OCR Interpretation


Ameryka w Toledo i kuryer Clevelandski. [volume] (Toledo, Ohio) 1892-1892, April 27, 1892, Image 1

Image and text provided by Ohio History Connection, Columbus, OH

Persistent link: https://chroniclingamerica.loc.gov/lccn/sn93054143/1892-04-27/ed-1/seq-1/

What is OCR?


Thumbnail for

140 St. Clair St., Toledo, O.
WIEŚCI DETROICKIE.
•NAPAŚĆ SA NASZEGO AGESTA P.
ANTONIEGO CICHOCKIEGO.
Przykre stosunki pomiędzy polakami,
z powodu zazdrości pomiędzy księż
mi Wiadomości bieżąc* z D.
Naszego agenta w Detroit, p. An
toniego Cichockiego, w zeszły czwar
tek napadło kilku "Dąbrochów i
wystrzelili do niego kilka razy z u
krycia. Na szczęscie żadna kula nie
trafiła. Spodziewamy się, że księża z
parafii Św. Wojciecha ten postępek
swych parafian należycie zganią.ISa
paść w nocy w celu morderczym na
człowieka spokojnego— jest zbrod
nią., za którą karże prawo krajowe. A
czem większa zbrodnia, tern większa
odpowiedzialność—przypominamy o
tem!...
Detroitcy piekarze odbyli wielkie
posiedzenie w Beecher a hali—na któ
rem przemawiano za ośmiogodzinną
pracą. Piekarze detro'tcy wyrażają
nadzieję, iż w razie strejku, wszyst
kie międzynarodowe unje poprą ich
tak materyalnie jak i moralnie.
Nauka w tutejszej szkole przemy
słowej przy 46 Grand Rin er av e—zam
knęła swe kursą egzaminami, na któ
re zaproszono licznych gości.
Wilhelmina Felska wniosła do są
du skargę przeciw mężowi Michało
wi, domagając się rozwodu jak rów
nież i alimentów.
Rada miejska uchwaliła na ostat
nie posiedzeniu, aby Champlain ul.
była brukowaną.
Zamordowane dziecko.
Ciekawa toczy się sprawa przed
tutejszym sądem. Teodor i Joanna
Blaszkowscy, mieszkający pod urem
175 Illinois ul., oskarżeni są przez
koronera, o zamordowanie własnego
dziecka zaraz po urodzeniu. Rodzi
ce tłumaczą się, iż dziecko przyszło
na świat już nieżywe, niby z powodu
upadku ze wschodów, jaki wydarzył
się matce na dni kilka przedtem.
Tymczasem "post mortem egzami
nacya, dokonana przez dwóch dokto
rów-wykazują,
że dziecko ma złama
ną czaszkę, i że przyszło na świat
żywe: zabite więc było przypadkowo
lub też umyślnie. W zeszły czwartek
wydostano z trupa serce i wpuściw
szy go w wodę, przekonano się, że
przypuszczenia ich są prawdziwie. Na
mocy tego sędziowie wydali werdykt,
oskarżają jedno z rodziców o doko
nanie morderstwa.
Klub Modrzejewskiej.
Istnieje tu od pewnego czasu t.
zw. "Modjeska Club" rekrutujący
się z samych młodych amerykanek.
Ostatnie posiedzenie tegoż odbyło
się u panny Ida Kies, we wtorek wie
czorem.
25e świata artystycznego.
W przeszłym tygodniu mieliśmy
tu dwie wystawy artystyczne malar
skie. Urządzający te wystawy skar
żą się na mały procent ludzi, którzy
by pojmowali sztukę jak należy.
Experientia docet.
J. H. Burmeister, deponując pie
niądze w banku, przekonał się, że
kieszeń nie jest tak dobrem schowa
niem. Z kieszeni wyciągnął mu ktoś
$200.
'Stosunki prasowe pomiędzy indyanaiai.
List z Clear, Ind. Ter. do Redakcyi
AMERYKI: Pouieważ pańska ga/.eta
aie lęka się wypowiedzieć prawdę,
donoszę kilka faktów prawdziwych,
•aby się publiczność przekonała o
wartości gazet wydawanych w celu
oświaty naszego szczepu i.ndyańskie
oro. Kilka lat temu przyjechał do na
szej osady młody, wykształcony i
pracowity człowiek, który odbywał
podróże naukowe pomiędzy rozmai
tymi szczepami indyańskiemi oraz
narodami cywilizowanymi. Założył
on gazetę indyańską i uczciwie pou
czał nasz lud o wszystkiem co się w
świecie dzieje, wykazując co jest do
bre, a co złe. Wszyscyśmy polubili
tego młodego człowieka, a on wy
wierał na nas zbawienny wpływ, bo
wiedział jak to robić. Nasza osada
przez to zjednała sobie dobrą repu
tacyę pomiędzy wszystkimi szczepa
mi iudyańskimi, a nawet ludy cywi
lizowane uszanowały nas, jak nigdy
"przedtem. Nie dziw, że za tę uczci
wy pracę lud sowicie wynagradzał
młodego redaktora. Dawniej mieliś
my tu rozlewy krwi morderstwa i
kradzieże, ale za wpływem tego re­
daktora wszystko ustało. Nastał spo
kój, jakiego nigdy przedtem nie
mieliśmy....
Teraz już tak nie jest, niestety!
Opowiem, co jest przyczyną tej
niezgody. Mieszkała w naszej osa
dzie Kobieta, która o męża nie wiele
dbała, a przez swe stosunki z naczel
nikiem naszego szczepu i jego adju
tantem i nareszcie przez stosunki z
innymi młodymi ludźmi.... wywołała
tu bunt, który się zakończył zabój
stwem kilku obywateli, a pomiędzy
innymi ofiarą tego buntu stał się jej
mąż. Męża jej zabił niejaki Breck.
Nastał sąd i Breckowi groziła szu
bienica, ale uratował go adwokat, w
taki sposób: Poszedł do wdowy i o
świadczył jej: "Breck będzie powie
szony, jeżeli pani pewiesz w sądzie
prawdę... ale jakaż z tego byłaby Ko
rzyść dla pani? Lepiej by było, gdy
byś pani w sądzie powiedziała, iż nie
wiesz kto męża ci zabił, a wtedy
Breck poślubi cię jako żonę i będzie
na ciebie całe życie pracował, jak
niewolnik. Możesz mu zawsze grczić
karą za morderstwo, to on ci będzie
uległym jak jagnię.'' Tak się stało
jak adwokat chciał. Lecz ludzie nie
mogli pomiędzy sobą tej pary znieść
więc wyjechali oboje w strony nie
znane.
Działo się to jeszcze przed przy
byciem do nas owego młodego reda
ktora, o którym wyż*-j pisałem. Wła
ściwie więc nie wiem, czemu przypi
sać spokój w naszej osadzie: czy
przyjazdowi redaktora, czy wyjazdo
wi tej kobiety z mordercą.
Upłynęło kilka lat spokojnych w
naszej kolonii, aż niespodzianie....
zjawia się ów morderca ze swą żoną.
Od dnia ich powrotu do naszej osa
dy, nie ma tu spokoju. Nie wiem,czy
to przez prawo natury, czy co, ale
jest to fakt, że u nas zapanowała "ma
nia mordercza." Morderstwo widać
ludzie tak mogą szerzyć, jak inne
nieszczęścia ludzkości: Jedna kobie
ta otruła swego męża, w pewnym
szynku zabity był człowiek, następ
nie na ulicy w nocy drugiego rozpła
tane. Nawet przy pracy kilku robot
ników zostało zabitych od czasu po
wrotu tego potwora. Może Pan Bóg
chce przez te wypadki dać nam po
znać, iż ten człowiek jest zarazą spo
łeczeństwa?
To nie wszystko! O w morderca....
założył gazetę!! Teraz ci ludzie:
morderca i ta kobieta.... zjednali so
b'e względy naszego naczelnika i z
nim wspólnie prowadzą zaciętą wal
kę przeciwko naszemu redaktorowi
(co to tyle dobrego uczynił), aby je
go i wszystkich ludzi, którzy lubią
prawdę-wy mordować! W pierwszym
zaraz numerze swej gazety napi
sali on żeby zamordować da
wniejszego redaktora nasz naczelnik
ogłosił na zebraniu publicznem to sa
mo, żeby redaktora pierwszej naszej
gazety zamordować. Ci mordercy
chcieli ze swei partyi (liczna familia)
mieć urzędników nawet, ale lud nasz
nie jest jeszcze tak zdemoralizowa
nym, aby się poddał.
Ale jest tu taka nienawiść między
ludźmi, że nie można o zmroku
pokazać się na ulicy. Nie wiem jak
długo trwać to będzie i nie wiem jak
się wszystko zakończy. Opowiedzia
łem gołe fakta, a publiczność niech
sama osądzi po czyjej stronie
słuszność.
Z OSAD PENSYLWAŃSKICH.
Śmierć pod pociągiem.
Morrel, Pa., 25 kw.—Piotr Radi
gan^ powracając z pogrzebu do do
mu, usiłował wskoczyć na pociąg to
warowy, lecz, że był w stanie nie
trzeźwym, upadł pod koła, i na miej
scu został zabity. Liczył lat 25 był
samotny.
Oby mu ziemia była lekką.
Sitka, Pa., 25 kw.—Ks. Dutkie
wicz, z parafii Św. Józefa w Mt. Plea
sant, po długiej i ciężkiej chorobie
pożegnał się z tym światem, dnia 20
hm. O śmierci jego powiadomieni zo
stali telegraficznie ks. Biskup w Pitt
sburgu, oraz ks. A. Jaworski i ks.W.
Miśkiewicz. Pogrzeb odbył się23-go
b. m. przy liczuym współudziale pa
rafian, jak również i polskiego du
chowieństwa. Oby my ziemia była
lekką.
Podziękowanie za £ościnuośl.
Sitka, Pa., 25 kw.—Panu Józiowi
w Mt. Pleasant, Pa., za p-awdziwie
staropolską gościnność jakiej u nie
go doznałem—zasyłam przez łamy
AMERYK?, najszczersze podziękowa
nie. Zawsze szczery przyjaciel,
ANTOŚ
Jenerał-gubernator turkiestański,
w Rosyi jak donoszą "Mosk. Wied.,"
raa otrzymać prawo wydalania z tego
kraju wszystkich cudzoziemców,
których działalność okazaćby się
mogła szkodliwą lub niebezpieczną.
AMERYKA W TOLEDO
I KURYER CLEVELANDSKI.
TOLEDO I CLEVELAND. OHIO, DNIA l'7-w KWIETNIA. 1892.
NOWINY KRAJOWE.
SYSTEMATYCYXY RABlKK, POD
POKRYWKĄ DŁUGI' RZĄDOWEGO.
Cyfry wtkazują szachrajską manipula
cję bakkierów i pracodawców na
rodowych A uaród.... śpi!
Senator Beck, w mowie wygło
szonej w senacie .12-go stycznia '74
roku, wykazał, w jaki to sposób t. z.
"bondholders" w przeciągu lat 7-miu
zrobili na państwowym długu prze
szło tysiąc milionów dolarów zysku.
Przypatrzmy się kilku cyfrom:
I StiTJ.— W przeciągu tego roku
rząd krajowy wypuścił w obieg pa
pierowych pieniędzy w ilości $00,
982,450, za które wziął w złocie tyl
ko $14,1'30,1)40. Na transakevi tej
spekulanci zrobili *10,051,801. Prócz
tego dostali oni procent, który w la
tach od 1802-1874 wynosił $28,139,
080. Procent ten był prawdziwą kra
dzieżą. 1 jeżeli rozmyślimy się, że o
we długi, wynoszące 60 milionów
mamy płacić—to będziemy mieli po
jęcie o złodziejstwie jakie popełnia
no.
Wymiana taka była rok rocznie, a
zawsze przynosiła ona szkodę narodo
wi, bo obarczała go ciężarami. W r.
1803 ukradli nam $04,555,713 pie
niądze to były robotników, rolników
i drobnych kupców w 1804, $300,
555,382 w 1805 $110,150,307 w r.
1800 $50,757,783.
Poniższa tabelka wykaże ów "do
chód" możnych.
Czysty /Afk.
1802 $ 28,138,080.
186
3 04,555,713.
186
4 300,555,582.
186
5 110,150,307.
186
6 53,747,183.
186
7 107,015,741.
186
8 153,100,705.
6 pr. akcye państwowe 08,208,864.
Cała kradzież $1,012,557,204.
Pozwólcie nam rozpatrzeć się da
lej. W r. 1865, po ukończeniu wojry,
kiedy dług narodowy powinien -v
być największym wynosił $2,liv,
647,869. Za rok widzimy wzrost o
$92,588,304, iw r. 1891 winniśmy
jeszcze byli $1,552,140,200.73!
W raporaie kasyera z 1801 r. stro
nica 3, widzimy ile rząd wypłacił
pensyj, na armię i flotę Indyanom i
wieleśmy wypłacili długu.
W dodatku do tego wypłaciliśmy
premij $84,000,000.
W całości wypłaciliśmy.
Publ. dług $9,696,000,000
Premie 84,000,000
Dochód 2,481,454,407
Czysty doch 678,561,482
Razem $12,940,015,890
Pomyślcie tylko! $12,940,015,890
na dług $2,680,000,000. I dziś jest
państwo w większym długu niż przed
tem!
Kiedy temu będzie koniec? Czy
nie jesteście obywatelami amerykań
skiemi? .Testeścież wy patryotami?
Jesteś ojcem lub małżonkiem. I ty
biedny robotniku nie wiesz, że ty i
twoji muszą płacić ten dług i spłaca
ją go?!
Czyż jest co zdolne zaprzeczyć fa
ktowi. Cyfry są świadectwem, a cy
fry te ogłoszono urzędownie. Fakt
zaś pozostanie faktem, że urzędnicy
jacy rządzili państwem, mało trosz
czyli się o naród—o jego dobro.
I nie dziwota, że jesteśmy biedni!
Żaden inny naród na ziemi, nie
ścierpiał by takiego szwindlerstwa
ale tu dzieje się to pod osłoną wolno
ści—różnie pojętej. Do amerykań
skiego narodu, możnaby zastosować
słowa Barnuma:
"The American peo
ple want to be humbugged." Nadu
życia tego rodzaju przekonać nas
wreszcie powinny, że zło leży u nas
samych. W nas, a nie w kim innym.
Jeżeli bowiem nie korzystamy z praw
nam przynależnych, jeżeli obieramy
na urzęda ludzi, których albo mało
znamy albo którzy okazali się tem
czem są— szwindlerami-—sami przy
kładamy nóż do gardła swego.
Dlatego mówimy: Człowiek dopó
ty będzie automatem w ręku drugie
go, dopóki nie odezwie się w nim
ambieya poczucie godności Osobi
stej. Nie pomoże tu djnauut, uie po
może żaden przewrót spowodowany
gwałtem. Rewolucya ta musi się od
bywać w umysłach ludzi!
Ten co wymyślił a, b, c, był naj
większym rewolucyonistą świata na
uka to dynamit podłożony pod wszy
stko złe --sile tej nic oprzeć się nie
wstanie!
Jedna z gazet amerykańsko-pol
skich ogłasza jakieś "uczciwe i do
świadczone towary". —Wpiśmien
nictwie tutejszokrajowem i to jest....
możebne!
DROBNI: WIADOMOŚCI KRAJOWE.
W Stockton, Pa., na uczcie wę
gierskiej zabity zo?tał d. 18 bm. Jan
Takacz, a Andrzej Warga odniósł
niebezpieczne rany.
Kor. nasz z Plymouth, Pa., pisze:
Dnia 20 bm. wieczorem Józef Chiła
zaszedł do salonu Głodowskiego,
gdzie zastał Brdaka. Zaczęła się
sprzeczka o jakieś $10. P.rdak złapał
Chiłę pod gardło i tak niezręczni#
wyszamotał, że ostatni umarł w 24
godzinach. Hrdaka aresztowano.
Koresp. nasz z JSew Yorku pisze,
że tiowy właściciel Kuryera tamtej
szego dlatego wystąpił w swej gaze
cie przeciwko pewnej polce, że mu
nie chciała dać pieniędzy na prowa
dzenie interesu. Ten jakiś Rybalfow
ski dlatego nabył Kurvera, że miał
nadzieje zrobić "wielkie pieniądze"
na polityce! Najprzód poszedł do re
publikanów i chciał od nich pienię
dzy. ale jak mu odpowiedziano, że
trzeba pracować na pieniądze, a nie
handlować swymi rodakami,—stałsię
po południ1! tego dnia demokratą....
Tu cheba nie potrzebne żadne ko
mentarze.
Nowy podział stanu.
Stosownie do nowego prawa w sta
nie Ohio mamy 21 obwodów kongre
sowych. Stan podzielony jest, jak
następuje:
Pierwszy i drugi obwód składa się
z powiatu Hamilton.
3—z powiatów 15utier, Preble,
Montgomery.
4—Darke, Shelby, Auglize, Mer
cer, Allen.
5—Yan Wert, Putnam, Paulding,
Henry, Defiance, Williams.
6—Clermont. Brown, Highland,
Clinton, Warren, Green.
7—Pickaway, Fayette, Madison,
Clarke, Miamio.
^—Delaware, Union, Champaign,
Logan, Hardin, Hancock.
9—Fulton, Lucas, Wood, Ottawa.
10—Lawrence, Scioto, Adams, Pi
ke, Jackson, Gallia.
11—Meigs, V inton, Ross, Hock
ing, Athens, Perry.
12—Franklin, Fairfield.
13—Marion, Wyandot, Crawford,
Seneca, Sandusky, Krie,
14—Knox, Morrow,Richland,Ash
land, Huron, Lorain.
15—Washington, Morgan, Noble,
Guernsey, Muskingum.
10—Monroe, Belmont, Jefferson,
Harrison, Carroll.
17—Licking, Coshocton, Tuscara
was, Home, Wayne.
18—Columbia, Stark, Mahoning.
19—Summit, Portage, Trumbull,
Geauga, Ashtabula.
20— Medina, część Cuyahoga,
Lake.
21—reszta powiatu Cuyahoga.
Nie była zamężną.
Leosia liczy 7 lat i mieszka na nie
bardzo arysrokratycznem przedmieś
ciu Chicago. Betty jest pieszczotką
kotką w domu i jeżeli kiedy co
się często zdarza staje się matką
czworga lub pięciorga kociąt—to
pierwsze światło dzienne widzą one
w stajni, do której, mówiąc nawia
sem, przechodzi się przez "parlor."
Ostatni pomiot był kilka dni temu
i Betty znalazła bardzo przyzwoite
miejsce dla swych dzieci. Leosia
przypadkowo znalazła je.
"Oh, co za śliczne kotki!"—woła
"Czyjesz one?"
"Rozumie się," wtrąca ciocia, "to
są dzieci Betty."
"Ależ ciociu! To być uie może,"
mówi mała z wzrokiem pełnym podzi
wu. "Czyliż nie wiesz ciociu, że Bet
ty nie jest zamężną?"
Poszukiwania.
Julia Knopek poszukuje brata
swego Stanisława Milkę. Jest on z
profesyi kowalem. Ktoby z Szan.
Rod. wiedział o miejscu jego poby
tu, raczy donieść pod adresem: Julia
Knopek, Brighton, Washington Co.,
Iowa.
Poszukuję mego brata Fr. Przy
bysz, który ma się obecnie znajdo
wać w Batavia, N. Y. Niechaj sam
lub kto z Rodaków doniesie mi o je
go adresie.— Marcin Krajenka, 151
Lelaud St., Detroit, Mich.
Poszukuję Wojciecha Głowackie
go, pochodzącego z Witkowa, który
przebywa w Ameryce od roku 1890,
Szczepan Głowacki, 1201 Nebraska
ave., Toledo, O.
Nie grra wcale.
Karciarz. Paderewski jechał na
tym samym okręęie ze raną.
Drugi karciaiz.—Czy tak? Mówią
że gra wspaniale.
Pierw, karciarz— Al« gdzież tajn!
Wątpię nawet czy potrafi odróżnić
kartę jedną od drugiej.
NASZA PRZESZŁOŚĆ.
OGÓŁ POLSKI SPRAWIEDLIWIE 0
CEN1Ł PRACĘ NASZĄ.
Jak powstała srazeta polska w Toledo i
jakie koleje przechodziła Przeciw
nośei dziennikarstwa polskiego.
"Ameryka" jest dalszym ciągiem
"Gwiazdy, której numer ukazał się
dnia 30-go Czerwca 18S8 r. Wydaw
cą wtedy hył p. Kazimierz Czarnec
ki, a redaktorem A. A. Paryski. W
Listopadzie tegoż roku "Gwiazda"
przeszła całkowicie na własność obe
cnego wydawcy.
Pod redakcyą p. A. Paryskiego
"Gwiazda" stała się wnet najwięcej
wpływową gazetą polską w Stanach
Zjednoczonych redakeya była pro
wadzona z taką starannością, że ogół
przekonał się wkrótce, iż "co w
Gwiaździe było opublikowane,to by
ło niezachwianą prawdą." Nietylko
w Ameryce, ale i w Furopie ''Gwiaz
da" zdobyła sobie reputacyę najlep
szego pis.na polskiego w Stanach
Zjednoczonych.
Ale dnia 13 Lipca 1880 r. wyszedł
Ostatni numer "Gwiazdy!" Powodem
upadku było to, że p. Paryskiego o
kradli pomocnicy i agenci na kilka
set doiarów, a wierzyciel nie chciał
nawet 5 dni poczekać na odebranie
swej raty, ale zamknął drukarnię
12 Lipca na mocy "mortgage," któ
ry był płatny 10 Lipca.... Tyle pra
cy, tyle mozołów, tyle zaufania ogó
łu,—wszystko zniszczone odrazu!..
Ogół bardzo żałował gazety, ale tru
n° ją było odnowić natychmiast. Pan
Paryski pojechał do Detroit i tam,
wspólnie z Braćmi Gebhard i nieja
kim Skupskim, założył "Gwiazdę
Detroicką." Pan Paryski chciał ga
zetę redagować umiejętnie i przy
zwoicie, ale Skupski chciał koniecz
nie prowadzić brudną i zaciętą wal
kę przeciwko pewnej frakcyi pola
ków. Po sześciu tygodniach p. Pa
ryski ustąpił z redakcyi "Gwiazdy,"
straciwszy tam kilka set dolarów. Z
Detroit powrócił p. Paryski do Tole
do
1
iMiiK
założył "Amerykę." Pieniądze
na zakupienie materyału i założenie
gazety wyłożył pan Samberg, amery
kanin. Pierwszy numer Ameryki wy
szedł dnia 21 Września 1889 r., po
upływie 10 tygodni od upadku
"Gwiazdy."
AMKRYKA musiała w początkach
zwalczać nie mało przeciwności.
Przedewszystkiem nikt nie wierzył,
że gazeta polska w Toledo może się
utrzymać, a to z tego powodu, że u
padła "Gwiazda." Nasi wrogowie
chodzili do kupców amerykańskich i
kłamstwa rozmaite im gadali, w
tym celu, żeby nikt się nie ogłaszał
w Ameryce." Po trzecie, nikt nie
chciał za gazetę płacić z góry, prze
widując jej rychły upadek. Pomimo
tych przeszkód, AMEP,YKA wychodzi
ła z taką regularnością, jak żadna
inna gazeta. "Amerykę" rozsyłaliś
my w 2,500 egz., a gdy rozesłaliś
my rachunki, po upływie pół roku,to
nawet 500 odbiorców nie zapłaciło.
Przeszło tysiąc dolarów straciliśmy
przez to, że wysełaliśmy gazetę na
kredyt. Pomimo wszelkich knowań i
intryg, amerykanie popierali nas do
brze ogłoszeniami. Ogłoszenia u trzy
mały "Amerykę." Od kwietnia 1890
r. przestaliśmy posyłać gazetę tym
co nie opłacili prenumeraty z góry.
To był najlepszy krok, jaki na ko
rzyść wydawnictwa zrobiliśmy. Jak
się ludzie przekonali, że gazety dar
mo nie mogą dostać, to zaczęli wła
ściwie ją cenić. Od Kwietnia do Lip
ca dostaliśmy przeszło 500 nowych,
z góry płatnych abonentów, a I-go
Stycznia 1891 r. mieliśmy już prze
szło 1800 z góry płatnych abonentów
—a nic niepłatnych. Odtąd jak prze
staliśmy posyłać gazetę na kredyt,
wydawnictwo się opłaca i gazetę
ciągle polepszamy.
W roku 1891-ym Amerykę sobie
zamówiło 7,256 osób, ale z tych jest
płatnych tylko cokolwiek więcej uiż
3,000. Gdybyśmy byli posyłali gaze
tę na kredyt, to byśmy musieli już
dawno zbankrutować. Na podstawie
faktów zebranych, mówimy, że ga
zety polskie upadają dlatego, że kre
dytują swym odbiorcom.
Pan Samberg wydostał nazad swe
pieniądze z procentami, a gazetę od
dał p. Paryskiemu na wyłączną wła
sność, mówiąc: "Paryski, to twoja
praca i do ciebie należy."
Kiedy już gazeta się dobrze opła
cała, kiedy kapitał wkładowy był
zwrócony, wtedy p. Paryski zaczął
gazetę ulepszać. W roku 1891-ym
do "Ameryki" drukowaliśmy doda
tek powieściowy. Obiecaliśmy czy
telnikom 4-5 książek, a daliśmy 9.
Oprócz tego z d. 2 Lipca zaczęliśmy
AMERYKA W TOLEDO
Wychodzi w każdą Środę i Sobot*
KOSZTUJE $1 60 NA ROK.
A. A. PAR YSKIj Wydawca,
140 St. Clair St.y Toledo, 0.
A. A. PARYSKI, Redaktor.
wydawać drugą gazetę dla
land pt. "Kuryer Clevelandski
d. 19-go września 1891 r. "Amery
kę" powiększyliśmy wreszcie od d.
28-go Października wydajemy Ame
rykę dwa razy tygodniowo—we śro
dy i soboty.
Żadna z gazet polskich w Stanach
Zjednoczonych nie może się poszczy
cić takiem powodzeniem, jak Ame
ryka. Dlaczego? Bo my zawsze pisa
liśmy prawdę, bo nic nie tailiśmy
przed ogółem, bo zawsze pracowaliś
my na korzyść ogółu.
Naszego powodzenia pozazdrościły
nam inne pisma polskie: Zazdrośni
wydawcy wspólnie ze zwykłymi o
szustami i złodziejami, zaczęli na
nas rzucać najohydniejsze oszczer
stwa. Z gazetą naszą nawet nie pole
mizowali, bo bali się prawdy lecz
napadali po łotrowsku na osobę re
daktora-wydawcy, jego rodziców,
krewnych itd., choć ich nie znali.
Lud iihsz jest zawzięcie uprzedzo
nych nietylko do rządu moskiewskie
go, ale i do każdego pojedynczego
moskala (tj. rosyanina), więc gazety
rzuciły nap. Paryskiego takie podłe
oszczerstwo, że jest on moskalem!....
Lud przekonał się. że moskalem nie
jest,
10
znów rzucili Oszczerstwo na.
jego ojca, że był szpiegiem rządu
moskiewskiego!... a nadto, że został
powieszony podczas powstania. Ogół
znów wkrótce przekonał się, że oj
ciec p. Paryskiego do dziś dnia ży
je.... Na tem nie skończono! rzucono
na p. Paryskiego oszczerstwo, że nie
jest katolikiem! Wydało się i to, że
jest katolikiem, więc posądzono go
następnie o jakąś "nieczystą" choro
bę!... Prośzę się tylko zastanowić do
jakiego stopnia swą podłość posunę
li ci panów"e wydawcy i szajka ło
trów!.. Wykazało się, że autorem o
wego ohydnego artykułu byli
ksiądz, organista i szarlatan-doktór!
którzy z miasta uciekli, aby nie ode
brać zasłużonej kary. Inny ksiądz o
głosił swym parafianom z ambony,że
widział p. P. 1. .. jego żonę w wię
zieniu w Poznan.u!—choć w Pozna
uiu nigdy p. P. nie był, choć jest w
Ameryce od 18 roku życia, choć do
dziś nie jest żonatym!...
Oszezerstwa te były tak bezpod
stawne i tak jawnie zdradzały chęć
pp. wydawców w celu szkodzenia
p. Paryskiemu w przedsiębiorstwie,
że nigdy na nie nie odpowiadał. Nie
potrzebne to było, gdyż lud nasz nie
jest tak ogr.iniczonym, jak przypu
szczali nasi oszczercy. Pomimo, żeś
my się nie bronili, ogół nas osądził
sprawiedliwie. Sprawiedliwie, dlate
go, że "Ameryka" dziś ma większe
poparcie od ogółu, niż którakolwiek
inna gazeta polska dlatego, że ogół
nam wierzy, a z oszczerstw na. nas rzu
canych śmieje się, jako... z głupich
konceptów.
Dobra gazeta dla dobrych ludzi."
AMERYKA broni
prawdziwych za­
sad religii świętej katolickiej, ale o
stroi stanowczo występuje przeciw
tym, co religię uważają za "handel"
i w imię religii lud prosty oszukują.
Dobrych księży zawsze bronimy, ale
sprawiedliwość nie pozwala nam po
chwalać złych.
Ameryka sądzi wszyst­
kie klasy według jednej spra wiedli
wości, (nie uznaje "odmiennej spra
wiedliwości" dla bogaczy). Uczciwie
postępuje i nikogo się nie boi. Jest
największym postrachem na ztych
ludzi. Stara się o oświatę ludu. Ma
największy wpływ na lud roboczy,
bo uczciwie go broni. Podaje więcej
wiadomości, niż inne gazety amery
kańsko-poiskie i donosi je wcześniej.
Drukuje najlepsze utwory literackie,
przeważnie oryginalne. Zamieszcza
najlepsze sprawozdania: z ruchu ro
botniczego, polityki, ekonomii, pra
wodawstwa, życia Polaków na ob
czyźnie i w kraju wiadomości z Ame
ryki, z Polski, z całego świata, etc.
Zwracamy uwagę na następujące
fakta:
1. AMERYKA ma ścisły druk i
w
jednej kolumnie pomieści więcej wia
domości, niż inne gazety w 2-ch.
2. AMKRYKA ma wyraźniejszy druk
od wszystkich gazet polskich, Do u
żywa nowych i dobrze rzniętych
czcionek, najlepszego atramentu i
białego papieru, a wyciskana jest na
nowej prasie.
3. AMKRYKA wychodzi dwa razy
w
tydzień, więc donosi wiadomości
wcześniej, niż inne gazety.
4. AMKRYKA jest najtańszą gazetą.
5. AMERYKA jestpisinem niezależ
nem od żadnej partyi, a więc beż o
gródek może pisać prawdę na korzyść
oirółu.
Okropne^ morderstwo popełniono
w Berlinie w niedzielę 3 t. m. Przj
Kaiser-Wilhemstr. pod nr. 25 zna
leziono o godzinie wpół do 8 mej ra
no pod schodami ciało jakiejś dziew*
czyny, która, jak się okazało, zosta*
ła zamordowaną.

America of Toledo
Published Every Wednesday and Saturday
Subscription, $1.50 per year.
A. A. PARYSKI, Publisher,
TOM VI. No. 34.
Cleve
a z

xml | txt