OCR Interpretation


Zgoda = Unity. [volume] (Milwaukee, Wis.) 1881-1901, July 04, 1901, Image 2

Image and text provided by University of Illinois at Urbana-Champaign Library, Urbana, IL

Persistent link: https://chroniclingamerica.loc.gov/lccn/sn91037345/1901-07-04/ed-1/seq-2/

What is OCR?


Thumbnail for 2

Organ Zw. Nar. Pol. w 8t. Zj. P. A.
10S -104 W. Dtruion (t , Chicago. Ul
Zarząd Związku Nar. Pol.:
Ciążom - Dr Laon Badowski, J6d3 Pono oto,
Flttoburch. m
Wicm-csmzomzY - aim ku.a. utiBmaA
war Buffalo. S. T J. N. Cukiorskl. Sl-' W.
FUIMu st.. Orana Saplds. Uch. Mazrmllian
Kocrra. 41T Mltehsll ak. Mllwaukor. Wla. J.
Walaaod. TM Ot Albin ar.. Uotroit. Mlek.
tllZB: — Staniaków Boksu. 1US-MM W. DItI.
■i— at Chtraro. 111.
WlCB-rmmnB: — Walaatr Sa>nian«kl 024 - 0»
Blua laland oto., i'hk-i(0, III.
ITUKTORZT: - Marian Mecsrdakl. Dr. Baal
■tan Sara wata. Itfckat WUkllOakl. Marain
Żbikowski Stan lais w Łaaf araki.
BKKKKTAKZ JKNBKALNT: T. M. HsllBskl,
MB-104. W. Dlrlston Bk, Chicago, III.
KUJIR: M. Malawski, 103- 104 W. Dlrlsloa
at. Chlaagw.. III.
liWHIi NAOrmUTT: — Dr. W. A Kaflawakl, IM
104 W. Dtrlatou ak. Ohlrago. ni.
•URKTABZ WTDZ1 Al.r 81'HAWIBDLJWOSCI:—
A. Nowak. 1113 Broadway. Buffalo. N. Y.
I'.EP V KTO R:
Ste fan I>argzczeto*hi.
*Ator«d atP.U. alChtrafO, llllaoia aamn4-claaa
UNION PRINTERS
IHFŚI': Zlot Sokolstwa Po polskich para fi),
wiąkaiy.b urcitula t). po)edtu.zyeb towa
rzystw. tudzież W.« co dlii bowirurtwa I
przedstawi rlell polsko-amerykański -J prasy.
— Proca* /wiazku N. P. z WPklliiluu.
Etlka «łó» wyjasuieliia w "prawie hall wj.
ni o w ej — Notatki. — Tonący Paderewski —
Z# Śląski. — Co sjycbai1. t yikulur/. X(. - <k|
Zarządu ('antr. Z. N P. I. sta nowopr/yją
tych członków. Kronika miejscową. — Wla
duinoert swiąztow". — ii|tloer»nka.
kieszeni. Sprawozdanie '/ostało
przyjęte i p. Walenty Wlekliński
obrany kasjerem na drugą kaden
cję. Tedy rozpoczęły się kłopoty.
Pan Wlekliński nie pojechał z Sej
mu wprost do domu — nie do No
wego Yorku — co mu naturalnie
było wolno.
Że jednak ciągle przebąkiwano o
tem. że wszystkich pieniędzy nie
ma w kasie, więc Zarząd Centralny
obłożył aresztem kwotę złożoną w
banku Stenslanda ($15,000), gdyż
te pieniądze były ulokowane nu
imię Związku. W drugim banku,
fjdzie deponowane były $7.000. Za
rząd nic zrobić nie mógł. gdyż tę
kwotę złożył p. Wlekliński na włas
ne swe imię. W trakcie tego po
wrócił p. Wlekliński i okazało się
zaraz po wypisaniu pierwszych cze
ków na pośmiertne, że istotnie jest
brak pieniędzy. L’o nici doszło się
kłębka, słowo po słowie — wreszcie
okazało się, po porównaniu ksiąg,
kwitów i książeczek bnnkowych. że
w kasie Związku jest niedobór, wy
noszący $15,000. Gdzie się podzia
ły pieniądze? Ha! pożyczyłem je
przyjaciołom, znajomym, rozeszły
się — odpowiedział p. Wlekliński.
Obecnie ich nie mam — ale weźcie
moje posiadłości w zastaw.
Wysadzono więc komitet dla zba
dania sprawy. Okazało się, że na
posiadłościach p. Wleklińskiego
ciążą pierwsze hipoteki w sumie
$ló,000. Ze zaś Związkowi nie
wolno wypożyczać pieniędzy na
drugą hipotekę — nie mógł Zarząd
jego wziąć tych posiadłości w za
staw. Zaś spłacić pierwszą liipo*
tekę, t. j. wziąć z kasy pewnych i
bezpiecznych $15,000 — aby niemi
ratować drugie wcale niepewne
$15,000, zdawało się Zarządowi rze
czą bardzo niepewną. Wreszcie
zjawił się na posiedzenie Zarządu
Centr. drugi p. Wlekliński, który
jest stryjem i zarazem teściem by
łego kasjera. Ten zaproponował
Związkowi pierwszą hipotekę w su
mie $15,(XX) na swoje realności przy
Canalport ave. położone. Znowu
poszedł komitet oglądać U* posia
dłości. Gwarancja zdawała się za
małą na razie. Ale, że tuk jeden
jnk i drugi Wlekliński zaklinali się
na wszystkie świętości, że to wszyst
ko do czasu tylko, że przecie Zwią
zek ani centa nie straci —- więc
ówczesny Zarząd Centr. propozycję
przyjął. Pan Fr. Wlekliński wraz
z żoną podpisali hipotekę na rzecz
Związku w sumie $15.000 i dołą
czyli do niej weksel czyli notę. Za
razem weszli w posiadanie zadłu
żonych posiadłości swego zięcia.
Pan Walenty Wlekliński pozo
stał w urzędzie pod tym warun
kiem, że zastosuje się do paragrafu
dopiero na sejmie w Filadelfji przy
jętego, według którego kasjer
Związku ma bezzwłocznie depono
wać w banku wszystkie sumy, jakie
otrzyma — na imię Związku. Zda
wało się, że wszystko weźmie już
pomyślny obrót. Ale nie długo
trwała pociecha.
Po upływie bowiem kilku tygod
ni okazało Bit*, że p. W lek liński
cnowu gdzieś zawieruszył $4.000.
Został też natychmiast zawieszony
w urzędzie. Zawiadomiono o tern
Cenzora, który przybył do Chicago.
Zwołano posiedzenie, na którein p.
W lek liński widział hm,* zmuszonym
do złożenia urzędu. To cztery ty
aiące wrócili Związkowi jego |»orę
czycieh*. On im też już sumę tę
zapłacił. Kasjerem obrano wówczas
na nowo p. Michała Majewskiego,
którego uczciwość była już wypró.
bowaua. Ten piastuje urząd ka
sjera do dziA dnia. gdyż go sejm w
Grand Kapids znowu jednokonnie
obrał. Na sejmie tym byli obaj
panowie Włeklińscy i zaklinali się,
że Związek ani centa nie straci. A
już wówczas znaleźli się w Chicago
tacy. którzy mówili: Co oni chcą
ud „Walka”? Po co niszczyć czło
wieka? Winien jest Związkowi
$15,000? Dobrze, nas jest przeszło
15.000. Każdy da po dolarze i już.
Sejm w Grand Kapids polecił o
statecznie nowo-obranemu Zarządo
wi ponownie rozpatrzenie tej spra
wy. Miał zrobić to. co uważał za
najlepsze. Więc p. Wlekliński wy
stąpił z poprzednią propozycją po
raz drugi. Komitet wysadzony z
t. zw. „Real Kstate Board” na koszt
p. \' lekłiiiskiego zaraz oszacował
jego posiadłość. I okazało się po
nownie, że Związek N. P. musiałby
spłacie pierwszą hipotekę na po
siadłościach jego ciążącą. Co miał
zrobić Zarząd Centr.? Wyjąć z ka
sy $15,000. przez ciężką pracę
członków Związku zebranych i w
banku złożonych pieniędzy, aby te
drugie $15.000 ratować? A nuż p.
\N lekliński nie będzie płacił pro
centu? Przecież od pierwszych
$15,000 zapłacił procent tylko dwa
ruzy — u resztę jeszcze zalega. A
nuż nie łtędzie płacił podatku —
asekuracji od ognia i t. d.? Zwią
zek by to musiał za niego płacić i
tak l>y się zHszargał.ftak by ugrzązł
w obligacjach, że nie byłoby dla
niego drogi wyjścia. Nie, nie w
tym celu Związek założono. Nie
może organizacja ta spekulować i
nie może ryzykować. Jeśli dobro
wolnie pożycza pieniądze, to tylko
•>0 procent wartości realności, na
którą je wypożycza.
Postanowiono więc likwidować
posiadłość p. Fr. Wleklińskiego,
który dobrowolnie i z całą świado
mością ręczył za p. Walentego,
„aby zaś nie było plamy na imieniu
Wleklińskich”. {Sjiodziewano się,
ża p. Fr. Wlekliński bez najmniej
szego zatargu i zabiegu ze strony
Związku odda mu posiadłości swo
je, stosownie do zoltowiązauia.
Przecież zarzekał się p. Walenty,
że Związku o cent nie oszuka.
Lecz stało się inaczej.
Kiedy Zarząd wniósł o likwida
cję |>osiad!ości w sądzie — wystą
pił w imieniu p. Fr. Wleklińskiego
adwokat Czarnecki. Pana tego
znają wszyscy ci. którzy bywają na
sejmach Zw. Czarnecki zjawia się
zawsze ze stosem książek prawnych
i z torbą i>ełną rozmaitych doku
mentów.
Ile drogizgo czasu na sejmach
zabrały gadaniny i wywody p. (’zar
neckiego — wie każdy z delegatów.
Otóż adwokat ten stanął przed
sędzią Steinem, przed którym pro
ces się toczy', w obronie p. Fr.
WJeklińskiego. Wniósł o unieważ
nienie hipoteki dla rozmaitych
przyczyn. Twierdził, że p. Fr.
Wlekliński był formalnie zmuszo
ny i zniewolony do podpisu, że byli
winni inni, że wreszcie p. Walenty
nie był właściwie kasjerem, bo go
obrano kiedy jeszcze nie było
„chartem”, że „charter” dopiero
później otrzymano i t. d. Sędzia
Stein, jak to bywa w takich wypad
kach, oddał całą sprawę do sumien
nego i pilnego rozpatrzenia swemu
referendarjuszowi (master in chan
cery, w Milwaukee court commis
sioner), który również nazywa się
Stein. Sprawa (Jabłoński versus
Wlekliński) toczyła się całe mie
siące. Przesłuchiwano rozmaitych
świadków, przynoszono książki
związkowe. Kręte wety adwokac
kie były na porządku dziennym.
Zabierano ludziom czas drogi — aż
wreszcie zbliżył się koniec. Refe
rendarjusz Stein rozstrzygnął spra
we na korzyść Związku N. P. Ra
port swój referendarjusz przedło
żyć musi sędziemu Stein, który,
jak to bywa w takich wypadkach,
zatwierdzi go i wyda wyrok na ko
rzyść Związku N. P. Wprawdzie
p. Czarnecki grosi ablacją do try
bunału najwyższego, rzecz to jed
nak bardzo kosztowna — trybunał
też więcej nic nie zrobi jak tylko
w)rok instancji niższej zatwierdzi.
Więc przegrał sprawę p. Czarnecki,
który tak gorliwie Związkiem się
opiekuje. Koszta procesu są po
ważne — ale Związek zawsze nie
małą sumę z tej powodzi uratuje.
Posiadłości, kiedy wejdzie w jej
posiadanie, też zaraz sprzedać nie
potrzebuje, gdyż ma dosyć pienię
dzy. Można poe/ekać dojnSki real
ności nie pójdą w górę. Mógłby
Związek wszystko stracić, gdyby p.
Czarnecki sprawę wygrał, lub gdy
by się w czas nie był spostrzegł i
nie wziął się ostro do p. W. Wlek
lińskiego.
Rzeczy takie dzieją się nietylko
w stronnictwie narodowem, bo i w
Zjednoczeniu P. R. K. był sekreta
rzem p. Straszyński, kt/iry wyje
I chał do Europy, zostawiwszy w ka
sie Zjednoczenia około $10,000 dc
Krylu. Kzorzy takie nie dzieją się
tylko w polskich organizacjach —
bo i leśniczy, czyli „foresterzy” i
inni uiogą nu podobną nuty gorzkie
żale zaśpiewać.’*
Dla i lok łut !mmo i dodamy, że choć
sędzia Stein nie wydal jesseas wy
roku urzędowego, bo właśnie z u
kończeniein referatu zaczęły się je
go wakacje i dnia 5 b. tn. wyjeżdża
do Europy, to jednak obiecał ad
wokatowi związkowemu, p. Cum
mings, że zaraz po powrocie do
Chicago, co nastąpi jeszcze przed
sejmem, wyrok wyda. Niema wąt
pliwości, że wyrok będzie na ko
rzyść Związku.
Co się tyczy postępowania Za
rządu Centralnego w całej tej spra
wie, to musimy oświadczyć najzu
pełniej bezstronnie, że Zarząd Cen
tralny uczynił wszystko, co było w
jego możności i pilnował sprawy od
początku do końca sumiennie.
KILKA SŁÓW WYJAŚNIENIA
w sprawie hali sejmowej.
Toletto, (th i o, 1 li/tcn 1901.
W ubiegłym tygodniu polonja
tutejsza, szczególnie zaś bracia
związkowi, zajmujący się przygo
towaniami do Sejmu XIV, ze zdzi
wieniem nie matem dowiedzieli się
z „Kurjera Polskiego'* o mniema
nych nieporozumieniach, jakoby
istniejących tutaj, w sprawie wy
najęcia hali na odbycie Sejmu w
śródmieściu. Z jakiego źródła ko
respondent „Kurjera** zaczerpnął
ową wiadomość, nie wiemy, lecz że
jest ona nie prawdziwą, o tern mie
li się sposobność przekonać pp.
Rokosz i Szymański, gdy nas od
wiedzili w niedzielę przedostatnią,
jako delegaci Zarządu Centralnego
Z w. N. P. Jednak nie od rzeczy
będzie dać kilka słów, wyjaśnienia.
W Toledo mamy kilka hal pol
skich, z tych atoli jedna tylko od
powiadnla rozmiarem wymaganiom
zebrania takiego, jakiem będzie
Sejm Związku. Jest to hala pol
ska ,,1’nion”, przy ulicy Lagrange
(głównej w dzielnicy polskiej), o
dwa bloki oddalona od kościoła św.
Jadwigi. Tu odbywają się wesel
ne zebrania, olichody i przedsta
wienia amatorskie, bale i koncertu
urządzane przez pniaków toledos
kich. W tej hali też przyjmowa
no pułkownika Milkowskiego w ro
ku ubiegłym,kiedy z górąoliecnych
było <iO)os'»b" Zat;in ki d, | sp a
wa wynajęcia hali przyszła nu po
rządek w komitecie przedsejmo
wym, ani saluniści ani właściciele
innych hal nie prowadzili agitacji
każdy na swoją korzyść, bo na
przód wiadomo było każdemu, że
Sejm powinien się odbyć tylko w
hali 1'tiinn, jako najodpowiedniej
szej i położonej w miejscu najsto
sowniejszem. Miejsce jest stosow
ne dla l następujących powodów:
l’o pierwsze, j<*st w polskiej dziel
nicy, gilzie większość delegatów z
pewnością l>ędzie ulokowana. Nikt
nie potrzebuje jeździć tramwajami
i szukać hali, lto jest też ‘pod ręką.
I*o drugie, sejm rozpocznie się na
bożeństwem w kościele św. Jadwi
gi, o dwa bloki od hali, więc nie
potrzeba będzie przez dwie godzi
ny obchodzić miasto, drogi czas
marnować i trudzić delegatów dłu
gim marszem, zanim zajdą do koś
cioła. Po trzecie, ceny dzierżawy
hali w śródmieściu są tak wygóro
wane, że wątpić należało, czyby
Zarząd Centralny zgodził sio na tę
propozycję. Komitet przedsejmo
wy zgodził się na halę Union jed
nogłośnie: ani jeden z członków
komitetu nie wypowiedział słowa
przeciwnego. Jeżeli zaś komu
nie podobała się decyzja komitetu
w’ sprawie hali i to po za czynnoś
ciami komitetu, a nawet między
takimi, którzy do Związku nie na
leżą, to przecież na tych komitet
nie obowiązany zważać/
Brać związkowa w Toledo pracu
je zgodnie i solidarni** przy urzą
dzaniu Sejinn XIV. Cnodzi nam
jedynie o to, aby delegatów sejmo
wych przyjąć i ugościć szczerze,
prawdziwi** |x> polsku. Staramy
się o to, aby czternaste z rzędu
zebranie związkowe było jednem z
najświetniejszych i najpożytecz
niejszych dla t**j wielkiej i drogiej
naszym sercom instytucji. W t. z.
„politykę związkową” nie łmwimy
się, bo zanadto kochamy nasz Zwią.
zek, a tein samom myśl o wyciąg
nięciu korzyści z Sejmu dla siebie
j«*st daleką od nas.
W imieniu komitetu przedsejmo
wego,
Boi J. l>nlk(nr»ki, prezes.
Poszukiwanie.
1’oszukują swoją matką Rozalią
Krzywkowaką, która przed 6 laty
pod nazwiskiem Rozalii Radomskiej
przyjechała z Ix>ndynu do Bostonu
z dwojgiem dzieci, Adolfem i Apo
lonią. Ktoby wiedział o jej poby
oie, aieehte raeay mnie zawiadomić.
Bolesław Krzywkowaki,
1022 Jaan at., 8. 3. Pittsburg, Pa.
• UW
Notatki
Na posiedzeniu Zarządu Central
nego z dnia 30 b. ni. redaktor orga
nu związkowego podał awą rezygna
cję, zniewolony przez stosunki ro
dzinne do wyjazdu do Europy,
Zaatepoę na czas do Sejmu obie
rze Zarząd Centralny w porozumie
niu z Cenzorem na przyazłem po
siedzeniu.
Obecny redaktor pozostanie na
swem stanowisku jeszcze do przy
szłegh tygodnia.
Towarzystwa lub osoby, pragną
ce wysłać telegramy powitalne na
odbywający się obecnie w Pitts
burgu Zlot V Związku Sokołów
Polskich, zawiadamiamy, że adre
sować należy, jak uaatępuje:
Polish Tumers Convention,
South 13.th str. Turner-Hall, Pitts
. kurgh, Pa.
I Towarzystwa związkowe w Pitts
burgu i okolicy przyjęły gorliwy
udział w zlocie sokolimi obie.
cały stawić się iu gremio, ze
sztandarami, na wycieczkę, kt«Srą
urządza w przyszli) niedzielę w par
ku Moss Side gniazdo sokołów
pittsburgskich dla uczczenia dele
gatów zlotu.
Cześć związkowcom pittsburg
skim, że tak pamiętają o poiskiem
Sokolstwie.
Na innetn miejscu podajemy o
dezwę Komitetu Przed kongresowe,
go. zwołującą kongres polsko-katn
licki do miastu Butfalo na dzień
24 września r. b.
Ponieważ Zarząd Centralny na
szej organizacji postanowił żądać
zwołania kongresn na d. d. 10.11 i 12
października—o czem nadmieniliś
my już w poprzednim numerze
„Zgody” — gdyż inny termin byłby
niedogodnym dla związkowców;
przeto mamy nadzieję, że na przy
s/.lem posiedzeniu Zarządu sprawa
kongresu będzie znów przed miotem
rozpraw. Spodziewamy się też. że
Zarząd wyda odezwę do braci związ
kowców, wzywając ich, by wzięli
udział jaknajliczniejszy w kongre
sie bądź co bądź.
Naszem zdaniem, towarzystwa
związkowe, które nie będą mogły
Wysłać delegatów na kongres, a nie
znają w Butfalo nikogo, ktoby je
mógł reprezentować godnie, powin
nyby przesłać (iminie Związkowej
w Buffalo urzędowe upoważnienia
z prośbą, by (imina powierzyła
mandat towarzystwa któremu z
członków grup butfuloskick, godne
mu zaufania i znającemu porządki
parlamentarne.
Niespełna rok temu, zamieszkali
w Chicago włosi postanowili wysta
wić pomnik bohaterowi swemu na
rodowemu, jenerałowi Garibaldi.
Dzisiaj pomnik ten jest już gotowy
do ustawienia, a dnia 20 września,
jako w rocznicę wkroczenia wojsk
włoskich do Rzymn, zostanie uro
czyście odsłonięty.
A więc mniej od nas liczni w
Ameryce włosi zdołali wystawić
pomnik swemu l>ohaterowi w ciągu
jednego roku. gdy my tymczasem
już od lat dziesięciu czekamy na
pomnik dla naszego bohatera w
sukmanie — napróżno!
Gazety niemieckie podniosły
krzyk z powodu ucisku, jakiemu
podlegają pod berłem oarskiem
niemey w guberniach nadbałtyc
kich.
Pisma polskie w Księztwie Poz
nańskiem robią z tego powoda na
stępnjące zestawienie:
W Księztwie Poznańskietn. rzą
dzonem konstytucyjnie: 1) żaden
polak nie otrzymuje urzędu, owszem
wszyscy na urzędy wykwalifikowa
ni polacy, rozrzuceni bywają po
całej rzeszy; 2) nauka języka pol
skiego wyrzuconą została 7.e szkctły
ludowej, świeżo i z gimnazjów, a
religja także wykłada się po nie
miecku; 3) komisja kolonizacyjna
z funduszu 200 miljonów wykupuje
ziemie z rąk polskich; 4) napisy
wszelkie na ulicach, publicznych
budynkach, kolejach, pocztach są
niemieckie; 6) w teatrach miej
skich grywa się tylko po niemiec
ku.
Natomiast w prowincjach nad
bałtyckich, rządzonych samowład
nie: 1) niemcy urzędują prawic we
wszystkich dykastcrjach; 2) religja
i język niemiecki we wszystkich
szkołach wykłada się po nie
miecku; 3) niema funduszu na
wykupuo dóbr niemieckich, a
kraje tamte na zjazdach radzić mo
gą o sprawach swych; 4) wszystkie
ogłoszenia urzędowe podają się w
rosyjskim i niemieckim języku; 5)
gminy miejskie utrzymają teatra
niemieckie.
Ozy to nie wstyd dla państwa,
szczycącego się twą cywilizacją?
Ignacy Paderewski.
Obok Sienkiewicza najgłodniej
szym dziś —• zarazem najgodniej,
szym przedstawicielem narodu poi
skiegc za granicą jest bez zaprze
czenia sławny nasz muzyk — Jan
Ignacy Paderewski. Słynął on do
tychczas głównie z niedoścignio
nej gry »wej na fortepianie, jako
niezrównany wykonawca dzieł Cho
pina, teraz popróbował siły swej
takie jako twórca, jako kompozy
tor. I pierwsze zaraz dzieło jego,
opera „Manru" — nowe przyniosło
mu wawrzyny.
Jnż opera ta, wystawiona w
Dreźnie i we Lwowie, stała się
głośną, publiczność, tak polska jak
j i niemiecka, przyjęła ją z niesły
chanym zapałem, a nawet najnie
chętuiejsze dla polaków gazety nie.
mieckie, nienawidzące wszystkiego
eo polskie, przyznać jej musiały
wiełkie zalety. Nie ulega też wąt
pliwości, że opera ta odbędzie
wkrótce prawdziwy pochód tryum
falny po wszystkich wielkich sce
nach europejskich i nową sławą
okryje zarówno twórcę swego, Pa
derewskiego, jak i naród, który go
wydał, naród polski.
Na pierwsze przedstawienie
„Mauru” we Lwowie przybyli: Z
Krakowa dyr. Władysław Żeleń
ski, dyr. Wiktor Barabasz, prof.
Fninciszek Bylicki, recenzent mu
zyczny „Czasu"’ p. Felicjan Szop
ski, recenzent „Nowej Reformy” p.
Aleksander Orłowski; z Warsza
wy: nestor muzyków polskich p.
Mnenchheimer, kapelmistrz opery
warszawskiej p. Młynarski, recen
zenci muzy<-zni: prof. Domaniew,
ski z ..Kurjera Codziennego”, pan
Aleksander Poliński z „Kurjera
Warszawskiego”; dalej redaktor
„Słowa"’ dr. Donimirski; dr. Al
fred Nossig z żoną; z Lodzi: p.
Kazimierz Miodowski sekretarz re
dakcji „Gońca łiótlzkiego”; z Pa
ryża artysta skrzypek p. Henryk
Opieński oraz przedstawiciele in
nych pism polskich zamiejscowych.
t) przedstawieniu sumem dono
szą ze Lwowa, co następuje:
„Gmach teatralny otaczały od
wczesnego wieczora prawdziwe tłu
my. Sala teatralna zapełniła się
doborową publicznością miejscową
i zamiejscową. Wszyscy przybyli
w strojach balowych. Z niezwyk
łym entuzjazmem przyjęto „Man
ru”. Znakomite dzieło czyni wra
żenie niezwykle potężne, wrażenie,
roauące z każdą prawie sceną. 1*0
drugim i trzecim akcie gorącym
oklaskom prawie nie było końca.
Znakomitemu kompozytorowi wrę
czono wieniec srebrny od Rady m.
Lwowa, wieniec z kwiatów od mar
szałka krajowego, olbrzymich roz
miarów w formie wielkiej stalugi
malarskiej, dalej od Towarzystwa
muzycznego krakowskiego,od Chó
ru akademickiego. Koła literacko
artystycznego. Towarzystwa dzien
nikarzy polskich, od komitetu przy
jęcia, od p. prezydentowej Tcbórz
nickiej imieniem pań, od „Lutni”
lwowskiej, od Towarzystwa mu
zycznego warszawskiego, od artys
tów opery warszawskiej, od lwow
skiej Czytelni akademickiej itd. —
o gółem przeszło trzydzieści wień
ców. Paderewski wraz z żoną za
jął miejsce w loży prezydenta mias
ta. przystrojonej festonami kwia
tów. Po przedstawieniu państwo
Paderewscy wyjechali do Londy
nu”.
Z okazji tego tryumfu artysty
przytaczamy w krótkości jego ży
ciorys:
• lun Ignacy Paderewski. urodził
się na Podolu w Muryłówce r 1*00
Prawdziwy, wrodzony talent wska
zał mu od razu drogę przyszłej sła
wy — szesnastoletni młodzieniec
odbywa już koncertów;\ wędrówkę
po Kosji, a krytyka choć niezbyt
łaskawa, traktuje jednak poważnie
młodego wirtuoza. Artysta czuł
sam braki, pracował więc nieustan
nie i doskonalił się, choć życie nie
szczędziło mu cierni. W dwudzies
tym roku życia pojmuje za żonę
swą koleżankę z warszawskiego
konserwatorjum — w rok później
jest już wdowcem i ojcem dziecka,
na które przelał całą swą miłość.
Pociechy szukał w pracy. W Ber
linie studjował n słynnego profe
eora Kieła, w Wiednin był jednym
z najwięcej cenionych uczni Lesze
tyckiego W owym czasie dał aię
poznać także jako kompozytor, a
jnż te dzieła noszą cechę potężne,
go talentu, a cechuje je pełna cza
ru świeżość i poetyczność. Htrass
bnrg wzywa go na profesora kon
aerwstorjum — lecz zawód profe
sora nie odpowiadał ani pragnie,
niom, ani zamiarom Paderewakie
go. Twórczość jego nie dała się
zamknąć w granicach szablonu i
młody mistrz zrzeka clę tego sta
uowiska i koncertują we wazyat
kirh niemal centrach artyatycz
nyi h Ku ropy i Auieryki. Zbiera
złoto i wawrzyny! A znaczny część
tego słota oddaje biednym i po
trzebującym, świat sławi w uiui
nietylko mistrza tonów, ale czło
wieka wielkiego serca! Po po
wrocie do Kuropy często prze
bywał latem w Zakopanem — i tu
prawdopodobnie zrodziła się w nim
So raz pierwszy myśl stworzenia
ziela muzycznego, które dziś jest
na ustach wszystkich...
Muzyka Paderewskiego czci
świat cały — my mamy jeszcze in
ne powody do otoczenia go ser
deczną czcią i życzliwością, bo Pa
derewski nigdy nie zapomniał o
tem, oo winien swoim i krajowi.
Nigdy nie wyjdą z pamięci naszej
słowa jego, wyrzeczone w Warsza
wie w r. 1899 w sali Resursy ku
pieckiej, gdy broniąc się przeciw
owacjom urządzanym uiu z powo
da jego niezwykłej ofiarności, po
wiedział: „Jakkolwiek od wielu z
was materjalnie może jestem bo
gatszy — od żadnego poczuciem o
bowiązku narodowego 1 Bercem u
boższy nie jestem!”
A ten muzyk wielki, tpn praw
dziwy artysta z Bożej laski umie
na codzienne rzeczy patrzeć trzeź
wo, bo mu i tu myśl narudowa
przyświeca. Kiedy już jako majęt
ny człowiek kupował dla siebie ma
jętności w Galicji. — dziwili się
niektórzy, że tak ściśle wiąże się z
krajem. „W ieln moich rodaków* —
rzeki wówczas Paderewski — wy
wozi z kraju pieniądze i zostawia
je za granicą, ja wole robić prze
ciwnie — czyż źle robię?”
Oto słowa, które złotem zapisać
warto — o których w pierwszym
rzędzie nasi panowie pamiętać po
winni. Takim jest Paderewski,
wielki artysta i prawdziwy obywa
tel {kraju — i dlatego takim sza
cunkiem go otaczamy.
Dziękuj my ż Bogu, że w najcięż
szych dla nas chwilach takich zay
ła nam mężów. Jakże tu wątpić o
przyszłości, jakże marnie przesta
wiają się wobec tego usiłowania
wrogów naszych, którzy pragną
naród nasz wymazać z rzędu żyją
cych narodów świata? Marne to
zabiegi, a marniejszym jeszcze bę
dzie ich rezultat!
Co słychać?
Z Buffalo, N. Y.
Zuintultnniett ir.
Posiedst*aie nadzwyczajne Gminy
Polskiej w Buffalo, N. Y. odbędzie
sit we wtorek, dnia U lipom r. b., o
goda 8-mej wieczór w lokalu Czy
telni Polskiej. Na to posiedzenie
zapraszamy uk delegatów Gminy
jak prezssów i sekretarzy grup, a
ponieważ są ważne sprawy do załat
włosia, przeto obecność zaproszo
nych jest konieczna i pożądana.— U
Kabierzyński, sekr. gminy.
Z Jersey City, X. J.
Biblioteka Kox<iitxzk<ncxk<i*
Towarzystwo „Biblioteki Kościusz
kowskiej ’ składa przez łamy „Zgo
dy" serdeczne podziękowanie panu
Ziemkiewiczowi aa napisanie katalo
gu bezinteresownie i panu Krauze
ss ofiarowane oztery książki. Pole
oamy się łaskawej pamięci. N i niej
szem zawiadamiamy publiczność poi.
ską w Jersey City, że Biblioteka jest
otwarta codziennie od godziny 8ej
do godziny lOej wieoz. z wyjątkiem
niedziel. Wypożyczający książki
płaoą dolara kanoji i lOo. miesięcz
nie. — R. Timm, sekr., 200 12th st.
Kle chciała zużywać lekar
stw a, posiewa* wiąkazość lekarstw
me zły amak. Matę hyc, l* tak byio, ale
ele motoa tego powiedzieć o l>re Piotra
(iomo*o. To akuUczne 1 pewne lekar.
etwo ziołowe me przyjemny smak, dzia
ła bet bólu i ma zllne właanotoi leczni
cze Dostać Je moftna tylko wprost od
włedclolela, albo od zpecjalnych agentów
mlejaoowycb. Katda butelka zaopatrzo
•a jest w nomer porządkowy na wierz
chu opakowania, a kapujący uczni do
brse, gdy prartray t.lę. aby ten nomer
oi ustał nletknląty Po blltsze azczegó
P plazcte do Dra Peter Fahrney, >112 —
\\4 Houtb Hojne ave., Chicago, 111,
11 ma-- -
PONZI KIWANI K.
Walenty .lanas poszukuje swego
siwugri Miobiii Czałkowskiego, po
ohodząoego z I łubów Działkowakioh,
w powiecie gnieźnieńskim w Księ
stwie Poznańskiem, przybyłego do
Ameryki przed 18tu laty i zamie
szkałego w Milwaukee, Wie. Kto
by wiedział z rodaków o jego poby
cie lub on sam, raczy łaakawie do
nieść pod adresem:
Walenty Janas.
P. O. Conaellaville, Pa. Bx 542.
SZKOŁA
Korespondencyjna.
Wiotki brak planu I jednolitego
działania w sprawie wykształcenia
daje się czuć w naszem społeczeń
stwie. Aby temu zapobiedz, otwie
ramy pierwszą polską Szkołę Kores
pondencyjną, gdzie rodacy oboiwi
wiedzy fachowej lub ohoąoy uzupeł
nić dorywcze wiadomości, mogą zan
ieść odpowiednie wskazówki, pora
dę i pomoc.
Szkoła ta Obejmować będzie wszel
kie działy techniczne, jakoteż i o
gól no-humanitarne wykształcenie,
uczymy literatury powszechnej i oj
czystej, historji, matematyki, fizyki,
obemji, rysunków teohniozayoh oraz
dajemy objaśnienia ze wszelkich
dziedzin wiedzy. Każdy z rodaków
mole się do nas udać z zupełaem za
ufaniem i przedstawić zwięźle w ja
kim kierunku kształcić się zamyśla.
Wszelkie korespondencje należy
wysyłać pod adresem:
Polska
Szkoła Korespondencyjna,
895 S. ASHLAND AVE.,
CHICAGO, — ILLINOIS.
Na odpowiedź należy załąozyć w
liście dziesięć centów.
Dr. w. j. Sieminowicz,
Specyalleta w chorobach *
KOBIECYCH,
DZIECIĘCYCH i A KI SZEK YI.
M taczka po4 no.
711# Milwaukee are., róg Noble Street
CHMiliO. 11.1..
I Od do 9-e) rano;
Gcdiizkt orraowr - od 1-0 do '.‘-a) po pola A.
I I od *t” do l»Ś włącz
TSLKroa Uoikub Ktil wolny w każdej aptece.
\V mieście, w Ile li aurę budynku,
100 Sutest., róg Washington, 14 piętro,
KaideK , dnia a wyjątkiem niedzieli
od soda t-tej do 6-te) po pot. Teucfwk Cu raz r. 2J7
STAN. KRENC,
100 Mobl« ulloa, OhlMi*. III.
polać* aa. pabUcnatd aarftj
SKŁAD OSUWU
? i* «*» 1 d*lad ląuMHM.
Mw o luka w* poparcia, Wykoarwa
rapanc)* po eaaach prayatapnjrch
MUZYKA! MUZYKA!
europejska 1 krajowa, na orkle*trę scnyoz
kową i na dąte 1 astr amanta, dla pooaąt
kujących 1 artystów. Piazele po katolog.
Kapelmlstrsa aa przysłaniem kartr adre
sowej odbiorą bezpłatnie 1 sztuką we
dług własnego wyboru a mego katalogu
I. S. KASTHKJA,
44 Sobieski st„ — Buffalo, N. F.
A !l ł Ił/. W I CZAJKI A OKKRTA.
A~Xr,Q^ kapl>s tltriDi kauapp palna) mitr;
" ,7V*trl«irttl{.M, wyścielona dobrano
S*tnnku tr/ykolorowani >ml<rabt*Di. piękni* wy
■Oońrzna t frendslaral. dobrani drzswam 1 aor»j
V "«ral- Wielki Haraala. iTzyśliJ nam 1 doi. o*
dowód dobrej wiary, a po obajrasniu Ja) w bior/a
'Sprasowani taplać amantowi ramy $.1 '*8 1 fracht.
'■ »m6» dzisiaj, no ta oferta długo trwać Dla by
8/la Prfihkl sukna darmo. Plaż po wlslkis baz
Płatne Katalogi tuabll.
M:w VI(TI»K IKK d srppi.r CO.
tl !•<!! K. Baadolph au. Bap. B. Si, tblrayo. UL
STATE
MEDICAL
DISPENSARY,
South-West cor. State&VanBurenSt., Chicago, 111
WCHÓD 66 VAN' BlIHRN ST.
Poprzednio 76 E. Madison Street.
Bądźcie się starych lekarzy.
kim odznaczeniem niemieckie I amerykaóakle uolweraytety, m* długoletnie do
lołwUdez-nle, Jeat autorem, profeeorem I apecyalletą w lzczzniu *kzretnh h,
5IRWOWTCH I c ironicznych chorób. Tyalące młodych ludzi o ratował od nie
chybne] twlarct, praywróoiwazy Im męzkodć I uczynlwazy Ich ez<'SĘd|lwyml ojcami.
Ilf rarnna Tno7lrn&/» wwowb <»»*■«»«». hadu*tcih ztztbmo
U U Ul 1/lla Uięil&UBtj WTCtt RZANZ aiłT Zyciowk, przkwhót w po
jęciach, RIRCHĘd DO TOWARZYSTWA, BRAK ZN KRO II. PRZKOWCBZSN Y UPADKU DU
CHA I kurcz z, to wazyatko Jeat akatkiem grzechów młododcl 1 nadużycia. Cbodby
choroby te byty dopiero w rozwoju, to pemlĘtad naleZ.y, te ryohlo dojrzewaj*. Nie
dajole al* powodować watydem, Ind dam* »by nam>ąó te choroby. Niejeden mło
dzlenieo zaniedbywał leczenia, at było za.pódno i śmieć zatądala oflary.
7oraf liwp pVinrnhv ł#k x*tn,c,# krwi w lotnym atepoie-wpierw.
Laittoll "C LUUIUt/j j eey m, drogim I trzecim, nabrzmiewanie gard
ła. nocą, kodci I wypadanie włoeów, Jak również atruktnra, ryatltle I orchltla,
wazyatko te leczymy prędko, auraonle I wytrwale. Byatem kuraoyl tych oberób
w ten apeeób urządziliśmy, te chory nletylko oz uje ulgę, ale zoetdje zapełnia wy
leczonym.
leetooówoie it<i dajemy aupelną f warancyą kompletoaco wyleczenia oboro
by, której podejmujemy alą. Jetell kto mieaika po a* mlaatem Chicago. nie h
naplaae, a wyślemy mu arkuaa z zapytani em. Jetell obory włatolwle opleae twe
ją eborobą, to wyleczymy go ltatownle. Lekaratwa aą opakowane w aarayokach
w ten epoaób, te nie awrocą niczyje] ciek awotol.
Lekarstwa darmo afc do wyleczenia.
Zepraataaay do naarego sakłado taki oh choryoh, których nikt pop rabie 1 o ary
leoayć nie potrafił, aby apróbowal naeze J metody, która nigdy nikogo Jeaause oto
ta wkul ta
Godziny ofitowe:
Od 10 rano do 4 po południu i od 6 do 8 wieczoriaf.
W uiadsiolę i święta urzędowe tylko od 10 do 12 ramo j

xml | txt