Pp. Sekretarzy tirup
i Członków Zw. N. P.
Podaje do wiadomości Pp. Se
kretarzy <Jrap i członków Z. N.
P., że zostały ułożone nowe apli
kacye dla kandydatów i kandy
datek na członków Z. N. P.
Aplikaeye teoznadzone są u gó
ry: Forma A. Dn i a 2 S i e r p
n i a 1900.
Upraszam wiec Pp. Sekretarzy
grup, aby odtąd stanowczo nie
używali starych aplikacyj, tyl
ko natychmiast pisali o nadesła
nie im nowych w takiej ilości, w
iakiej są im potrzebne. Dla u
niknięcia pomyłki najlepiej jest
zniszczyć wszystkie stare apli
kacye.
Aplikaeye dla członków nie
ubezpieczonych pozostają te sa
mo (żółte).
Podaje także ninhjszern do
wiadomości, że wszyscy człon
kowie Związku N. P. którzy zni
żyli swojo pośmiertne z 900 doi.
na 000 lub 900 doi. powinni n a
tych miast odesłać sw'ojo Cer
tyfikaty (Polisy) do biura Za
rządu Cenlr. jeżeli jeszcze tego
dotychczas nie uczynili. Kto
zaś swój Certyfikat zgubił lub
takowego do dnia 2 Sierp. 1900
nie odebrał, pomimo że takowy
był mu wysłany, ]>owinicn w
jego miejsce przysłać zeznanie \
zdobione pod przysięgą przed
notaryus/mn publicznym lub
sylzią pokojn, że Certyfikat za
ginął łub ż' takowego nie ode
brał, dodając przy tom, że gdyby
zagubiony Certyfikat dostał się
n*powrót w jego posiadanie, lub
w posiadanie jego spadkobiercy
lub spadkobierców', ani on sam
cni jego s pak kobierca lub spad
kobiercy nie będą sobie rościli
prawa do innej sumy pośmiert
nego, tylko do takiej, na jaką się
oa ]>o wejściu w życie nowej
ken-tytucyi od dnia 2 Sierpniu
1990 zabezpieczył.
Zarząd n -zezególnie sekretarz
fj Ullir .V\ ■ » Uj >.• >M>V i'ini lwc,'Vl<
na to, aby każdy członek icli
grupy miał Certyiikut na tak:*
sumo, nu jaką sic zabezpieczył.
Certyfikaty dla członków, którzy
zmienili sumo pośmiertnego, dla
niewiast i nowych członków
będą wyrobione tak prędko jak
tylko zostaną zaprowadzone
zmiany w książkach Związku X.
P. spowodowane wprowadze
niem w życie nowej konstytucyi.
Tak samo jednolite książki
dla wszystkich grup będą ułożo
ne, skoro tylko Zarząd Centralny
przekona się, jaki układ będzie !
najodpowiedniejszy, tak ażeby i
był dla urzędników każdej gru- !
py zrozumiały.
Nowe książki nie będą gotowe
a /prawdopodobnie dopiero oko
ło przyszłego nowego roku. dla
tego że będzie najlepiej zapro
wadzić nowe książki z rozpoczę
ciem nowego roku.
Z bratniem pozdrowieniem,
T. M. IIKI.IŃSKI. Sc>kr. Jen.
OBJAŚNIENIA
Ula kandydatów i Randy
datek do Związku N. P.
Do Związku Nar. Pol. może
wstąpić obecnie każdy mężczy
zna lub niewiasta w dobrym sta
nic zdrowia, polskiego, litew
skiego i rusińskiego pochodzenia
1 ub spokrewnienia,w wieku od lat
18 do 50, i ubezpieczyć się na
$300, $000 lub $000, stosownie
do woli. Wstępne płaci się pod
ług lat: <»d 18 do 25 lat 25 cen
tów od każdych $300 ubezpie
czenia, od 25 do 30 — 50c, od
30 do 35 — $1.00, od 35 do 40
— $1.25, od 40 do 45 — $1.50.
Kandydaci i kandydatki liczący
od 45 do 50 lat mogą się ubez
pieczyć tylko na $300 i płacą
$2.00 wstępnego. Prócz tego
płaci się w formie wstępnego
lOc od każdych $300 ubezpic
czehia na fundusz rezerwowy,
25c na certylikat i 25c na srebrną
odzpake. < )bok tego kandydat
lub kandydatka składa jeszcze
50c od każdych $300 ubezpiecze
nia jako depozyt w grupie. Re
gularny miesięczny podatek do
Związku N. P. wynosi: 4 centy
na fundusz bieżący, 3 centy na
organ urzędowy ,.Zgodę” i 2c
od każdych $300 ubezpieczenia
na fundusz rezerwowy, czyli kto
się ubezpieczy na $300 płaci 0e,
na $000 — 1 lc, a na $000 — 13c.
Podatek pośmiertny płaci się pro
rata, t. j. odpowiednio do wyso
kości ubezpieczenia i liczby
zmarłych członków. Jeżeli kan*
dydat lub kandydatka, zabez
pieczając się na $009 lub $000,
skończyli lat 30, muszą dosta
wić wraz z aplikacyą metrykę,
paszport, papiery wojskowe lub
inny prawny dowód sweg<»wieku.
Zabezpieczając się zaś na $300,
muszą dostarczyć te dowody
skończywszy lat 44. Bez tych
dowodów żadna aplikacyą nie
będzie przyjęta.
Zeznanie pod przysięgą, że
kandydat lub kandydatka mają
tyle a tyle lat, nie jest praw
nym dowodem wieku i nie bę
dzie uwzględnione.
Po dalsze objaśnienia można
się każdego czasu udać pod adre
sem:
T. M. HKLINSKI,
Sekretarz Jeneralny Z. N. P.
102—101 W. Division st.,
Chicago, 111.
Sprostowanie.
łirupa 280 zapłaciła podatków §1()3.
00 a nie 03.09, jak było ogłoszone w
w ostatnim numerze „Zgody",
Przegląd Polityczny.
Wielka nowina zawitała do Stanów
'Zjednoczonych w ubiegłą sobotą. Te
legraf przyniósł wiadomość, że wojska
mocarstw połączonych zdobyły Pekin
po krótkotrwałej walce 1 że oswobo
dziły ( nareszcie posłów, obleganych
przez bokserów i wojska chińskie w le
gacji angielskiej. Niektórzy kores
pondenci telegrafują nawet, że cesa
rzowa matka wraz z cesarzem, dworem i
sl- arbem państwa ociekła w głąb w kra
ju, inni zaś, że wojska mocarstw, roz
biwszy pociskami działowymi dwie bra
my miasta, zmógfczy wojska ohifiskie i
wszedłszy do dzielnicy tatarskiej, mu
szą walczyć na ulicach z chińczykami i
p rzystąpiły do oblężenia ♦. i. świętego
miasta: dzielnicy, zawierającej pałace
cesarskie, gdzie zamknęła się cesarzo
wa matka z cesarzem. Ostatnia ta
wiadomość potreebujo jeszcze spraw
dzenia, nie j >st bowiem urzędową a po
chodzi ze źródeł japońskich. Co zaś
170*7 zajęcia Pekinu, jest to fakt
?d cny. o Vtór»m |m> ^Vn»r n^'nn
i inne rxą<!y otrzymały wiadomość u*
rafdową.
Opór chińczyków stawiany wojakom
mocarstw był słaby, ni* taki jakiego się
spodziewano. Da się to wytłumaczyć
ulbo tern, te chińczycy stchórzyli, albo
te*, te rzeczywiście rząd chiński nie
myślał o wojnie a poprostu nie mógł
porudzić sobie z bandami bokserów,
które, aoz straszne dla swyob współbraci
— nie wytrzymały naporu regularnych
wojsk mocarstw. W każdym razie sto
lica Chin została zajętą z bronią w ręku,
wojska mocarstw osadzą ją i „przywró
cą w niej porządek”: część pierwsza
wielkiego dramatu została skończona.
Następuje obeonie część druga. Ołów
nem, urzędowem pytaniem, na które w
tej drugiej ozęści musi być dana odpo
wiedz, będzie: Czy rzeozywiśois rząd
chiński nie mógł poradzić sobie z bok
serami i ozy i tęczy wiście nie jest
winien morderstw popełnionych na poś
le niemieckim, sekretarzu ambasady ja
pońskiej oraz tylu tysiącach chrzęść
jan?
Niech jednak nikt nie łudzi się, że w
razie nadejścia na to urzędowe zapyta
nie odpowiedzi urzędowej rządu chiń
skiego, wyjaśniającej, że nie on winien
mordom — mocarstwa poprzestaną na
ukaraniu przywódców bokserów, okrą
głem odszkodowaniu picniężnem i prze
prosinach.
tyie naiwne mocarstwa me a\.
Te dzi.-siątki tysięcy wojak wysłanych
na ziemię chińską nie prędko wrócą do
ziem rodzinnych. Wystano je nietyl
ko po zbieranie wawrzynów, one muszą
przynieść korzyść, muszą rozszerzyć
swą ojczyznę na tym dalekim lądzie.
Rosja to już uczyniła: zabrała Mandżu
rję, Anglja wysadziła wojska swe w
Szanghaju — niema więc już mowy o
tern, by wyoofała je i pozwoliła nadal
rządzić chińczykom w tern mieście. Ce
sarstwo Niemieckie musi także coś zro
bić z tymi sześćdziesięcioma tysiącami
żołnierzy, które są obecnie w drodze
do Chin. Nie jadą one tam przecież
po to tylko by odemścić śmierć Kettele
ra. Gdyby o to chodziło, krzyżacy wo
leliby odszkodowanie w gotówce. Cho
dzi więc poprostu o oderwanie potęż
nego kawała ziemi od oesarstwa chiń
skiego i mocarstwa — dopną tego. Nie
sądzimy jednak — jak to już nieraz za
znaczyliśmy— by z tego powodu miało
przyjść do wojny europejskiej, w grą
bowiem wchodzą tu głównie wzglądy
natury handlowej, które ostatecznie, po
kłótniach i wymyśleniach, mogą bvć
zakończone targiem. Przed laty stu
obrażona miłość własna żądałaby satys
fakcji z szablą w rąk u choćby przeciw
nik był olbrzymem. Dzisiaj odczuwa
się obrazę i żąda satysfakcji tylko wte
dy, gdy przeciwnik jest słaby. Mocar
stwa wiedziały, źe pokonają bokserów
rzuciły się więo na Chiny i potną je na
kawały, Anglja sądziła, źe łatwo po
kona boerów, więo zmuszała ich do te
go, by ją obrazili i walczy z nimi. W
tym samym atoli czasie Rosja niemal
że pluła w twarz Anglji, wchodząc jej
w drogę na każdem miejscu, a pomimo
to Anglja ustępowała i ustępuje białe
mu carowi, bo wie, że walka z nim mo
głaby być dla niej ciężką. To pozwala
nam przypuszczać, że podział Chin, a
przynajmniej ich ozęści, wywołać może
pomiędzy mocarstwami kłótnie i zatar
gi, ale wojny takiej z której mybyśmy
korzyść osiągnęli nie wywoła.
Najciekawszem w tym zatargu bę
uziu BittuowiB&o juKiu zajmą r>imuj
Zjednoczone. Jak wiadomo, okręty a
merykańskie nie przyjęły odziała w
bombardowaniu fortów Taka a rząd
amerykański wysłał do Chin wojska lą
dowe dopiero wtedy, gdy dowiedział
się, że lcgaoja amerykańska w Pekinie
jest zagrożona. Dzisiaj także Odzywa
się rząd waszyngtoński, że gdyby woj
ska mocarstw chciały prowadzić kam
panję przeciwkom chińczykom poza
Pekinem, to nie przyjmie w niej udzia
łu. Jak z tego widać, rząd amerykań
ski trzyma się ściśle dotychczas obietni
oy bronienia tylko interesów obywateli
amerykańskich w Chinaoh, ale ozy wy
trzyma i nadal, gdy mocarstwa zapro
ponują mu kawałek ziemi chińskiej w
wieczną dzierżawę — to pytanie. Je
żeli wytrzyma i nie przyjmie, to mani
my przed nim uchylić czoła.
Tak przedstawiają się w obecnej
obwili sprawy chińskie.
Gdyby nie te sprawy, które tak za
jęły uwagę ogólną, powszechne uzna
nie musiałaby wzbudzić w całym świę
cie wytrwałość z jaką dzielni boerzy
walczą wciąż jeszoze z anglikami w
Południowej Afryoe, wymykając się im
ciągle z matni i nużąc wojska angiel
skie. Gdyby nie te sprawy, narobiłoby
bezwątpienia hałasu małżeństwo dwa
dsieatolatniego króla Serbji Aleksandra
z czterdziestoletnią panią Maszin, byłą
dan ą dwora matki króla, Natalji. Na
n-ct pogrzeb zamordowanego króla
IłumbsrU i wstąpienie aa tron młode
go V. i która Gmanuela III przebrzmia
ły prawie bez echa. Gdy jednak o
tym nowym królu mowa, warto zwrócić
uwagę na pogłoską, jakoby królowa
— r/down, Małgorzata, czyniła starania
o pogodzenie syna z Rzymem.
W S‘n“a< b Zjednoo*o*rrh ol aj Iren
dydaoi aa prezydenta sostali urzędowo
zawiadomieni przez komitety odnoś*
nyoh stronnictw o swych kandydaturach:
Bryaa — w Indianopolis, na wiclkiom
zebraniu publioanem.w parku; Mc Kin -
loy zaś w domu swytn w Canton, O.
gdzie przebywa na wakacjach. Piór
wszy odpowiedział w obszernej mowie,
streszczającej program jego działalno*
ści, gdyby został prezytentem, i wyzna*
nie wiary; drugi — krótkim, lakonic^.
nym listem. Kto zwycięży — dowie
my eią za trzy miesiące.
W ubiegłym tygodniu odbył się w
| Georgetown, Ky. sąd nad osobami po
dejrzanymi o lumorfowanie w styczniu
r. b. gubernatora Goebla, wybranego
przez stronnictwo demokratyczne, a
którego stronnictwo republikzńskie
stanowe nie obciało uznać. Sąd przy*
■ięgłycb uznał byłego sekretarza sta
oowego Csleba Powera* winnym spis
ku na życie nieboszczyka i skazał pod
sądnego na dożywotnie więzienie. Tak
skończył się dramat, który przez wiele
miesięcy zajmował uwagę ogółu w^Sta
naob Zjednoczonych. Powera ma ape
lować.
. SPRAWOZDANIE
Komisarza Skarbu Nar. Pol. w Rap perz -
wylu na Stany Zjednoczone Pół.
Am. za mieaiąo lipiec 1900 r.
logo lipca.. Od ob. S. Maciejewskiego
prezesa gr. 15C w Tacom*, Wash. ze
brane podatku po lc. miesięcznie od
gr. 150 SI.20. Zebrane na chrzci
naśh przez ob. S. Maciejewskiego
$1.10; u państwa Książyk z obchodu
majowego $1.00. Razem §3.30
31 lipca. Od ob. Wł. Strempskie
go w Dureya, Pa. zebrane na
zabawie u ob. Józefa Gąsiorow
ekiego w Smidville, I'n. zebra
ne od następujących osób: St.
Sznajder utka, St. Arent 25c;
Jan Obrzud 2f»c, Józef Gąsio
rowski 15o, Wład. Strempski
lOo, Wł. Nawrocki 5c, panna
Józefa Jezierska 5o, Józef Ja
nuszewski 5c, Pr. Kosik 5c,
T. liobaozewski 5o. Kazem
i.50
31 lipca. Od ob. K. Ciecbań*
skiego podkom. w Clevelznd,
O. zebrane jako podatek po lo
miesięcznie od 58 członków
gr. ? za miesiąc maj i czer
wiec t. r. $1.10 i z rozgrywki
kanarków ob. Ciechańzkiego
$1.00. Razem 2.L
Nadesłane na ręce podkomisarza S
1 larszcze wski ego:
M. Kuczkowski z Winopa, Minn $ 1.0
Gr. 170 w Chicago, podatek roczny 0.1
Zebrane na wieczornicy Sokoła
na Town ot Lakę
Ze skarbonki towarzystwa Lutnia
na Town of l.ake
Tow. Tad. Kościuszki, gr. 346 z
Newton Upper Falls, Masa.
Na weselu u państwa J. Owali
nów w E. Cambridge, Mass.
zebrał ob. J. Romaszkiewioz
Nadesłano na ręce skarbnikaZw.
4.(X
1.1
30
4.1
od. .'i. .Majew&Kiego:
I Grupa 418 23
i Gr. 457 1.U0
A. Roctkowski z Cleveland 2.22
Fr. Lewandowski z gr. 447 1.50
Gr. 511 8.75
Gr. 495 * 1.47
A. Pawłowski z pikniku w Atle
boro R. I. 5 00
Grupa 428 70
Gr. 323 1.80
Gr. 309 1S
Gr. 213 1.92
Kaźmierz Markiewicz t Eliza
beth, N. J. 80
Członek Gr. 112 50
Gr. 328 4.75
Gr. 207 23
W. F. Zawada, Oil City, Pa J.00
Józef Wróblewski z Wilkes Uarre
na ohrzcinach 1.08
Rasem $54.10
Stan kasy 1 Hpoa 1900 r. S18.281.50
Fundusz Skarbu Narodowego,
który znajdował się w kasie Z.
N. r. został wysłany do Rapper
swylu na zasadzie uchwały dwóoh
ostatnich Sejmów 3414.47
Sun kasy 1 sierpnia 1900 r. $21.750.13
Wyraźcie pięćdziesiąt cztery dola
ry i dziesięć osntów oraz trzy tysiąoe
czterysta czternaście dolarów i ester
dsieioi siedm oentów wysłałem na ręoe
dyrektora Museum Narodowego Pols.
w Kapperswylu, ob. J. Gałęsowskie
go, 85 Bonlevard Malesherbes, Paris,
France.
Dr. Jt. Sadowki,
Kom. Skarbu Nar. Pole. na Stany
Zjednocz. Am. Póło.
Pittsbnrg, d. 17 sierpnia 1900 r.
Wszystkie pisma polskie uprasza się
o powtórzenie niniejszego sprawozda
nia.
WŁADYSŁAW LUBICZ.
Oko Proroka
czjli Hanuii Bystry i jego przygody.
(Ciąg dalszy.)
— Ej oo tam — rzecze Matysek —
wszyscyśmy lodzie, tylko ksiąds pleban
ozłowiek! Gardzą, sie gardzą, a ja so
bie pan. Bom ja królewios niebieski,
tak jako i ty.
— A plooiesz, Ma tyska pleoiess! —
mówią ja śmiejąc się.
— Albo nio tak? Joftoi, te wierzę
tak. Ksiąds pleban oo aiedsiela obie
en je mi » smarny kró|#-»two n!ewe«v;e
po fmieroi, t to nim to królestwo po.
siądę, tom ja za tycia jest królewicz.
— Żart tartem, ale go jut dosyć, Ma
tysku — mówię aa to •— powied/że mi
bei żartów, co u was słychać?
— Im dalej tem gorzej, mówiła ba
ba, jak leoiału z dachu. Co by słychać?!
Dioda i zniszczenia ludzkie. Podsla
roici ludziom coraz cięższy, ie już je
den i drugi przemyśliwa, jak grunt po
rzucić i gdzieś na dalekie Podole wy
koczować, a hajduk Kajdasz w waszej
chacie siedzi, aa ławie przed wrotami
w słońcu się wygrzewa jak wieprz, jeno
czarnym łbem potrząsa i długie wąsiska
kręci, słoninę wędzoną je i piwo łyka, a
brzuoh mu rośnie, że jeno duj lkit*,
aby się w rychle rospękł. Teraz nowe
zniszczenie wymyślili, pędzą ludzi do
lasu, budy robią, będą popioły palić.
— A co to są budy i na co popioły
palić będą? — pytam Matyska.
— Tom i ja przedtem nie wiedział,
oo to za rzecz, dopiero teraz pierwszy
raz widzę. Przyjechali kupcy ze I.wo
wa, same nieuicy, starszy między niemi
łiayder się zowie, zakupił u panu sta
rosty Koniecpolskiego wolność nu budy
w lesie. Będą rąbać drzewa, kopać
piece, układać stogami, potem palić j»o
piołjr, ługować i robić z tego potasz, a
ten potasz powiozą na spław na Jaros
ław do Sanu a Sanem do Wisły, a Wis
łą hen daleko, do samego (Jduóska.
Już zaczęli w kilkanaście siekier; Kaj
dasz z harapem plecionym chodzi, trza
ska nim i wrzeszczy, ubogi ludek do
lasu pędzi.
— A w któremże to miejscu?
— Widzisz tam — pokazał palcem
Matysek, prowadząc mnie na pagórek.
— Masz tobie — pomyślałem w du
chu, bo Matysek właśnie w tę stronę
pokazywał, kędy my z Semenem prze
bierali się nocą do polanki — a nuż i
tam trafią!
Ale nie pokazywałem tego przed Ma
tyskiem, jeno mówię dalej:
— Mój Matyeku, mam ja do ciebie
prośbę; wiem, żeś ty dobra dusza i zaw
sześ nam był życzliwy. Trafić się mo
że, że tu o mnie albo o matkę pytać się
będę; może o ojcu jaka wieść przyjdzie,
może i sam ojciec jeszcze wróci — kto
wie, Bóg miłosierny i dziwnie się zda
rza na świeoie — może też ze Lwowa
od Ormian przyjdzie jakie pisanie, mo
że od kozaka Semena ktoś mnie szukać
będzie, bo ja mam jeszozc jego kobzę
u siebie — tedy abyś o tern wiedział i
wszystkim mówił, że matka moja jest
w Strzałkowicack u ticacza Sebastyana
a ja będę w Soli, przy żupie na robocie.
Może i pan Serebkowicz, co ojou tę nie
godziwą furmankę naraił. przekazywać
oo będzie, a może i z zamku co przyj
dzie...
— A może i Król Jegomość dopyty
wać się o ciebie będzie — rzeozc żartu
jąc znowu Mstyick — a co jemu po
wiedzieć?
— Może i sam Król Jegomość — od
powiem, obracając żart w prawdę — co
wiedzieć? bo przecież obiecał ojcu dać
'konfirmaoję na sołtystwo. Boże mój,
Boże, a nuż by królewski dekret przy
szedł!
— A ma ten dekret nogi? — pyta
Matysek — bo jak nie ma, to sam nie
przyjdzie.
— Matysku — rzekę już zły — takiś
wykrętniozek, że gadać szkoda do cie
bie. Ja do ostatniej nędzy przyszedł,
serce mi się pada od żałości, a ty sobie
jeno śmieszki stroisz!
N — Czart swoje a baba swoje, jak
mówią rusini — odpowiada Matysek —
ale inasi wiedzieć, że ja Uk nie ze swa
woli tylko mówią. Widzisz bo, ja się
na' tern nie znam, ale podsłuchałem, jak
ksiądz pleban i pan chorąży o kontir
macjuch mówili. Albo ty wiesz, czy
król duł dekret, czy nie dał? A możo
dał, to i tak tobie z tego piskorz, skoro
0 nim nie wiesz. Po konfirmację albo
trzeba iść do kancelarji królewskiej,
albo trzeba wiedzieć, kędy ją wysłano,
na ożyje ręce. Król do was przez o
sobne posły dekretu nie wyprawi; albo
dekret czeka w Krakowie na was, a
wtedy nic sobie z tego nie robi, że ty
na niego czekasz w Podborzu, albo już
wysłany jest z Krakowa a wtedy po
szedł na zamek Samborski a z zamku
dopiero do l*odborza pójść by mu po
trzeba, aby się wam dostał!
— To się nam nigdy nie dostanie! —
wołam ja teraz, bo Matynek słowami
swojemi jakby mi świeczką zapalił w
ciemności.
— Mądrej głowie, dość dwie słowie
a obuchem w łeb! — rzecze Matysek.
— Jeżeli dekret przyszedł na zamek,
to z zamku tylko przez rące podsta
rośoiego albo Kajdasza mógł by przyjść
do nas! Jakżeby oni go nie ukryli!
— Król z dekretem a Kajdasz z masz
kietem! — mówi na to Matysek. A te
raz zostań zdrów, Hanusik! Na plebanji
pewnie już pochrypli od wołania: Ma
tys! Matys! a gdzieżeś psia nogo! Ani
mnie to minie, że wezmą po uszach!
Jak oo zobaczą, jak co usłyszą, aby co
ważnego a dobrogo, to choćby do Soli
pozatykałam do oiebio, chociem chromy,
bośoie wy dla mnie zawsze dobrzy byli,
1 ty, i Markowa. Hej, hej, żebyśoie to
wy aa sołtystwo wróoili! A to bym ja
rad zagrał Kajdanowi na waletę ot aa
tę nutę:
Zegnaj oię pita, żegnaj cię pies, cy
ganku!
Witaj cię hiea, witaj cię bies, cyganku!
1 Matysek odszedł śpiewający. Jak.
mnie zostawił, tak długą chwilę stałem
na miejscu, rozmyślając nad tem. co mi
powiedział. Co teżaz robić? A nuż de
kret królewski dla ojca już był, albo
jest, albo niebawem będzie, jak o tem
wiedzieć? jak go dostać? Czy z kance
larji królewskiej, do której mnie bied
nemu jakże trafić? czy z zamku, cO
jeszcze gorzej, bo go niecnotliwi lu
dzie zatrzymują, ukryją, zdrapią! Iś4
że teraz w świat, za zarobkiem, czy zo
stać i dekretu królewskiego patrzeć?
Tak mi kołatsły myśli w głowie, a
tymczasem szedłem w las, kierując się
ku polanie, na miejsce, gdzie Semen za
kopał tę swoją tajemniczą rzecz, o któ
rej ja nie wiedziałem, co zacz była, a na
którą teraz tralić mogą ludzie, co w lo
sie piece kopać i popioły palić będą.
Pamiętałem dobrze kjżdy znak. z łat
wością się rozpoznałem, ale jeszcze
dość daleko było c.d Semenowej jHilany
a już słyszę bach! bach! bach! wulą
chłopy siekierami, a las jakby gadać
umiał, bach! bach! bach! milami odpo
wiatla, ze wyraźnie się zua, jaazeuy
drzewa ze strachu na siebie wołały.
Przychodzę na samo miejsce, patrzę,
i oczom nie wierzę: nu polanie, o której
Semen myślał, że tam chyba wilk cza
sem zabłądzi, roi się od lodzi, stoją sza
łasy z gałęzi i wózki, leżą wszędy topo
ry, piły, rydle, sznury, drabiny. Mass
tobie tajemnicę! Zachodzę w głowę,
jak ci ludzie tu się do3tali, bom po dro
dze nigdzie śladu nogi ludzkiej nie wi
dział; idę między nich, jakobym także
do roboty należał, i rozglądam się na
wszystkie strony, aby obaozyć, którędy
wszystko to przy wędrowało na polanę.
Nie długo było szukać. Nie ma co
mówić: Semen niegłupi, to prawda, ale
tym razem kozackiego rozumu nie po
kazał. Nie znał tutejszych lasów, tak
jak i ja ich nie znał; wziął się do lasu
z tej strony, z której do polany było i
bardzo daleko i bardzo ciężko, tedy
myślał, że to właśnie głąb puszczy i
sam koniec świata, a nie wiedział, że z
innego kcfiea brzeg lasu był blizko a
droga wcale łatwa, bo równa i gładka,
że jeno drzewa wciąć a fuią na polanę
zajedziesz.
Kozglądam się teraz jeszcze baczniej
po ludziach i narzędziach; widzę: od
onej skały, a to właśnie od rozpadliny
prosto, jakby strzelił, co krok prawie
kołek po kołku wbity w ziemię, i kto
wie czy który z nich nie siedzi na sa
mym dziewiątym kroku. Podszedłem
do jednego z chłopów j pytam, na co te
kołki powbijane?
— Tu się będzie kopać — odpowia
da.
— A kiedyż zaczniecie?
— Może dzisiaj, ale najpewniej, że
aż jntro, bo czekamy na tych niemców
ze l.wowa. a jakoś ich nie widać —
rzecze chłop.
By mi obuchem po głowie dał, tak by
mnie nie był ogłuszył, jak tą wieścią.
Poszedłem z polany w las, bom nie
chciał, aby mnie jacy znajomi ludzie
widzieli, ale nie daleko, tak, że co się
tam działo, z poza drzew dobrze widzieć
mogłem.
(Ciąg dalszy nastąpi.)
(’zy świerzbią Hę plecy?
Jeżeli plecy świerzbią prani karą,
niema na to podobno właściwego le
karstwa, lecz iny mamy na myśli owe
piekące uczucie. ]kx1czhs którego czło
wiek drapałby się do krwi. Mule
czerwone pryszczyki są niby tysiącz
ne igły, nie pozwalające ni spać ni
pracować, Ma to być skutkiem go
rąca, lecz działn ono tak dalece, że o.
we nieprzyjemne uczucie tylko po
garsza. Główna przyczyna leży we
krwi, która jest zbyt gęstą i potrze
buje oczyszczenia, co osiągnąć można
najlepiej i najprzyjemniej przez uży
eie Tri nera amerykańskiego eliksiru
z gorzkiego wina, które nietylko usu
wa skutecznie i szybko owe świerzbie
nie i wyrzuty skórne, ale także regu
luje wnętrzności i żołądek, potrzeba,
jące tego >m'zu stan nie w czasie łata.
Jest to lekarstwo, wyrabiane z górą
przez lat 10 przez Józefa Trincra i
jest do nabycia w aptekach, lecz po
trzcłwi żądać koniecznie „T r i n c r a,ł
gorzkiego wina i nie pozwalać niko.
mu wmawiać sobie łtezwnrtnściowych
i często niebezpiecznych imitacji,
które tn i owdzie się znajdują. Tri
nern Gorzkie wino jest silitem i sku
tecznem lekarstwem iła niestrawność
i wogóle na choroby żołądka, nerek i
wątroby, choćby długo zaniedbane.
Zaltczpiecza ono każdego przeciw do.
Icgliwościoin częstym specjalnie w
czasie upałów letnich i powinno sią
zawsze znajdować w każdym familij.
n^ni domu, jako rekomendowana
przez doświadczonych lekarzy.
Największe
SEKRETA I TAJEMNICE.
I.luty | telegramy do oaób drugich, oras
wta«nc notatki mnZ.na pl.ac ta-z ooawy zdr*.
flzetiin sit; w tajemnicy, Jeżeli Ożyjemy no
wo ^kombinowanego phi ma alfabetem zam
knlętem K i.t-< zon koo. Nauka wvniHga pa
rę chwil cza»u. Podręcznik objaśniający ta
pisownię koaztnJe 2A c. Adres:
ś- SSICSZir, l«ł SedftH SU. Sow-rOII. --

xml | txt