OCR Interpretation


Zgoda = Unity. [volume] (Milwaukee, Wis.) 1881-1901, December 12, 1901, Image 4

Image and text provided by University of Illinois at Urbana-Champaign Library, Urbana, IL

Persistent link: https://chroniclingamerica.loc.gov/lccn/sn91037345/1901-12-12/ed-1/seq-4/

What is OCR?


Thumbnail for

ZGODA
Crgaa Zw. Nar. PoL w St. Zj. P. A.
102 - 104 W. Dirtaion St. Chicago. 111
TBLKriloKK Monhok >70.
Zarsąd Związku Nar.,Pol.:
Vtuzom — Ot. Uon Badowmki, MU Put in.
Pttaahnrtk. Pa.
WICK CKSZORPY- - Itotr Tlarahlawlct UT Ilu.
M . South U>ud. lud. Jta Ku. ki. Ntulkukt.
Pa. Jan WtUand, 7l«4 KI Autiln >t . Dwtroih
Mich P. Si.laxki.win, S»l lAgrauga at .
Totedo. Ohio
IIUB: - ftaatotaw Mmx Mf-104 W. DM
«*■" •• Okłf»«, III.
WtCE-PREZKS — Jan Sso*takow«kl. HO) Sop
nor aro , Houtb *'hl<aao. HU
KYKMTORZY: — I. on ( xa.taw.ki. Wiktor J. Pt
lanowakl. Alfoaa l>zl*>tut. Stani.law La u
tanki I A.la tu Maj-w.k
MIUTAKZ JINEKALNY: T. M. Halld.ki,
iił»-lui. W. Ulrlalau at. Cbiraco, IU.
ŁASJKK M. Majawakt 103 - 104 W. Dlrtstoa
•t ni.
Uliu MAOnLHT: — Dr. W. A. Kaflawakt IM
»•» W. Dtrtrton rt rhir.ro ni
KKKHKTAKZ WYDZIAŁ! HPR\WIKDUWUHCI: -
Jan Kackl. Nantlcoka. I*a.
KKDAKTOR
T. SIEMIRADZKI.
Katarad atP.O. at Chicago. Illiuoia aaawooad cIim
Przegląd polityczny
(Jręilzir jtrczydrnta.
Orędzia prezydentów Stanów
Zjednoczonych ilo kongresu nie są
aktami prawodawczymi, mniej więc
obchodzą ogól. niż uchwały kon
gresu.
Ze względu jednak na wielką
władzę prezydenta i na jego zna
czenie w polityce międzynarodowej
każde odezwanie się głowy tak wiel
kiego państwa, jak Stauy Zjed.
zwraca na siebie powszechuą uwa
K?
Pierwszy punkt orędzia traktuje
0 anarchizmie. Prezydent słusz
nie zaznacza, że zabójca McKin
leya należał do rzędu ludzi, nie u
znających żadnego rządu, nawet
wybranego przez wolny naród, a
więc za czyn jego żadne stronni
ctwo nie jest odpowiedzialne. (>
\ rędzie doradza pilny dozór nad a
narehistami i traktowanie ich wy
bryków na równi zezwykłemi prze*
t stępstwami kryuiinalncmi.
Drugą kwestją sa trusty. Pre
zydent nie uważa trustów za szko
dliwe. lecz zaznacza, że rząd. który
pczwala na ich istnienie, powinien
mieć prawo kontrolowania ich
czynuuści. Kongres powinien zba
dać tę sprawę i uchwalić prawa,
zapobiegające nadużyciom
Dalej prezydent poleca utworze
nie nowego ministerstwa— handlu
1 przemysłu. Tego działu gabinet
prezydenta Stanów Zjed. dotąd je
szcze nie posiada. Jest to inyśl
nowa. zostająca w związku z ogól
ną tendencją do kontroli rządowej
w dziedzinie handlu i przemysłu.
W kwestji chińczyków orędzie
poleca punow^Miic i w razie potrze
by obostrzenie prawa, wykluczają
cego imtnigrację robotników chiń
sku-n do etanów Zjed w sprawie
długości dnia roliorzego prezydent
życzy, aby przy żadnej roł*ocie rzą
dowej nie pracowano dłużej, jak
osiem godzin dziennie.
Orędzie poświęca wiele uwugi
kwestji dozoru nad iniuiigracją.
Prezydent żąda, ai>y każdy inimi
grant posiadał znaczne kwalifika
cje moralne, umysłowe i materjal
ne; w tym celu zaleca znaczne
wzmocnienie inspekcji w portach i
systemu wywiadowczego po za gra
uicami kraju.
Nie potrzebujemy tu dodawać,
że się nie zgadzamy wcale z poglą
dami prezydenta na immigrację.
Kontrola moralna jest naturalnie
dobrą. Kryminalistów europej
skich nie potrzebujemy. Lecz
kontrola umysłowa i matcrjalua
immigranta powinna być nuszetu
zdaniem zaniechana Dla kraju
słabo zaludnionego, juk Stany Zj.
każdy zdrowy człowiek, chociażby
nic posiadał ani centa. jest. cen
nym nabytkiem. Co się zaś tyczy
ludzi ciemnych, to, jak wiadomo,
tacy tutaj właśnie nabierają oświa
ty, a więc z ich przybycia do tego
kraju odnosi korzyść cała ludzkość.
Wysoką taryfę celną orędzie po
chwala i zaleca podniesienie mary
narki handlowej, aby Stany Zjed.
niogły wywozić swoje wyroby na
własnych okrętach. W finansach
naturalnie prezydent poh>ca zatrzy
manie waluty złotej.
Z wielkim naciskiem prezydent
poleca przekopanie kanału przez
międzymorze panamskie. Trud
ności polityczne z Anglją w tej
sprawie zostały, jak wiadomo, u
snnięte.
Doktryna Monroego, nie dopu
szczająca Europy do gospodarowa
nia na lądzie i wodach amerykan
skich, powinna być ściśle prze
strzeganą. Powiększać armji re
gularnej nie potrzeba. Natomiast
należy lepiej ćwiczyć i uzbrajać
m i lic je stanowe.
.nna powinna być zna
cznie zwiększona Dobra i liczna
flot* jest, według opinji prezyden
ta, najlepszym i najtańszym śród
kieni dla zapewnienia Stanom Zj.
pokoju i szacunku ze strony in*
nych mocarstw.
(iodnem uwagi jest miejaee orę
dzia dotyczące indjati amerykań
skich. Prezydent poleca rozbicie
ustroju szczepowej indjun, nada
nie każdemu indjaniaowi osobistej
własności ziemskiej i uczynienie z
indjun obywateli Stanów Z jod.
Z polityki zagranicznej orędzie
ws|>oinina tylko o minionej kam
panji w Chinach. O stosunkach
Stanów Zjed. z mocarstwami euro
pcjskicmi nie ma ani słowa.
Pierwsze orędzie prezydenta
Rooaevelta sprawia na ogół doda
tnie wrażenie, t Kirzuciwszy to. co
jest w niem partyjnej, można po
wiedzieć. że jest ono dokumentem
poważnym, świadczącym o sumien
nych studjach i o głębszej znajo
mości rzeczy. Są w niem ustępy,
na które w żaden sposób zjdzić
się nic można. Do takich należy
przedewszystkiem obostrzenie prze
pisów emi gracyjnych. Natomiast
należy JM* 1 nieść z uznaniem nie
chęć prezydeuta do zwiększania
artnji stałej oraz jej dbałość o
flotę. Zbyt liczna urmja. oprócz
swej kosztowności, mogłoby z cza
sem stać się niebezpiecznem narzę
dziem przeciwko ludowi. Flota
przeciwnie nie może nigdy być u
żytn przeciwko wolnościom ludu;
ona może być groźną tylko i jedy
nie dla zewnętrznych wrogów Sta
nów Zjednoczonych.
Kwest ja języka polskiego
w pruskim zaborze.
Z The Litmiry lhi/rsf (Nowy
\ ork ) l*'*go listopad*.
Sąd sześćdziesięciu pilskich
szkolnych chłopców w Toruniu.
„za należenie do tajnego townrzyst
wa, jedynym celem którego jest
prontowowanie nauki pilskiej lite.
ratury i hisiorji'’, wywołał wiele
komentarzy w dziennikach Francji
i Anglji. i przyczynia się znacznie
do wykazania, jak mówi The (i nar
dian (Manchester), że polska kwe
stja nie jest bynajmniej ąuanlite
ueyłiyeahle w kontynentalnej eu
ropejskiej polityce, liywanie pil
skiego języka jest surowo zakaza
nęm w szkołach prusko -polskich
prowincji, i to tajne towarzystwo,
do którego ci chłopcy należeli, jest
niezawodnie jedną z organizacji
użytych przez polaków do proino
wowaniu nauki ich języka i histo
rii poza szkolnemi godzinami. The
Guardian wzmiankuje, że ten sąd
pokazuje, „jak bardzo nisko może
pruski rząd upaść w swych usiło
waniach zdeptania narodowych
pragnień swych polskich podda
nych”. To pismo mówi dalej:
„Procesowanie szkolnych chłop
ców w Toruniu zachęci najprawdo
podobniej do tych nauk, które zda
ją się być tak szkodliwemi dla rzą
du. Jest dziwnem, le pruskie mi
ii isterjum jeszcze nie doświadczyło
głupoty swej krucjaty przeciw-pol
skiej. '/a• wszelkie jego wysiłki
zniemczenia polskich prowincji,
przez osiedlauio tamże niemieckich
kolonistów z wielkim wydatkiem, i
prz<‘4 zakaz używania polskiego
języka, nieudały się, jest przyzna
ne, i polncy, których narodowe u
czucia nie były l>ardziej niebez
pieczne mi dla pruskiego rządu, niż
wallijski narodowy ruch jest dla
tego kraju, uczą przeciw swej woli,
niecierpieć i nieufne Prasom”.
Kząd w Berlinie, mówi Imlepen
tianer Belye (Bruksela). „prowadzi
swoją prusy fi kacy jną kampmję z
encrgją i zawziętością godnemi lep
szej sprawy .
,,Nie mołfmy zbyt gwałtownie
protestować przeciwko t<*j postawia
pruskiego rządu względem mieii<
kańców swych przyłączonych pil
skich prowincji, jako tak niespra
wiedliwej i niebezpiecznej, jak
przyjęta prze/, rząd w l*et< -rsburgu
względem Fin land ji i tym polak un
prowincjom, które są częścią Ko.
aji. Powinno to być zupełnie wi
docznym dla Berlina, że ta polity.
ka nie inoże mieć żadnego innego
skutku, jak natężenie uczucia prze
ciw niemieckiego i zwiększenie
chęci odzyakania narodowości”.
Trrnjtu (Paryż) także oświadcza,
że osadzenie tych szkolnych chłop
ców jest ..niegodnem oświeconego
rządu”. Podług świeżej depeszy
telegraficznej francuskie Ministe.
rjum Spraw Zagranicznych uważa
ten sad za dostatecznie oznaczają
cy stan rzeczy, który może nabrać
międzynarodowej wagi, i nawet za
mianował specjalnego komisarza
do zbadania tej walki (lomiędsy
Niemcami i polakami we Wschod
nich Prusach, podczas gdy profe
1
sor w Institut des Sciences Poli
tiqnes będzie wykładał specjalnie
o polskiej kwestji w Prusach.
Niemieckie rządowe dzienniki,
takie jak J'osstgrhr Zeitung (Ber
lin), FrunkfHrler Zriłnng i Ha<n
Imryer SuehricMen, w tych krót
kich wzmiankach, które robią o
polskiej kwestji, usprawiedliwiają
postępowanie rządu na tej podsta
wie, że polacy są buntownikami, i
te ieli pragnienia odżywienia pol
skiej literatury i nauki {tulskiej
historji są niebezpieczne dla poko
ju cesarstwa. Niektóre z więcej
liberalnych dzienników, jednako
woż. widzit niebezpieczeństwo ra
czej w tych uciskających środkach,
które były przedsięwzięte przeciw
polnkom. Konserwatywna /be
MY// «(>m Mont ag (Berlin), której
redaktor, pan von Gerlach, jest
bliskim krewnym obecnego prus
kiego ministra finansów, odnoś
nie do sądu tych szkolnych chłop
ców, mówi:
..Bankructwo dzisiejszej polityki
przeciw (tulskiej jest rzeczywiste;
polskość nie stula się słaliazą. tyl
ko silniejszą. Z powagi, która ce
chowała postępowanie oskarżonych
w procesie w Toruniu, możemy
wnosić, te dojrzewające pokolenie
wykształconych polaków będzie
bar>lzo poważnym nieprzyjacielem,
jeżeli będzie traktowane jako nie
przyjaciel.”
Ten dziennik doradza radykalną
zniaiię w pruskiej polityce polskiej.
Zada on szkól w polskich okręgach,
które dadzą zupełną ludową naukę
i protestuje przeciw prześladowa
niu prywatnej nauki pilskiego ję
zyka. Mówi w zakończeniu:
„Polska zginęła, i myśl odbudo
wania polskjogo królestwa stanie
się tak nikłą jak cień, jeżeli polacy
mogą być wciągnięci w ięcej u wię
cej w koło niemieckiego kulturne
go i handlowego rozwoju jako oby
watele posiadający równe prawa
Polska nie zginęła, i pilska myśl
będzie działać więcej a więcej in
tenzywnie i trircrj a trięccj fana
tycznie, jeteli i miska f»>hfi/ka dzi
siejsza liędzie nadal prowadzona, i
jeżeli Itędzieiny dumni z wysiania
z toruńskiej sali siadowej między
pilski lu<l kilku studentów z gim
nazjum. jako męczenników polskiej
idei.”
Attclnischr I nlkszriiihnj, rady
kalny dziennik, wytyka sprzacz
iiość* niemieckiej prasy, która jest
za burami a przeciw anglikom, s
która „zdaje się zapominać o pola
kach i duńczykach w Niemczech*’.
Mówi ona:
„Nasze gazety narzekają, że An
glja pozbuwia barów ieh niepodle*
giości, że fi nowie i mieszkańcy bał
tyckich prowincji tut uciskani w
Kosji, jakoteż. siedmiogrodzcy
Niemcy na Węgrzech. Ale nie
pochlebiajmy* sobie, że nasza po
liłyka względem polaków jest są
dzona za granicą inna miarą...
Krem ZrUnntf fHerlin) słusznie
imwiada, ze artykuły zagranicz
nych gazet nie mają żadnej prak
tycznej wagi. ponieważ nie mogą
nic dobrego uczynić polakom. Te
obce krytyki, jtalnakowoż. mają
moralną wagę. choćby tylko dlate
go, że niszczą skutek jakiejkolwiek
skargi, którąbyśmy mogli odnieść
względem ucisku Niemców zagra*
nieą. Ladzie porównywają ims z
(iraccln tlt- *r<lHioru‘ nurrentra, a
rosyjskie dzienniki szyderczo za
lecają. aby bałtyckie prowincje by
ły rządzone na wzór pruskiej pro
wincji poznańskiej.”
W innych krajach walka tu jest
obserwowana. W „otwartym li
ście" do Ijticifero (Ancona), z o
kazji Narodowego Kongresu wl«»
skiej republikańskiej partji. prze
szłego miesiąca, pan A. fngherini,
wojak i demokrata, nawołuje kon*
gres ten, aby oświadczył swą syin*
l»atje dla Polski. On mówi w za
kończeniu:
Są Indzie, ja wiem, którym jest
wygodnie sądzić, że Polska umar
ła: -la im nie zazdroszczę tego.
(’o do ninio, ja myślę, że Polska
nietylko żyje, ale że ona jeszcze
powstanie. To nie jest wszystko:
ona jeszeze będzie kluczem akie
pienia nowego europejskiego gma
chu, czy to się podoba, czy nie,
tym. którzy robią „pogodę lub nie
pogodę” w Ku ropie dziś
Tlómaczył
H'rw7rar Perktnrtki.
lTWA(łI.
Wyżsi urzędnicy Z N. P. t. j. ci,
których obiera Hejm, a przede
wszystkiem cenzorzy i wiee-ęejizn
rzy powinni w przemówieniach pu
blicznych na obchodach narodo
wych i innych uroczystościach kie
rować się w kwestjach religijnych
zasad* bezwzględnej tolerancji i
równouprawnienia.
Naturalnie wolno i należy każde
mu uważać swoje wyznanie za naj
lepsze i bronie go a* razie napaści.
Lecz nie należy i czasami nawet
nie wolno wypowiadać publicznie
swego zapatrywania na to lub owo
wyznanie w sposób mogący obrazić
związkowców innych wyzuań.
Człowiek prywatny może mówić
co n»o się żywnie podoba. Wysoki
urzędnik wielkiej organizacji powi
nien zachowywać pewną ust różność*,
aby się nie wydało ludziom, że prze
mawia w imieniu całej organizacji.
Jeżeli np. urzędnik Związku, na
leżący przypuśćmy do tego lub
owego z tak zwunych kościołów nie
zależnych. wygłosi publicznie swo
je prywatne zdanie, te jeg«» wyzna
nie jest jedynym filarem |x>lskości,
to wyznawcy np. Kościoła Rzym
sko-Katolickiego mogą się uczuć
jiokrzywdzonymi w swoich uczu
i ciach religijnych, a wrogowieZwiąz
ku mogą ukuć z tego broń prze
ciwko Związkowi.
Najlepiej jest nie mówić wcale o
roli^fji. Ale skoro siy już mówi o
niej, należy pnmiytać, że olbrzymia
większość polaków. a wiyc i związ
kowców należy do Kościoła Rzym
sko- Katolickiemu.
Wodzem naczelnym w najśwież
ej antypruakiej kam|mnji został
Henryk {Sienkiewicz. Mistrz słowa
i myśli polskiej sam wziął w swoje
ręce dowództwo w chwili stanowczej
przez zamieszczenie w pismach
energicznego protestu i dar 200 ko
ron na rzec* ofiar ostatnich proce
sów w pruskim taborze.
M ielkie imię Sienkiewicza za
pewnia tej sprawie popularność w
Ameryce. Anglji i Francji. Miejmy
nadzieję, że cały panteon polskiej
nauki, sztuki i literatury iiośpieszy
w ślady mistrza uad mistrzami.
Policja rosyjska ucieszyła się
wielce z tego, że studenci war
szawscy po raz pierwszy od stu lat
wystąpili przeciw komuś innemu,niż.
rządowi rosyjskiemu. Pozwolono
wiyc młodzieży poturbować orla
pruskiego i załatwić się w kocią mu
zyky pod oknami konsulatu cesar
stwa niemieckiego.
« Konsul niemiecki we Lwowie o*
braził i wyjechał do Wiednia,
grożąc. że iii»* wróci. Szczęśliwej
p»*łróży. Gdyby tak za nim wy.
emigrował i |»uii Pustatzkin, ałyu
ny ze swoich z dolnośoi (Milicyjnych
konsul rosyjski, to byłoby uieoo
czyściej w stolicy Galicji.
Nił* należy jednak zapominał', że
i Prusy wróg » Rosja wróg. Niech
Bóg nas strzeże od wjindnięciu w
moskalotilatwo na zioń- niemcOm
Pamiętajmy dobrze, że to wszyst
ko co niemcy robią z hałasem, mo
skale robili i robią po cichu. Pa
miętajmy też, że Rosja trzyma w
swych ła|wch trzy czwarte teryto
rjum Polaki.
Moskale będą t»*raz wyzyskiwać
ruch anty niemiecki na swoją ko
rzyść. Nie <łajmy się wziąść nu
wędkę. Walczmy na obydwa frou.
ty, ł>o inaczej zginiemy.
Powodzenie wykładów historji
polskiej w Domu Zw. w Chicago
pięknie świadczy o dojrzałości pu
bliczności polskiej w stolicy wy.
chodźtwa.
Nie masz między nami ani jedne*
go, któryby aif mógł nauczyć się
o«l «1 rii kr i < •«<» osegoś pożytecznego.
Mniejsza zresztą o to, czy prelc*
g«*nt wy wiązu jo się lepiej czy go
rzej ze swego zadania. Słuchacze
powinni podtrzymać go w każdym
razie dla zasady, dla idei, dla tego,
aby i w stolicy wychodź twa dzieje
ojczyste były głoszone publicznie z
katedry dla użytku każdego, kto
chce przyjść i słuchać.
Numer pamiątkowy „Dziennika
Narodowego” prezentuje się dobrze.
Artykuły dr. K. Żurawskiego, H.
Orpiszewskiego, N Złotnickiego i
kilka innych są zajmujące i posia
dają prawdziwą wartość literacką.
..Dziennik Narodowy” wiernie
służył narodowi i sprawie polskiej
przez dwa lata swego istnienia
Niecłi więc żyje nam, kwitnie i roz
wija się jak najpomyślniej i na
przyszłe lata.
Proces prteciw akademikom.
Proces, który się tozył w Pozna*
niu przeciw akademikom, zoatał u*
kończony po G liniach rozpraw.
Prokurator wniósł o ukaranie o
skarżonych, gdyż według jego zda
nia oskarżeni są winni; należeli bo
wiem do tajnych towarzystw i dążyli
do odbudowania Polski, co poznać
można z ustaw I.igi narodowej. A
kademioy płacili składki na skarb
narodowy w Iłapperawylu, a to jest
zdradą stanu.
Oskarżony Sumiński opowiadał w
pamiętnikach o wybawieniu ojczy
zny. Pułkownik Miłkowski w Szwaj,
carji zeznał, że Liga narodowa nie
ma styozno&oi ze Związkiem i Zje
dnoczeniem młodzieży w Ks. Pozna fl
akiem, lecz zeznał, że Liga dbać
musi o to, aby nie zabrakło szermie.
rzy dla idei polskiej i dla idei ocale
nia ojczyzny.- Nie przyjmuje się do
Ligi młodzieży, leoz trzyma ją się
zdała od praktyoznego czynu do
czasu.
Prokurator uważa, iż trzeba oskar
żonych ukarać, aby ioh uchować od
dalszych wykroczeń przeciw prawom
|iań*t wowym, aby pó/niej nie ukara
no ich surowiej, gdyby pozostali na
złej drodze.
Prokurator wniósł przeciw Kara.
siowi o 3 miesięczne więzienie.
przeciw Kowalczykowi o 1 miesiąc
więzienia; przeciw Kydlewskiemu o
G tygodni więzienia; Sumińskiemu
o 2 miesiące więzienia; Trepińskie
mu o 2 miesiące więzienia; Białemu
o 2 miesiące więzienia; Szuiczew.
skiemu o 2 miesiące więzienia; Bo
lewakiemu o 4 miesiące więzienia.
Oprócz tego wniósł o natychmia
stowe uwięzienie obwinionyoh, któ
rzy nie znajdują się w więzieniu
śledczem, ponieważ zachodzi obawa
ucieczki.
Wyrok sądu brzmiał: Skazano:
Karasia na S miesiące; Kowalczyka
na G tygodni; liydlewskiego na G,
Sumińskiego na 3 tygodnie; Trepiń.
skiego na 2 miesiące; Białego na G
tygodni; Szulozewskiego na 1 mie
siąc; Bolewskiego na 4 miesiące.
Ś. p. Jan Kantjr Piotrowski.
W Lublinie umarł dzienni*
karz Jan Kanty Piotrowski w 46
roku życa. Po ukończeniu szkół
pracował jakiś agronom, poczctn
wstąpił do “Gazety Lubelskiej”.
Przeniósłszy się do Warszawy,
pełnił początkowo obowiązki se
kretarza w redakcyi ‘'Ziarna”. Na
stępnie przez lat kilka pracował
w “W ieku”, a w końcu w “Ku
ryerze Polskim”. Przed rokiem
ciężka choroba zmusiła go do zło
żenia piorą. Kilkotnicsięczny po
byt na południu nie przyniósł mu
spodziewanego ratunku. W sta
nie beznadziejnym powrócił do
Lublina, gilzie, otoczony troskliwą
opieką siostry, zmarł przedwcze
śnie. w sile męskiego wieku. Dzia
łalność dziennikarska, której j»o
święcał się z zapałem i talentem,
nie przeszkadzała ś. p. Piotrow
skiemu w zajmowaniu się pracą
literacką. Jest on autorem wysta
wionej z powodzeniem przed kil
ku laty na jednej z warszawskich
scen s/tuki ludowej p. t. “Xa Maj
danie”, a niezależnie od tego jh>
zostawił kilka prac obszerniej
szych w manuskrypcie.
Podziękowanie.
Niniejszem dziękują szacownym
braciom z grupy 212 i zarazem z
grupy 328 Z. N. P. w Detroit, Miob,
za rzetelne wypłacenie mi wsparoin
w maj chorobie, za co wam drodzy
bracia akładam aerdeczne ataropol.
akie Hrtg zapłać, a zatem proszą
waa polacy w Detroit, abyśoie watą
powali do wyJej wymienionych grup
212 i 828 Orła Polakiego i Rodziny
Polskiej Z. N. P.
Z azaounkiem
Nkpomucbm Gajewski.
Jefcli się zaziębisz
1 nw lu j iimntcy. «• iiriauia Snly.thu |
rl.-tpl«i»« «!->••>. »!■•« I ciftau aog . Mmor pul
(WflMWM
ki/.r* el (K»m- ł« napnwnn i wyltrf na dłnyo.
•aa* 'o f»|prnjin,iitł|«i* l mltkiitKtiiiiut
U-h«r»'*>' na totadak I iilf.Wf. ą,i,t ma >n.ak w*
aalnnlty. ngrwwa I n*Jrwta
(N zyaic/a <*■•* kra», |»<>wink«/a apetyt,
reaulnje »t#lw, w/matnia I <><1/tnia
rałe Halo I nniyał,
/.a dobra akntkl rfrky pimrrnttj i pra«<1 ||*I fa
lwy kantta** nlna
JCS. TSI2STE33=e.
;w> Na. t*hlaa«ł A »*., < klraro, III.
n>lX*k,< k ■'* bl"” *“*"*"* k— wat«n<Dliw|a>
Na święta Bożego Narodzenia i Nowy Kok polecamy Szan.
Publiczności
KANTYCZKI.
Kantyczka czyli Pastorałki i Kolendy, czyli piosnki wesołe
go ludu w czasie Świąt Bożego Narodzeniu po domach
'śpiewane, a przez X. M. M. zebrane. Czerpane z r«p
kopisów od roku Pie>ni do Kościelnego użyt
ku. W mocnej oprawie 75c. z przesyłka.
4. F. SKULSKI, A. Co., (»55 Noble St% Chicago, III.
SELERY LEKARSTWA
DZIECI....
potraehm*} taknaroo loki
csyli medycyuy jak doroeiL
Severu Krople Dziecięca
ułiit wiajj/.jbkowanie, u^mirrza
jj boleści, frbrc I kurew, ora2
apruwadr.it J| apokujny tn*n.
CKNA 25C.
Severy Laxoton,
przyj?fena I pewne b-karatwn na
aaiwiiM/rnit* i niespokojnośl u
daleci i dorosłych. CENA 25c.
“ v' *ts 1
BOLEŚCI reumatyczne
1 aeuralgi} munkulów
i stawów, wywichnięcia,
puchlinę h>czy szybko
SEVI2IiY
Olej św. Gothartia. Gena50c.
Nie malepszcKo lekarstwa
na lteuinutyziu, iiodarre,
sstywnośe juk SKV EKY
LKKAltóTWO na lteunia
tyzm. Oiusl.oo.
r »'«•»
MOKRZ I
powinien być czy- ]
•ty i prtetroczj- j
•ty; inaczej Je*t ,
znakienichoml»y. z
Severu lekarstwo *
na wątrobę I nerki ^
l*ery «łxy*tki* eborobjr >
Ukklc. l»k.> t ibolomrul- 1
1 t boi w <
krzytjeh I il *
Oma 73c. i 91.35. Ą
HETERY l<*kar- \
stwo ua cholery* :
nę i rozwolnienie ;
nlrzAw *1n| me Ir-y
na a* KO/WOLN1 i-N U; i
LKTNl A CHoROlię ,
I KOLKę. Z
Ooaa 35 1 50c. *
KHSZEL4
— muc bj< j
pierwszym ■
znakiem
suchot;
lub Jiikiejbi^di j,
1111. • • j J
choroby Płuc. f
SEVEK¥
BALSAM *
■m PŁUCA?
wylećmy każdy
kaiizcl, krup, |
zaziębienie, i
chrypkę 1 t.d. ;
(Cena 25 i 50c.j
r SEYKRY proszek
r na Ml głowy i
f neuralglę
l |<*st zawsze pe
wneni, skuteez
r n«*m i dobrani
l lekarstwem. Za
wsze on pomaga.
[ Ctaa25c. Poczty 27c.
fSERCE
r pouLzi.4 u ci >ia ca o*
, ICOHIIH. ( ItMl) MEBIZ
r riuiMi.
r SEYERY LEKARSTWO
r II SERCE
L 0*YW|» I XV7lim"llU mu**.
1 kuły I Barwy. Jrst
L to otjli-ptw It-karalwo na
1 wady aoroowr.
r Cer i 1.00.
SEVERY
PLASTEll GOJĄCY
l«*o«y miej itrowy itciiniu
tyrra, umiku bolo /. płoni,
kr/.yża I mu.szkulów.
(.'euu 'Jóc. PorztąliTc.
> ^
MOC CIAŁA
rależy txl trawienia.
SEVERY
Żołądkowy lłitters
ułatw U IrtwlPBlf, ntrtynujp dilow
tdr< » > in itulo t malMjrl
Cena fiOc. i *1.00.
NA NPUZEDAZ WE WSZYSTKICH APTEKACH.
P?T‘>tr»b* «Jratoir w* wujatkłrh loloalarh paltkii k.
WAZNK DLA TOWARZYSTW!
S. GHMIELINSKA.
Pracownia Chorągwi. Szarf, Odznak
I waielklch pray borów dla Towar«y§tw,
yoiacm al<j S*. Towarmyatwon ! 8*. Publlotnoicl. P1sm!«
do nu tanim komn łnn*mn roboty powierzycie.
t CIKIUiSti. III, f. 19 Slrnl. Gklein. niluli
M. FRANKOWSKA.
Wił (otumerrlal Ave., - South rhirago, Ulinf>t«.
poleca twoją pracownią
t horuirwi, Srarf, Odznaki wszelkich Przyborów di*
Towarzystw oraz Skład kapelusz) l>aui»kich.
Wtzelką pracę mnie powierzony pwaranfnją i wvkona)f
łaniej nU gdzieindziej. 1‘iazcie do muli*, a przekuuaoio
■V
X~ ra.riic o -ntrsicau
Muzyku ożywia każde norce.
Niaih w.mI. upaini). w »un.!i irrcacli.
Prmlljrl. aain $*.(»• ■ li) wjr.il.Kt wam tri «||r»
a; Katr.uW) Orcan tlo otM-Jrin nls.
J'.t tia)o«w*iym. •lajraii-a«>ra I o In.
»ir/iu nt.in matteu)!) ku-a• kolwi.k ..|i«r .w.tu w.
Wif< .1 aa.l waluta rt2 lunlol. »i*«nv, / r%pri»-ito
1 »• utrlotyt w.gt.tki* inulariii plrin . wal< p<>|.
kl >•<! I atut? do kok.-t.li «) i,maiki kii.t- il/l.rki
v •»».•<• krat1, i>!••»' i alti w J-tlnym iiwutM Jako mil
ty y** aa nl.ttT iii* • nt»*v Nlr IrjiotK >. n.w*-t pi/-.
»i k*aa k .mt>l’ia. J« fram u.klrti i »■<* Jraoklck urn.
•y» mvcb I omniMttl koartiilirwi-h lun .lot. K «!•*.
mała .talowa »* •tiki n o jiapWr — Iw* trwają Jak
k/rla illiiirl*. Mprrtili eiu; trn oiK u w piąknini pa
"*• • » K M mu* ki ri K».HI «lol, slo**r|.« | jOi M*#l « •<* I Mfiiow|#|i|(iin, r*«/.U| p.ljr «t. <V iU4Cłt
Kt • 2«pt«*t d >1 i*r«.« pr/r i*«ii ot:i> iua U \l(Mo piękny -r brtij «*rwt« ck d»M*ci «•
lt<ie/.kf out I wid 1#( * ptf .iiciii pu l> Iku
II. HII HTER, IMlMIKTIMł Co., 151 51 h av**„ Chl< aso, III.
DLA GRUP ZWIĄZKU N. P.
KSIĄŻKI KWITÓWK, KWITARYTSZE, LISTY
1 KOPERTY Z NAGŁÓWKAMI.
mo/«» ka><]a (<rupn nabyć w Adininiatrcyi Zoody po nastąp
nrj c»*nu»:
KtląHI kwitowe dla r/U nków Z.
S. P. ■ odpow lerinicml rubry
karni do kwtt«>warii» p idutknw,
potftnlertnctfo Iłp. mryMarccająee
na lat 10. Ona /a r|imii
pl.»r<c tu'z przcuylkl . •><*.
kwitami** |. do wypłaty wtgcl
kich wydatków towant)itw a Int>
łrrupy, zawiera 280 kwitów o
prawnych w k»ltt*ec/.kq. Wy
Mawia alf takowe «)<■ wypluty
na kaayera. a podpltmje prozo*
I aekrotarz finarntowy.
(«ni..1
$1.00
h wdarta*/ 11. <11i karyeru, raw lc
rający 8'it> kwitów, oprawnych
w kidąłnezkę. W ytuuwla tuko
w-e ka.«vcr, gdy otrzymuje od
sekretarza lnl> komitetu flnan
•otrrgo | icni^d/f* zebrań* n»
$1.00
l.lsty r nd|s>« lednlm nagłówkiem
tu warzy* twa, ru/mur
2.'>0 uziuk . *1.1 Ml
r>uo sztuk. $1.50
KMki •mik. $«.5M
|w'rt)f z odpowiednim nagłów
kU-iii Iow arz>siwa,
800 Ktnk. $1.00
w"> $1.85
1000 sztuk. §£.()»
Ksli^kl kwitowe mamy gotowe na
składzie, kw itaryitszo, listy i ko
|>rrty drukujemy na zamówię
w lenie.
1 '►*>* <lriikarniR/x*oi>y po<|.-jmnj»*-wwlkio inno ro I
t>oty ilrukarMki*', jako to:
iw*«iTłTiitr, iii-ii, KtKTi m/irnnt' t Hi/\iimti, n. |
fKO»/HU, RII.ITT, PKlN.H(l) RtMint I KO\f>:RTOWR. TĄ. i
■KU. UHKIMKn I T. r. '
Pb c»njr t oł>jn*nlcnU naloty pl.»d do t^krrtiirmt Zt.oot: i
J. OLBINSKł, (02-101 W. Dimioi sł. Q'ilcag», Ili. i

xml | txt